PIELĘGNACJA NA SZYBKO..

 

Zapowiada mi się „wesoły” poniedziałek.. Córka od rana zaczyna pierwsze zdalne lekcje, ja na 11 idę do fryzjera – będzie kolorystyczna metamorfoza i mam nadzieję, że chociaż w połowie będę miała na głowie to co mi się marzy..No i w międzyczasie powinnam jakieś zakupy zrobić, jakiś obiad ogarnąć..Oby doby starczyło!

Pozwólcie więc, że dzisiejszy post będzie krótki, szybki i przyjemny do czytania. 3 produkty, jednorazowe użycie i moje wrażenia. Zapraszam!

Do marki 7th Heaven mam po prostu sentyment – ja naprawdę lubię ich maski i jak widzę, gdzieś jakąś nowość, z którą nie miałam jeszcze do czynienia to biorę i dorzucam do maseczkowego koszyczka. I uwierzcie, że moje zapasy wcale nie osiągają jakichś ogromnych rozmiarów – ja na bieżąco wszystko, systematycznie zużywam. A tak na marginesie – czy któraś z Was używa maseczek jedna po drugiej? Np. najpierw peel-off a później coś w kremie albo w płacie czy raczej ograniczacie się do jednego rodzaju?

Zacznę od maseczki glinkowej.

CBD MASECZKA GLINKOWA Z DODATKIEN KONOPII SIEWNYCH

„Musiałeś już słyszeć o oleju CBD – to najgorętszy składnik na rynku kosmetycznym. Łączymy tę cenną esencję z oczyszczającą solą morską i dwoma rodzajami wodorostów, aby nadać skórze zdrowy, naturalnie niesamowity wygląd.”


Przyjemna w konsystencji ( i zapachu!), kremowa ( bezproblematyczna w aplikacji ) maseczka glinkowa. Nie będę Wam tu mydlić oczu – moja skóra uwielbia różnego rodzaju glinki i bardzo fajnie reaguje na ich działanie. I tu było tak samo – po zmyciu maski skóra sprawia wrażenie fajnie oczyszczonej, promiennej ( mam wrażenie jakbym pozbyła się z niej jakiejś szarawej warstewki zmęczenia ). Odczuwalne jest jej lekkie napięcie – ale tu na ratunek leci jakaś mocno nawilżająca maska albo krem z witaminą C ( który podbija efekt rozświetlenia skóry ) i napięcie znika a skóra nadal fajnie wygląda.

Mam tę maskę na uwadze na przyszłość – na pewno po nią jeszcze sięgnę.


RENEW YOU COLLAGEN WRINKLE FILLER

„Przeciwdziałaj oznakom starzenia za pomocą tej maseczki, którą pozostawia się na twarzy. Wykazano, że nasza alga morska Pelvetia wykazuje specjalną aktywność i zwiększa produkcję kolagenu pozostawiając skórę nawodnioną i bardziej rozświetloną.”


Wiem, wiem..to fiź, ale jak widzę, że kosmetyk ma działanie anty-aging, anti-wrinkle no i ogólnie ANTI STAROŚĆ to sięgam, sprawdzam..Nie jest to kwestia wieku, nie jest to również brak pogodzenia się z upływającym czasem ( no może trochę.. ), ale mam wrażenie, że kosmetyki o takim działaniu mają jakoś bardziej skoncentrowane składniki i autentycznie moja skóra wygląda lepiej. Lepszy wygląd = młodszy wygląd? Nie ma co się oszukiwać – trochę tak jest, że jak bardziej o siebie zadbamy to wyglądamy lepiej a dzięki temu sprawiamy wrażenie mniej zmęczonych, młodszych?

Dość gęsta w konsystencji, mocno kremowa maska. Saszetka jest nią napakowana do granic możliwości i wg mnie samego kosmetyku jest tak dużo, że starczy nam na twarzy i dekolt ( i warto z tego skorzystać ). Nie wiem czy używałabym tego kosmetyku jako maski..chętnie widziałabym raczej te mazidło, w wersji słoiczkowej jako codzienny krem – lekko odżywczy, trochę nawilżający, przyjemnie wygładzający skórę. Jak na maseczkę to ma dla mnie za mało ewidentne działanie.


I na koniec zostawiłam coś co tak naprawdę sama dopiero jakiś czas temu zaczęłam doceniać, a mianowicie płatki służące oczyszczaniu porów.

CHARCOAL T-ZONE STRIPS

Mamy tu zestaw 3 płatków: na nos, czoło i brodę – czyli najbardziej newralgiczne miejsca jeśli chodzi o zapchane pory. Ich założeniem jest błyskawiczne i skuteczne oczyszczenie porów skóry i usunięcie niechcianych zaskórników.




Jeśli ktoś oczekuje oczyszczenia nawet tych najgłębszych porów to może być trochę zawiedziony, ale...z tymi płytszymi te płatki fantastycznie sobie radzą i pozostawiają skórę ( w miejscu użycia ) fajnie oczyszczoną, zmatowioną – bez nadmiaru sebum. Muszę przyznać, że są całkiem ok, ale zrywanie plastra ze skóry jest średnio przyjemne ( przy porządnym ich wyschnięciu – lekko bolesne ). Ale tak chyba z płatkami tego typu właśnie jest.


Ciekawa jestem czy miałyście do czynienia z którymkolwiek z tych produktów? Jakie były Wasze wrażenia?


OLA

20 komentarzy:

  1. Tych nie miałam, ale kiedyś używałam maseczki 7thHeaven i miło je wspominam, szczególnie taką kremową truskawkową, dobrze działała i przyjemnie pachniała. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam jedynie kilka produktów i te plastry z 7thHeaven. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zupełnie nie znam tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam markę 7th i bardzo lubie ich maseczki. Chętnie sięgam po różne maseczki bo lubie efekty ich stosowania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie skusiłam się na produkty tej marki, ale po zużyciu części zapasów na pewno zdecyduję się na jakieś maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam okazji poznać żadnego z kosmetyków. Maseczki bardzo lubię a więc napewno sięgne po ktoras.

    OdpowiedzUsuń
  7. Markę 7 Heaven kojarzę, ale maseczki z olejem konopnym nie miała jeszcze okazji testować i chyba trzeba to zmienić :). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta pierwsza maseczka z olejem CBD jest genialna. Miałam i świetnie się u mnie sprawdziła. Muszę ją kupić ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam styczności z tymi maseczkami jednak potrzebuje czegoś mocnego na odblokowanie porów, więc by sobie mogły nie poradzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Markę 7th heaven znam od lat i regularnie stosuję ich maseczki i plastry w swojej pielęgnacji. Bardzo je lubię i często polecam.

    OdpowiedzUsuń
  11. chyba nawet którąś z nich mam w swoich zapasach. w ogóle mam sporo maseczek :D lubię mieć dużo do wyboru!

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba jeszcze nie testowałam produktów tej marki :) Pierwsza maseczka mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
  13. I my ze zdalnymi lekcjami :) Zaciekawiłaś mnie jednak bardziej tym kolagenem. Bardzo ciekawy kosmetyk, a moja skóra już powoli też potrzebuje takiego lepszego traktowania.

    OdpowiedzUsuń
  14. Wiesz, że jeszcze nigdy nie miałam z nimi do czynienia? Pierwszy raz u Ciebie je widzę :)

    OdpowiedzUsuń
  15. kiedyś używałam maseczek glinkowych byłam z nich bardzo zadowolona, może by do tego wrócić :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z chęcią wypróbuję je. Akurat używałam maseczek z glinki polodowcowej i jestem nimi zachęcona, ale będę miał czas na wypróbowanie również i tych.

    OdpowiedzUsuń
  17. Uwielbiam ich maseczki :) super działają i są bardzo wygodne w stosowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Lubię te maseczki, fajnie u mnie działają.

    OdpowiedzUsuń
  19. A ja chętnie zakupię te ostatnie płatki :) Myślę, że mogę się z nimi całkiem polubić :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.