ZACHWYCONY TŁUM BAB...A JA?


Macie czasami tak, że naczytacie się na blogach, naoglądacie na instagramie i chcecie coś mieć? Pojawia się jakiś kosmetyk, który zachwalają dosłownie wszyscy, pieją z zachwytu i myślicie sobie:"O! to coś dla mnie! U mnie na pewno też się sprawdzi!"
Na pewno każda z Was zna tę myśl, która pojawia się w głowie. I cóż tu ukrywać - ja też tak mam, z wieloma kosmetykami. Często doczytuję, szukam informacji - robię screeny zdjęcia, wpisuję na listę zakupową..Znacie to, prawda?
I tak też miałam ze sławną bananową maską owocową. Czy jest ktoś kto jeszcze jej nie zna? Czy jest ktoś kto nie sięgnął po owocową serię Garniera?


Prawie 400ml kubełek ( z przyciągającą oko, żołtą owocową etykietą ), kosztuje wcale nie dużo i często można dorwać go w promocji ( teraz np. w Rossmannie jest po 15zł, w Hebe w regularnej cenie ponad 25zł a w Naturze po 19,99zł ) i zapłacić połowę standardowej ceny. No żal się nie skusić skoro wszyscy mówią, że to hit nad hity.
Mało tego - jest nowość: wegańska formuła, bez parabenów i silikonów i 98% składników pochodzenia naturalnego.
Konsystencja budyniowa, bardzo aksamitna - bez problemu nakłada się na włosy, nie jest zbyt rzadka więc z nich nie spływa. No i zapach...ta maska pachnie tak, że mamy ochotę zanurzyć w niej palca i oblizać. Fantastyczny zapach słodkiego banana. Trzeba przyznać, że sam zapach robi połowę roboty i zachęca do kupna. Jest obłęd i przyznam Wam, że za każdym razem jak jej używałam to wsadzałam nos w opakowanie. 


Wg producenta możemy używać jej aż na 3 sposoby ( więc każda z nas może wybrać ten, który na jej włosy będzie działał najlepiej ):
1. jako odżywkę: nakładamy na mokre i umyte w włosy, spłukujemy, standard.
2. jako maskę: nakładamy na włosy na 3 minuty i dokładnie spłukujemy
3. jako intensywną pielęgnację bez spłukiwania: niewielką ilość maski nakładamy na mokre lub suche włosy i zostawiamy

Wypróbowałam wszystkie 3 sposoby a i tak skończyło się na tym, że używałam tej maski po swojemu bo nie do końca sprawdziło mi się to co polecał producent.

Stosowanie tej maski jako odżywki tak naprawdę niewiele dało moim włosom - były może lekko wygładzone przy nasadzie ale to naprawdę zdecydowanie za mało jak na moje oczekiwania. Jako zwykłą odżywkę do włosów zdecydowanie bardziej wolę serię Elseve Magiczna Moc Olejków - fajnie wygładza i dociąża mi włosy na całej długości, bez obciążania ich i przetłuszczania ( chociaż z końcówkami nie do końca sobie radzi ). W przypadku maski bananowej - moje końcówki nadal były napuszone i miałam problem z ich rozczesaniem a jak już się udało to i tak musiałam związać włosy w kok bo nie nadawały się na ich rozpuszczenie.
Bez spłukiwania - bez sensu ( w moim przypadku ). Włosy szybko wyglądały nieświeżo, były przyklapnięte a przy moich cienkich włosach wyglądało to strasznie - jakby miała jakieś strąki. Dziękuję, ale nie o taki efekt mi chodziło.


Jako maska - sorry ale 3 minuty na głowie to zdecydowanie za mało dla mnie. 3 minuty? To moje włosy nie zdążą się nacieszyć tym bananowym szczęściem. I tu oczywiście zrobiłam po swojemu: włosy umyłam mocno oczyszczającym szamponem, podsuszyłam delikatnie ręcznikiem i nałożyłam na nie solidną porcję odżywczej bananowej papki, włosy pod foliowy czepek i zasiadłam do ogarniania VAT-ów. 30-45 minut pod czepkiem, wypita mrożona herbata, rozliczenie z US-em zrobione - można spłukiwać maskę. Trochę trzeba poświęcić czasu by dobrze ją wypłukać, by niepotrzebnie nie obciążyć włosów. A później już tylko czekamy aż podeschną i możemy się cieszyć niesamowicie wygładzonymi włosami z pięknym połyskiem. Włosami, które bez problemu się układają, poddają różnym zabiegom stylizacyjnym ( proszę nie krzyczeć! zdarza mi się sięgać po falownicę albo lokówkę ) i do tego wszystkiego pięknie pachną, choć nie na tyle intensywnie by rozdrażnić.

Przyznam, że pierwsze dwa sposoby trochę mnie zniechęciły do sięgania po tę maskę i z zawiedzeniem odstawiłam ją w dalszy kąt, burcząc pod nosem, że nie wiem co te tłumy bab w niej widzą. Okazało się jednak, że wystarczyło znaleźć na nią swój sposób i dołączyć do tego "tłumu bab" zachwycających się tym bananowym budyniem.
Ciekawa jestem czy pozostałe wersje owocowe by się u mnie sprawdziły i jakie miałabym odczucia po ich zastosowaniu. Miałyście którąś wersję tych masek? Jakie były Wasze wrażenia?

BUZIAKI
OLA

26 komentarzy:

  1. O widzisz. Nie wszystko się u każdego sprawdza idealnie i czasem trzeba znaleźć swój patent na konkretny produkt;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo często kupuje coś z tego względu, że widziałam to u kogoś innego :D maskę bananową bardzo lubię, ogólnie wszystkie maseczki z tej serii się u mnie sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super post ,nie lubię masek bez spłukiwania bo to tylko strata czasu w moim przypadku. Też lubię efekt działania maski widoczny odrazu 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja nigdy nie patrzę na to co producent każe robić ;D nigdy nie trzymam żadnej maski tyle ile mówią tylko tyle ile mam czasu :D nawet odżywki zostawiam na dłużej i też nie czytam co producent od emnie chce haha
    poza tym, ja kocham tę maskę ;D i w sumie większośc z tej serii :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie skusiłam się na tę maskę, ale mam taki plan na przyszłość. Na razie mam maskę proteinową Gliss Kurr, która jest gigantyczna, więc jeszcze to potrwa nim kupię nową 😅

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiesz, że moje pierwsze wrażenia były mega do bani? Potem okazało się, że to jest typowy emolient, a moim włosom mega brakowało protein, jak wyrównałam PEH to było już spoko, ale te maski wcale nie są moimi ulubieńcami.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja miałam wersję macadamia i lubiłam , ale nie skuszę się kolejny raz ;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się zastanawiałam jak ta maska może działać, jeśli nałożę ją na tak krótko, ale okazuje się, że potrzeba po prostu trochę modyfikacji :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja miałam prawie wszystkie wersje i je uwielbiam :D Lubię solo je stosować, ale osobiście wolę dodać do nich olej dla wzmocnienia efektów

    OdpowiedzUsuń
  10. Stosuję matki tej serii od jakiegoś czasu i wszystkie dobrze mi się sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja tę maskę kupiłam głównie ze względu na zapach właśnie. Co do efektów to uważam że nie są złe

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi siępodoba jej zapach, ale osobiscie nie uzywalem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. miałam wersję czerwoną chyba z Goji, zieloną z aloesem i teraz pomarańczową ( nie pamiętam z czym) najlepsza była ta czerwona. Do bananowej jeszcze nie dobrnęłam... trochę mi się znudziły te maski...

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam żadnej wersi maski na swoich włosach. Myślę że każdy powinien znałeść na swoje włosy swoją metodę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja mam wersje z papają i ją uwielboam! Super wygładza moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie akurat sprawdziła się rewelacyjnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szkoda, że nie spełnia się tak dobrze jak producent obiecuje. Ja bym wtedy chyba wykorzystała ją np. do okazjonalnego mycia odżywką właśnie. Myślę, że choćby z powodu zapachu bym ją zostawiła.

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam tak i niestety nie raz się zawiodlam

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo polubiłam wersję z papają oraz goji, niestety banan się u mnie nie sprawdził. Włosy są po tej masce dziwne, nie współpracują ze szczotką. Próbowałam już trzymać ją raz dłużej, raz krócej, ale niestety nic z tego.. :/ Kusi mnie za to wersja aloesowa i chyba dam jej szansę. :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie tylko ty tak masz. Często zdarza mi się, że rzeczy które u innych się sprawdzają w określony sposób u mnie muszą wyglądać inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jeśli mam być szczera, to ja tak naprawdę w żadnych kosmetykach do włosów nie widzę efektu WOW i nigdy nie trafiłam na coś co mnie zachwyciło, żebym to pod niebiosa zachwalała. Mam tę maskę i podoba mi się jej zapach który długo się utrzymuje i fakt, że łatwo mi po niej rozczesać włosy. Jednak taki efekt mam po wielu innych produktach - nawet tańszych jak np Kallos Banana.

    OdpowiedzUsuń
  22. Uwielbiam tę serię Garniera. Teraz akurat mam z owocem papay'a czy jakkolwiek się to odmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja jednak nie polubiłam się w tym produktem zupełnie się u mnie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam tą maskę sobie kupić, ale jakoś recenzje mnie zniechęcają bo jednak jest to taki typowy zwyklak :)

    OdpowiedzUsuń
  25. O, też tak mam - naoglądam się i chcę. Miałam tak nawet w przypadku tych masek Hair Food z Garniera. Tyle zachwytów się o nich naczytałam, zewsząd słyszałam same pozytywne opinie, kupiłam więc i się rozczarowałam, bo u mnie nic rewelacyjnego nie zdziałały, mimo kombinowania na różne sposoby. Sprawdziłam wszystkie dostępne wersje i żadna mnie nie zachwyciła. Maski są w porządku, działają poprawnie, jednak bez jakiegoś rewolucyjnego i rewelacyjnego efektu na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja mam od dłuższego czasu ochotę na te maski, ale jeszcze nie miałam okazji kupic

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.