CZY CHODAKOWSKA MNIE ZACHWYCIŁA?


Wydawałoby się, że całkiem niedawno, ale jednak..pokazywałam Wam zamówione przeze mnie kosmetyki beBIO - kosmetyki by Ewa Chodakowska. Dla przypomnienia odsyłam Was do tamtego postu ( kosmetyki beBio, kosmetyki Chodakowska ).
Zestawy były dwa - składające się z 4 dokładnie takich samych kosmetyków, różniły się tak naprawdę głównymi składnikami, nutą zapachową: PIEPRZ AFRYKAŃSKI I MIGDAŁ oraz CHIA I KWIAT JAPOŃSKIEJ WIŚNI.


Jeśli jesteście ciekawe jakie są moje wrażenia jeśli chodzi o te konkretne kosmetyki i jeśli chcecie wiedzieć czy w ogóle warto po nie sięgnąć - zapraszam do dalszego czytania.

W związku z tym, że w poprzednim poście pokazywałam Wam wszystkie kosmetyki, pisałam o ich składach, o obietnicach producenta - pozwolicie, że dziś już sobie odpuszczę i przejdę do konkretów - do moich wrażeń.

Zacznę, w sumie, od najmniej znaczącej kwestii chyba - a mianowicie opakowań. Wszystkie kosmetyki ( poza deo ) to dość miękkie tuby, poddające się bez problemu naciskowi - stawiane na korku ( plus: kosmetyk spływa w dół więc jesteśmy w stanie wykorzystać go do zera, bez konieczności np. rozcinania opakowania ). Korek ma zatrzask i tu duży plus: nie ma nic gorszego w przypadku żelu pod prysznic, balsamu czy kremu do rąk, jak korek, który musimy odkręcić. Owszem przed aplikacją nie jest to problematyczna kwestia, mało fajnie robi się przy zamykaniu opakowania, gdy nakremowanymi albo namydlonymi rękoma musimy bawić się zakrętką, brudząc przy tym całe opakowanie kosmetyku. Ja wiem, że to raczej taka błahostka, ale czasami takie drobiazgi potrafią zepsuć całe wrażenie.
Opakowania kosmetyków są do bólu proste, króluje biel i tak naprawdę różnią się od siebie kolorem paska, na którym napisane są główne ekstrakty linii. Dodatkowo mamy zdjęcie właścicielki (?) marki - jak dla mnie mogłoby być i bez tego zdjęcia, ale oczywiście rozumiem zamierzenia reklamowe, więc ok. Przyznam Wam, że mnie zdjęcia, napisy, polecenia konkretnych osób na opakowaniu kosmetyków, nie ruszają i jakoś szczególnie na mnie nie działają ( o ile w ogóle ) więc ta kwestia jest mi kompletnie obojętna.

Tyle o opakowaniach - lecimy do samych kosmetyków.


ŻEL POD PRYSZNIC
- dość gęsta, żelowa konsystencja ( nie jest to tani wodnisty żel, którego musimy zużyć hektolitry by uzyskać jakiekolwiek pienienie się kosmetyku na skórze )
- po kontakcie z wodą, przy kontakcie ze skórą żele zamieniają się w dość gęstą, niesamowicie aksamitną pianę
- odczuwalnie oczyszczają skórę i dają nam wrażenie czystości, bez efektu "oblepienia" ( na pewno znacie takie kosmetyki myjące, po których użyciu wcale nie czujemy tej czystości )
- co do zapachu: i jeden i drugi są dość delikatne, powiedziałabym, że wręcz kremowe, nienachalne a czy komuś będą się podobały to już chyba kwestia gustu ( ja zdecydowanie na wieczór wolę CHIA I KWIAT JAPOŃSKIEJ WIŚNI, a na poranny i pobudzający prysznic lepszy jest PIEPRZ AFRYKAŃSKI I MIGDAŁ, który zapachowo sprawia wrażenie bardziej "żywszego" chociaż i tak uważam, że zapachowo rządzi w nim migdał ) - nie osiada na skórze i wg mnie tuż po prysznicu ulatnia się i przestaje być wyczuwalny
- nie przesuszają skóry, nie powodują pojawienia się nieprzyjemnego napięcia czy szorstkości

BALSAM DO CIAŁA
- o balsamach powiem Wam w sumie, że tak naprawdę to różnią się od siebie tylko i wyłącznie zapachem ( który jest delikatniutki, ledwo wyczuwalny na skórze ), nie zauważyłam różnicy w działaniu: ma być nawilżenie skóry i jej odżywienie
- przyjemna, lekko mleczkowa konsystencja, ale jednocześnie nie jest to wodnisty produkt, który spływa nam po skórze
- ogromny plus za tempo wchłaniania! Tu mnie mile zaskoczyły, bo okazało się, że już chwilę po rozsmarowniu ich na skórze, zostają przez nią wchłonięte bez pozostawiania na skórze tłustego filmu. Owszem na skórze odczuwalna jest taka gładka powłoczka, ale nie jest to nic co mogłoby drażnić lub przeszkadzać.
- przyjemnie wygładzają skórę, dają jej dawkę nawilżenia ( to takie idealne balsamy całoroczne dla osób, które nie borykają się z jakąś szczególnie przesuszającą się skórą )


KREM DO RĄK
- polubiłam je od pierwszego użycia!
- niesamowicie przyjemna, aksamitna konsystencja
- szybkie wchłanianie się, a na skórze pozostaje początkowo delikatna, wygładzająca warstewka ochronna ( coś podobnego jak w przypadku balsamu ) - później krem jednak wchłania się do zera
- bardzo przyjemnie wpływają na skórę: powodują natychiastowe zniknięcie szorstkości skóry i jej przesuszenia - warto wspomnieć, że działają również na poprawę wyglądu skórek ( nie ma nic koszmarniejszego niż przesuszone, pozadzierane skórki wokół paznokci )

DEO ROLL
- z całej czwórki najmniej przekonana jestem do dezodorantów roll-on
- nie są to typowe antyperspiranty, które mają zachamować wydzielanie potu, które mają "zabić" jego zapach
- to raczej pielęgnacyjny kosmetyk, którego możemy użyć po prysznicu dla zapachu, i to i tak bardzo delikatniutkiego


Podsumowując...nie mam tym kosmetykom nic a nic do zarzucenia ( no może mogłyby być ciut tańsze kupowane pojedyńczo ).
Przyjemnie pielęgnujące, delikatne dla skóry - nie podrażniające, nie uczulające, przyjemnie aczkolwiek bardzo delikatnie pachnące.

Ciekawa jestem czy któraś z Was miala styczność z marką beBIO i jakie były jej wrażenia?!


BUZIAKI
OLA

33 komentarze:

  1. Ja mam w zapasie balsam, muszę go kiedyś odkopać;)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja jestem wlasnie ciekawa czy u mnie by się sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam okazji ich stosować jeszcze, ale jakoś ta Pani na opakowaniu też nie działa na mnie zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie niedawno zastanawiałam się, czy nie przetestować tych kosmetyków. Teraz wiem, że na pewno to zrobię. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja bardzo nie lubię rozcinać opakowań, więc taka miękka tubka jest u mnie na wagę złota:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie miałam produktów Chodakowskiej i powiem szczerze, że od samego początku nic mnie nie kusiło. Zresztą tak samo jak nowości Lewandowskiej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znałam wcześniej tych produktów :) przyznam że nawet nie wiedziałam,że Chodowska ma swoje kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie miałam tych produktów, jednakże z ciekawości może skusiłabym się na ich przetestowanie.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. W ogóle przegapiłam te kosmetyki... Ja jakoś nie nadążam za tym wszystkim 😁

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie testowałam kosmetyków Ewy jedynie jadłam jej batoniki Bio które dla mnie osobiście wielkiego wrażenia nie zrobiły :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakoś mnie nie kuszą te kosmetyki od samego początku.

    OdpowiedzUsuń
  12. Widziałam, że trafiły na rynek, ale nie miałam okazji ich używać i pewnie nieprędko się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dla mnie są przereklamowane ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Właśnie cały czas myślę nad ich zakupem...a może jednak się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Po Twojej opini chyba się skuszę w końcu na któryś kosmetyk z tej serii. Dobrze mi się sprawdzała dieta Chodakowskiej więc może i kosmetykami się zachwycę

    OdpowiedzUsuń
  16. Nigdy nie używałam kosmetyków Chodakowskiej i muszę przyznać, że jakoś szczególnie mnie do nich nie ciągnie. Chociaż może warto się w końcu na nie skusić?

    OdpowiedzUsuń
  17. Dużo ludzi je zachwala, ja jeszcze nie uzywalam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie jestem przekonana do tych zdjęć na opakowaniach ale same kosmetyki mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten zapacg kwiatu japońskiej wiśni brzmi bardzo zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mnie juz sam fakt, że jest na nich wizerunek Chodakowskiej odrzuca. Nie lubię takich produktów niestety, jakoś mnie do siebie odrzucają.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem dlaczego, ale ta seria mnie nie pociąga.

    OdpowiedzUsuń
  22. Widziałam je w Rossmannie, ale szczerze mówiąc jakoś mnie nie kuszą. Regularna cena też niestety nie zachęca do zakupu. :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Na balsam chętnie bym się skusiła, jeśli faktycznie wchłania się tak szybko jak mówisz :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie miałam tych kosmetyków, ale rzadko sięgam po marki celebrytów no chyba że są to perfumy

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie spotkałam się jeszcze z tą marką. Ja lubię jak kosmetyki mocno pachną ale mimo wszystko kiedyś wypróbuje i te kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  26. Miałam okazję je już testować i mnie nie zachwyciły. Jakieś tam działanie jest, ale dużo bardziej mają je kosmetyki z Avonu czy Oriflame. Dla mnie to po prostu kolejne kosmetyki, które są podobne i nic więcej.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie stosowałam nigdy kosmetyków, polecanych przez znanych ludzi. Myślę, że kiedyś je sprobuje

    OdpowiedzUsuń
  28. Nie lubię tej Pani, więc i bym ich nie kupiła. Słyszałam, że sporo osób uczuliły

    OdpowiedzUsuń
  29. Widziałam te kosmetyki bodajże w Rossmanie, ale mogę się mylić. Jakoś nie jestem przekonana, czy byłyby dla mnie dobre. I chyba właśnie pierwsze co to za antyperspirant bym sięgnęła - w końcu jak Chodakowska poci się przy ćwiczeniach, to powinien być dobry ;) A tu widzę nie do końca.

    OdpowiedzUsuń
  30. U mnie roll ony też średnio, ale teraz mam wielką ochotę na te ich spfy :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Nie miałam jeszcze okazji stosować tych kosmetyków, ale widziałam, że w ostatnim czasie podbijają one internet. Dla mnie nie wyglądają szczególnie.Ciekawa jestem jak z ich składem. Ja osobiście wybieram kosmetyki naturalne, które świetnie działają i kosztują zdecydowanie mniej.

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.