CHOROBOWY ZESTAW RATUNKOWY..


Wiecie co mnie najbardziej wkurza w byciu mamą? Nieprzewidywalność! Jestem mocno dorosłą osobą, twardo stąpającą po ziemi, zorganizowaną i pedantyczną do granic możliwości. Mam tego świadomość i wiem, że niektórych może to irytować, no ale taka jestem ( mój Mąż jakoś od ponad 12 lat ze mną żyje, czyli da się to jakoś wytrzymać.. ).
Początek macierzyństwa dla każdej kobiety jest trudny – uczymy się nowych rzeczy, odpowiedzialności za drugiego, małego człowieka. Z czasem jednak człowiek się w tym wszystkim jakoś odnajduje i już jest lepiej. Nie wracając jednak do zamierzchłych czasów ( moja córka w tym roku będzie miała 10 lat! )...

Cofnijmy się do początku tego postu i do mojego wkurzenia. Tak jak Wam wspomniałam – jestem „ogarnięta” do granic możliwości: moje sprawy prywatny i Męża, jego firma, córka i wszystko co z nią związane ( szkoła, lekarze.. ) wszystko jest przeze mnie poukładane, pospisywane ( kocham listy! ). Ja nie zapominam o wizytach lekarskich, o zapłaceniu rachunków czy podatków, o wykonaniu telefonów czy wysłaniu maili. Ba! Ja mam już zaplanowane wakacje ( i to od zeszłego roku ).. Zapytacie po co ten przydługi wstęp? Ano właśnie po to by uświadomić Wam jak bardzo „rozwala się” plan osoby zorganizowanej, gdy dzieje się coś z zaskoczenia, coś niezaplanowanego. Wszystko sypie się jak domek z kart i na tempo trzeba organizować wszystko od nowa, tak by grało z nową sytuacją. A nic mnie bardziej nie wkurza jak wali się mój misterny plan – doprowadza mnie to do szału. Wiem..nie jest to do końca „normalne” - no ale tak jest i już :)

Sytuacje z zaskoczenia i dziecko? Podejrzewam, że większość z Was domyśliła się już co mam na myśli i wiecie, że chodzi o różnego rodzaju przeziębienia i choroby. Moje dziecko zasadniczo nie choruje – tzn. zdarza jej się jak każdemu przeziębić, ale szybko to załatwiamy ( mamy swój sprawdzony sposób ) i po kilku dniach nie ma nawet wspomnienia o jakiejkolwiek chorobie. Więc w zasadzie przeziębieniami się nie przejmuję, tylko działam i czekam aż objawy znikną. Gorzej zaczyna się dziać kiedy muszę „choroby” pozbyć się na tempo, bo jest coś zaplanowane czego nie da się przełożyć..
I tak było całkiem niedawno. Bardzo ważna wizyta u specjalisty ( co półroczna, kontrolna po operacjach )..wizyta daleko od domu, z noclegiem. Przełożyć się nie da w żaden sposób – musimy być i koniec. Wyjazd w niedzielę, a kilka dni wcześniej – we wtorek, Młoda budzi się z gorączka 39 stopni. Wesoło?!
Zasadniczo z takimi „bzdetami” lekarza nie odwiedzam, ale tym razem sytuacja wymaga szybkiej konsultacji. Przeziębienie! I wdrażam nasz stały zestaw i dokładam do niego mocne zaciskanie kciuków, żeby i tym razem nas nie zawiódł.



Jaki jest ten zestaw? Przede wszystkim coś przeciwgorączkowego i przeciwzapalnego – najlepiej jakiś syrop na ibuprofenie. Młoda najlepiej na nie reaguje i od zawsze lepiej nam się sprawdzają niż syropy na paracetamolu. Do tego dodaję zwiększoną dawkę witaminy C ( chociaż w sumie całorocznie przyjmujemy tą minimalną ). Katar rozwalamy wodą morską ( tak jak u niemowlaków ) i żelem do nosa ( zamiast standardowych kropli ). Na noc smarowanie klatki piersiowej i pleców maścią rozgrzewającą i przeluźniającą górne drogi oddechowe – albo olejek pichtowy albo maść na tymolu, kamforze i olejkach ( kamforowym, cedrowym.. ).
I ostatnim składnikiem zestawu ratunkowego jest syrop z czarnego bzu – rozgrzewający, wzmacniający odporność. W aptekach znajdziemy całe półki tego typu produktów – i część z nich udało nam się poznać – ale używamy jednego konkretnego: Sambucus Kids. Przyznam, że do sięgnięcia po ten suplement, przekonał mnie jego skład i brak w nim syropu glukozowo-fruktozowego i konserwantów. W składzie znajdziemy: organiczny syrop z agawy, koncentrat soku z aronii, regulator kwasowości – kwas cytrynowy, ekstrakt z owoców bzu czarnego, aromat malinowy naturalny, maltodekstrynę i sproszkowane owoce malin. Nie jest źle, prawda?

Sambucus ma fajny malinowy posmak – syrop jest słodki ale nie z tych obklejających do bólu przełyk. W naszym przypadku ma to ogromne znaczenie – rodzice dzieci refluksowych na pewno wiedzą jakich „rewelacji” możemy spodziewać się przy obklejających, słodkich lekach. No i nie ma co ukrywać – dla dzieci smak i konsystencja leków są BARDZO istotne ( moja córa np. witaminę C połknie tylko w formie drażowanej – nawet nie wiedzie jaki czasami jest problem w znalezieniu jej w aptece; a tran od jakiegoś czasu jest u nas „niedoprzełknięcia”... ).
Dodajmy do tego przyzwoitą ceną, po której wydaniu portfel nie płacze i możliwość podawania dzieciom już powyżej 1 roku życia.


Czarny bez ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe. W przypadku stosowania jako wzmocnienie odporności walczy z wirusami i zapobiega, tym potocznie zwanym, przeziębieniom – hamuje powstawanie infekcji wirusowych. A co się dzieje, gdy okazuje się, że dopadło nas jakieś paskudztwo? Czy jest coś gorszego niż koszmarne samopoczucie spowodowane jakimś wirusem? Marzymy wtedy o tym by jak najszybciej się poprawiło..I nawet badania potwierdzają, że działanie czarnego bzu skraca wszelkie „wirusówki” o 3, nawet 4 dni. To dużo, prawda?
Dlaczego jeszcze, w chorobie, sięgamy po Sambucus? Bo działa napotnie – idealnie na noc. Ja jeszcze z czasów mojego dzieciństwa pamiętam jak Mama mówiła, że chorobę trzeba wypocić. Tą samą metodę ( być może trochę staroświecką... ) stosuję u swojego dziecka i jak do tej pory działa nam wyśmienicie.

2 dni gorączki, 3-4 dni kataru i po chorobie. Wyjazd w niedzielę się odbył, wizyta u lekarza też. Wróciłyśmy do domu, młoda poszła do szkoły – a Sambucus będziemy stosować profilaktycznie. W szkole panuje jakaś przeziębieniowa epidemia – lepiej dmuchać na zimne!

Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby na infekcje, podziębienia? A może sięgacie profilaktycznie po czarny bez i żadne choróbsko nie jest Wam straszne? Dajcie znać – ciekawa jestem jak inni walczą z wirusami..


MIŁEGO DNIA!
OLA

22 komentarze:

  1. Zabrzmię teraz jak z reklamy, ale...podaję go moim dzieciom;))) I faktycznie, w połączeniu ze zdrowym odżywianiem i codzienną dawką ruchu na świeżym powietrzu dobrze wpływa na odporność. Choć w smaku nie jest może najlepszy, to daje radę:)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czarny bez naprawdę działa. Sprawdziłam i potwierdzam. 😊

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie zawsze najlepiej sprawdza się ciepły koc i herbatka z miodem i cytryną ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem matką dopiero od 3 miesięcy i dopiero uczę się akceptować tę nieprzewidywalność.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kiedyś bardzo często chorowałam, jako dziecko i nastolatka. Teraz dbam o mój układ odpornościowy i mimo pracy, w której mam codziennie kontakt z setkami ludzi, nie pamietam kiedy byłam ostatnio przeziębiona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moją rodzinkę ostatnio tak rozłożyło, że siostra trzy tygodnie chorowała. Ale beznadziejna dieta i brak witamin niestety robi swoje i odporności brak. Mnie nic nie ruszyło, stawiam na profilaktykę i mnóstwo naturalnych witamin :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przy dzieciach zawsze trzeba mieć w domu coś na ból i gorączkę. Moja niedawno miała 39 ponad gorączki. U lekarza za dwie godziny 36,6 - idealnie. Był to wirus. Akurat miała wyjechać na ferie, a ja w inne miejsce. Zostałyśmy w domu. Zdrówka dla Twojej Córeczki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moja mama stosuje go dla młodszego brata. I bardzo go lubi :)
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja przede wszystkim zażywam D3+K2:)

    OdpowiedzUsuń
  10. znamy te produkty najbardziej lizaki;P

    OdpowiedzUsuń
  11. Własnych dzieci nie mam ale przy trójce dużo młodszego rodzeństwa poznałam co to nieprzewidziane przypadki i niezbędne lekarstwa w domu. Hehe ja aż tak uporządkowana nie jestem, bardziej chaotyczna. Czasem się zastanawiam czy to by mi przeszkadzało czy wręcz pomogło w byciu matką :p

    OdpowiedzUsuń
  12. Pewne rzeczy trzeba mieć zawsze pod ręką 😁

    OdpowiedzUsuń
  13. Właśnie taki zestaw często ratuje. Muszę się zaopatrzyć.

    OdpowiedzUsuń
  14. A ja właśnie kończę chorobę, ale u mnie ciągnęło się calutki tydzień :(

    OdpowiedzUsuń
  15. Mi Maksys też się rozchorował.. pierwszy raz. Na szczęście już lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Też nie znoszę jak się wszystkie plany sypia się w jednej chwili i nie mogę nic z tym zrobić :( Ja staram się cały czas dbać o odporność naturalnymi sokami i witaminą C :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czarny bez działa cuda, ja robię swój sok z czarnego bzu, maliny z resztą też. Naturalne składniki najlepiej wspomagają odporność :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Czarny bez dodaje do herbatki, jest cudowny. Bardzo lubię :)

    codziennyuzytek.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja sama robię syrop z czarnego bzu. Moje dziecko codziennie pije takiego drinka z olejem z czarnuszki. Nie chcę zapeszać, ale od września poszła do żłobka i nie choruje wcale 🙏

    OdpowiedzUsuń
  20. Ojj, sama mam trójkę rodzeństwa więc panietam doskonale jak takie specyfiki były wręcz niezbędne.

    OdpowiedzUsuń
  21. Łykamy witaminki. Pomagają, ale czasami przychodzi takie okropne wirusisko,że nic nie pomoże tylko antybiotyk :/

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.