NIEZBĘDNIK DOMOWEGO SPA


Co jest u Was niezbędnikiem pielęgnacyjnym? Oczywiście nie mam na myśli takich podstaw jak mydło czy krem do rąk. Dobra..nie ma co przedłużać – większość kobiet jako swój niezbędnik traktuje właśnie maseczki. Glinkowe, w kremie, w płacie – muszą być ( też macie takie straaaaaszne zapasy maseczkowe? ).

Nie ma co się oszukiwać – większość z nas w każdej maseczce pokłada duże nadzieje. W jej działaniu oczywiście. Bo maseczka z założenia ma być mocno skoncentrowanym kosmetykiem, który efekt da nam na już – po jednym użyciu. To nie krem, nie serum gdzie dopiero regularne i systematyczne stosowanie przynosi ( albo i nie ) efekty działania obiecywane przez producenta.

Dziś krótki post. O maseczce. O niewielkim, naturalnym kosmetyku. I myślę, że warto o nim wspomnieć – mimo iż to tylko maseczka, tylko jednorazowe użycie.



Maska to silnie skoncentrowany multi-talent do pielęgnacji skóry, o wspaniałych właściwościach: odmładza, odnawia komórki, wzmacnia, widocznie wygładza skórę i pomaga zachować witalność skóry. Maska polecana jest  do cery suchej, zmęczonej, dojrzałej, zwiotczałej, ze zmarszczkami.  Już po kilku minutach od zastosowania efekt jest zauważalny.  Skóra staje się gładka i świeża a drobne linie i zmarszczki wygładzone. ”

Skład:
AQUA, GLYCERIN, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, CETEARYL ALCOHOL, ALCOHOL, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, GLYCERYL STEARATE, GLYCERYL STEARATE CITRATE, HIPPOPHAE RHAMNOIDES FRUIT OIL, VITIS VINIFERA SEED OIL, ORBIGNYA OLEIFERA SEED OIL, PERSEA GRATISSIMA OIL, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS HYBRID OIL, LEVULINIC ACID, SAMBUCUS NIGRA FRUIT EXTRACT, RIBES RUBRUM FRUIT EXTRACT, BETAINE, XANTHAN GUM, SODIUM ANISATE, SODIUM LEVULINATE, PHYTIC ACID, SODIUM HYALURONATE, UBIQUINONE, SODIUM HYDROXIDE, PARFUM, CITRAL, LIMONENE, LINALOOL.

Pojemność: 2×8 ml ( dwie saszetki, dwa użycia – zbyt duża ilość w jednym opakowaniu to dla mnie ewidentne marnowanie kosmetyku. W przypadku tej maseczki jedna dawka wystarcza na aplikację na twarz, szyję i dekolt – niezła wydajność, prawda? )
Cena: ok.4-5zł

W składzie maski znajdziemy same dobroci: olej z rokitnika ( działający antyoksydacyjnie, regenerujący skórę, łagodzący podrażnienia ), olej babassu, olej z awokado i pestek winogron, które mają działanie wygładzające, nadające gładkości, aksamitności i miękkości. Zresztą te z Was, które miały niewątpliwą przyjemność stosować te oleje w czystej formie – na pewno znają ich cudowne działanie. Dodatkowo znajdziemy jeszcze koenzym Q10, który za zadanie ma redukować zmarszczki. Kwas hialuronowy, ekstrakt z czerwonej porzeczki i z owoców czarnego bzu – nie ma do czego się przyczepić. Samo dobro, sama radość.

Maseczka Cosnature przeznaczona jest..no dla mnie. Skóra sucha, zmęczona, z powstającymi zmarszczkami, dojrzała. Nie ma co się oszukiwać – w wieku 35 lat taką właśnie mam skórę. Przesuszoną ( a aura panująca na zewnątrz dodatkowo wzmaga te odczucia ), ze zmarszczkami – no dziwne bym nie miała jakichkolwiek zmarszczek – szczególnie mam problem z okolicą oczu; no i dojrzała – w końcu 35+ to nie przelewki, prawda?
Czego możemy spodziewać się po otworzeniu saszetki? Przyjemna konsystencja kremu ( lekko żółtawo-beżowego ) – całe szczęście jest dość treściwa. Ma to dla mnie dość duże znaczenie, bo lubię nałożyć maseczkę na twarz i „coś robić”. Niestety lejące się mazidła „przywiązują” nad do łóżka i pozycji poziomej.
Maseczka bardzo przyjemnie pachnie: słodkawo ale dość delikatnie. Nie jest to drażniący czy irytujący aromat.
Jest to ten typ maseczkowego kosmetyku, który nakłada się na skórę, która tyle co da radę wchłonie, a pozostałości należy zetrzeć ( z mojego doświadczenia: wilgotne, demakijażowe ręczniczki najlepiej się spisują ). Maska nie zasycha, nie tworzy nam na twarzy trudnej do zmycia skorupy.

Jakie są moje wrażenia na efekty działania tego naturalnego cuda?
Nie można jej odmówić działania łagodzącego – istny cud na wieczorny odpoczynek dla skóry. Po całym dniu noszenia makijażu, w różnych warunkach temperaturowych moja skóra jest najnormalniej w świecie zmęczona a ta maska łagodzi ten efekt. Przyjemnie ją nawilża, niweluje uczucie napięcia, koi. Różnica jest odczuwalna już po tym jednym użyciu – tak jak i od niej oczekiwałam.

Maska nie kosztuje dużo, ma bardzo fajny skład i do tego bardzo przyjemne działanie odprężająco-łagodząco-kojące dla skóry. Efekt SPA w domowych warunkach zapewniony.


A jak jest u Was? Jesteście fankami maseczek? Jakie lubicie najbardziej: glinka, krem a może tylko i wyłącznie te w płacie?



MIŁEGO WIECZORA
OLA

24 komentarze:

  1. Fajna w działaniu :). Nawet nie wiedziałam, że mają tego typu produkt w ofercie. Ja zazwyczaj sięgam po glinki oraz te w płacie, jakoś najwygodniej mi ich używać, a glinki uwielbiam od lat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak zdecydowanie maseczki to podstawa. Ja gdy robię sobie chwilę dla siebie czyt. Gdy leżę relaksując się w wannie zawsze robię sobie maseczki :)
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zawsze chętna do testowania maseczek. 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie dominują glinki. Zawsze sama sobie mieszam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rokitnik w kosmetykach lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię maseczki, ale nie koniecznie te w jednorazowych saszetkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie jako takie niezbędniki mogłabym wskazać właśnie maseczki i peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mialam kiedys jakis produkt i byl spoko

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo ciekawa, z fajnym składem:) Ja najbardziej lubię takie kremowe maseczki, mocno nawilżające i odżywcze:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem fanką różnych maseczek 😊

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak sobie myślę, że u mnie kawy i maseczek zawsze pod dostatkiem. Te z dobrym składem są najbardziej mile widziane. Bo bez domowego SPA nie ma piątku wieczorem!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię maseczki! Najbardziej te w kremie, bo wtedy mogę iść od razu spać, nie zmywam nawet resztek, tylko pozwalam jej działać aż do rana :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Maseczki i peelingi to mój niezbędnik :) Firmę tych kojarzę i nawet coś miałam od nich ale nie pamiętam co :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Rokitnik fantastycznie działa na skórę. Chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja ostatnio miałam bąbelkujące. Glinki i płachty też lubię:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Hi,
    I follow you # 1612 ,follow back?

    https://fashionisbiglove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja bardzo długo stroniłam od maseczek, ale od jakiegoś czasu zaczęłam je stosować regularnie i jakie wnioski? przede wszystkim dla mnie maseczka ma przynieść ukojenie skorze, nawilżyć ją, zrelaksować a efekty? Od tego sa kremy, serum, olejki :) maseczka ma mieć właściwości relaksacyjne ;d

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja bardzo lubię maseczki, a te z glinkami najbardziej 😊 Maseczki w płachcie też uwielbiam, ale nie mam o dziwo zapasów w tej kategorii 😊

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja najbardziej lubię maski w tubie, bo starczają na dłużej i są wygodne w obsłudze :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Maseczki i peelingi uwielbiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Domowe SPA zawsze zaczyna się u mnie od maseczki :))

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.