FOR MEN ONLY



Było o kosmetykach makijażowych Benecos – będzie i o pielęgnacji. Będzie coś dla tej „najbardziej marudzącej” grupy konsumentów, dla tych najmniej uświadomionych kosmetycznie ( chociaż może trochę generalizuję – przepraszam jeśli kogoś urażę ), dla tych, którym najczęściej jest „wszystko jedno” czego używają. Domyślacie się, z pewnością, kogo mam na myśli? Będzie coś dla naszych szanownych Panów.

Od niedawna w asortymencie Benecos pojawiły się kosmetyki „for men only” dedykowane tylko mężczyznom. Nie jest to jakoś strasznie rozbudowana linia: składa się dosłownie z 4 różnych produktów, ale mimo wszystko większość panów będzie uważała, że to dość.
for men only” to: naturalny odświeżający żel do mycia ciała, twarzy i włosów ( wielofunkcyjnie! a co! ) w dwóch pojemnościach: standardowe 200ml i 75ml wersja MINI; 2w1 naturalny nawilżająco-kojący balsam do twarzy i po goleniu, odświeżający deo spray dla mężczyzn i olejek do pielęgnacji brody. Ceny wahają się od 24zł do 37zł ( najdroższy jest olejek do brody ).



Dziś będzie o dwóch, najprostszych z możliwych: żel do mycia wszystkiego i balsam do twarzy.
Balsam do twarzy 2w1 to idealna propozycja naturalnej pielęgnacji dla każdego mężczyzny. Lekka formuła sprawia, że kosmetyk szybko się wchłania pozostawiając skórę dobrze nawilżoną. Aloes zapewnia odpowiednie ukojenie podrażnionej po goleniu skóry. Naturalne składniki zawarte w balsamie, delikatnie zmiękczają i odżywiają skórę a także działają antyseptycznie i przeciwzapalnie.”

Naturalny żel do mycia całego ciała i włosów dla mężczyzn. Stworzony na bazie alpejskiej wody źródlanej. Zawiera zestaw siedmiu wyselekcjonowanych ekstraktów z roślin, które zapewniają skuteczną pielęgnację. Delikatne substancje myjące nie wysuszają skóry, nawilżają i zapewniają skórze zdrowy i zadbany wygląd. W 100% naturalny zapach, bez parabenów, glikolu, sztucznych barwników, silikonu, phenoxyethanolu, PEG i SLS, bez składników GMO.”

Oba kosmetyki mamy w dość giętkich tubach ( totalnie bezproblematyczne w wydobywaniu kosmetyku – nawet przy końcówce – co mieliśmy okazję sprawdzić przy balsamie ) stawianych na korkach. Podoba mi się design opakowania: granatowa tuba, napisu w kolorze białym – myślę, że gdybym zauważyła te kosmetyki na drogeryjnej półce, od razu wiedziałabym, że to coś dla mężczyzn.
Kolejną kwestią, która łączy te dwa kosmetyki to zapach – chociaż w przypadku żelu pod prysznic jest mniej świeży. Oba pachną ziołowo, trochę leśno ale to przyjemny aromat – nie drażniący nosa, nie jest to również nic nachalnego co nas „oblepia”. Balsam po goleniu ma dodatkową nutę świeżości, lekkiego ( ale bardzo! ) mentolu – ale nadal mamy do czynienia z ziołami. Mimo iż osobiście jestem fanką bardzo mocnych, pieprzowych męskich zapachów – to aromat kosmetyków „for men only” uważam, za przyjemny, męski ale dość delikatny.


Balsam ma bardzo lekką, emulsyjną konsystencję, taką „mokrą” - nie ma w nim żadnej tłustości. Szybko wchłania się skórę i nie pozostawia na niej żadnego filmu, zero klejących i lepiących się warstw. Skóra jest przyjemnie nawilżona, złagodzone zostają wszelkie podrażnienia i pojawia się przyjemne uczucie mentolowego chłodu. Tyle udało mi się dowiedzieć od mojego Małżonka ( i ubrać to w ładne słowa ) – chociaż wydaje mi się, że jak na faceta, który w kosmetycznym świecie nie siedzi w ogóle, to i tak dużo?!

Żel pod prysznic Benecos to dość typowy kosmetyk: żelowa, średnio gęsta ( ale nie lejąca się ) konsystencja. Początkowo miałam wrażenie, że żel ma niebieskawy odcień, ale dopiero później zauważyłam w nim takie jakby „drobinki” ( ale to nic peelingującego! ). Myje, bardzo przyjemnie odświeża – podobno odczucie odświeżenia ( i takiego jakby chłodu ) odczuwalne jest jeszcze przez jakiś czas po prysznicu. Ciekawostką, którą dowiedziałam się od Męża było to iż tego żelu najprzyjemniej używa się o poranku, do mycia twarzy – w połączeniu z łykiem kawy, tworzy fajny pobudzający duet.

Podsumowując – fajna męska linia, proste i nieudziwnione kosmetyki a do tego mega składy. Jeśli ktoś szczególną uwagę zwraca na to co nakłada na skórę i chce też zwrócić na to uwagę swojego partnera, to „for men only” będą idealnymi produktami.


A jak wygląda kosmetyczna sytuacja Waszych panów? Używają dodatkowych kosmetyków czy tylko ograniczają się do niezbędnego, męskiego minimum?


OLA

9 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o męskie kosmetyki to mój mąż nic sam nie kupuje - używa tylko to co ja dla niego wybiorę lub ukręcę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Design opakowań na plus! Wygląda na fajną linię męskich kosmetyków, może się skuszę i kupię mężowi :))

    OdpowiedzUsuń
  3. good post 😊 would you like to follow each other? if the answer is yes, please follow me on my blog & i'll follow you back. https://camdandusler.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny ten balsam. Mój mąż uwielbia takie kosmetyki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tak uwielbiam zapach mojego faceta po wyjściu spod prysznica że masakra. MAM straszną słabość także do męskich perfum :)
    by-tala.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chętnie kupię coś z tej linii dla mojego Kochanego :)
    PS. Fajny blog, obserwuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niedługo będę robiła prezent dla mojego narzeczonego, więc może to być ciekawa inspiracja. 😊

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie kupię dla mojego męża :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chłop jak prawie każdy chłop używa tego co stoi na półce :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.