INTENSYWNIEJSZA ZIMOWA PIELĘGNACJA?


Jesień, początek zimy – idealny czas na to by w sposób szczególny zadbać o naszą pielęgnację. Nie wiem jak Wy ( dajcie znać w komentarzach! ), ale ja jakoś właśnie pod koniec roku intensyfikuje moje pielęgnacyjne działania i w ruch idą różnego rodzaju sera, płatki, maseczki, maski – w zdecydowanie większej ilości niż zazwyczaj. Wtedy też właśnie najczęściej odkrywam nowe produkty – jedne sprawdzają mi się lepiej inne gorzej..niektóre zostają ze mną na stałe a inne odchodzą w zapomnienie.


Po kosmetyki Ava Laboratorium sięgam systematycznie co jakiś czas – najczęściej skuszona poznaniem pojawiających się nowości.
Tym razem jednak zdecydowałam się na kosmetyki ze względu na ich działanie – będą dwa produkty – teoretycznie takie same ale o totalnie innym działaniu. No ale skoro od początku zaczęłam i intensywnej pielęgnacji to pewnie domyślacie się, że dziś będzie o maskach do twarzy.

Algi są bogatym źródłem wszystkich niezbędnych do życia substancji: witamin, peptydów, kwasów tłuszczowych, minerałów, polisacharydów, które są bardzo dobrze przyswajane przez organizm. U wybrzeży Filipin, w morzu Bohol, niczym w winnicy rosną niezwykłe algi. Swoim wyglądem przypominają kiść winogron, malutkie perły, lub roślinny, zielony kawior. Od pokoleń alga ta wykorzystywana jest przez Japończyków, ze względu na ukrytą w perłach tajemnicę młodości. Caulerpa lentillifera, bo tak nazywa się ta alga, bogata w witaminy, makroelementy i polisacharydy silnie nawilża, nadaje skórze sprężystości i elastyczności.”


W serii BIO ALGA znajdziemy 5 kosmetyków zapewniających nam kompleksową pielęgnację twarzy: Bio Alga Krem na dzień – Efekt młodej skóry, Bio Alga krem pod oczy – Gładka skóra, Bio Algamaska do twarzy – wzmocnione odżywienie skóry, Bio Alga serum do twarzy – Intensywne odmłodzenie, Bio Alga krem na noc – Odbudowa komórkowa.
Ja chciałabym Wam opowiedzieć o moich wrażeniach po stosowaniu maski, która obiecuje nam wzmocnione odżywienie skóry.

„Samowchłaniająca maska z odmładzającym kompleksem algowo - perłowym. Algi Laminaria bogate w polisacharydy chronią skórę przed utratą wilgoci. Napinają i ujędrniają ją. Ekstrakt z perły uzupełnia niedobory aminokwasów i mikroelementów w skórze, poprawiając jej koloryt. Kompleks wygładza zmarszczki i spowalnia procesy starzenia. Dodatek roślinnych pereł zwanych Zielonym Kawiorem głęboko i długotrwale nawilża skórę, pozostawiając ją elastyczną i gładką. Naturalne oleje skutecznie natłuszczają skórę wzmacniając jej barierę lipidową.”

Aqua, Glycerin, Cetearyl Olivate, Glycine Soja Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Sorbitan Olivate, Cetearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, C10-18 Triglycerides, Hydrogenated Ethylhexyl Olivate, Caulerpa Lentillifera Extract, Hydrolyzed Pearl, Laminaria Hyperborea Extract, Coco-Caprylate/Caprate, Hydrogenated Vegetable Oil, Olea Europaea Husk Oil, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables, Beta-Sitosterol, Tocopherol, Maris Sal, Squalene, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Sodium Phytate, Butylene Glycol, Citric Acid, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sorbic Acid, Parfum.

Przyznam, że nie jestem jakąś szczególną fanką masek w kremie, tych w wielorazowego użytku, opakowaniach. Chyba bardzo przyzwyczaiłam się do masek w płacie i tego rodzaju ekspresowej pielęgnacji: nakładam na twarz, po 10 minutach zdejmuję i wyrzucam i pielęgnacja zakończona. Jednak maski w kremie wymagają od nas ciut więcej zaangażowania. Dobrze byłoby porządnie oczyścić skórę przed takim zabiegiem a później albo trzeba zmyć nadmiar albo wsmarować do zera ( co czasami również wcale nie jest takie łatwe ).
Okazało się, że algowa maska AVA ma dość gęstą i treściwą, ale miękką konsystencję, która nie sprawia nam problemów w aplikacji ( polecam sięgnięcie po silikonowe pędzelki – nie wiem jak mogłam wcześniej ich nie używać?! ). Mimo iż zamknięta jest w dość twardej ( ale nie za bardzo ) plastikowej tubce ( 50ml ) nie mamy żadnych problemów z wydobyciem jej z opakowania. Wygląd opakowania, design jest utrzymany w stylu pozostałych kosmetyków Ava – jest skromnie i bez zbędnych ozdobników.
Zanim opowiem Wam o działaniu jest jeszcze jedna rzecz, o której muszę wspomnieć – zapach. Maseczka pachnie niesamowicie przyjemnie – świeżo, rześko – tak wodniście..Fantastycznie przyjemny zapach.


No i sama maseczka. Tak jak wspominałam – totalnie bezproblematyczną w aplikacji. Powinniśmy trzymać ją na twarzy około 10-15 minut – później albo wklepać pozostałości w skórę albo zetrzeć je za pomocą wacika. Producent zaleca stosowanie grubszej warstwy, ale...po pierwsze to maseczka starczyłaby nam na dosłownie kilka razy, po drugie – nie wchłania się do zera więc musielibyśmy sporą część z niej zetrzeć za pomocą wacika ( polecam takie zwilżone hydrolatem ) - marnowanie kosmetyku. Zdecydowanie najlepiej spisywała mi się opcja z niezbyt grubą warstwą i wtedy wklepanie niewchłoniętych pozostałości w skórę. Kosmetyk się nie marnuje, a skóra otrzymuje odpowiednią dawkę..no właśnie, czego? Delikatnego natłuszczenia, ogromnej dawki nawilżenia i odżywienia. Skóra po użyciu zyskuje promiennego blasku, możemy zapomnieć o jej przesuszeniu i szarym, zmęczonym wyglądzie. Jest zdecydowanie młodziej i piękniej. I do tego zero podrażnień, niechcianych niedoskonałości.
Jak dla mnie bomba..przydałaby się tylko ciut większa pojemność, bo te 50ml to jakoś strasznie szybko się kończy.


Druga serią, na którą się zdecydowałam był BIO ROKITNIK - Moc organicznego odżywienia.
Rokitnik to prawdziwa bomba witaminowa wśród roślin. Jego owoce, nazywane złotem Syberii, zawierają o wiele więcej wartościowych i odżywczych mikroelementów niż inne rośliny. Mają nasycony, słoneczno-pomarańczowy kolor. Ich intensywna barwa jest zasługą wysokiej zawartości witaminy A w postaci karotenoidów. Dzięki ogromnemu bogactwu witamin rokitnik działa regenerująco na skórę.


Liczne niezależne badania udowodniły dobroczynny wpływ rokitnika na skórę: opóźnia procesy starzenia, odbudowuje komórki, chroni skórę przed słońcem, pomaga goić rany, działa regeneracyjnie, łagodzi stany zapalne, likwiduje przebarwienia i wyrównuje koloryt skóry.”

W skład linii BIO ROKITNIK wchodzi 5 kosmetyków: Bio Rokitnik – WYGŁADZAJĄCY krem do twarzy, Bio Rokitnik – ODŻYWCZY krem dotwarzy, Bio Rokitnik- REDUKCJA ZMARSZCZEK krem pod oczy, Bio Rokitnik – AKTYWNA ODBUDOWA serum przeciwzmarszczkowe, Bio Rokitnik – SILNA ANTYOKSYDACJA maska rewitalizująca.

Bio Rokitnik SILNA ANTYOKSYDACJA to maska rewitalizująca, która ma nam zapewnić pielęgnację przeciwzmarszczkową, odżywiającą skórę. „Kompleks naturalnych olejów regeneruje i wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka. Dodatek oleju z marchwi aktywuje syntezę kolagenu w skórze, poprawia gęstość naskórka i chroni przed szkodliwym działaniem promieni UV. Kompleks witamin z grupy A, E i F pełni funkcję odmładzającą, przeciwdziała utracie wody, hamuje procesy starzenia. Maska pozostawia skórę gładką, elastyczną i matową.”

Aqua, Olea Europaea Oil Unsaponifiables, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate, Cetyl Alcohol, C10-18 Triglycerides, Argania Spinosa Kernel Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Squalane, Hippophae Rhamnoides Fruit Extract, Zea Mays Starch, Helianthus Annuus Seed Oil, Beta-Carotene, Daucus Carota Sativa Root Extract, Daucus Carota Sativa Seed Oil, Hydrogenated Ethylhexyl Olivate, Hydrogenated Olive Oil Unsaponifiables, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Tocopherol, Caprylic/Capric Triglyceride, Ascorbyl Palmitate, Phenoxyethanol, Polysorbate 20, Glyceryl Stearate, Xanthan Gum, PEG-20 Glyceryl Laurate, Sodium Phytate, Ethylhexylglycerin, Citric Acid, Diethylhexyl Syringylidenemalonate, Parfum



W przypadku tej maski mamy również całkiem przyjemny zapach, ale to całkiem inna bajka niż ten w masce algowej. Tu, kremowy, żółtawy kosmetyk pachnie trochę cytrusami, trochę kwiatami. Przyznam Wam, że spodziewałam się po nim tego typu aromatu – chyba ze względu na ten żółty kolor. Jakie to jest dziwne, że konkretny kolor kojarzy nam się z jakimś konkretnym zapachem. Też tak macie?
W przypadku tej maski również nie bardzo stosowałam się do zaleceń producenta jeśli chodzi o ilość jednorazowo nakładanej maski – zdecydowanie lepiej sprawdzała mi się cieńsza warstwa niż ta solidniejsza. Po około 15 minutach całkiem nieźle się wchłaniała i tak naprawdę w miejscach bardziej przesuszonych – nie było po nadmiarze śladu. Ewidentnie sucha skóra lubi ten kosmetyk. Miękka, elastyczna, jędrniejsza skóra to to co możemy uzyskać po stosowaniu tego kosmetyku. No i nawilżenie i odżywienie przesuszonych miejsc na skórze. Koniec walki z suchymi skórkami, która potrafią nam mocno dokuczyć.


Jeśli miałabym z tych dwóch kosmetyków wybrać jeden jako ten ulubiony to zdecydowanie została by nim maska z serii bioAlga. Jest fantastyczna w swoim działaniu!

Czy u Was jesienią/zimą też pielęgnacja jest intensywniejsza? Może trafiłyście ostatnio na jakąś fajną, godną polecenia maskę?




MIŁEGO DNIA
OLA

22 komentarze:

  1. Ja też zimą zaczynam jakoś bardziej dbać o skórę, nakładam więcej produktów. Myślę, że to jednak przez to, że moja cera w tym czasie jest podatna na przesuszanie i potrzebuję większej dawki dobrych substancji. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zachęcająco piszesz o tej masce. Chętnie się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Obie te maseczki mnie zainteresowały :) Z Ava Laboratorium miałam tylko maseczkę w saszetce z ekstraktem z pomidora i bardzo dobrze ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba czas wziąć się za swoją twarz i nakupować maseczek XD Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam bardzo słabe doświadczenie z kosmetykami Ava i chyba czas to zmienić ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Maskę algową mogłabym spróbować, dawno nie miałam produktów tego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jeszcze nigdzie ich nie widziałąm :D

    OdpowiedzUsuń
  8. O tej serii bioAlga czytałam wiele dobrego, więc będę musiała wypróbować. Markę bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie w zimę bardzo ważna jest pielęgnacja wszystkie kosmetyki musza być natłuszczone czyli jakieś olejki itd miłe widziane
    by-taka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja przeciwnie, lubię maski do wielokrotnego użytku i wcale nie kupuje tych na tkaninie jednorazowych. Lubię, gdy maska dobrze nawilży i odżywki moją skórę. Maseczki z Ava chętnie wypróbuje.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dawno nie miałam nic marki Ava i przyznam, że nawet nie wiedziałam, że takie kosmetyki maja w ofercie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta maska byłaby dla mnie idealna. Koniecznie muszę ją sobie kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Bio Algę już mam ochotę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja zazwyczaj w okolicach jesieni zaczynam wzmacniać pielęgnację, a zimą to już w ogóle! Zresztą bardzo lubię stosować maski, więc chętnie po nie teraz sięgam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Taaaak... zima to wymagający czas dla skóry, i to nie tylko dłoni i twarzy ale i całego ciała. Zaciekawiły mnie te maski!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak tylko gdzieś spotkam to kupię :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tę algową maseczkę bardzo lubię, świetnie nawilża, odżywia i uelastycznia moją skórę. Rokitnikoiwej jeszcze nie poznałam, ale też mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tę algową maseczkę bardzo lubię, świetnie nawilża, odżywia i uelastycznia moją skórę. Rokitnikoiwej jeszcze nie poznałam, ale też mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  19. W mojej pielęgnacji, maseczki goszczą przez cały rok :) Oczywiście, zimą sięgam po te solidniejsze w działaniu, dlatego bardzo mnie zaciekawiły te gagatki ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja się staram przez cały rok sowicie przykładać do swojej pielęgnacji, jednak rzeczywiście, jakoś pod koniec roku idzie mi z tym lepiej. Chyba to efekt dłuższych wieczorów, które sprawiają, że mamy "więcej czasu" na zrobienie sobie SPA :D

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.