HOLO HIGHLIGHT Z BIELENDĄ


Pamiętam, że jako dziecko lubiłam wszystko co świecące i błyszczące. Istne „disco-polo” - nie wiem skąd mi się to wzięło, bo moi rodzice w ogóle nie żyli, nie ubierali i nie interesowali się tego typu klimatami, za to ja... Cekiny, brokaty...Im bardziej błyszcząco, świecąco – tym lepiej. Całe szczęście moja Mama hamowała moje zapędy i chodziłam ubrana jak człowiek. Z błyskotek wyrosłam i przed dłuuuugi czas miałam etap czerni – prosty, kompletnie matowy makijaż, czarne ciuchy bez ozdobników, zero biżuterii..

Teraz w końcu jestem pośrodku, bo: lubię błyszczące dodatki w postaci biżuterii czy ozdób na paznokcie, a w ubraniach jestem bardzo spokojna i w stylu i w kolorystyce ( chociaż kupiłam plisowankę w Reserved – z błyszczącą nitką, ale jeszcze nie miałam ani odwagi ani okazji by ją założyć ). No ale to ubrania i dodatki, a jest jeszcze makijaż i tu ujawnia się moja wewnętrzna sroka – bazy: rozświetlające, cienie ( uwielbiam te błyszczące.. matem nie umiem się obsłużyć ), rozświetlacze: im więcej tym lepiej ( to tak w przenośni, bez obaw ).



Jak pojawiły się w Rossmannach ( bodajże ) rozświetlające mgiełki Bielendy – poleciałam kupić wszystkie kolory, jak pojawiły się rozświetlające bazy ( te kuleczkowe ) - sprawdziłam na testerach, która jest najładniejsza – i oczywiście kupiłam. Jak pojawiają się jakieś nowe bazy z błyskiem, rozświetlacze, podkłady, kremy – no muuuszę.. Ale wiem też, że moja skóra dobrze prezentuje się z rozświetleniem ( z umiarem, z umiarem..wiem! ) - a poza tym kiedy mam się bawić tym błyskiem? Jak będę stara i pomarszczona?

Dziś chciałabym Wam pokazać jeden z tych błyszczących kosmetyków, jeden z tych, który jak tylko pojawił się w ofercie to wiedziałam, że musi być mój. Ba..to moje drugie opakowanie – to chyba mówi samo za siebie?



Mowa o cudnie opalizującej, fantastycznie pachnącej bazie Bielendy - MAKE-UP AKADEMIE HOLO PRIMER ( holograficzna baza pod makijaż ) - pojemność 30 g/30zł.

Niesamowicie lekka w konsystencji, nietłusta ( nie zostawia na skórze tłustej ani lepiąco-klejącej się warstwy ), o aksamitnej formule z lekko nawilżającym efektem. Z łatwością daje się rozprowadzić na skórze tworząc efekt połyskującej tafli ( bez widocznych drobin brokatu ), nie zasycha w formie smug czy plam ( mimo iż schnie na skórze dość szybko ), nie wchodzi w zagłębienia i zmarszczki. I co ważne – nie zapycha!
Oprócz koloru ( ale o tym za moment ) jest rzecz, o której nie sposób nie wspomnieć w przypadku tego kosmetyku – a mianowicie: zapach! Wiem, że nie każdy lubi perfumowane kosmetyki, ale trzeba przyznać, że ta baza pachnie pięknie. Intensywny przy aplikacji ( później się trochę ulatnia ) zapach eleganckich perfum, takiego perfumeryjnego kremu. Szklana butelka z pompką, kolor + ten zapach robią całkiem fajne pierwsze wrażenie. Mimo niewysokiej ceny mamy wrażenie posiadania porządnego jakościowo kosmetyku. Nie ma co ukrywać – kupujemy oczami, prawda?

No i pora na kilka słów o kolorze i efekcie na skórze. Holo Primer ma dość jasny i perłowy odcień, który jednak mimo wszystko ładnie stapia się ze skórą tworząc na niej połyskującą, wygładzającą taflę, ale nie nadając jej konkretnego koloru. Warto również w tym momencie wspomnieć, iż ładnie łączy się z różnymi podkładami – nie powoduje ich ważenia. Jednak jest to kosmetyk dla osób, które CHCĄ uzyskać widoczny blask i rozświetlenie. Bo baza jednak przebija pod podkładem i nie daje się jej ukryć ( tylko w sumie i po co skoro z pełną świadomością sięgamy po kosmetyk rozświetlający? ). Osoby, które „przeraża” aż taki blask – spokojnie mogą używać jej punktowo jako płynny rozświetlacz. Stosowana jako baza pod podkład, na całą twarz – przyjemnie ją rozświetla i sprawia, że nasza cera wydaje się wypoczęta o przyjemnym, zdrowym blasku. Taki fajny efekt glow.

Przyznam szczerze, że średnio zwróciłam uwagę na jej działanie przedłużające makijaż, a tak naprawdę było to dla mnie mało istotne. Ale trzeba przyznać, że w żaden sposób baza nie wpływa na skrócenie trwałości makijażu ani jego zepsucie efektu wizualnego. Jest tak jak zawsze, ale z przyjemnym dla oka błyskiem.



Tak jak napisałam wcześniej – to moje drugie opakowanie. A w sumie pierwsze, bo druga buteleczka leży w pudełku z zapasami, kupiona na jakiejś promocji za grosze. Wiem jednak, że na pewno pójdzie w ruch i nikomu jej nie oddam, bo to jeden z tych kosmetyków, których używa się z przyjemnością.

Ciekawa jestem czy któraś z Was sięga w ogóle po bazy pod makijaż? A jeśli tak to jakie? Utrwalające? Matujące? A może jednak rozświetlające?


OLA

27 komentarzy:

  1. Ja nie używam tego rodzaju kosmetyków. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Wydaje się ciekawa:) ja miałam tylko jedną z tych mgiełek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię wszystko co się świeci ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się zaopatrzyć w jakaś dobra mgiełkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja czasem stosuję bazy, czasem nie, zależy jak mi się chce i czy coś akurat mam pod ręką ;) Tej jednak nie miałam, choć kieeeedyś używałam tej z kuleczkami z Bielendy, nie pamiętam tylko który wariant. Niestety, tamta mnie nie zachwyciła, ale nie wykluczam, że tej nie wypróbuję, bo jest ciekawa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham wszystko co rozświetla ❤️ Miałam inne bazy tej marki, tej jeszcze nie testowałam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zaciekawiłaś mnie tą bazą :D Niedługo kończę Resibo Glow i będę tęsknić za tym cudownym efektem rozświetlenia skóry, więc może skuszę się na Bielendę ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szukam fajnej bazy szczególnie pod makijaż na oczy. Jednak nie mogę się zdecydować

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja w sumie nie sięgam po tego typu produkty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno nie miałam bazy, ale ta wygląda świetnie. Skuszę się po Twojej opinii, bo bardzo mi się spodobała:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznam, że nie używam takich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  12. Produkty bielendy znam i bardzo lubię,choć tego nie testowałam.

    OdpowiedzUsuń
  13. ja kocham efekt rozświetlenia, takie kosmetyki nakładam na całą twarz, szyję...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładnie wygląda, ale u mnie totalnie tego typu produkt się nie sprawdzi na mojej cerze.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ooo aż tak rozświetlających baz bielendy jeszcze nie widziałam. Miałam taką białą rozświetlająco nawilżającą, ale była bardzo subtelna, ta wręcz daje po oczach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Najczęściej używam bazy matującej. Gdy mam mocno matujący podkład to wtedy, lubię użyć takiej bazy rozświetlającej :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja tez lubię, za ten pomysł oddałabym chyba ostatni grosz! ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ją i w sumie to moja pierwsza baza pod makijaż ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. To jest moje must have przy kolejnych zakupach

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ją i sprawdza się u mnie rewelacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja już od dawna nie używam baz, bo jakoś zawsze zapomnę a makijaż i tak mi dobrze trzyma.

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę spróbować :) Podoba mi się, że konsystencja tego produktu nie jest lepka - zawsze boję się takiego efektu.

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.