PRZEGLĄD NOWOŚCI WYDAWNICZYCH DLA DZIECI

PRZEGLĄD NOWOŚCI WYDAWNICZYCH DLA DZIECI


Systematycznie pokazuję Wam nowości Wydawnictwa Media Service Zawada jakie pojawiają się jeśli chodzi o tanie książeczki i magazyny dla dzieci. Najczęściej dzielę to według wieku, płci..
Tym razem jednak pojawi się ogólne zestawienie, ponieważ w komentarzach często okazuje się, że macie dzieci ( swoje  lub swoich najbliższych ) w różnych grupach wiekowych i nie zawsze postem trafiam w to co by Was zainteresowało.

Nie przedłużając - zaczynajmy.



Nie byłabym sobą, gdybym nie zaczęła od magazynu, który najbardziej zachwycił moją 8-latkę. 
"Magazyn dla wielbicielek wróżek z Klubu Winx - sześciu pięknych i wojowniczych przyjaciółek! Magazyn skierowany głównie do dziewczynek w wieku 8-12 lat, fanek serialu z powodzeniem wyświetlanego w Polsce od 2004 roku.
W każdym numerze nowa komiksowa przygoda, która przeniesie Cię do Wymiaru Magix. Po za tym moda z fachowym komentarzem Stelli oraz artykuły o zwierzętach - ulubiony dział Flory. Dodatkowo quizy, konkursy i zabawy."

Do każdego numeru ( co miesiąc ) dołączany jest fajny gadżet - drobiazg niezbędny każdej, zakochanej w różu, dziewczynce. W tym numerze mamy mini zestaw różowej ( bo jakżeby inaczej ) biżuterii, saszetkę z naklejkami jednorożców i..MAGICZNY ZESTAW: notes z świetnym, podświetlanym długopisem - zestaw, który pozwoli zapisać każdą tajemnicę i ukryć ją przed niepożądanym wzrokiem. Przecież dziewczynki uwielbiają mieć "swoje" tajemnice!




Kolejnym magazynem jest wydanie specjalne gazetki Magic Pocket.
Łamigłówki, gry, zabawy i ciekawostki ze świata dziewczyn - i to wszystko w jednej gazetce!
Trzeba jednak przyznać, że w przypadku tego numeru, całą robotę robią dodatki. A warto się nimi zaciekawić, bo jest istne szaleństwo. 
Do wydania specjalnego dołączone mamy 2 saszetki z kartami ( po 5 w każdej ) kolekcjonerskimi serii My Little Pony. Jestem więcej niż pewna, że wszystkie dzikewczynki, prędzej czy później, będą przechodzić zafascynowanie tymi uroczymi kucykami. Moja córka mimo iż ma już 8 lat - uwielbia ekipę kucykowych przyjaciółek.
Jest również saszetka z Zaczepną Buźką - to dla nas kompletna nowość!
Do magazynu dołączona również była laleczka Glimmies z serii Aquaria - rozświetlająca się pod wodą. W regularnej cenie, sama figurka kosztuje około 20zł - a tu magazyn z dodatkami kosztuje ledwie 15zł.




Mamy również najnowsze opowiadanie z serii Książeczki z półeczki z przygodami Świnki Peppy. Tym razem opowiadanie ma tytuł "Wieczór bez prądu" - krótkie opowiadanie, idealne na wieczorne czytanie przed snem.

Jak co miesiąc pojawił sie również nowy numer Magazynu Peppa Pig.
"Zadania, które najmłodsi i rodzice znajdą w magazynie, dają możliwość rozwijania umiejętności maluchów w połączeniu z zabawą. Historyjki obrazkowe, krótkie opowiadania, zadania do wykonania oraz konkursy z wyjątkowymi nagrodami to tylko część atrakcji, czekających na małych czytelników. "
Jak zawsze, do numeru dołączony jest atrakcyjny gadżet i tym razem są to kolorowe kółeczka do składania i budowania - idealne do ćwiczenia małych paluszków.



Atrakcyjna, dla dzieci z młodszej grupy wiekowej, może być również książeczka z bohaterami bajki Psi Patrol
Tym razem jest to, dość dużego wymiaru, książka z grubymi, kartonowymi stronami na których znajdziemy obrazkowe zdjęcia głównych bohaterów wraz z krótkim przedstawieniem postaci. Gratka dla fanów tych sympatycznych piesków. Moc radości dla każdego malucha.


I na koniec coś dla "przedszkolaka - starszaka".


Przygody Blaze'a i megamaszyn mają pokazać czytelnikom, jak ważne są przyjaźń i praca zespołowa. Mają też uczyć i rozwijać umiejętności manualne dziecka.
"„Blaze i megamszyny. Dodaj gazu!” to książka, dzięki której poznacie Blaze'a i jego kierowcę, 8-letniego AJ'a. Blaze to najjaśniejsza gwiazda Zderzakowa. Mistrz toru wyścigowego i bohater ulic, do którego wszyscy zwracają się o pomoc, bo żadna inna maszyna nie poradzi sobie z kłopotami tak, jak on! Blaze wie bowiem wszystko o technice, inżynierii i matematyce.
W książce na czytelnika czeka wiele zabaw, łamigłówek i ponad 50 naklejek!"



Przyznajcie, że i tym razem Wydawnictwo rozpieszcza naszych milusińskich i znowu pojawiły się fajowe magazyny, gazetki, książeczki, które dużo radości sprawią każdemu dzieciakowi!


PRZESYŁAM CIEPŁE BUZIAKI
OLA









Książeczki i magazyny dostępne są również na www.ksiazeczkibajeczki.pl

WCALE NIE MUSZĘ BYĆ #YOUNG!

WCALE NIE MUSZĘ BYĆ #YOUNG!


O tym, że lubię kosmetyki AVA LABORATORIUM to wiecie. Najczęściej sprawdzam i poznaję nowości, które pojawiają się na rynku. Tym razem jest jednak inaczej – sięgnęłam po kosmetyk, który w asortymencie AVA jest już od dłuższego czasu ( co najmniej 2 lata ). Mało tego – to kosmetyk z serii #Young! - a ja z moimi 35-ma wiosnami to już chyba do tej grupy nie należę?Oczywiście piszę o tym w żarcie, bo już chyba wszyscy wiemy, że nie używamy kosmetyków wg wieku wypisanego na opakowaniu a trzeba sięgać po te, które swoim działaniem mają zaspokoić potrzeby naszej skóry. Wiecie o tym, prawda?

Kosmetykiem, o którym chciałabym Wam dziś opowiedzieć jest:


Delikatna pianka do codziennego mycia twarzy, odpowiednia dla każdego rodzaju cery. Nie zawiera mydła, lecz łagodne środki myjące. Skutecznie usuwa nadmiar sebum, makijaż oraz wszelkie zanieczyszczenia, nie zatykając przy tym porów. Wzbogacona w ekstrakt z aloesu, imperaty cylindrycznej, pantenol i witaminę B3, zmiękcza i nawilża naskórek oraz łagodzi podrażnienia. Niezwykle wydajna i przyjemna w aplikacji, pozostawia skórę czystą i gładką.„

działanie: matowienie, nawilżenie, oczyszczanie, rozjaśnienie przebarwień, terapia przeciwko trądzikowi zwyczajnemu, zwężanie porów.

Aqua, Glycerin, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Polyquaternium-10, Panthenol, Coco Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Imperata Cylindrica Root Extract, Niacinamide, Trideceth-9, Phenoxyethanol, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Ethylhexylglycerin, Disodium EDTA, Sodium Chloride, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Methylisothiazolinone, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Hexyl Cinnamal


I zasadniczo jak opowiadam o jakimś kosmetyku to zaczynam od jego zalet, by dopiero na samym końcu wspomnieć o wadach ( oczywiście jeśli jakieś są ). W przypadku tej pianki jednak będzie inaczej i zacznę od wytykania jej niedoskonałości.
Pierwszym mankamentem, o którym muszę wspomnieć jest opakowanie. A zasadniczo nie sama buteleczka a pompka. Nie wiem czy trafił mi się felerny egzemplarz, czy taki jest „urok” tych pompek, ale niestety, nie zawsze zamienia płyn w piankę. Czasami aplikujemy mega puszystą ( jak chmurka ), delikatną i aksamitną piankę, a czasami zamiast tego puszku dostajemy coś piankowego ale bardziej płynnego. Szkoda, bo przez to sam kosmetyk robi się mniej wydajny: gdy mam puszystą piankę używam jej zdecydowanie mniej niż wtedy, gdy pojawia się piankowy płyn. Gdyby nie te dwie niedoskonałości, nie miałabym temu kosmetykowi nic do zarzucenia.


Pora więc na kwestie, które sprawiają, że naprawdę polubiłam tę piankę i z chęcią stosowałam ją zamiennie z kostką naturalnego mydła handmade ( wiecie przecież, że od dłuższego czasu właśnie takich mydeł używam do mycia twarzy ).
Mamy do czynienia, wg producenta, z kosmetykiem oczyszczającym więc pierwsze o czym MUSZĘ wspomnieć to właśnie takowe działanie. Świetnie radzi sobie z domyciem twarzy z resztek makijażu ( ale resztek! ), ale to nie ta kwestia mnie zachwyciła. Ta pianka fantastycznie oczyszcza skórę po całym dniu ( i po nocy ) z nadmiaru zbierającego się sebum. Te działanie jest naocznie zauważalne. Kolejna kwestia, którą zauważamy już w trakcie mycia twarzy – pianka nie powoduje szczypania oczu, ich łzawienia. Tu byłam pod niezłym wrażeniem, bo niestety zdecydowanie większa część kosmetyków z jakimi miałam do czynienia ( jeśli chodzi o mycie twarzy ) powodowała jednak dyskomfort jeśli chodzi o oczy.
A co zauważamy po umyciu twarzy i wysuszeniu jej? Pojawia się lekkie uczucie ściągniecia skóry, ale nie jest to nieprzyjemny i bolesny efekt napięcia. To takie wrażenie jak przy mocno oczyszczonej skórze. Nie jest to również uczucie, które byłoby nie do wytrzymania. Kolejną kwestią, na którą muszę już teraz zwrócić uwagę to to iż nie wysusza mojej skóry, nie powoduje bym odczuwała jej szorstkość. To już plus. Pianka nie powoduje również zapychania skóry, pojawiania się niespodziewanych, podskórnych niedoskonałości.
Przy regularnym stosowaniu zauważamy, że skóra po użyciu tej pianki jest miła i przyjemna w dotyku, gładka.


Plusy zdecydowanie przeważają nad mankamentami tego kosmetyku, podsumowując więc, stwierdzam iż warto sięgnąć po tę piankę, szczególnie, że jej cena ( około 15-18zł ) jest całkiem przyjemna dla portfela.

A Wy czego używacie do mycia twarzy? Czym domywacie ją po całym dniu albo czego używacie przy porannej toalecie? Ciekawa jestem jaki kosmetyk towarzyszy Wam przy codziennym myciu twarzy.


OLA
NOWOŚCI, NOWOŚCI - WSZĘDZIE WIDZĘ NOWOŚCI!

NOWOŚCI, NOWOŚCI - WSZĘDZIE WIDZĘ NOWOŚCI!


Robiąc przegląd kosmetyków, które pojawiły się u mnie w zeszłym tygodniu, aż się za głowę złapałam. W związku z promocjami w drogeriach, uzupełniłam braki w kolorówce, zaspokoiłam swoje kosmetyczne chciejstwa i mam wrażenie, że jakoś strasznie dużo wyszło mi tej kolorówki. I w gruncie rzeczy to pojawiły sie u mnie prawie same pudry i każdy z nich jest dla mnie nowością, bo jakoś nie miałam okazji jeszcze sięgnąć po żaden z nich. Macie chęć na taki pudrowy post z nowościami - czy wolicie nie łapać się za głowę, tak jak ja?

Ale dziś nie o makijażowych nowościach - będzie raczej pielegnacynie-zapachowo, czyli moje najnowsze zamówienie z Oriflame.
Zaczniemy od zapachów, ok?


Pierwszą moją zapachową nowością, która jednocześnie jest również nowością w najnowszym katalogu 14/2019 ( ważny od 24.09 ) jest woda perfumowana MAGNETISTA ( 34492 - na "dzień dobry" w promocji za 99,99zł - jego regularna cena to 144,90zł ).
Zapach stworzony przed dwie mistrzynie perfumiarstwa - Emilie Coppermann i Alienor Massenet. MAGNETISTA opisywany jest jako zapach, który wywołuje uczucie podniecenia i sprawia, że kobieta w oczach mężczyzny staje się bardziej atrakcyjna. Brzmi ciekawie, prawda?
"Zapach MAGNETISTA otwierają zroszone świeżością poranka nuty kwiatu neroli, różowego pieprzu i czarnej porzeczki. Następnie pełną mocą rozbrzmiewa silny akord marakui. Stopniowo oddaje się on w miękkie objęcia drzewa sandałowego, by całkiem zanurzyć się w kremowej zmysłowości piżma i zniewalającej wanilii."

Jakbym miała wybrać jedno określenie tego zapachu, jedno słowo to pierwsze co przychodzi mi na myśl to "miękki". Dziwne, prawda? Słodki a jednocześnie lekko pudrowy ale nie mdły, z wyczuwalną nutą porzeczkową - im dłużej jest na skórze tym, staje się, bardziej ciepły i otulający. Wyczuwam nuty wanilii ale nie jest to tak mocno słodki zapach jakiego mogłybyśmy się spodziewać - myślę, że różowy pieprz i drzewo sandałowe dodaje mu lekkiej ostrości. Mimo wszystko jest to wg. taki typowo kobiecy, raczej jesienno-zimowy, ciepły zapach. Po powąchaniu mamy skojarzenie z takim przyjemnie miękkim kaszmirowym szalem. Fantastyczny zapach na nadchodzące jesienne dni.



Drugim zapachem, na który się zdecydowałam jest woda kolońska SENSITY  w wersji PINK BLOOM ( 34525 ). Jakiś czas temu sięgnęłam po jej fioletową wersję MIDNIGHT MIST - przyszła pora na róż.
"Odświeżająca woda kolońska inspirowana naturą. Musująca kompozycja, w której kryją się podnoszące nastrój, soczyste nuty, przywołujące piękno natury w pełnym rozkwicie. Do stosowania na całe ciało."

Przyjemnie słodki z wyczuwalną owocową nutą gruszki (?) oraz coś różowo-kwiatowego ( podobno piwonia, ale przyznam Wam, że nie mogłam za nic przypomnieć sobie jak pachną piwonie ). Do tego słodko - kwiatowego połączenia dołącza delikatnie pikantna nuta piżma. Prześwietny zapach do stosowania na co dzień, dla każdej z nas. Myślę, że to ten rodzaj zapachu, który podoba się każdemu.


Jeśli chodzi o zapachy, to na dzisiaj tyle. Pora na coś pielęgnacyjnego.


Te mini maseczki w jednorazowych shotach zaciekawiły mnie w ofercie Oriflame juz jakis czas temu, a że teraz w związku z jesienią ( chyba? ) mój pielęgnacyjny fiź się uaktywnił i coraz częściej sięgam po różnego rodzaju maseczki, olejki i różne cuda do pielęgnacji twarzy ( będzie też domowa mezoterapia mikroigłowa - widziałyście zdjęcie na instagramie i moje narzędzia tortur? ), zdecydowałam się właśnie teraz zaryzykować i sięgnąć po jedną z tych mini maseczek z serii Love Nature.
Moje pierwsze podejście to Odżywcza maseczka z kakao ( 35070 ) - 8zł ( w promocji ) to chyba nie dużo, prawda?
"Praktyczna, jednorazowa maseczka z naturalnym masłem kakaowym. Odżywia skórę oraz przywraca jej komfort i jędrność. Bogata formuła o konsystencji musu ma cudowny zapach kakao. Odpowiednia do każdego typu cery."


I na koniec coś, czym w dobie żeli i płynów micelarnych, zapewnie Was zaskoczę..



Mleczko do demakijażu i tonik. I jak? Jest zaskoczenie? Czy w ogóle jeszcze ktoś sięga po tego typu zestawy przy demakijażu?
Ja kiedyś nie wyobrażałam sobie tego by zmywać makijaż w inny sposób niż za pomocą mleczka. Wstyd sie przyznać, ale dopóki nie spróbowałam płynów micelarnych - kompletnie nie wierzyłam w ich działanie. 
"AGE REVIVE to seria bazująca na mieszance szwedzkich składników naturalnych, działających na różne oznaki starzenia się skóry. Drobne linie i zmarszczki są mniej widoczne, a cera jest ujędrniona, gładsza i bardziej promienna."

Mój zestaw składa się z:
MLECZKA OCZYSZCZAJĄCEGO DO TWARZY I OCZU ( 35684 ) - teraz po 19,99zł ( jego regularna cena to 32,90zł )
"Mleczko oczyszczające o działaniu przeciwzmarszczkowym delikatnie usuwa zanieczyszczenia i makijaż, jednocześnie redukując wiele oznak starzenia się skóry. Pomaga zmniejszać zmarszczki, odżywia i nawilża oraz zapewnia skórze miękkość i uczucie komfortu."
oraz
TONIKU ( 35685 ) - z ceną jest dokładnie taka sama sytuacja jak w przypadku mleczka: teraz po 19,99zł a normalnie po 32,90zł
"Tonik o działaniu przeciwstarzeniowym, który pomaga zmniejszać zmarszczki, usuwa martwe komórki naskórka, zmniejsza pory i oczyszcza cerę. Po użyciu skóra jest czysta i świeża."


I to tyle na dziś. Zaciekawiło Was coś z moich nowości? Dam sobie rękę uciąć ( choć może lepiej nie... ), że ciekawe jesteście działania wody perfumowanej. Czyżby miałoby to być coś jak zapachy z feromonami?

I dajcie koniecznie znać co z tym pudrowym postem - robić czy raczej sobie odpuścić?


MIŁEGO POPOŁUDNIA
OLA


IDEALNA KOLORYSTYCZNIE PALETA - TO JAKA?

IDEALNA KOLORYSTYCZNIE PALETA - TO JAKA?


Tak w związku w wszechobecnymi promocjami na kolorówkę ( chyba wszystkie sieciowe drogerie teraz mają jakąś ofertę zniżkową - chociaż nie o wszystkich jest głośno ) - mam do Was pytanie. Robicie makijaż codziennie? Dużo macie kolorówki czy raczej należycie do tej grupy, której jeden podkład, puder i tusz do rzęs w zupełności wystarcza? Lubicie mieć wybór, eksperymentować czy raczej trzymacie się kilku, sprawdzonych, produktów?

Ja, mimo braku artystycznych zdolności, lubię kosmetyki makijażowe. Jeden podkład i puder to dla mnie zdecydowanie za mało. Lubię sięgać po różne formuły, kolory - próbować, testować.. Niektóre z takich kosmetyków zostają u mnie na stałe i kupuje ich kolejne i kolejne opakowania, niektóre zużyję i zapominam o nich, a są też takie, które po kilku użyciach "puszczam w  ludzi", bo okazują się być dla mnie nieodpowiednie ( albo mi się nudzą ). Tak więc nie tylko ja mam z nich radochę :)


Z cieniami do powiek mam tak, że staram się raczej wybierać kolory tzw. "bezpieczne" - beże, brązy, złoto.. Raczej nie szaleję z niczym konkretnym - rzadko sięgam po jakieś intensywne kolory, a jeśli już w jako akcent. 
Jak widzicie, powyższa paleta to też nie jest jakieś szaleństwo kolorystyczne. New City Trends 07 Revers Cosmetics to taka grzeczna kolorystycznie paleta. Są dwa odcienie beżu ( z czego jeden jest lekko opalizujący w stronę różu ), mamy konkret kolorystyczny w postaci pięknego bakłażana i bordo wchodzącego w fiolet, a smaczku tej palecie dodają dwa metalicze odcienie - lekko miedziany i cudny fioleto-bakłażan. Fantastyczny dobór odcieni - bez problemu wykonamy delikatny makijaż dzienny, możemy też poszaleć i "strzelić" sobie coś wieczorowego.
I o ile jasne kolory nie powaliły mnie swoją pigmentacją ( chociaż nie jest zła ) ale są to cienie o dość suchej konsystencji, o tyle pozostałe cztery okazały się być naprawdę ok - a cienie metaliczne to istny sztos. Jakby pojawiła się w asortymencie Revers Cosmetics paleta składająca się tylko z cieni metalicznych - będę pierwszą w kolejce do kupienia. A na razie pozostają mi tylko łączone palety New City Trends ( sklep Revers - tu znajdziecie pozostałe wersje kolorystyczne - 14,99zł ).





NEW CITY TRENDS PROFESSIONAL EYESHADOW PALETTE to kompaktowa paleta idealnie dobranych cieni do powiek. Zestaw zawiera 6 nowych odcieni o różnorodnych efektach wykończenia - od matowych przez satynowe po metaliczne. "Dzięki intensywnej pigmentacji możesz stworzyć wyrazisty, efektowny makijaż oczu, który utrzyma się przez cały dzień. Wysoki poziom nasycenia koloru i delikatna konsystencja zapewnia bezproblemową aplikację - cienie doskonale się rozcierają i dobrze przylegają do skóry. Zestaw odpowiedni do makijażu dziennego oraz wieczorowego."



Jaka byłaby idealna kolorystycznie paleta? Maty a może coś w błysku? A kolory raczej bezpieczne czy szaleństwo?
Jakbyście mieli stworzyć idealną jeśli chodzi o formułę i kolory, paletę - to jaka to by była? Ciekawa jestem jakie kolory są najbliższe Waszej makijażowej duszy :)


BUZIAKI
OLA
AWARYJNA POMADKA TOREBKOWA - VIVAT SHINE LIQUID LIPSTICK

AWARYJNA POMADKA TOREBKOWA - VIVAT SHINE LIQUID LIPSTICK


O tym, że nie jestem fanką błyszczyków trąbię już od jakiegoś czasu. Lubię konkretne w kolorze i koniecznie matowe, pomadki. Od jakiegoś czasu tylko takich używam i wszystkie błyszczyki jakie posiadałam puściłam w ludzi.. 
Zapewne też tak macie w przypadku kosmetyków, które leżą i tylko sie u Was "marnują" - po co trzymać je na półce skoro można dać im życie u kogoś innego, prawda?

Z matowymi pomadkami, w mocnym kolorze jest tylko jeden problem ( szczególnie z tymi mniej trwałymi ), że ciężko jest w ciągu dnia, na szybko, zrobić poprawki. Nie ma mowy o tym by w trakcie dnia, bez lusterka i chwili świętego spokoju poprawić kolor, który mamy na ustach. I trzeba przyznać, że w takich sytuacjach błyszczyki ratują życie. Dwa razy machniemy po ustach i kolor poprawiony i czasami udaje się to zrobić nawet bez lusterka.



Znalazłam jednak błyszczyk, który na ustach da mi konkretny kolor ( co prawda błyszczący a nie matowy ) a jednocześnie jest na tyle bezproblemowy, że mogę wrzucić go do mojej kosmetyczki, którą zawsze mam w torebce i sięgnąć po niego w każdej chwili chcąc poprawić makijaż. 
To taki mój awaryjny kosmetyk, gdy "zjem" pomadkę a nie chcę chodzić z "gołymi" ustami.

Pomadka do ust w płynie VIVAT SHINE LIQUID LIPSTICK to nie zwykły błyszczyk. Mimo metalicznego połysku mamy tu naprawdę konkretny kolor, nie jest to produkt transparentny. 

"Rozpieszczaj swoje usta i zmysły z metaliczną, płynną pomadką o zapachu kuszącej czekolady. Niezwykła formuła Vivat Shine nasycona wielowymiarowymi, odbijającymi światło drobinkami dodaje ustom niebywałego metalicznego blasku. Usta błyskawicznie stają się pełniejsze, gładsze oraz niezwykle kuszące. Głębokie i intensywne kolory o wysokim stopniu krycia doskonale utrzymują się na powierzchni ust zapewniając nieskazitelny efekt przez wiele godzin. 
Produkt możemy aplikować samodzielnie lub na dowolną pomadkę, tak aby dodać ustom olśniewającego blasku."

Dostępnych mamy obecnie 12 kolorów, od bardzo jasnych i delikatnych po mega ciemne i intensywne ( każdy za niespełna 11zł ). W sklepie Revers możecie znaleźć próbnik z kolorami, ale przed wyborem polecam jednak przejrzeć blogi i instagrama i swatche zrobione przez blogerki - na pewno będą pomocniejsze w wyborze bo kolor pokazany na swatchu ( nawet na zdjęciu ) jest realniejszy niż taki "drukowany" próbnikowy.


Vivat Shine Liquid Lipstick w kolorze 04 Seville to intensywnie różowy, malinowy odcień o opalizującym, lekko złotawym połysku. Jest to pomadka o raczej chłodnym odcieniu - pamiętajcie to przy wyborze koloru. Ja zdecydowanie lepiej wyglądam w zimnym odcieniach i po takie sięgam najczęściej. Chociaż początkowo w przypadku Seville miałam wrażenie, że będzie to coś w kolorze rose gold..
W oko wpadł mi jeszcze odcień 03 Bangkok i myślę, że zaryzykuję jego zakup skoro Seville fajnie mi się sprawdza.




Coś co mnie bardzo zaskoczyło w tym produkcie to jego trwałość. Nie wiem dlaczego ale spodziewałam się, że będzie się szybciej ścierał, "zjadał" a okazało się jednak, że jak podeschnie na ustach to, mimo tego, że pojawia sie na ustach lekko lepiący efekt, to jednak kolor pozostaje. Nie migruje, nie ściera się zbyt szybko - zdecydowanie ma formułę, działanie, bardziej pomadkowe niż błyszczykowe. 

Kolejną kwestią, która mile zaskakuje to zapach. Rzeczywiście jest lekko czekoladowy ( bezsmakowy! ) ale na tyle delikatny, że nie drażni i nie przeszkadza. A w związku z tym iż jest bezsmakowy nie kusi też na oblizywanie ust i zjadanie go.

Na co jeszcze należy zwrócić uwagę w przypadku tego kosmetyku? Gęstość - nie jest to rzadki, lejący się kosmetyk, co również ułatwia aplikaccję na tzw. "szybko". No i do tego pełne krycie po jednym, konkretnym pociągnięciu po ustach - tak jak wspominałam: nie jest to kosmetyk transparentny - tu mamy intensywny kolor. 


Podsumowując: myślę, że ta błyszczyko-pomadka to całkiem przyzwoity kosmetyk w niewielkiej cenie. Jeśli ktoś szuka ( tak jak ja ) produktu, który daje kolor a jednocześnie pozwala na szybkie poprawki w ciągu dnia i nie przeszkadza mu połysk - spokojnie może sięgnąć po któryś z kolorów Vivat Shine.


Jaką pomadkę, błyszczyk nosicie w swojej podręcznej, torebkowej kosmetyczce? Co macie ze sobą zawsze na poprawki w ciągu dnia?

BUZIAKI
OLA
NAKLEJKI! WSZĘDZIE NAKLEJKI!

NAKLEJKI! WSZĘDZIE NAKLEJKI!


Dziś znowu zapraszam Was na post dla mam, cioć, sióstr, tatusiów i wujków..
Wydawnictwo Media Service Zawada systematycznie obdarowuje nas swoimi nowościami, a my..część publikacji zostawiamy sobie a część posyłamy dalej, obdarowując młodsze dzieciaki książeczkami odpowiednimi dla ich wieku. O ile L.O.L. Surprise czy Winx Club to bajki odpowiednie wiekowo dla mojej córki, o tyle "Psi Patrol" czy "Świnka Peppa" to magazyny, książki z łamigłówkami, które ucieszą bardziej przedszkolaka niż ( prawie ) 9-latkę. W końcu jest już "prawie" nastolatką ( jak sama twierdzi ).

I właśnie dziś chciałam Wam pokazać co nowego, fajnego, stworzonego dla przedszkolaków, pojawiło się w ofercie Wydawnictwa. Myślę, że każda z tych pozycji zapewni dziecku rozrywkę, mnóstwo zabawy - zaczynając od kilku odcinków ukochanej przez dzieci Świnki Peppy, a kończąc na książce z łamigłówkami z dołączonymi setkami ( dobrze widzicie! setkami! ) naklejek.



Jak co miesiąc pojawił się nowy numer Magazynu Świnka Peppa ( Peppa Pig ), z dołączonym fajnym dodatkiem. 
"Pismo o przygodach sympatycznej świnki Peppy i jej rodzinki, na podstawie uwielbianego przez najmłodszych serialu animowanego, emitowanego na kanale MiniMini+. Magazyn skierowany jest do dzieci w wieku 3-6 lat, rozpoczynających naukę czytania, pisania i liczenia.
Zadania, które najmłodsi i rodzice znajdą w magazynie, dają możliwośc rozwijania umiejętności maluchów w połączeniu z zabawą. Historyjki obrazkowe, krótkie opowiadania, zadania do wykonania oraz konkursy z wyjątkowymi nagrodami to tylko część atrakcji, czekających na małych czytelników. Dodatkową wartość magazynu stanowi specjalna strona dla rodziców, gdzie co miesiąc poruszane są zagadnienia związane z wychowaniem i rozwojem dziecka."




W tym miesiącu, oprócz standardowego magazynu, pojawiło się również wydanie specjalne Kino Domowe, z dołączonymi dwoma płytami DVD, na których znajdziemy ponad 2 godziny przygód Świnki Peppy ( bez obaw - podzielone na krótkie odcinki, w sam raz do obejrzenia przez dziecko ).



Jeśli chodzi o Peppę, to na razie tyle - chociaż wiem, że już pojawił się nowy numer magazynu i jakaś książkowa nowość. Pora jednak na coś dla ciut starszych maluchów, które uwielbiają zagadki, łamigłówki i nie wyobrażają sobie dnia bez naklejki. A to wszystko z ekipą Psiego Patrolu.


Seria książek "Ekipa na 102!" powstała na motywach bajki o tym samym tytule, emitowanej na antenie kanały Nickelodeon. Mali czytelnicy mogą się cieszyć zagadkami, łamigłówkami oraz kolorowankami z ulubionymi bohaterami w roli głównej. Rezolutne szczenięta Marshall, Rubble, Chase, Rocky, Zuma i Skye oraz dziesięcioletni chłopiec Ryder nigdy nie odmówią pomocy potrzebującymi zawsze gotowi są stawić czoła zagrożeniom. 




Książeczka zapewnia mnóstwo zabawy, łamigłówek ( na najróżniejszym poziomie ), które możemy rozwiązywać razem z dzieckiem lub pozostawić mu do samodzielnego poradzenia sobie z nimi. Całą książeczkę uatrakcyjnia zestaw naklejek, które niezbędne są do rozwiązania zamieszczonych zadań. Niespełna 8zł - porządny papier, ładna grafika ( pełna nasyconych kolorów ) i do tego ulubieni bohaterowie. Czego chcieć więcej? 
Ja Wam powiem czego...NAKLEJEK! Te dołączone do powyższej książki służą do rozwiązania zadań, ale które dziecko nie lubi po prostu pobawić się w wyklejanie zeszytu, swoich własnych rysunków? Naklejek nigdy dość, prawda?



500 naklejek to idealna propozycja dla najmłodszych. W środku znajdziemy również zadania i kolorowanki, ale to nie one są tu najważniejsze. Mamy OGROMNĄ ilość "pieskowych" naklejek, która w zachwyt wprawi nawet najbardziej wymagającego naklejkowicza. 
Powyżej akurat mamy 500 naklejek związanych z bajką "Psi Patrol", ale bez obaw: w ofercie wydawnictwa znajdziemy również coś dla fanów Świnki Peppy czy Shimmer & Shine. A cena wcale nie jest wygórowana i nie powala na kolana.

Już wiem co podrzucę mojej córce podczas najbliższej podróży.. 500 naklejek powinno ją zająć choć na chwilę, prawda?


BUZIAKI
OLA



Książeczki i magazyny dostępne są również na www.ksiazeczkibajeczki.pl





LUBISZ SIĘ BAĆ? CZY CIEMNOŚCI SĄ STRASZNE?

LUBISZ SIĘ BAĆ? CZY CIEMNOŚCI SĄ STRASZNE?


Jesteście #teamksiążka czy #teamfilm? Jeden tytuł, ta sama treść – wolicie iść do kina czy raczej siąść w domu z książką?
Ja zdecydowanie bardziej wolę wersję książkową. Niestety ale wielokrotnie zdarzyło się tak, że gdy najpierw obejrzałam film to książka nie robiła już takiego wrażenia, poza tym najczęściej jest tak, że mimo wszystko książka jest zdecydowanie bardziej rozbudowana a film ma skracane, przeinaczane wątki. Ciekawa jednak jestem jakie Wy macie podejście: książka czy film?

Całkiem niedawno w kinach pojawił się kolejny film, straszny film..I w tym samym momencie pojawiła się książka. A może na odwrót – bo najpierw była książka ( premiera 9 sierpnia ), a na jej podstawie nakręcono jeden z najbardziej oczekiwanych horrorów 2019 roku. Gdy zobaczyłam, że tematyka tej książki porównywana jest do mojego ulubionego autora – Stephena Kinga, a klimat książki podobny ma być do serialu „Stranger Things” - wiedziałam, że muszę sięgnąć po te niespełna 140 stron.
Książkę przeczytałam ( i to o niej dziś będzie mowa ), ale do kina raczej się nie wybiorę..


WITAMY W PRZERAŻAJĄCYM ŚWIECIE „UPIORNYCH OPOWIEŚCI”. CZY JESTEŚ WYSTARCZAJĄCO ODWAŻNY BY JE PRZECZYTAĆ?
Upiorneopowieści po zmroku” zawierają jedne z najbardziej przerażających opowieści o makabrze, mrocznej zemście i nadprzyrodzonych wydarzeniach wszech czasów. Chodzące zwłoki, tańczące kości, szaleńcy z nożami i ucieczki krętymi uliczkami przed śmiercią – wszystkie te motywy znajdziemy w tej mrożącej krew w żyłach książce o mściwych duchach, okrutnych monstrach, tajemniczych grobowcach i indiańskich demonach.

Czy „Upiorne opowieści...” to książka, która mnie przeraziła? Czy to jedna z tych książek, które powodują przyzpieszone bicie serca? Czy to taka książka po przeczytaniu, której zasypiamy przy zapalonym świetle?
No niestety, ale nie..
Horrory, thrillery – czytam chętnie.. Filmów nie oglądam, bo się boję..Ale książki to co innego.. Liczyłam więc, rozpoczynając lekturę, że będzie strasznie, z dreszczykiem...

W przypadku „Upiornych” pierwszą kwestią, na którą muszę zwrócić uwagę a jednocześnie, która wywołała u mnie jęki zawodu to objętość. Niespełna 140 stron, krótkie 2-3 stronicowe opowiadania. Moja dusza książkoholika krzyczała „MAŁO!”. Przeczytanie całej książki zajęło mi około godziny, może półtorej. Zdecydowanie za szybko!

Opis z okładki i sam design książki mógłby nam sugerować, że będziemy się bać. I to bardzo! Niestety, ale tak nie jest. Krótkie opowiastki wprowadzają nas w interesujący, klimatyczny nastrój, ale na pewno nie jest to strach. Czytają się przyjemnie ale mam wrażenie, że bardziej wystraszyłyby dzieciaki na wspólnym nocowaniu i przy opowiadaniu sobie historii o duchach, niż osobę dorosłą ( szczególnie taką, która „siedzi” w klimacie i ma oczekiwania ). Klimaty tej książce odmówić nie można, ale chciałabym poczuć ciarki na kręgosłupie..
Jest jednak jeszcze jedna kwestia, na którą nie sposób nie zwrócić uwagi. A mianowicie – ilustracje Stephena Gammella. Złowieszcze, niepokojące, nastrojowe. Sprawiają, że te krótkie opowiastki stają się straszniejsze, łapią taki złowieszczy klimat. Całość ( treść i ilustracje ) robią zdecydowanie lepsze wrażenie.


Dajcie znać jak u Was jest z tymi książkami i filmami. A może trafiliście na jakąś książkę, która okazała się być gorsza niż wielkoekranowa wersja? A może na odwrót ( btw. Wg mnie ksiązkowa wersja „Zielonej Milii” Kinga jest DUŻO lepsza niż filmowa – niczego nie ujmując T. Hanksowi )..

POZDRAWIAM CIEPŁO

OLA
DELIKATNE ZŁOTE GLOW

DELIKATNE ZŁOTE GLOW


Jak jest obietnica błysku, rozświetlenia to ciężko mi sobie odmówić. Ja naprawdę lubię efekt połyskującej skóry. Okrutna ze mnie sroka.. I przyznam Wam, że byłam bardzo mocno zaskoczona jak znalazłam tego typu kosmetyk w asortymencie firmy, którą bardzo lubię – Ava Laboratorium.



Lekki krem z dodatkiem złotych drobinek rozświetla i pielęgnuje skórę twarzy, szyi i dekoltu. Może być używany również na inne odkryte części ciała. Zawiera, zatwierdzony przez ECOCERT ekstrakt z marchwi bardzo bogaty w witaminy z grupy B i beta-karoten, ekstrakt z orzecha włoskiego i naturalne oleje. Dzięki zawartości karotenoidów krem chroni skórę przed wolnymi rodnikami, poprawia jej kondycję, nawilża, przywraca elastyczność, wyrównuje koloryt, wzmacnia opaleniznę. Obecność złotych drobinek nadaje skórze świetlisty blask, podnosząc atrakcyjność wyglądu. Doskonale sprawdza się zarówno na co dzień jak też na tzw. „wielkie wyjścia”.

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM,GLYCINE SOJA OIL, GLYCERIN, ISOPROPYL MYRISTATE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, DIMETHICONE, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, ARACHIS HYPOGEAE OIL, JUGLANS REGIA SHELL EXTRACT, DAUCUS CAROTA SATIVA ROOT EXTRACT, BETA-CAROTENE, DAUCUS CAROTA SATIVA SEED OIL, ASCORBYL PALMITATE, CETYL PALMITATE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, MICA, TITANIUM DIOXIDE, SILICA, CETEARETH-20, CETEARETH-12, XANTHAN GUM, TRIETHANOLAMINE, PHENOYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, DISODIUM EDTA, PARFUM





Mamy opalizujący kartonik, ze złotymi elementami – już samo opakowanie może dać nam do zrozumienia jakiej zawartości możemy się spodziewać. W środku szklany słoiczek, dość prosty – przyznam, że przy takim błysku na kartoniku, spodziewałam się, że sam słoiczek też będzie robił efekt wow. No ale nie o opakowanie nam dziś chodzi, prawda?

Krem ma bardzo intensywny żółty kolor i przyznam, że początkowo nie widać w nim żadnego błysku. Skąd więc miałoby się wziąć obiecane rozświetlenie? Jednak po nałożeniu na skórę żółty kolor znika, wtapia się w skórę a pozostaje jedynie dość delikatna rozświetlająca poświata. Ten kto spodziewa się mega brokatowego błysku – może czuć się zaskoczony. Ale pamiętajcie! Nie mamy tu obietnicy blasku – jest mowa o opalizującym działaniu. Krem nałożony na skórę szybko się wchłania i pozostawia jasno złoty "efekt glow", bardzo delikatny efekt – bez drobin brokatu i mocno widocznego błysku. Miałam takie skojarzenie jakby ktoś do zwykłego kremu wsypał złoty, bardzo drobny pigment. Powstaje nam krem z delikatnym iskierkowym efektem.

Zapach kremu przypomina mi słodkie perfumy, mocno perfumowany, ale nie na tyle mocny by był wyczuwalny dla innych. Jednak my po aplikacji czujemy te mazidełko na skórze.

Przyznam Wam, że kompletnie nie zwracam uwagi na jego działanie pielęgnujące ( chociaż trzeba przyznać, że z nawilżeniem sobie jakoś radzi ). W przypadku tego kremu najważniejsze były dla mnie wrażenia wizualne: poprawa kolorytu, rozświetlenie, upiększenie skóry. I właśnie to daje mi ten krem. Upiększa, rozświetla, ale w bardzo delikatny i nienachalny sposób.


Używacie jakichś rozświetlających kosmetyków do ciała? Kremy? Balsamy a może olejki? Pochwalcie się jaki kosmetyk o takim działaniu mieszka na Waszej kosmetycznej półce..


MIŁEGO PONIEDZIAŁKU
OLA



ROZRYWKA DLA MALUCHA - WEEKENDOWO.

ROZRYWKA DLA MALUCHA - WEEKENDOWO.


Weekend powoli dobiega już końca i za kilkanaście godzin znowu zaczniemy poniedziałek. Przyznam, że jak pomyślę o poniedziałku i o tym ile rzeczy mam na najbliższy tydzien do załatwienia to mam dreszcze..szczególnie, że znowu zostajemy same. Nie lubię tak.. Mam od groma na głowie a Męża brak..Oby jakoś dało się to ogarnąć i bym wieczorami nie padała na twarz.

Dziś szybciutki i króciutki post - znowu coś dla dzieciaków. Media Service Zawada podsyła nam swoje nowości, a ja chciałabym Wam pokazać jedną z nich. I uwaga - znowu jest mnóstwo fajnych drobiazgów dla dzieci, jako dodatki.



Dwumiesięcznik, magazyn "Nick Jr." adresowany jest do dzieci przedszkolnych. Powstał w oparciu o znane licencje z ramówki stacji Nick Jr., takie jak Psi Patrol, Dora poznaje świat, Umizoomi czy Bąbelkowy Świat Gupików. 
W każdym numerze znajdują się opowiadania i mnóstwo aktywności: odnajdywanie elementów na stronie, kolorowanki, rysowanie, łączenie w pary, nauka pisania, a także rozkładówka z konkursem. 

W najnowszym numerze znajdziemy 3 prezenty: kalejdoskop z naklejkami oraz 2 prezenty niespodzianki ( dostępne są różne wersje ).




Powiem Wam, że wszystkie dzieci, które zostają przez nas obdarowane cieszą się z tym zabawkowych drobiazgów, a później ( jak pierwsza radość minie ) gazetki zajmują je na amen. Większość dzieci lubi różnego rodzaju labirytny, zagadki, kolorowanki - a t wszystko, jak wiecie, zapewniają nam właśnie tego typu gazetki.




Życzę Wam spokojnej niedzieli a my zabieramy się do jakiejś rodzinnej rozrywki, bo niestety pogoda za oknem nie zachęca nawet do wystawienia nosa poza dom. 

Jak spędzacie czas w takich momentach? Planszówki? Tv? Komputer?

MIŁEGO DNIA
OLA


Książeczki i magazyny dostępne są również na www.ksiazeczkibajeczki.pl