WARZYWNE OLEJE W PIELĘGNACJI


Coraz chętniej sięgam po różne „dziwne” naturalne rzeczy i przekonuje się jak wiele traciłam nie znając niektórych produktów. I sama siebie zaskakuje, bo przekonuję się do naturalnej pielęgnacji.
Nie rezygnuję z kosmetyków drogeryjnych, bo nie ma co ukrywać – często są zdecydowanie tańsze a i mają całkiem niegłupie działanie ( chociaż nie wszystkie ). Po za tym moja ciekawska kosmetyczna dusza nie pozwala mi na odpuszczenie sobie poznania jakichś nowości.

Od dłuższego czasu mam w domu dwa oleje, w których kierunku do tej pory nigdy nie zerkałam. I przyznam się, że jakoś nie miałam pomysłu na ich stosowanie, bo wydawały mi się za bardzo „warzywne” ( jakby to nie brzmiało ). I znowu pojawiła się moja ciekawość i chęć spróbowania czegoś nowego. I tak trafił do mnie olej z nasion marchwi oraz naturalny olej z nasion pomidora. Właśnie o tych dwóch cudakach będzie dzisiejszy post. Ciekawa jestem czy któraś z Was miała już z nimi styczność?


Olej z nasion marchwi powstaje w procesie tłoczenia na zimno nasion marchwi. Ma intensywnie pomarańczowy kolor ( marchewkowy przecież! ) i bardzo ciekawy, naturalny zapach. Coś co mnie w nim bardzo mocno zaskoczyło to to, że nie jest to tłusty olej i bardzo szybko się wchłania – wręcz ekspresowo.
Doczytałam, że olej z nasion marchwi to źródło witamin i minerałów – a przede wszystkim witaminy A, która wpływa na ogólny stan naszej skóry. Karoteny zawarte w tym oleju odpowiedają za ochronę skóry przed wolnymi rodnikami i zwiększają jej zdolności do regeneracji. Dlatego po ten olej możemy sięgać przy podrażnieniu skóry, które pojawia się przy poparzeniach słonecznych ( ważny temat teraz przy upałach! ). A skoro o słońcu mowa – olej ten ma właściwości fotoochronne więc może być również stosowany jako ochrona przed szkodliwymi promieniami UV. Karoteny mają jeszcze jedno wspaniałe działanie: przyspieszają proces opalania, nadając skórze piękny, jednolity kolor. „Marchewkowy olej” działa więc jak naturalny bronzer, bez sztucznego koloru, który czasami pojawia się przy stosowaniu samoopalaczy.


Idealnie nadaje się do stosowania jako dodatek kąpielowy – 2 łyżki dodane do wanny pełnej wody sprawia, że skóra będzie solidnie odżywiona i lekko natłuszczona. Pozbędziemy się z nich suchych i szorstkich miejsc. Można po niego sięgać również przy pielęgnacji bardzo suchych i szorstkich miejsc jak pięty, łokcie czy kolana. Pomoże nam poradzić sobie z suchością tych newralgicznych miejsc.
Nie spodziewałam się jednak, że olej z nasion marchewki możemy również stosować na włosy jako odżywcza maska. Nakładany w połączeniu z aloesem lub kwasem hialuronowym na włosy ( szczególnie na noc ) sprawi, że rano, po umyciu włosów będą wyglądały jak z reklamy: sprężyste i błyszczące, odbite od nasady.

Drugi z tych naturalnych „cudaków” to była dla mnie duża zagadka.
Olej z nasion pomidora to jeden z najlepszych olejów stosowanych w kosmetykach naturalnych i przyznam, że cały czas zastanawiam się jakim cudem nie trafiłam na niego wcześniej i dlaczego w ogóle jest tak mało popularny – strasznie mało o nim można doczytać na blogach. Czyżby ktoś, tak jak ja, ze strachu po niego nie sięgał?
- przeznaczony jest do pielęgnacji skóry z nadprodukcją sebum oraz skłonnością do powstawania zaskórników
- doskonale pielęgnuje cerę nadwrażliwą, problemową, a także dojrzałą, wymagającą ujędrnienia.
- zwiększa produkcję kolagenu i elastyny
- wzmacnia i uszczelnia naczynka krwionośne
- regeneruje skórę i łagodzi podrażnienia po nadmiernej ekspozycji słonecznej
- zmniejsza zaczerwienienia skóry
- uspokaja i oczyszcza cerę problemową ( polecany w profilaktyce trądziku i łupieżu )


Olej ma delikatne, lekko pomarańczowe zabarwienie i delikatny zapach. Pozyskany został w wyniku tłoczenia na zimno nasion pomidora. To, czego absolutnie nie mogę mu odmówić, to wchłanialność - wchłania się doskonale, w ogóle nie czuję go na twarzy – jest bardzo lekki dla skóry. Nie powoduje zaskórników, żadnych kaszek i stanów zapalnych,a przy tym świetnie się wchłania, doskonale nawilża, pozostawiając skórę gładką, miękką, delikatną i pachnącą. No i muszę o tym zapachu – nie przepadam za takimi ziołowo-warzywnymi aromatami w kosmetykach. Jestem fanką mocno słodkich zapachów, ale tu..zapach oleju z nasion pomidora kojarzy mi się z działkowymi, mocno dojrzałymi pomidorami na parapecie w kuchni mojego dziadka. To taki specyficzny zapach pomidorów z zieloną łodygą, dojrzewających w słońcu. To co możemy kupić teraz w sklepach w ogóle nie pachnie pomidorami.

Jak można stosować olej z nasion pomidora?
  • krem” do twarzy – sprawia że nasza skóra staje się gładka, jędrna, elastyczna, mniej podatna na podrażnienia, zmarszczki. Olej doskonale sprawdza się w walce zaskórnikami, reguluje pracę gruczołów łojowych, oczyszcza pory. Najlepiej nakładać go bezpośrednio na zwilżoną skórę lub mieszać z kwasem hialuronowym – skóra będzie mega nawilżona i niesamowicie gładka.
  • balsam” do ciała – najlepiej nakładać na skórę tuż po kąpieli lub prysznicu jak jeszcze jest mokra. Ułatwi to aplikację i jego wchłanianie. Skóra będzie zauważalnie nawilżona i niesamowicie elastyczna.
  • wzmacniacz” dla naszej pielęgnacji – można mieszać go i z kremem do twarzy i balsamem ( których używamy na co dzień ) - skóra będzie bardziej elastyczna i gładka a jednocześnie pojawi się na niej ( przy regularnej aplikacji ) zdrowy odcień
  • maska” na skórę głowy – wmasowany w skórę głowy odżwia ją i pomaga w walce z łupieżem ( zmniejsza nieprzyjemne uczucie swędzenia ) i nadmiernym przetłuszczaniem. Pobudza wzrost włosów aktywując wzsrost nowych włosów i ograniczając wypadanie starych. Babyhair jeszcze nie zauważyłam, ale fakt faktem – coraz mniej włosów mi wypada ( chociaż to pewnie skoncentrowane działanie tego wszystkiego co robię w tym kierunku )
  • serum” na końcówki włosów – poprawia ich wygląd oraz chroni przed wiatrem, chłodem albo zbyt wysoką temperaturą ( ja używałam też przed prostowaniem włósów..tak tak..czasem sięgam po prostownicę )
  • odżywka” do paznokci – olej wmasowywany w paznokcie i skórki spowoduje ich odżywienie i wzmocnienie. Ja walczę o mniejszą łamliwość.




Ciekawa jestem czy któryś z tych dwóch "cudaków" jest Wam znany? A może macie albo marchewkę albo pomidora na co dzień w swojej pielęgnacji?
Jakie oleje goszczą teraz w Waszych kosmetykach?

BUZIAKI
OLA

31 komentarzy:

  1. Nie znam żadnego z nich, ale dobrze wiedzieć że w ogóle istnieją :) Cieszę się że mają tak szerokie zastosowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czasami pogrzebać w sklepach z bio kosmetykami bo można wynaleźć niesamowite cuda.

      Usuń
  2. O warzywnych olejkach nie słyszałam nigdy, ale z chęcią bym przetestowała. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie słyszałam o warzywnych olejkach. Dla mnie to totalna nowośc. Czas przyjrzeć się im bliżej.

    OdpowiedzUsuń
  4. uuu pierwsze słyszę o takich olejkach:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten z nasion marchwi znałam, ale bardzo zaciekawiłaś mnie tym pomidorowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam sięgnąć i koniecznie daj znać jakie są Twoje odczucia.

      Usuń
  6. Bardzo ciekawe! Niestety nie miałam jeszcze okazji ich poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze wszystko przed Tobą. A ja lubię wygrzebywać takie różne cudaki.

      Usuń
  7. awesome article..
    thanks for sharing :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam oleje w pielęgnacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo zachciało mi się tego olejku z marchwi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać jak wrażenia, bo wnioskuję, że się skusisz?

      Usuń
  10. olej z marchwi dodaję do letniego serum olejowego, pomidor u mnie nic specjalnego nie zdziałał, ale z brokułem się lubiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz widzę warzywne olejki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie ciekawe "cudaczki" :) Warzywne oleje jeszcze u mnie nie gościły, ale za to mam olej z baobabu tej marki i bardzo się z nim polubiłam. Muszę koniecznie poznać olej z pomidora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo..olej z baobabu? To też musi być niezła ciekawostka :)

      Usuń
  13. Bardzo zaciekawiłaś mnie tymi olejami, nie miałam ani jednego. I przyznam, że zastanawiam się jak robią ten olej z nasion marchwi ? Ja stosowałam macerat z marchewki ale to dla mnie nowość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz..a ja specjalnie dla Ciebie sprawdziłam: otrzymywany jest przez destylację parą wodną nasion marchwi dzikiej, poprzez wytłaczanie na zimno.

      Usuń
  14. Olej z nasion marchwi mnie ciekawi!

    OdpowiedzUsuń
  15. hmmm nie słyszałam jeszcze o takich olejach... :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.