MENU RÓŻANE UMAMI NATURAL COSMETICS


Jak minął Wam przedłużony weekend majówkowy? Odpoczęliście sobie i nabraliście sił i energii na kolejny tydzień czy raczej był to dość intensywny czas? U nas kilka dni było pięknej i ciepłej pogody, ale od 2 dni jest zimnica, wiatr i deszcz. No i siedzieliśmy w domu. No ja podziękuję za taką majówkę. Wszystkie planszówki mamy ograne do granic możliwości i nuda powoli zaczęła nad doskwierać..A dziś już szkoła.

Tak jak Wam obiecywałam kilka dni temu – przychodzę do Was z recenzją kosmetyków Umami Natural Cosmetics. Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś o samej marce, jej powstaniu i filozofii zapraszam na poprzedni post – Umami Cosmetics.
Zachęcona cudownym działaniem kremu do rąk, zdecydowałam się sięgnąć po kolejne produkty tej marki.
I dziś chciałabym Wam opowiedzieć o trzech kosmetykach z jednej serii – różanej. Poznałam dwa kosmetyki do twarzy: krem i serum, oraz jeden kosmetyk do ciała, a mianowicie peeling drobnoziarnisty ( wiecie, że uwielbiam peelingi, prawda? ).

Wybaczcie krótki wstęp – długo będzie za chwilę :) Ale warto przebrnąć przez tego tasiemca – obiecuję!


Zmysłowy, głęboko penetrujący, aksamitny krem do twarzy o działaniu odżywczym, ujędrniającym i nawilżającym. Apetyczne połączenie intensywnych substancji czynnych pozyskanych z płatków róży damasceńskiej i wonnego rozmarynu ma szczególne właściwości odmładzające i rozświetlające. Krem pobudza produkcję kolagenu, działa przeciwzmarszczkowo i regeneruje naskórek. Sprawia, że skóra staje się jedwabiście gładka, napięta, głęboko nawilżona i odprężona. Kompozycja pięciu naturalnych olejków eterycznych najwyższej klasy terapeutycznej działa dobroczynnie na skórę oraz została dobrana tak, by ich aromat poprawiał nastrój i działał relaksacyjnie.”


skład:
Rosa damascena (Rose) Flower Water, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, (Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate), Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Fruit Butter, Prunus amygdalus dulcis (Sweet Almond) Oil, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate*, Lactobacillus&Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract*, Rosa Canina (Rosehip) Seed oil, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Argania spinosa Kernel Oil, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Macadamia ternifolia Seed Oil, Polyglycerol-3 Beeswax, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Leaf Oil, Boswellia Serrata (Frankincense) Oil, Pelargonum Graveolens Oil, Lavandula Angustifolia (Lavender) Oil, Rosa Damascena Flower Oil, Limonene**, Linalool**

* Posiada akceptację ECOCERT i COSMOS. 
** Naturalny składnik olejku eterycznego uwzględniony w wykazie INCI zgodnie z 7 poprawką do Dyrektywny Kosmetycznej UE.


Zacznę od kremu, chociaż nie jest on podstawą pielęgnacji w tym zestawie. Ba..żaden z tych kosmetyków nim nie jest. Doskonale sprawdzają się stosowane oddzielnie, ale przy połączeniu ich działania efekty są zachwycające. No ale o serum i peelingu za moment, najpier o kremie.
Mamy tu niewielki, 30ml szklany słoiczek ( ciemne, fioletowe szkło które naturalnie konserwuje i chroni produkt przed rozpadem witamin, enzymów i fitohormonów. Dzięki niemu zawarte w preparatach naturalne składniki stają się trwalsze i wykazują większą aktywność. ), który sprawia wrażenie ekskluzywności i luksusu. Kosmetyk w środku dodatkowo zabezpieczony jest za pomocą papierowej naklejki przytwierdzonej do brzegów ( jak w lekach ). Nie ma szans by przed nami zajrzał tam ktokolwiek, by dostały się tam jakiekolwiek bakterie. Przyznam, że w dobie pań zaglądających do każdego możliwego kosmetyku i odstawienie go na półkę, takie zabezpieczenia mają dla mnie ogromne znaczenie, nawet jeśli wiem, że „ciekawskie łapki” nie miały dostępu do danego kosmetyku.
Krem to kosmetyk o fantastycznym działaniu nawilżającym i odżywczym. Już po pierwszej aplikacji zauważamy różnicę w napięciu skóry, zmianę w jej jędrności i elastyczności. Róża & Rozmaryn ma bardzo delikatną, aksamitną, lekką konsystencję i cudowny zapach. Początkowo obawiałam się tego rozmarynu, że da kremowi zbyt dużo „ziołowatości” ale rozmaryn zgrywa się fajnie z aromatem róży i w ogólnym rozrachunku zapach jest lekko ziołowo-słodkawo-kwiatowy. Przyjemny, nawet dla mnie, osoby, która nie przepada za aromatem ziół w kosmetykach do twarzy.
Krem jest idealny do stosowania na noc – ma czas by podziałać a rano budzimy się z zauważalnie elastyczniejszą skórą, która jest wypoczęta, odżywiona i zdrowo rozświetlona.
Po peelingu ( o którym zaraz niżej ) moja skóra wręcz piła ten krem. A z takich prozaicznych kwestii: zero podrażnień, zero reakcji alergicznych, żadnych podkórnych gulek czy zapchanych porów. Idealnie.


Najbardziej owocowy koktajl w menu Umami. Aromatyczne, bogate serum o wyjątkowym działaniu regeneracyjnym, ujędrniającym i głęboko nawilżającym. Przyrządzone na bazie delikatnych olejów z owoców egzotycznych, w tym słodko-kwaśnej passiflory i soczystego granatu.
Duża zawartość kwasu linolowego, naturalnej witaminy E, przeciwutleniających flawonoidów i resweratrolu sprawia, że serum wzmacnia strukturę lipidową naskórka, skutecznie regeneruje i odżywia skórę. Kompozycja przyprawiona została mieszanką dziewięciu olejków eterycznych klasy terapeutycznej najwyższej jakości, dzięki czemu po otwarciu buteleczki unosi się aromat pełen magii i tajemnicy, który pozytywnie wpływa na kobiecą aurę.”

skład:
Vitis Vinifera Seed Oil, Prunus amygdalus dulcis (Sweet Almond) Oil, Persea gratissima (Avocado) Oil, Nigella sativa (Black Cumin) Seed Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Cucumis Sativus (Cucumber) Seed Oil, Brassica oleracea italica (Broccoli) Seed Oil, Tocopherol, Aniba rosaeodora (Rosewood) Oil, Vetiveria zizanoides oil, Pelargonum Graveolens Oil, Citrus aurantium dulcis (Orange) Peel Oil, Salvia sclarea (Clary) Oil, Cananga Odorata Flower Oil, Santalum spicatum oil, Jasminum Sambac (Jasmin) Flower Oil, Geraniol*, Benzyl Benzoate*, Citral*, Limonene*, Linalool*

* Naturalny składnik olejku eterycznego uwzględniony w wykazie INCI zgodnie z 7 poprawką do Dyrektywny Kosmetycznej UE.

Bardzo lubię sięgać po olejowe sera do twarzy ( te naturalne oczywiście ). Doskonale się u mnie spisują, a moja skóra dobrze na nie reaguje.
Te serum to kosmetyk z tych, po których aplikacji patrzę na siebie w lustro i zastanawiam się „jak?”, „no jakim cudem?”. Nie ma tu żadnych brokatowych drobin, niczego co fizycznie mogłoby spowodowac pojawienie się tak niesamowitego efektu rozświetlenia skóry. Natychmiastowo zyskuje ona blask, który sprawia, że nasze spojrzenie robi się bardziej wypoczęte, znika zszarzenie skóry, a my wyglądamy jak po porządnej dawce snu. Teoretycznie powinnam sięgać po te serum na noc, by miało czas podziałać, ale chętnie używałam go też na dzień – szczególnie wtedy, gdy zostawałam w domu. Olejkowa konsystencja potrzebuje jednak odrobiny czasu na wchłonięcie się.
Serum stosowane na noc, pod krem z tej samej serii, swoim skoncentrowanym składem wzmacniało działanie kremu i dokładało od siebie efekt wypoczęcia, rozpromienienia.
A jak dołozymy do tego piękny, słodkawo-owocowy zapach, to mamy idealny kosmetyk na domowe spa. To ten typ kosmetyku, o którym, gdy komus opowiadamy, mówimy – musisz to mieć!


Delikatny peeling do twarzy na bazie piasku kwarcowego przywraca blask i dodaje energii zmęczonej, poszarzałej skórze. Poprawia mikrokrążenie i pobudza odbudowę naskórka, działa przeciwstarzeniowo i ujędrniająco.
Dodatek żółtej glinki Illite, bogatej w cenne mikroelementy i sole mineralne, delikatnie oczyszcza, remineralizuje i delikatnie pobudza skórę twarzy i szyi. Wpływa na wydzielanie sebum, lekko matuje skórę, działa przeciwzapalnie i oczyszczająco. Olej z pestek moreli nawilża, wygładza i działa przeciwstarzeniowo. Dzięki zawartości oleju z dzikiej róży poprawia koloryt skóry.
Preparat został wzbogacony w mieszaninę 2 olejków eterycznych klasy terapeutycznej najwyższej jakości. Oba, poza wyjątkowo świeżym zapachem, wykazują właściwości antyseptyczne i dezodorujące, regulują wydzielanie sebum, łagodzą objawy trądziku i innych stanów zapalnych skóry. Pobudzają produkcję kolagenu, działając przeciwzmarszczkowo, pobudzają regenerację naskórka i przyspieszają gojenie drobnych uszkodzeń skóry. Świeży zapach poprawia nastrój i pobudza do działania.”


skład:
Rosa damascena (Rose) Flower Water, Silica, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Coco-Glucoside, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, (Cetearyl Olivate, Sorbitan Olivate)**, Glycerin, Ilite (Yellow Clay), Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate**, Lactobacillus&Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract**, Rosa Canina (Rosehip) Fruit Oil, Citrus Paradisi (Grapefruit) Peel Oil, Citrus Bergamia (Bergamot) Oil, Limonene*, Citral*, Linalool*

*naturalny składnik olejków eterycznych
**posiada akceptację ECOCERT i COSMOS


Peelingi to ten rodzaj kosmetyku, po który bardzo chętnie sięgam, często zmieniam, szukam coraz to nowszych produktów. Tak mam w przypadku peelingów do ciała – i lubię jeśli oprócz działania złuszczającego naskórek, również natłuszczają skórę. Jednak peeling Umami, o którym dziś chcę Wam opowiedzieć to kosmetyk do twarzy a nie do ciała, a w przypadku takich peelingów już bardziej zwracam uwagę na ich działanie na moją skórę – w końcu to twarz i tu musimy być zdecydowanie ostrożniejsze.
Jak w przypadku wszystkich kosmetyków mamy to słoiczek z ciemnego, fioletowego szkła, który już od początku sprawia, że myślimy o tym kosmetyku jak o czymś wyjątkowym. Pod zakrętką znajdujemy mocno przyczepione ( chyba ) papierowe zabezpieczenie. Nie ma szans by cokolwiek nam się wylało zanim jeszcze w ogóle zajrzymy do środka. No, ale właśnie ten środek ciekawi nas najbardziej, prawda?
A w środku pojawia się peeling. Żółtawo-beżowy w kolorze, o kremowej i dość aksamitnej konsystencji. Przyzwyczajona raczej do konkretnych drobinek, poczułam się lekko zaskoczona. Bardzo delikatny, kwiaciarniano-różany zapach poczujemy dopiero przy zbliżeniu nosa do kosmetyku. Ten aromat jest niesamowicie subtelny.
Dopóki nie sięgniemy palcem do słoiczka drobinki wydają się być kompletnie niewidoczne. Dopiero przy aplikacji na skórę zaczynamy czuć bardzo delikatne drobinki piaseczku. Mimo iż praktywnie niewidoczne, bardzo drobne to jest ich wystarczająco dużo, peeling jest nimi na tyle gęsto napakowany, że odczujemy je na skórze podczas masażu. Oprócz drobinek, poczujemy również delikatne uczucie chłodzenia. Nie jest to mrożące zimno jak to bywa w przypadku kosmetyków z efektem termicznym. Tu efekt jest bardzo subtelny i przyjemny – idealny do stosowania na wieczór. Przynosi ulgę skórze po całym dniu i sprawia, że pojawia nam się wrażenie odprężenia.
Przejdźmy jednak do najważniejszej kwestii, a mianowicie działania. Pozbywamy się warstwy martwego naskórka, a podczas samego masowania skóry pobudzamy jej mikrokrążenie – po samym peelingu jest lekko rozgrzana, zaróżowiona i sprawia wrażenie takiej idealnie odświeżonej – gotowej na sięgnięcie po kosmetyki pielęgnacyjne w postaci serum czy kremu. Wygląda zdrowo i przy regularnym stosowaniu sprawia wrażenie rozpromienionej, rozświetlonej – a dzięki temu mamy również wrażenie, że wygląda młodziej.
Peeling nie przesusza nam skóry, nie powoduje jej nieprzyjemnego napięcia i ściągnięcia. Przy jego stosowaniu i oczyszczaniu skóry nie zauważyłam żadnego wysypu niedoskonałości ( co często zdarza mi się przy niektórych tego typu produktach ). Pojawił się jednak inny dość ciekawy efekt, a mianowicie zmatowienie skóry. Mam wrażenie, że odkąd regularnie sięgałam po ten kosmetyk moja strefa T zdecydowanie mniej się błyszczała i przetłuszczała, a i po samym masażu peelingującym zauważyłam, że była zmatowiona. Bardzo fajny efekt, szczególnie dla osób, które borykają się z błyszczeniem tej okolicy twarzy ( a przez to pewnie i makijaż w tym miejscu utrzymuje im się zdecydowanie słabiej ).
I po raz kolejny to napiszę. Ja jestem zachwycona kosmetykami Umami. Zdarza mi się trafiać na kosmetyki, które już od pierwszego użycia okazują się być świetne w działaniu, a tu od samego początku właśnie tak było. Od razu wiedziałam, że są to fantastyczne produkty i z każdym użyciem zachwycały mnie coraz bardziej. Myślę, że jeśli zdecydujecie się kiedykolwiek sięgnąć po którykolwiek z powyższych kosmetyków – na pewno się nie zawiedziecie.
PRZESYŁAM PORCJĘ PONIEDZIAŁKOWYCH UŚCISKÓW
OLA



52 komentarze:

  1. Mam coraz większą ochotę poznać osobiście tę markę. Zaciekawiło mnie zwłaszcza serum :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że ja jestem zachwycona tymi kosmetykami i mimo iż myślałam, że będą mi przeszkadzać ich naturalne zapachy to okazało sie jednak, że to w nich cały urok.

      Usuń
  2. Pod względem skladow wydaja sie super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam tej marki ( jeszcze ;) ) , ale produkty tak kusząco opisałaś, że zapewne wkrótce się to zmieni. Do kremów do twarzy podchodzę bardzo ostrożnie jednak serum i peeling chętnie wypróbowałabym na sobie. Podoba mi się, ze peeling daje lekki efekt chłodzenia , też bardzo to lubię w kosmetykach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling jest przeobłędny. Powiem Ci, że ja pierwszy raz spotkałam się z takim efektem chłodzącym na twarzy po użyciu peelingu.

      Usuń
  4. nie znam tych kosmetyków, ale mam ochotę w końcu przetestować, kusząco wyglądają:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy jeszcze nie miałam styczności z kosmetykami Umami. Peeling wpadł mi w oko ;) Bardzo chętnie bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że mój ulubieniec wpadł Ci w oko :) Warto go poznać..

      Usuń
  6. Nie miałam styczności z tymi kosmetykami, jednak naprawdę wyglądają zachęcająco!

    Pozdrawiam cieplutko ❃
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już od pierwszego kontaktu robia wrażenie: najpierw te szklane, eleganckie słoiczki a później zawartość i jest już tylko lepiej :)

      Usuń
  7. U mnie trochę deszczu, ale jak zimno!!! Chętnie zapoznam się z tą marką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już nie mogę się doczekać normalnej wiosny - słonecznej i ciepłej.

      Usuń
  8. To marka ostatnio zbiera same pozytywne opinie, więc bardzo chętnie bym ją poznała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja złego słowa nie powiem na temat tych kosmetyków. Mnie zachwycają..

      Usuń
  9. brałabym wszystko na mordę;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam ogólnie hopla na punkcie różanych kosmetyków 😁 ale tych jeszcze nie znam. Dzięki Tobie poznam 😁

    OdpowiedzUsuń
  11. W ogóle nie znałam wcześniej tej marki, a szkoda, bo uwielbiam różane kosmetyki:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Róża i malina to jak dla mnie idealne połączenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo naturalny zapach - nie ma nic wspólnego z drogeryjną chemią zapachową.

      Usuń
  13. Przeczytałam opis serum i... Muszę je mieć! To już nawet brzmi cudownie smacznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dołóż do tego peeling - uwierz mi, że ten duet zachwyci Cię na całego!

      Usuń
  14. Nie miałam tych kosmetyków ale chętnie bym je wypróbowała zwłaszcza serum:) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja czuję się zauroczona ich kosmetykami :)

      Usuń
  15. Przy noworodku nie da się odpocząć hihi. Jeśli chodzi o kosmetyki to nie miałam okazji testować. Ale skład mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierze...ale dasz radę! Zresztą to u Was sam początek - jeszcze się ogarniecie :)

      Usuń
  16. Umami w kuchni to taki niezwykły delikatny smak który daje szczęście. Widzę, że te kosmetyki również niosą za sobą same dobre wibracje;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko - pięknie to napisałaś! Same dobre wibracje - 100% racja.

      Usuń
  17. Marki kompletnie nie znam, w wolnej chwili się jej przyjrzę ;) Pozdrawiam A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknij na ich stronę www - może znajdziesz tam coś co Cię szczególnie zaciekawi..

      Usuń
  18. Nie znam marki UMAMI ale kosmetyki wzbudziły u mnie zaufanie. Myślę, że mogłabym skusić się na peeling - pozostałe kosmetyki sobie podaruję z uwagi na kurację retynoidami.
    Buziaki dla Ciebie i zapraszam na najnowszy wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak! Peeling jest przecudowny! Jest jeszcze wersja gruboziarnista do ciała :)

      Usuń
  19. uwielbiam peelingi mocno nasycone tym drobinkami :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam ogromną ochotę na serum, cudowny skład!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga - cała marka ma mega składy! Mega naturalne kosmetyki w pięknych opakowaniach :)

      Usuń
  21. Muszę sprawdzić te kosmetyki, bardzo ciekawe brzmią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jakie byłoby Twoje zdanie o tych kosmetykach i który zostałby Twoim ulubieńcem?!

      Usuń
  22. W pierwszym momencie też skrzywiłam się na widok rozmarynu, ale skoro piszesz, że przyjemny to może mój nos by go zaakceptował:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz..nie ma na świecie nikogo komu tak bardzo zapachy w kosmetykach przeszkadzają jak mi. Wiele polskich, popularnych marek odpuściłam właśnie ze względu na zapach, ale tutaj to jakoś tak to jest połączone, i tak to współgra, że nic a nic mi nie przeszkadza.

      Usuń
  23. Sama nazwa "umami" już mnie przekonuje! A jeśli chodzi o olejowe sera do twarzy to jestem jak najbardziej za! :) Chętnie takich używam, ale muszą mieć naturalny skład :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chętnie przetestuję te produkty, gdy będę miała okazję 🤔♥️

    OdpowiedzUsuń
  25. Do tej pory nie miałam kontaktu z tą serią kosmetyków, ale naprawdę wyglądają super! Będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Olejowe serum wydaje się bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Serum chętnie bym przetestowała. Moja skóra je uwielbia po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo Zainteresowało mnie to serum ❤️

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię takie produkty :-) Chętnie poznam markę :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo lubię kosmetyki tej firmy. 🙂

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.