LUMI STROBING - CZY ROZŚWIETLACZE W PŁYNIE TEŻ SĄ FAJNE?



Ten kosmetyk ciekawił mnie od samego początku. Pytałam o niego i zastanawiałam się czy warto. Rozświetlacze to taki rodzaj kosmetyków, których nigdy dość. Do tej pory sięgałam jednak najczęściej po wersje sypkie, w kamieniu – nie miałam do czynienia z rozświetlaczami płynnymi. Gdy zaczęły pojawiać się w drogeriach – BARDZO chciałam wypróbować te błyskotki, ale ani nie wiedziałam jaki kolor wybrać ani na którą firmę się zdecydować. No bo wiecie..inwestować kupę kasy w kosmetyk, który wrzucę do pudełka i nie będę po niego sięgać – ja tak nie umiem. Dlatego chętnie sięgam po tańsze wersje i sprawdzam czy w ogóle tego typu formuła będzie mi pasowała i wtedy, EWENTUALNIE, mogę przemyśleć zakup droższej wersji. Chociaż czasami nie warto przepłacać :)


ReversCosmetics LUMI STROBINGCena: 14,99zł/ 15ml

Rozświetlacz w płynie, który nadaje skórze intensywny efektowny blask. Idealnie sprawdzi się do konturowania metodą strobingu lub punktowego rozświetlania twarzy. Nałóż odrobinę rozświetlacza na miejsca, którym chcesz dodać blasku – kości policzkowe, łuki brwiowe, czoło, łuk kupidyna. Aby optycznie wyszczuplić nos nanieś odrobinę LUMI STROBING na jego grzbiet. Możesz go także połączyć z podkładem dla ogólnego efektu rozświetlenia.

Dostępnych jest 6 kolorów: 01 unicorn, 02 stardust ( ten mam ), 03 romantic kiss, 04 dry champagne, 05 gold fiver, 06 antique gold.


Przyznam, że pierwsze co przyciąga uwagę to opakowanie: szklana buteleczka z pipetą + dodatki w odcieniu rose gold. Fajnie się to wszystko razem komponuje. Dzięki pipecie łatwiej wydobywa się kosmetyk – możemy punktowo aplikować go na twarz, możemy na palecie mieszać go z podkładem. Trzeba jednak uważać i dość ostrożnie obchodzić się z tą pipetą, bo nabiera ona całkiem konkretną ilość kosmetyku. Z wyczuciem kochani!

Jeśli już wspominam o aplikacji nie sposób wspomnieć o jej sposobie. Spróbowałam chyba wszystkiego: palce, pędzel, gąbeczka ( taka jak do podkładu ), gąbeczka silikonowa ( pamiętacie szał na nie? ). I najlepiej sprawdziła mi się „jajeczkowa” gabeczka typu bb. Nie stemplowała mi rozświetlacza, nie zostawiała plam i smug i pozwalała na ładną aplikację rozświetlacza na skórę.




Trzeba przyznać, że mamy tu do czynienia z rozświetlaczem, który ma błysk i konkretny pigment. Tu nie trzeba kombinować z tym jak zrobić sobie połyskującą taflę na skórze. Tu po prostu ją mamy. Tak jak wspomniałam, mam rozświetlacz w kolorze 02 STARDUST i jest to, moim zdaniem, idealny szampański odcień raczej w chłodnej tonacji, połyskujący na srebrno.

Rozświetlacz nieźle utrzymuje się na skórze, nie migruje i nie znika po kilku godzinach. Przyznam, że najlepiej sprawdzał mi się stosowany na podkład ( ale pod puder ) na kości policzkowe. Chociaż zdarzyło mi się również zmieszać go z kryjącym podkładem, ale glow był zdecydowanie na intensywny jak na dzienny makijaż.




W kwietniowym pudełku Shiny Box, znalazłam kolejny odcień tego rozświetlacza i myślę, że będę po nie sięgała przy codziennym makijażu, na zmianę z moimi ukochanymi rozświetlaczami w kamieniu i tymi sypkimi. Ot taka odmiana..


A Wy jeśli sięgacie po rozświetlacze to jakie formuły lubicie najbardziej?

BUZIAKI
OLA



27 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze rozświetlacza w płynie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli lubisz błysk to zawsze możesz spróbować. Ja jestem fanka różnego rodzaju rozświetlaczy.

      Usuń
  2. podoba mi się Twój rozświetlacz, ja w kwietniowym boxie znalazłam zupełnie inny biały kolor opalizujący na fiolet więc to nie moja bajka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ja..to rzeczywiście szaleństwo kolorystyczne Ci sie trafiło :)

      Usuń
  3. Nie bardzo lubię rozświetlacze w płynie, aczkolwiek nie miałam okazji testować tego z postu <3
    Pozdrawiam ❃
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubie rozświetlacze w każdej formie :) taka ze mnie sroka.

      Usuń
  4. Rzadko używam ich na co dzień chyba, że mam ochotę na taki mega, mega błysk. Aczkolwiek tego typu rozświetlaczy używam tylko przy makijażach do sesji zdjęciowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boże, Aga...a ja mam problem by ogarnąć moją rozświetlaczową fazę..

      Usuń
  5. mam ten rozświetlacz na lato będzie super

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się przekonać to takiego, może kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo rzadko używam rozświetlaczy. Jeśli już po nie sięgam to wybieram te w kamieniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po te w kamieniu też sięgam, i po sypkie..i po te w płynie i mgiełce..UWIELBIAM!

      Usuń
  8. ależ ten rozświetlacz jest podobny do tego z MUR, który mam i bardzo lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ten sam rozświetlacz. Robi świetną robotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne są :) mam juz dwa kolory i mam chęć na więcej.

      Usuń
  10. Ja na razie jestem miłośniczką rozświetlaczy w kamieniu nie mniej jednak jeśli znajdę jakiś płynny, w niskiej cenie to chyba się skuszę, bo czasem chodzi mi po głowie taka myśl 😉

    OdpowiedzUsuń
  11. 14 zł to nie tak dużo. Może odgapię też :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekałam na tą recenzję. Ja jeszcze nie mam płynnego rozświetlacza. Jeszcze, bo po tym poście mam ochotę jakiś kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dzisiaj pierwszy raz użyłam tego rozświetlacza i muszę przyznać, że bardzo pozytywnie mnie zaskoczył :) Mam kolor 03, który jest naprawdę bardzo ładny :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie znam tego produktu, właściwie nigdy nie miałam rozświetlacza w płynie :). Ale bardzo kusi mnie rozświetlacz z Bell od Gosi Smelcerz :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.