100% NATURALNA I .. NIEBIESKA!



Kiedyś myślałam, że jak maseczka to tylko zakupiona w drogerii, taki saszetkowy gotowiec. Z czasem, gdy zaczęłam „dojrzewać” kosmetycznie, w mojej pielęgnacji zaczęły pojawiać się też inne produkty. Najpierw naturalne gotowce w słoiczkach, tubkach. Później poznałam glinki i „zakochałam się na zabój”.

Glinki to wspaniała alternatywa dla sklepowych maseczek. I chyba nie tylkom alternatywa ale zdrowy zamiennik. W 100% naturalne, bez konserwantów i sztucznych dodatków, bogate w minerały i substancje bioaktywne. Uniwersalne – jeden produkt a możemy stosować do i przy pielęgnacji twarzy ( to najczęściej ), ale i włosów czy skóry całego ciała. Najczęściej możemy kupić je zapakowane w słoiczek ( ale widziałam też takie w foliowych woreczkach ) - zajmują niewiele miejsca i mimo że nie są to kilogramowe pojemności to jest to chyba najbardziej wydajny kosmetyk jaki znam.
Do wyboru mamy całe mnóstwo rodzajów glinek także każdy z nas znajdzie coś odpowiedniego dla potrzeb naszej skóry. Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o moim pierwszym kontakcie z w pełni naturalną, wegańską glinką niebieską. Nie wiem jak to się stało, że wcześniej nie zwróciłam na nia uwagi?!



Glinka niebieska najczęściej wykorzystywana jesy do pielęgnacji skóry delikatnej i wrażliwej, suchej. Myślę, że posiadaczki cery dojrzałej również będą zadowolone z jej działania, bo ma niesamowite właściwości ujędrniające, regenerujące.

Nie ma co się oszukiwać – większość z nas, gdy sięga po glinki, to po to by zastosować je jako maseczkę na twarz ( na samym końcu postu będzie również inne zastosowanie ).
Z czym mieszamy glinki? Ja do pewnego momentu sięgałam po zwykłą przegotowaną wodę, ale teraz wolę „stuningować” sobie taką maseczkę i mieszam ją z hydrolatami i dodaję kilka kropki jakiegoś naturalnego oleju ( żadne mieszanki olejkowe! ). Najczęściej mieszam glinkę z hydrolatem w proporcjach 1:1 ( ale to też najczęściej obserwuję po prostu gęstość takiej maseczki i wtedy dostosowuję czego musi być więcej a którego składnika mniej ) - kropelek oleju nie liczę.



Taką maseczkę nakładam na skórę raczej grubszą warstwą ( za pomocą pędzelka do maseczek – taaak, mam takie cudactwo ). Tak przygotowaną maske trzymam na twarzy maksymalnie 20 minut, ale..I tu BARDZO ważna kwestia! Nie dopuszczamy do wyschnięcia maski! Bardzo często na różnego rodzaju zdjęciach na blogach czy instagramie widzę jak ktoś trzyma maskę aż do jej totalnego wyschnięcia i popękania. A to nie tak! Glinki w trakcie podsychania powinno się zwilżać – ja najczęściej sięgam po hydrolat, którego używałam do wymieszania glinki. Zaschnięta do zera maseczka, nie działa już tak dobrze, a co więcej, może nawet przesuszać. Po około 20 minutach zmywam maseczkę z pomocą mini ręczniczka do twarzy i ciepłej wody. Skóra po zmyciu maseczki jest niesamowicie delikatna i aksamitna w dotyku. Twarz jest niesamowicie wygładzona, widocznie ujędrniona i oczyszczona. Glinka fantastycznie łagodzi, koi podrażnioną i zmęczoną skórę. Cera jest pełna blasku, odświeżona – bije od niecj taki zdrowe rozświetlenie. Sprawiała wrażenie promiennej, wypoczetej. Glinka nie podrażnia cery, jest bardzo delikatna i łatwo się zmywa nie podrażniając skóry.




Na stronie Your Natural Side znalazłam również artykuł na temat tego w jaki sposób możemy używać glinek do pielęgnacji włosów. Poniżej macie kilka najistotniejszych informacji na ten temat, a po kliknięciu w tytuł, zostaniecie przeniesieni do pełnej wersji artykułu na ten temat i uwierzcie mi, że warto się z nim zapoznać.

4 sposoby na ich zastosowanie w codziennej pielęgnacji:
SZAMPON DO WŁOSÓW
- glinkę mieszamy z wodą lub hydrolatem i taką mieszanką myjemy włosy. Po umyciu można na włosy nałożyć odżywkę lub jakiś olejek by je wygładzić.
- glinkę dodajemy do szamponu i odżywki i używamy ich tak jak zwykle. Glinka wspomoże oczyszczanie włosów oraz skóry głowy i sprawi, że włosy staną się odbite od nasady, puszyste.
MASKA NA SKÓRĘ GŁOWY
- glinkę mieszamy z wybranym olejem i wcieramy w skórę głowy, a po 10-15 minutach zmywamy zwykłym szamponem. Dzięki takiej masce skóra głowy zostanie oczyszczona, odżywiona i nawilżona.

PEELING DO SKÓRY GŁOWY
- szampon mieszamy z glinką i drobinkami cukru. Taką papkę wcieramy w skórę głowy, a później spłukujemy ( bez problemu daje się wypłukać – sprawdzałam! ) i myjemy włosy naszym codziennym szamponem. Taki peeling oczyszcza skórę głowy z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum. Ma również wpływ na pobudzenie cebulek włosa do wzrostu, dzięki poprawie krążenia krwi.

SUCHY SZAMPON
Nałóż glinkę u nasady włosów. Pozostaw na kilka minut, a pozostałości delikatnie wyczesz. Glinki mają silne właściwości absorbujące, nie podrażniają skóry, dzięki czemu mogą zastąpić drogeryjne suche szampony.”


Macie chęć spróbować którejś z glinek na swoich włosach? Ciekawe jesteście jej efektów działania? A w ogóle sięgacie po takie naturalne, sproszkowane glinki? Macie jakąś swoja ulubioną bez której nie wyobrażacie sobie swojej pielęgnacji?


BUZIAKI
OLA



38 komentarzy:

  1. Lubię glinki, ale jakoś tak się złożyło, że niebieskiej nigdy nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaką glinkę lubisz najbardziej i do czego ją stosujesz?

      Usuń
  2. ooo a ja niebieskiej nie miałam jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Właśnie zauważyłam, że niewiele można na różnych blogach znaleźć informacji na jej temat.

      Usuń
  3. Oo na niektóre zastosowania nigdy bym nie wpadła:) Fajnie:) Miałam kiedyś niebieską glinkę ale innej marki jednak moją ulubioną jest glinka biała:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię jeszcze zieloną :) Świetnie działa na moją skórę twarzy.

      Usuń
  4. Do włosów i skóry głowy glinek nie lubię, za to na twarz uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. JEdna z moich ulubionych glinek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moja skóra raczej nie lubi się z glinkami, ale niebieskiej jeszcze nie próbowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo..a czym to się objawia? Wydawało mi się, że raczej większość z nas nie ma problemów z pielęgnacją glinkami.

      Usuń
  7. Glinka do pielęgnacji włosów? To dla mnie zupełna nowość...fajne! Uwielbiam glinki w roli maseczek:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uwielbiam glinki i przyznam, że w tej chwili nie wyobrażam sobie bez nich mojej pielęgnacji.

      Usuń
  8. Ja bardzo lubię glinke, ale na twarz najbardziej 😉 I najchętniej używam w maseczce do twarzy z dziegciem od babuszki agafii jednak czystej jeszcze nie próbowałam 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwarantuje Ci, że jak sięgniesz po czyste glinki to się zakochasz w ich działaniu :)

      Usuń
  9. ja też bardzo cenię sobie glinki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dawno nie miałam żadnej Glinki i chyba niebieska jest jedyną której nigdy nie używałam. Natomiast ja Glinki stosowałam na wiele sposobów czerwona Genialna jest do kąpieli i oczywiście w formie maseczkowy i również, białą używałam do mycia twarzy i zębów chociaż z tymi zębami to jakoś nie do końca mi to pasowało ale kiedyś o tym właśnie pisałam tylko też było naprawdę dawno temu i może znowu się odważę tak spróbować. Nie pamiętam czy kiedykolwiek próbowałam używać glinek na włosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Glinka do mycia zębów? Ale mnie zszokowałaś! Nie wpadłabym na taki sposób zastosowania..

      Usuń
  11. Nie miałam jeszcze niebieskiej, a chętnie ją wypróbuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Glinki na włosy nigdy nie stosowałam i chyba zaryzykuję i spróbuje czy daje jakieś efekty. Ogólnie jak stosuje glinki to przeważnie już te gotowe do użycia nie pół produkty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sięgam i po takie gotowe i po te które trzeba samodzielnie stworzyć. Te samodzielnie tworzone maja taki plus, że sama mogę dołożyć do nich wodę kwiatową + jakiś olej.

      Usuń
  13. Niebieskiej glinki jeszcze nie miałam, ale z przyjemnością ją wypróbuję. Ostatnio mocno się rozleniwiłam i najchętniej sięgam już po gotowe maski lub te w płachcie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bo takie gotowce to taka ekspresowa pielęgnacja :) A czasami każda z nas ma w sobie takiego leniucha :)

      Usuń
  14. Nigdu nie miałam takiej glinki :) Wygląda ciekawie :D

    Pozdrawiam :)
    Moncia Lifestyle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się zainteresować takimi produktami - są rewelacyjne w działaniu!

      Usuń
  15. Kocham glinki i niebieska tez u mnie już rządziła, świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Niebieska glinka - ciekawy produkt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo! Polecam spróbować. Zakochasz się w jej działaniu :)

      Usuń
  17. Tak się właśnie teraz zastanawiam, czy ja kiedyś miałam okazję stosować niebieską glinkę? I jakoś sobie nie przypominam ;) Ale efektów działania glinek na włosy jestem niesamowicie ciekawa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź. Albo będziesz miała kolejny świetny sposób na pielęgnacje włosów albo stwierdzisz, że to nie dla Ciebie :)

      Usuń
  18. Lubię glinki. Cieszę się że dodałaś dlaczego nie można doprowadzić do ich wyschnięcia. Teoretycznie to wiedziałam, ale nie zagłębiałam się dlaczego. Teraz już wiem i lepiej zadbam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie trzeba pamiętać o tym wysychaniu, bo ogromna ilość osób trzyma glinkę do momentu wyschnięcia jej na skorupę, a to wcale nie o to chodzi.

      Usuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.