SWEDISH SPA BY ORIFLAME


Miliard, pięćset razy obiecywałam, że napiszę o tych kosmetykach. Prezentując Wam kolejne nowości z katalogu Oriflame – chyba ze 2-3 razy wspominałam o tym, że jest fajna promocja na kosmetyki z serii Swedish Spa. I że napiszę o nich.. 
Puste opakowania leżały w pudełku „do recenzji”, zdjęcia już dawno zrobione – czas najwyższy było spiąć się i napisać, prawda?


Oba kosmetyki trafiły do mnie z całkiem różnymi zamówieniami i w gruncie rzeczy zamówienie takiego zestawu nie było celowe. Najpierw zaciekawił mnie peeling. Trafiłam gdzieś na jego recenzję i zaciekawił mnie jego zapach i działanie ( a ja jestem ogromną fanką peelingów do ciała ). I chyba w następnym katalogu zwróciłam uwagę na piankę. No i tym sposobem miałam „prysznicowy zestaw” Swedish Spa.
„Czas, który mamy tylko dla siebie, jest bardzo cenny - to chwile ożywienia zmysłów. Bliskość natury, relaksująca ciało i umysł - oto szwedzki sposób na dobre samopoczucie. Seria Swedish Spa pozwoli ci czerpać natchnienie z natury w domowym zaciszu. Dla wewnętrznego spokoju i zewnętrznego blasku.”
Do pewnego momentu upierałam się przy konkretnych zapachach jeśli chodzi o kosmetyki. Ma być mega słodko – kokos, wanilia, czekolada – no takie smakowite, deserowe szaleństwo. Chyba jednak zaczynam dojrzewać również do innych aromatów w kosmetykach, albo po prostu przestają mi przeszkadzać i drażnić, bo okazują się być całkiem przyjemne. Żałuję, bo ze względu na zapachy – skreśliłam wiele fajnych kosmetyków.
Zastanawiam się jak mogłabym Wam opisać zapach kosmetyków Swedish Spa, bo w gruncie rzeczy nie kojarzy mi się z żadnym konkretnym zapachem. Jest przyjemny, świeży a zarazem otulający, cytrusowy ale nie kwaśny, z nutą słodyczy. Przyjemny i dość niepowtarzalny zapach. Przyjemnie odpręża i nie męczy nadmierną intensywnością. 
Drugą kwestią są opakowania. Jest logo, jest napis – czysty minimalizm. Trochę koloru, ale też takiego nie rzucającego się w oczy. Nie są to kosmetyki, które swoim opakowaniem, etykietą krzyczą do nas. Jest spokojnie i relaksująco – i tak ma być, w końcu są to kosmetyki z SPA w nazwie.




W pierwszej kolejności sięgnęłam po peeling ( no jakżeby inaczej? ).
SOLNY PEELING DO CIAŁA SWEDISH SPA SALT CRYSTAL( 34022 ) 200ml – 49,90zł ( cena regularna )

Decydując się na wybór peelingu, przyznam, że raczej nie sugeruje się tym czy mam do czynienia z tym cukrowym czy z solnym. Cukrowe mają zdecydowanie mocniejsze działanie, są silniejszymi zdzierakami, ale i solnym niczego nie brakuje.
W przypadku tego peelingu mamy do czynienia z  ogromną ilością kryształków soli i łupinkami migdałów. Fajnie, bo jak sól pod wpływem wody zacznie się rozpuszczać to działanie peelingujące dalej mamy, właśnie dzięki migdałowym łupinkom. Kosmetyk jest dość gęsty i zwarty. Bez problemu możemy nabrać go na dłoń i nie obawiać się, że za chwilę cały się z niej zsunie. 
Nie jest to bardzo silny zdzierak, nie jest ostry, ale jednak swoje robi. Zdziera martwy naskórek, w delikatniejszy sposób, jednocześnie zapewniając nam całkiem przyjemny masaż skóry. Nie jest to jednak też peeling, który tylko pomizia nas po skórze. Tego co trzeba bez problemu się pozbędziemy. 
I jeszcze jedna kwestia jeśli chodzi o konsystencję. Nie jest to peeling olejowy, nie jest tłusty, i nie pozostawia na skórze tłustej warstwy ( która wiem, że wielu osobom mocno przeszkadza ). Nie jest to jednak również taki peeling, po użyciu którego nasza skóra aż błaga o masło albo balsam nawilżający. Nie wiem co takiego ma w sobie ten produkt, że nie przesusza nam skóry. 
Po użyciu skóra jest wygładzona ( jak tak oczekujemy od peelingu ), miękka a jednocześnie nie jest przesuszona i teoretycznie możemy odpuścić sobie sięganie po balsam do ciała ( ja nie odpuszczam! Bo balsam to ja już mam mocno zapachowy i słodki ). 
Peeling Swedish Spa okazał się być całkiem fajnym, codziennym kosmetykiem o całkiem przyjemnym zapachu i niezłej wydajności. Szkoda jednak, że pudełeczko mam już puste.. 



Drugim kosmetykiem z mojej relaksującej serii jest PIANKA POD PRYSZNIC SWEDISH SPA OCEAN FOAM. 200ml/ 39,90zł ( 34023 ).

„Luksusowy, pieszczący zmysły żel pod prysznic, który w kontakcie z wodą zmienia się w bogatą piankę. Wodno-kwiatowy zapach pomaga zrelaksować ciało i umysł. Czerwone algi Corallina Officinalis nawilżają i rewitalizują skórę, olejki ze słodkich migdałów i rzepaku mają działanie odżywcze i zmiękczające, a olejek eteryczny z bergamotki koi i odświeża.”

Pianka jest w metalowej puszce z wygodnym aplikatorem z korkiem. Taka jak mają np. pianki do golenia. I przy aplikacji również zachowuje się podobnie jak ten wspomniany wcześniej kosmetyk. Przy wyciskaniu z opakowania wygląda jak żel, ale błyskawicznie zamienia się w pianę, rośnie miękka i puszysta ( dokładnie jak męskie żele do golenia ). Mała kropla żelu zwiększa kilkakrotnie swoją objętość zamieniając się z pianę. Dzięki temu jest to wydajny kosmetyk, ponieważ zwykłym żelem nie jesteśmy w stanie wytworzyć aż tyle piany i to o takiej gęstości. Sama konsystencja pianki jest fantastyczna. Niezwykle kremowa, jedwabista, aksamitna.  
Jeśli chodzi o działanie nie mam temu kosmetykowi nic do zarzucenia. Pianka oczyszcza skórę, myje ją a jednocześnie jest dość delikatna w działaniu. Nie przesusza skóry, nie powoduje jej przesuszenia, nie pojawia się nieprzyjemny efekt ściągniętej i napiętej skóry.

Podsumowując..Jeśli chodzi o kosmetyki Swedish Spa ( a przynajmniej te dwa, które miałam ) mamy do czynienia z przyjemnymi i całkiem fajnymi w działaniu, produktami. Nie zauważyłam negatywnego działania na skórę, a trzeba przyznać, że sam zapach uprzyjemnia nam „domowe spa”.

Ciekawa jestem czy znacie może jakieś inne kosmetyki z tej serii? Może ktoś z Was miał masło albo olejek?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

56 komentarzy:

  1. Dawno nic nie zamawiałam z Oriflame. Zainteresował mnie ten peeling, może się skuszę na niego na jakiejś promocji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli trafisz na promocję to warto się skusić. Ciekawa jestem Twoich wrażeń na ten peeling.

      Usuń
  2. Nie ma co kusicie ostatnio tymi produktami Oriflame :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj z oriflame mi jakoś nie po drodze, szczególnie z kosmetykami pielęgnacyjnymi...może sie to w końcu zmieni?
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię zapach tej serii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, przyjemny jest ale taki nieoczywisty. Ciężki do opisania.

      Usuń
  5. Też bardzo lubię peelingi do ciała i zawsze chętnie poznaję nowe scruby:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że też jesteś, tak jak ja, fanką peelingów :)

      Usuń
  6. Powiem Ci że czasem u przyjaciółki coś zamawiam z Oriflame,ale serii Swedish Spa jeszcze nie miałam :) Peeling opisujesz tak fajnie,że mimo iż nie przepadam za solnymi,to skłonna jestem się skusić :D Super że ma dodatkowe drobinki peelingujące :) Bardzo podoba mi się minimalistyczna grafika tej serii,czysta i luksusowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz tak jak ja z Avonem - niewiele znam kosmetykó tej firmy.

      Usuń
  7. mnie kosmetyki typu avon i oriflame nie przekonują.

    OdpowiedzUsuń
  8. Peeling bardzo dobrze wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam zbyt wielu produktów Oriflame.

    OdpowiedzUsuń
  10. z tej linii nie znam produktów, ale bardzo mi się spodobała ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś miałam mnóstwo produktów z Oriflame jednak teraz zdecydowanie więcej u mnie z Avonu kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie na odwrót. Niewiele znam kosmetyków z najnowszej oferty Avon, za to z Oriflame jakoś mi bliżej po drodze.

      Usuń
  12. Dawno już nie zamawiałam nic z Oriflame. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie pamiętam kiedy ostatni raz używałam coś z Oriflame... :D Od czasu do czasu wpada mi w ręce coś z Avonu, ale też nie jestem wielką fanką.
    Chociaż ten peeling zapowiada się całkiem fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Peeling jest super :)
      Ja chętnie poznałabym coś z kolorówki Avonu, ale jak na razie zdecydowanie bliżej mi do Oriflame i przyznam, że te kosmetyki mile mnie zaskakują :)

      Usuń
  14. Nie znam tych kosmetyków. :) Zauważyłam też, że peelingi solne - przynajmniej na mojej skórze pozostawiają taką jakby śliską warstwę. Podczas używania tych cukrowych nie spotkałam się z tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a wiesz, że ta śliska oleista warstewka w ogóle mi nie przeszkadza? Wiem, że część osób skreśla przez to niektóre peelingi a mi ona pasuje, bo mam wrażenie natłuszczenia skóry.

      Usuń
  15. Bardzo kusi mnie peeling :) Te łupinki migdałów to musi być super sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajny dodatek do peelingu, który przedłuża te złuszczające działanie.

      Usuń
  16. Bardzo lubię kosmetyki pielęgnacyjne z firmy Oriflame, również te są lubiane przeze mnie :)

    Pozdrawiam cieplutko ❃
    Aleksandra

    OdpowiedzUsuń
  17. Zamierzam kupić coś z tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie miałam nic od nich 😲

    OdpowiedzUsuń
  19. Dawno nie miałam ich produktów u siebie

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale prześliczne zdjęcia! Mam tą piankę pod prysznic i niedługo też ją wypróbuję :D Peeling też jest kuszący, a masła i olejku nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o kurcze..BARDZO, bardzo, bardzo Ci dziękuję za miłe słowo. Staram się coś robic z tymi moimi zdjęciami i jak ktoś zwróci uwagę, że coś mi wyszło to taka dumna z siebie się robię. Szczególnie jak widze jakie dzieła sztuki potrafią inne dziewczyny zrobić.

      Usuń
  21. oj już jakiś długi czas odpuściłam sobie kosmetyki Oriflame, aż ostatnio zamówiłam peeling do buźki

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja akurat wolę cukrowe peelingi, niestety solne czasem mnie podrażniają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solne niestety odczuwamy na skórze w przypadku jakiegoś podrażnienia - no jak to sól..

      Usuń
  23. Swego czasu kupiłam kilka pianek pod prysznic, a teraz się z nimi "męczę", bo choć ładnie pachną, to jednak wolę tradycyjne żele pod prysznic ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mi jest bez różnicy czy żel czy pianka..Chociaż NAJbardziej lubię naturalne mydła w kostce..

      Usuń
  24. Oj, jak ja dawno nie zamawiałam nic z Oriflame.

    OdpowiedzUsuń
  25. Już prawie zapomniałam o Oriflame. Lubię takie kosmetyki więc pewnie by mi się sprawdziły, ale jakoś zwykle kupuję gdzieś stacjonarnie. Pamiętam jak zamawiałam z katalogów żele pod prysznic i miały obłędne zapachy :) Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia miłego dnia i zapraszam Cię częściej :)

      Ja też lubię kupować stacjonarnie ale doceniam inność kosmetyków zamawianych online..no i czasami ceny są dużo przyjemniejsze dla portfela.

      Usuń
  26. Peeling nie dla mnie, ale pianka brzmi świetnie. Nie kojarzę żebym miała do ciała taką która zmienia się z żelu w piankę :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.