ROSSMANN NOWOŚCI


Wielkimi krokami zbliża się promocja na kolorówkę w Rossmannie. Wszyscy szaleją i tworzą listy z kosmetykami, które warto kupić, które sami kupią. Pojawiają się głosy o podwyższaniu cen, o tym, że gdzieś tam można znaleźć coś tam taniej. A i tak skończy się pewnie na tym, że zdecydowana większość z nas ruszy na zakupy: online, stacjonarne - a później będziemy na blogach, instagramach tłumaczyć się, że coś było nam niezbędne, że brakowało, że tylko to..Znacie to, prawda?

Ale ja dzisiaj nie o kolorówce, nie o promocji.
Jakie marki kojarzą Wam się jako firmy, które nierozerwalnie związane są z Rossmannem? Pewnie przede wszystkim tania Isana słynąca z ładnie pachnących żeli pod prysznic, i Alterra, czyli kosmetyki wegańskie, o tych fajniejszych składach. I właśnie o kosmetykach Alterry chciałabym Wam dziś powiedzieć. Są to nowości dla mnie i w gruncie rzeczy, całkiem niedawno, były też nowościami w samych Rossmannach.


Ciekawa jestem czy miałyście już styczność z którymś z tych kosmetyków. Przyznajcie się, kto sięgnął już po sławny kawowy peeling, który robi teraz oszałamiającą karierę wśród beauty-maniaczek?
I chyba od tegoż właśnie peelingu powinnam zacząć? Nie wiem w którym momencie zaczęły pojawiać sie informacje o jego bardzo fajnym działaniu, jakoś nie wyłapałam tego.


ALTERRA BODY PEELING KAWA BIO ( 10,99zł )
"Oczyszcza i wygładza. Nadaje skórze aksamitną miękkość.
Warto doświadczyć jak Body Peeling Alterra Kawa BIO oczyszcza, wygładza i dobroczynnie pielęgnuję skórę na całym ciele. Wysokowartościowa formuła zawierająca ekstrakt z kawy BIO oraz olej kokosowy BIO peelinguje skórę, jednocześnie nie powodując jej wysychania. Naturalne peelingujące ziarnka z kawy BIO i drobinek krzemu delikatnie usuwają obumarłe fragmenty naskórka. Lekki masaż przy zastosowaniu peelingu do ciała poprawia i wygładza strukturę skóry. Uwodzicielski, zmysłowy zapach kawy zapewnia bardzo szczególne doznania podczas kąpieli pod prysznicem."

skład:
aqua, cetearyl alcohol, glycine soja oil, glycerin, coffea arabica seed powder, alcohol, sodium cetearyl sulfate, hydrated silica, caramel, cocos nucifera oil, olea europaea fruit oil, theobroma cacao extract, vanilla planifolia fruit extract, tricaprylin, xanthan gum, ci 77499, ci 77491, ci 77492, levulinic acid, parfum, limonene

Peeling znajduje się w miękkiej tubie, stawianej na korku. Design przyjemny dla oka – mamy ziarna kawy i kawowe serduszko. Mimo niemieckich napisów od razu widać jaki jest to produkt. Konsystencja tego kosmetyku jest dość gęsto - kremowa, bez problemu daje się wycisnąć z opakowania.
Zacznę od zapachu. Dlaczego? Bo ten peeling naprawdę pachnie intensywną kawą i słodkim kokosem ( mój ukochany zapach! ) co bardzo umila nam każdy zabieg cały zabieg. Nie jest to sztuczny ani mdły zapach, który czasem trafia nam się przy tego typu kosmetykach zapachowych. Mam wrażenie takiego cukierniczego aromatu – takie skojarzenie z tortowymi kremami, jakimś kawowym deserem. Jest pysznie i dla samego zapachu warto sięgnąć po ten kosmetyk.
Peeling Alterra zawiera dużą ilość drobinek kawy, krzemu oraz olej kokosowy. Drobinki nie są zbyt duże, ale dzięki własnym dłoniom i sile nacisku na skórę możemy uzyskać dość mocne zdzieranie lub te bardzo delikatne. Fajnie, że ten produkt może zadowolić i fanki delikatnego miziania i te które wolę na skórze konkret.
Peeling, moim zdaniem,nie jest bardzo ostrym zdzierakiem, nie podrażni nawet delikatnej skóry ( choć dzięki masażowi sprawi na pewno, że stanie się lekko zaczerwieniona, pobudzi krążenie ), ale całkiem nieźle radzi sobie z oczyszczaniem, złuszczaniem jej. Nie przesusza, nie powoduje, że staje się szorstka – mam wrażenie wręcz, że zostawia ją z delikatnym efektem nawilżenia.
Skóra przy regularnym stosowaniu staje się jedwabiście gładka i miękka, elastyczna, i co ważne pachnie subtelnie tym niesamowitym aromatem kremu kawowo-kokosowego ( jak z torciku ).

Zdecydowanie jest to jeden z moich peelingowych ulubieńców – produkt, który naprawdę fajnie się sprawdza, niewiele kosztuje i do tego jeszcze fantastycznie pachnie.


Kolejnym kosmetykiem, o którym chciałabym wspomnieć, a wiem że jednak mimo wszystko nie każdy jest zainteresowany tego typu pielęgnacją jest lotion samoopalający. Wielkimi krokami zbliża się prawdziwa wiosna i zaczynamy odsłaniać coraz więcej ciała. Fajnie jest sprawić by nabrało lekkiego kolorku i nie raziło po oczach pozimową bielą.


ALTERRA LOTION SAMOOPALAJĄCY MASŁO KAKAOWE BIO & OLEJ KOKOSOWY BIO ( 15,59zł )
"Lotion samoopalający Alterra z masłem kakaowym BIO i olejem kokosowym BIO nadaje skórze równomierny, piekny brązowy odcień nie pozostawiając smug. Daje się łatwo rozprowadzać i nie powoduje tłustej warstwy na skórze. Lotion zawiera naturalną substancję samoopalającą na bazie cukru. Jego kompleks pielęgnacyjny intensywnie nawilża skórę."

skład:
aqua, glycerin, alcohol, helianthus annuus seed oil, glyceryl stearate citrate, dihydroxyacetone, coco-caprylate, cetearyl alcohol, myristyl myristate, cocos nucifera oil, levulinic acid, parfum, butyrospermum parkii butter, prunus amygdalus dulcis oil, xanthan gum, helianthus annuus seed cera, citric acid, glyceryl caprylate, sodium levulinate, theobroma cacao seed butter, tocopherol

Balsam ma jasny kolor, jest lekko kremowy w konsystencji i przyjemny w pierwszym odbiorze. Na całkowite wchłonięcie się trzeba chwilę poczekać, ale nie jest to jakoś specjalnie długi czas. Jak przy balsamie do ciała po prostu. Lotion ma lekką i nietłustą konsystencję, która cienką i równomierną warstwą z łatwością rozprowadza się na skórze i nie pozostawia lepkiego czy tłustego filmu. Ważne! - Nie brudzi ubrań i pościeli!
Nie czuć w nim, w żadnym stopniu zapachu samoopalacza, którego zdecydowana większość z nas nie znosi i dlatego odpuszcza sobie stosowanie produktów samoopalających.
Opalenizna jest bardzo naturalna, taka złocisto-brązowa i bez wchodzenia w pomarańczowe nuty samoopalaczowe ( bez obaw, efektu marchewki nie będzie! ). Pojawia się po ok. 3 godzinach od aplikacji, ale w bardzo delikatny sposób, stopniowo. Lotion, umiejętnie nałożony ( koniecznie po solidnym peelingu ciała ), nie robi smug ani plam ( ja sięgam po rękawicę, którą mam od innego produktu samoopalającego – o nim też opowiem niedługo ). Opalenizna utrzymuje się przez kilka dni, a kolor po prostu blednie i zanika - bez plam ( tak irytujących przy znikaniu zwykłych samoopalaczy ). Jest to kosmetyk, którego intensywność koloru możemy budować, mi jednak najlepiej sprawdził się przy stosowaniu pojedynczej, cienkiej warstwy – dając efekt delikatnego „zabrązowienia” ( chociaż to i tak chyba za duże słowo ). Nadaje skórze taki przyjemny zdrowy odcień.
Oprócz działania, jednym z nawiększych atutów tego lotionu jest jego zapach. I tu Alterra znowu idealnie wpasowuje się w mój gust – jest słodko, kokosowo z lekką nutą kakao. Fantastyczny zapach, idealny dla takich słodko zapachowych freaków jak ja. Warto zaznaczyć, że aromat ten utrzymuje się na skórze ale nie jest męczący ani drażniący.

Minusem” tego balsamu, lotionu może być jego wydajność. Dlaczego? A bo przyjemne, lekko brązujące opakowanie, niesamowity zapach i dodatkowo nawilżające działanie, sprawiają, że mamy chęć sięgać po niego częściej niż zazwyczaj sięgałybyśmy po tego typu produkt. Ale bez obaw..Kosztuje niewiele więc zawsze można zrobić sobie zapas :)


Kolej na dwa kosmetyki z serii ROKITNIK & OLEJ ARGANOWY BIO - balsam do ciała i krem do rąk.


ALTERRA INTENSIV BALSAM DO CIAŁA ROKITNIK BIO & OLEJ ARGANOWY BIO ( 12,99zł )
"O owocowym zmysłowym zapachu. Zapewnia dobroczynną intensywną pielęgnację.
Kosmetyki naturalne Alterra z olejek z pestek moreli BIO.
Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Balsam do ciała Alterra Intensive nawilża skórę i jednocześnie daje poczucie jej jedwabistej miękkości. Wartościowy olej z miąższu owoców rokitnika BIO, olej arganowy BIO i olej z pestek moreli BIO działają wygładzająco na skórę i zapewniają jej dobroczynną pielęgnację. Zapach kwaśno-gorzkiego rokitnika i dojrzałych w słońcu pomarańczy uwodzi zmysły."

skład:
aqua, helianthus annuus hybrid oil, alcohol, glycerin, glycine soja oil, butyrospermum parkii butterm glyceryl stearate citrate, cetearyl alcohol, cetyl alcohol, caprylic/capric triglyceride, hydrogenated rapeseed oil, argania spinosa kernel oil, hippophae rhamnoides fruit oil, prunus armeniaca kernel oil, xanthan gum, sodium lactate, tocopherol, parfum, limonene, linalool, citronellol, citral, geraniol

O tym kosmetyku będę mogła opowiedzieć Wam dopiero za jakiś czas, bo grzecznie czeka na swoją kolejkę :) Chciałam Wam jednak dać sygnał, że taki kosmetyk, na półkach w Rossmannach, się pojawił. 



ALTERRA KREM DO RĄK ROKITNIK BIO & OLEJ ARGANOWY BIO ( 8,99zł )
"Nadaje dłoniom delikatność. Natychmiast się wchłania. Kosmetyki naturalne Alterra z masłem shea BIO. Do skóry suchej.
Każda skóra zasługuje na indywidualną pielęgnację. Krem do rąk Alterra z ekstraktem z owoców rokitnika BIO i olejem arganowym BIO pielęgnuje skórę dłoni nadając jej aksamitną miękkość. Krem szczególnie łatwo sie wchłania. Zawarta w kremie kompozycja wosku pszczelego BIO i masła shea BIO może wspomagać naturalny płaszcz lipidowy skóry. Zapach rokitnika i dojrzałych w słońcu pomarańczy ożywiają zmysły."

skład:
aqua, glycine soja oil, glycerin, alcohol, glyceryl stearate citrate, caprylic/capric triglyceride, cetearyl alcohol, butyrospermum parkii butter, dodecane, hippophae rhamnoides fruit extract, cera alba, helianthus annuus hybrid oil, argania spinosa kernel oil, sodium pca, xanthan gum, tocopherol, helianthus annuus seed oil, parfum, limonene, linalool, citronellol, citral, geraniol

Jeden z fajniejszych, drogeryjnych kremów do rąk ( w niskiej cenie ) jaki miałam. I przyznam, że mocno mnie zaskoczył, bo nie spodziawałam się, że będę tak zadowolona z jego działania. Jak wiedzie u mnie kremy do rąk idą na litry ze względu na mocno przesuszającą się skórę dłoni – więc dla mnie priorytetem jest by krem nawilżał i odżywiał skórę. Zwykłego mazidełka do rąk nie potrzebuję. Zaskoczyła mnie troche jego konsystencja, bo mamy do czynienia z produktem lekko wodnistym – nie jest to gęsty glicerynowy krem do jakiego zazwyczaj jestem przyzwyczajona, nie jest to rzadkość emulsji ale krem jest taki troche kremowo-wodnisty. Wchłania się zakomicie, nie zostawia na skórze irytującego, tłustego i lepiącego się filmu. Owszem pojawia się delikatna, aksamitna warstewka ale nie jest to coś co przeszkadzało by nam w codziennych czynnościach. Ma przyjemny, lekko słodkawy zapach ( całe szczęście nie jest to nic ziołowego ).
Jeśli chodzi o wydajność tego produktu to raczej nie powinnam się wypowiadać, bo ja używam tego typu produktów dużo i często.

Przyjemnie nawilża skórę dłoni, choć może nie jest to jakieś mega nawilżenie, które uratuje mocno spierzchniętą skórę, ale jednak jest odczuwalne. Wygładza i sprawia, że staje się przyjemnie miękka. Coś co mile mnie zaskoczyło to to, że działa również na skórki wokół paznokci i odżywia je, dzięki czemu są mniej przesuszone i nie zadzierają się.


I na koniec mała saszetka, o której nie sposób nie wspomnieć. Coś mega popularnego teraz, a mianowicie kosmetyk z węglem aktywnym - maseczka.


ALTERRA MASECZKA Z WĘGLEM AKTYWNYM ( 4,99zł )
"Do skóry zanieczyszczonej. Głęboko oczyszcza skórę. Matuje. Zapobiega zanieczyszczeniom skóry.
Kosmetyki naturalne Alterra z aloesem BIO.
Maseczka z węglem aktywnym Alterra intensywnie oczyszcza skórę i zapobiega jej nowym zanieczyszczeniom. Uwalnia pory skóry od brudu i nadmiaru sebum oraz matuje cerę. Dzięki swojej teksturze o charakterze żelu daje się łatwo nanosić i dobrze rozprowadzać."

skład:
aqua, alcohol denat., glycerin, aloe barbadensis leaf juice, dehydroxanthan gum, charcoal powder, algin, aloe barbadensis leaf juice powder, coco-glucoside, sodium lactate, lactic acid, citric acid, pca ethyl cocoyl arginate, parfum, linalool, limonene, coumarin, benzyl benzoate, ci 77499

Kosmetyki Alterra bardzo lubię, głównie ze względu na łatwą dostępność ( Rossmann jest przecież wszędzie! ), niskie ceny i niezłą jakość. Zdarza mi się często sięgać po te kosmetyki i jak pojawia się kolejna nowość, bez wahania decyduję się na jej zakup. I tak samo było jeśli chodzi o tę maseczkę.
Moja skóra lubi produkty oczyszczające z węglem, całkiem nieźle na nią działają bez żadnych negatywnych efektów. Teraz np. mam chęć na węglowy szampon Alterry. Miała może go któraś z Was?
Ciekawe jesteście jakie są moje wrażenia jeśli chodzi o tę konkretną maseczkę?
Saszetka podzielona jest na dwie 5ml części, więc za kwotę niespełna 5zł tak naprawdę mamy dwa zabiegi. Konsystencja maseczki jest dość rzadka i przyznam, że trochę mnie to zaskoczyło, bo spodziewałam się raczej czegoś kleistego, ale dobrze aplikuje się na twarz, nie spływa z niej. Kolor oczywiście jest grafitowo-czarny – i trzeba uważać przy aplikacji by nie ubrudzić sobie wszystkiego naokoło.
Pora na aplikację. Pierwsze co zwraca naszą uwagę to trochę alkoholowy zapach. Jest on w składzie, ale przyznam Wam, że ja nie bardzo zwracałam na to uwagę. Zapach jest wyczuwalny ale nie drażni nosa jakoś szczególnie, po prostu go czuć i tyle. Nie podrażnił mojej skóry, nie wysuszył jej po tych dwóch aplikacjach – nie wiem jak byłoby w przypadku regularnego stosowania.

Po nałożeniu maseczki na twarz zaczęłam odczuwać delikatne pieczenie skóry, której jednak po kilku chwilach zniknęło a produkt mógł działać – a my czujemy takie wrażenie mrowienia, chłodu. Po około 10 minutach ( tych zalecanych przez producenta ) maska zaczyna zasychać i odczuwamy na skórze jej ściągnięcie i napięcie. Pora zmyć ją ze skóry – z tym raczej nie ma problemu.

W przypadku tej maski najbardziej zależało mi na oczyszczeniu nosa i jego okolicy, bo tam mam najwiekszy problem z rozszerzonymi porami i zabrudzeniami skóry. Po zastosowaniu maski można zauważyć delikatne oczyszczenie skóry: te płytsze pory wyglądają na czystsze, a te głębsze wydawały się być jaśniejsze, ale nie do końca oczyszczone. Skóra jest lekko ściągnięta i napięta ( ale zauważalnie czystsza ) i wymaga zastosowania kolejnego kroku w pielęgnacji. Ja po takim oczyszczaniu skóry najczęściej sięgam po jakieś silnie działające serum – to sprawdza mi się najlepiej ( albo np. kwas hialuronowy i później solidna dawka kremu nawilżającego albo odżywiającego ).
Myślę, że ta maska to fajny i tani produkt, który możemy prowadzić raz na jakiś czas do naszej pielęgnacji w ramach oczyszczania skóry.



Ciekawi mnie, z którym z tych kosmetyków miałyście styczność. A może macie w ogóle wśród asortymentu Alterra jakiegoś swojego ulubieńca? Co to takiego?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

25 komentarzy:

  1. Widzę, że muszę sobie pogrzebać w kosmetykach Alterra, bo widzę fajne nowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sięgnij po ten peeling kawowy - jest rewelacyjny i z tego co wiem jest teraz w Rossmannie w promocji.

      Usuń
  2. Kocham kawowy peeling <3 A muszę zainteresować się maska do twarzy i balsamem rokitnikowym :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze nic z tych produktów, ale są bardzo ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wybierz się do Rossmanna i zerknij w stronę kosmetyków Alterra :)

      Usuń
  4. Znam peeling kawowy i bardzo fajnie mi się sprawdził:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo go polubiłam. A wiesz, że teraz jest w promocji?

      Usuń
  5. Ja z nowości chciałam kawowo waniliowy żel pod prysznic i taki zamówiłam, a wpakowali mi pomarańczowy... już mi się nie chciało latac i wymieniać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee..tak tak trochę średnio. Ja mam właśnie chęć na ten żel waniliowo-kawowy ale pewnie wybiorę się po niego i kupię stacjonarnie.

      Usuń
  6. Najbardziej ciekawi mnie peeling. Wiele dobrego o nim czytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest teraz w promocji. A to bardzo fajny kosmetyk. Warto po niego sięgnąć.

      Usuń
  7. Ten peeling kawowy bardzo mnie kusi, jednak muszę zużyć te co mam w domu ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miej go na uwadze w przypadku, gdy będziesz potrzebowała peelingu.

      Usuń
  8. fajny ten kawowy peeling ;) Ale aktualnie nie potrzebuję nic ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam kremowy zel pod prysznic z rokitnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja sie skusilam na inne nowosci u nich:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten lotion samoopalający uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba marna ze mnie blogerka, bo o alterze mało czytałam i słyszałam, a o tym peelingu już w ogóle :D. Teraz już wiem i wiem że jest fajny. Z chęcią przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.