NAJLEPSZA NA ŚWIECIE - IDEALNA PIELĘGNACJA. MASKA ALGOWA.


Ale czs leci, prawda? Ledwie skończyły się święta a już zaczyna się Majówka. Wolne za wolnym. Po Majówce  zostanie zaledwie kilka tygodni i zaczniemy wakacje. Ten rok strasznie szybko mi mija, mam wrażenie, że czas przelatuje mi przez palce i nie zauważam w ogóle jego upływu. Też tak macie? Też macie wrażenie, że ledwie zacznie sie tydzień a juz po chwili łapiemy weekend? Kompletnie nie wiem jak to ogarnąć..

Używam ogromnej ilości kosmetyków. Po niektóre sięgam dosłownie kilka razy i już wiem, że to nie moja bajka, inne już po pierwszym użyciu okazują się być hitem, a jeszcze inne musze solidnie poznać by móc stwierdzić, że to jest to!
Dzisiejszym bohaterem będzie produkt, który już po jednym użyciu może okazać się hitem lub bublem. I po tytule dzisiejszego postu, wiecie, że będzie o hicie. I to takim, że głowa mała - zapas zrobię na pewno, bo warto.


Uwielbiam różnego rodzaju maseczki do twarzy.. Kremowe, glinkowe, peel off, w płacie..mam w domu całkiem spory zapas tych produktów. Zużywam na bieżąco, ale i na bieżąco uzupełniam swoje zapasy. Często nawet podczas zwykłych zakupów, coś wpadnie mi w oko i wrzucam tę niewielka saszetkę do koszyka z myślą o ekspresowej pielęgnacji.
Z maskami algowymi nie miałam do tej pory żadnej styczności. Nie wiedziałam jakie są efekty ich działania i czego można się po nich spodziewać. Przy okazji zamówienia na e-naturalne.pl sięgnęłam również po takie jednorazowe opakowanie z maską algową. Zdecydowałam się na taką z witaminą C - obiecywała nawilżenie i rozświetlenie, czyli dokładnie to czego moja skóra potrzebuje po zimie.

- posiada wysoko skoncentrowane składniki aktywne, dzięki czemu czas zabiegu jest wyjątkowo krótki, lecz bardzo efektywny
- produkt jest połączeniem algo oraz witaminy C 
- idealnie nawilża i tonizuje skórę, jednocześnie ją rozjaśniając oraz nadaje jej miękkości oraz blasku
- posiada świeży zapach zielonej herbaty
- produkt polecany do każdego rodzaju cery

skład:
aqua, calcium sulfate, algin, phenoxyethanol, titanium dioxide, tetrasodium pyrophosphate, cyamopsis tetragonoloba gum, xanthan gum, ethylhexylglycerin, parfum, sodium ascorbate, geraniol, hexyl cinnamal, linalool


Maska to sporej wielkości saszetka składająca się z dwóch części: mniejszej ( 9g ) zawierającej wysokoskoncentrowane składniki aktywne i większą ( 30g ), w której znajdziemu neutralny żel. Zawartość obu saszetek wystarcza do wykonania jednego zabiegu na skórę twarzy. 
Neutralny żel ma lekko żółtawy ale przezroczysty kolor i jest kompletnie bezzapachowa, w mniejszej części mamy kremową w konsystencji, białą substancję o bardzo przyjemnym, świeżym zapachu.

Zawartość obu saszetek mieszamy w miseczce i mamy gotowy do użycia kosmetyk. Zapach jest praktycznie niewyczuwalny. Jeśli chodzi o konsystencję to tu jest ciekawie i przyznam Wam, że pierwszy raz spotykam się z tego typu produktem. W miseczce mamy coś o żelowej, lekko klejącej się konsystencji, natomiast przy aplikacji na skórę, maska zaczyna zamieniać się w coś co przypomina gęstą piankę, mus. I co mnie mocno zaskoczyło - nie klei się, nie lepi, nie ciągnie. A jednak do tego typu wrażeń jesteśmy przyzwyczajeni jeśli myslimy o maskach typu peel off. Jednak mimo braku tego typu efektów, maska, po aplikacji, trzyma sie skóry, nie spływa i nie kapie. I zaskakująco szybko zastyga. 
Podczas zastygania na twarzy odczuwałam delikatne pieczenie, może bardziej szczypanie. Nie było to jednak nic nieprzyjemnego - po prostu taki efekt tuż po nałożeniu, który trwał może z minutę, góra dwie, a później zamienił się w efekt bardzo przyjemnego chłodzenia. Zrobiło się niesamowicie przyjemnie. Mamy jednak do czynienia z wyjątkowo ekspresowym zabiegiem, bo już po 5 minutach maska jest gotowa do tego by zdjąć ją z twarzy i cieszyć się efektami jej działania. Maska przy zastyganiu zamienia się w żelową galaretkę, którą z twarzy zdejmujemy w jednym kawałku. Nic się nie kruszy, nie łuszczy, nie spada.
Ciekawe jesteście efektów takiego 5 miniutowego działania?
Oba zabiegi zrobiłam wieczorową porą, po demakijazu i dość solidnym umyciu ( uwielbiam sięgać po czarne mydło! ) twarzy. Te z Was, które sięgają po czarne mydło przy myciu twarzy, wiedzą czego możemy spodziewać się po takim oczyszczaniu. Skóra jest wtedy dość zauważalnie ściągnięta i napięta, i mimo, że świetnie oczyszczona to jednak wrażenia są średnio przyjemne. W takich chwilach sięgam zawsze po bardzo solidna dawkę nawilżenia i czekam na ulgę, którą ma mi przynieść. W przypadku jednak, gdy stosowałam maski, nakładałam je wprost na oczyszczoną i osuszoną skórę, a po zdjęciu ich z twarzy okazywało się, że żaden nawilżacz nie jest juz mi potrzebny. Maska fantastycznie nawilża skórę - sprawia, że znika z niej napięcie wywołane solidnym, mydlanym oczyszczaniem; łagodzi nieprzyjemne ściągnięcie skóry i sprawia, że staje sie ona niesamowicie przyjemna w dotyku: gładka i miękka. Nie da się tego opisać słowami, ale wrażenia i różnica po tych, dosłownie, 5 minutach jest ogromna. Nawet moja córka powiedziała, że mam taka gładką skórę i że "moja buzia tak ładnie pachnie". Efekt na skórze jest jak po użyciu jakiegoś magicznego serum. Do tego okazuje się, że maska algowa jest idealnym sposobem na skoncentrowaną dawkę relaksu po całym dniu w makijażu. Skóra sprawia wrażenie wypoczętej, przyjemnie rozświetlonej i nie widać po niej żadnego zmęczenia. 

Jestem niesamowicie zaskoczona działaniem tego kosmetyku. Do tej pory jakoś nie miałam okazji by sięgnąć po maski algowe i nawet nie miałam świadomości ich tak fantastycznego działania. Na pewno nie raz i nie dwa, sięgnę jeszcze po produkty Lynia ( a mam chęć jeszcze na złotą maskę z olejem ze skórki pomarańczy ).

Stosujecie w swojej pielęgnacji maski algowe? Znacie ich działanie? A może to tylko ja jestem taka zacofana i pierwszy raz sięgnęłam po tego typu kosmetyk?

BUZIAKI
OLA




40 komentarzy:

  1. Ja bardzo często stosuję, tych nie znam, trzeba nadrobić zatem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszy raz miałam styczność z maskami algowimi i wiem, że to nie ostatnie spotkanie :)

      Usuń
  2. Mój maluch w maju kończy roczek, jeju gdzie to zleciało? mam dokładnie tak samo co zacznie się tydzień zaraz jest piątek. Cały rok zleciał mi niesamowicie szybko :D Bardzo lubię maski algowe, nie miałam akurat tych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to się dzieje, że tak czas przelatuje mi przez palce..Ledwie był wrzesień a już za 1,5 miesiąca wakacje..
      Jakie maski algowe możesz polecic?

      Usuń
  3. Ja z algami mam różnie .. czasem łagodzą czasem mnie podrażniają :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było moje pierwsze spotkanie z maskami algowymi i powiem Ci, że mam chęć na więcej.

      Usuń
  4. Nie jesteś sama, bo ja nigdy nie miałam maseczek algowych. Po twoim wpisie muszę je wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham maski algowe! Chyba wszystkie świetnie się u mnie sprawdziły. Tę z lynia mam w zapasach, ale jeszcze jej nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, this looks amazing!!
    Beautiful photos ♥
    Hugs from Germany!!

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie przepadam za maskami algowymi ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sprawdzają CI się czy może konsystencja CI nie pasuje? :)

      Usuń
  8. Szczerze nie używam maseczek, chociaż czasem zastanawiam się czy to nie czas i pora by zacząć. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sięgnij po jakieś fajne maski - może polubisz ten sposob pielęgnacji ;)

      Usuń
  9. Ja robiłam kiedyś sama maskę z algami i jej zapach nie do końca mnie przekonał. Myślę, że ta maseczka sprawdziła by się u mnie lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię maski algowe :) Tej nie miałam jeszcze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz do polecenia jakieś konkretne maski albo chociaż firmę?

      Usuń
  11. maseczki algowe to dla mnie nowość muszę wypróbować jak będę mieć okazje:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi też tak czas ucieka :) tych maseczek nie miałam i nie przypominam sobie żebym kiedyś miała jakieś maski algowe :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też do tej pory nie miałam z takimi maseczkami styczności i żałuję, bo okazują się świetnym sposobem na pielęgnacje twarzy.

      Usuń
  13. Słyszałam o mocy masek algowych. Dobra recenzja. Obserwuję i Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Z chęcią bym wypróbowałam. Nie miałam jeszcze takiej.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja używałam tylko masek ze sproszkowanej spiruliny. Chociaż zapach nadal nie przyciągał efekty były naprawdę świetne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ze spiruliną mam ogromny problem, właśnie ze względu na rybi zapach.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Te z dzisiejszego postu rzeczywiście są świetne :) Innych jeszcze nie miałam.

      Usuń
  17. Algowej maski jeszcze nie miałam, ale bardzo lubię glinkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię! Są zaraz po glinkach:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedyś w biedronce wynalazłam kilku etapowy zabieg algowy perfecty. Pamiętam że był tam peeling i kilka maseczek. Robiłam to z godzinę, ale było warto. Miałam taką ładną i miękką cerę. Reakcja była taka jak Twoja :D. Trochę mi przypomniałaś o algach i chętnie do nich wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.