BOMBA WITAMINOWA - DOSKONAŁA RECEPTURA


Wczorajszy dzień, a w zasadzie wieczór, sprawił, że serce zabiło mi mocniej. Bardzo mocno. I wcale nie było to spowodowane zakochaniem, nie było żadnego ekscytującego wydarzenia. Niestety. Mój komputer się zbuntował. Okazało się, że mam na nim zdecydowanie za dużą ilość plików - mowa tu o zdjęciach. Zawiesił się na amen i myślałam, że już po nim i że straciłam kilka dobrych GB zdjęć.
Zasadniczo do tej pory robiłam tak, że jeśli używałam jakichś kosmetyków - robiłam zdjęcia i wrzucałam do folderu, na tzw. opuplikowanie później. Część lądowała w "chmurze" ale niestety nie wszystko. Jakimś cudem ( chyba opatrzność boska ) mój wysłużony laptop zaczął działać ( mam wielkiego smoka kilkuletniego na którym najbardziej lubię pracować, mimo, że w domu jest malutka nóweczka ) a ja rzuciłam się na przenoszenie zdjęć na chmurę i do pisania postów na temat kosmetyków, których zdjęcia miałam w folderze. W związku z tym, myślę, że najbliższych kilka dni będzie owocowało w wysyp postów, szczególnie pielęgnacyjnych, co by zdjęć nie potracić. Mam nadzieję, że Was tym nie zanudzę? Są to zdjęcia z ostatnich miesięcy i przyznam, że żal jest mi to wszystko stracić lub znowu odkładać "na później".
W folderze odnalazłam też m.in. zdjęcia dwóch fajnych kremów, bardzo fajnej polskiej marki. Stwierdziłam więc, że warto Wam o nich wspomnieć, a więc zapraszam.


Części z Was, marka Kosmetyki DLA jest zapewne znana. Jakiś czas temu ich kultowy krem NISZCZ PRYSZCZ robił szał w polskiej blogosferze.
Kosmetyki DLA to wieloletnie przyjaciółki, które swoje dziecięce, kosmetyczne zabawy przełożyły na dorosłą, pracę zawodową, które w pewnym momencie skoczyły na głęboką wodę i zaczęły prowadzić własny biznes. Zaczęło się właśnie od receptury kultowego kremu, który został stworzony by ratować trądzikową buzię siostrzenicy jednen z przyjaciółek. A później rozpoczeła się już produkcja autorskiej marki kosmetyków, którą dziś znamy pod nazwą KOSMETYKI DLA.
Pokazywałam Wam już mydło nagietkowe, pokazywałam serum pod oczy - a dziś chciałabym Wam pokazać coś co możemy stosować w pielęgnacji na dzień i na noc. Mimo iż kremy są z całkiem dwóch różnych serii, świetnie się uzupełniają i współgrają ze sobą.


- krem na bazie świeżego naparu z jarzębiny
- kompozycja: mleczka pszczelego, naparu z jarzębiny, oleju z czarnuszki, d-pantenolu, kompleksu witamin i filtrów
- receptura dla osób ze skórą wrażliwą
- dla osób z pierwszymi oznakami starzenia się skóry
- bogata formuła kremu
- przywraca jędrność, gładkość i delikatność
- chroni przed działaniem czynników zewnętrznych
- pobudza naturalną odnowę komórkową
- doskonale nawilża skórę

skład:
infusion of sorbus aucuparia, helianthus annuus seed oil, cetearyl alcohol, glycerin, simmondsia chinensis oil, glyceryl stearate, titanium dioxide, ceteareth-18, cetyl alcohol, nigella sativa oil, butyrospermum parkii butter, linoleic acid/oleic acid/linoleic acid/palmitic acid/stearic acid/bht, royal jelly powder, tocopheryl acetate, allantoin, panthenol, ascorbic acid, parfum, retinyl palmitate, alumina, simethicone, sodium borate, benzyl alcohol, dehedroacetic acid


Nie jest to perfumeryjny, drogeryjny krem nawilżający, który zachwyci mega błyszczący słoiczkiem a zapach będzie się roznosił po całym domu. Ale i myślę, że osoby, które po niego sięgają nie spodziewają sie mocno naperfumowanego, luksusowego mazidła. Kobiety, które sięgną po ten krem to te świadome jego składu, zalet.
Jest naturalnie, powiedziałabym, że trochę ziołowo, zapach kojarzący się z apteką (?) - i mimo, że ja nie przepadam za tego typu aromatami, to ten jest całkiem ok.
Dość lekka ( ale nie wodnista ) i przyjemna w aplikacji konsystencja, bezproblematyczna. Łatwo rozsmarowuje się na skórze, bez tępego poślizgu ale też bez olejowatości. Zaskakująco szybko się wchłania - tego od niego oczekiwałam, w związku z tym, że ma to być krem na dzień, który mogłybyśmy stosować przed nałożeniem makijażu. A propos makijażu mam takie tylko spostrzeżenie, że zdecydowanie lepiej ten krem współgra z podkładami w formie płynnej. Z minerałami, których ja używam jakoś nie mogły się zgrać.
Ten krem bardzo dobrze spisał mi się jako coś do codziennej pielęgnacji, coś co miało pielęgnować, nawilżać i sprawiać, że skóra jest przyjemna w dotyku, elastyczna.


Przyznam jednak, że nocnego kuzyna tego kremu nawilżającego, polubiłam zdecydowanie bardziej. Kuracji nawilżającej nie miałam i nie mam nic do zarzucenia, ale tak naprawdę kuracja regenerująca okazała sie być moim hitem.


KURACJA REGENERUJĄCA krem na noc - 30g/28,90zł
- przeznaczony dla cery wrażliwej
- stymuluje proces odnowy i regeneracji skóry
- nawilża i natłuszcza
- zapewnia skórze komfort
- likwiduje uczucie ściągnięcia
- tłusta formuła
- optymalizuje dobroczynny wpływ nocnego wypoczynku

skład:
infusion of chamomilla recutita and tilia cordata, petrolatum, glycerin, lanolin, helianthus annuus seed oil, ozokerite, hydrogenated castor oil, glyceryl isostearate, polyglyceryl-3 oleate, nigella sativa seed oil, simmondsia chinensis oil, linoleic acid/oelic acid/linoleic acid/palmitic acid/stearic acid, butyrospermum parkii butter, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, ascorbic acid, bha, benzyl alcohol, benzoic acid, dehydroacetic acid, magnesium sulfate


Z kremami i ich podziałem na dzienne i nocne mam tak, że mimo wszystko do pielęgnacji dziennej mam dużo mniejsze oczekiwania i więcej im wybaczam. Najważniejsze jest dla mnie by krem nawilżał skórę, by w składzie miał filtry i bym bez problemu mogła używać go pod makijaż i by w żaden sposób nie wpływał na jego trwałość ( a raczej jej zmniejszenie ). 
Jeśli jednak chodzi o pielęgnację nocną - tu już zaczynam wymagać. Noc, sen to godziny w których cały nasz organizm ma czas na regenerację. Wszystko zaczyna pracować na niższych obrotach i ważne jest by w tym czasie wspomóc tą regenerację na jak najwyższym poziomie. Krem na noc, który spełni moje oczekiwania powinien przede wszystkim: mocno odżywiać skórę, natłuszczać ją i przynosić ukojenie po całym dniu. Ważne jest by był solidny w konsystencji ale jednocześnie na tyle lekki by nałożony solidną warstwą na skórę - nie zapchał jej. Dodatkowo ważne by mimo solidnej konsystencji i swojej bogatości - wchłaniał się, tak bym rano nie budziła się z filmem na skórze.
Już wiecie, że kuracja regenerująca spełniła moje oczekiwania.
Mamy tu do czynienia z solidnym, dość gęstym kremem - treściwym o ziołowym zapachu ( warto wspomnieć o jego niesamowitej wydajności ). Producent pisze o jego tłustej formule - owszem jest wyczuwalna ale nie jest to taka tłustość jaką na skórze dają nam np. czyste oleje; tu mamy coś zdecydowanie lżejszego. Czas wchłaniania, przez bogatość konsystencji, jest trocję wydłużony ale kompletnie mi to nie przeszkadza, w związku z tym, że jest to krem na noc - ma czas pracować, a mi się w nocy nigdzie nie śpieszy. Po aplikacji na skórze zostawia lekki film. Mimo tego wszystkiego nie zapchał mnie, nie pojawił mi sie żaden wysyp podskórnych niedoskonałości ( co zdarza mi sie w przypadku solidnych kremów nocnych ).
Kuracja regenerująca to krem, który doskonale odżywia skórę, sprawia, że staje się elastyczna i sprężysta, gładka i wypoczęta. Łagodzi wszelkie podrażnienia wywołane przez czynniki zewnętrzne, regeneruje zmęczoną skórę. Sprawia, że nabiera ona blasku, wygląda na zdrową, zadbaną i wypoczętą. Znika szarość i zmęczenie na rzecz rozświetlenia i promienności.
Ten krem zachwycił mnie w swoim działaniu i przyznam, że byłam z niego bardzo zadowolona. Świetnie mi się sprawdził jako główna nocna pielęgnacja twarzy i chętnie po niego sięgałam.

Ciekawi mnie czy znacie Kosmetyki DLA, czy sięgnęłyście kiedykolwiek po któryś z ich kosmetyków? A może sławny krem NISZCZ PRYSZCZ jest Wam znany?


PRZESYŁAM SERDECZNE UCAŁOWANIA
OLA

22 komentarze:

  1. posty pielęgnacyjne lubię najbardziej, ja tracę wiele zdjęci bo robię ich masę a później nie wszystkie produkty chce mi się opisywać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja robię zdjęcia, składuję w folderze na komputerze i później do nich wracam. Ale przeżyłam chwile grozy jak mój komputer zaczął się buntować.
      Dziś natomiast mam bunt programu do obróbki zdjęć i nie mam szans ogarnąć nowych zdjęć :(

      Usuń
  2. Lubię Twoje posty kosmetyczne, także śmiało pisz;) A co do archiwizacji zdjęć, warto je sobie przerzucić do chmury- czy to na dysk google czy do dropboxa - potem możesz do nich sięgnąć gdziekolwiek jesteś i z jakiegokolwiek komputera z dostępem do internetu...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, właśnie część zdjęć wrzucam na dysk google, ale nie wszystko - i to mój błąd, bo w przypadku awarii komputera pozostaje mi tylko siąść i płakać.

      Usuń
  3. Takie posty o kosmetykach są bardzo fajne więc na pewno nudy nie będzie :) Dużo słyszałam o tych kosmetykach ale nigdy ich nie miałam. :) Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci markę Kosmetyki DLA - może ich asortyment nie jest jakoś szczególnie rozgległy, ale to polska marka z kosmetykami o świetnych składach.

      Usuń
  4. Markę znam, ale nie miałam okazji poznać kosmetyków osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie zerknij w ich kierunku, bo warto. Polska marka tworzona z ogromną pasją i sercem.

      Usuń
  5. Gdzieś już słyszałam o tej marce. Kremy nie dla mojej cery, ale miło je w sumie poznać

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję, że nie będzie już się komputer buntował. To straszne uciążliwe zwłaszcza dla blogera :)
    Chyba pierwszy raz spotykam się z tą firmą. Ale ma ładne, estetyczne opakowanie ;)
    Też jestem bardziej za nocnym! :) Może nawet zaopatrzę się w niego, kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uciążliwe i przerażąjące..Bo o ile innych rzeczy raczej nie trzymam na komputerze to jednak zdjęć najróżniejszych, blogowych - mam mnóstwo..
      Sama nie wiem dlaczego nie przerzuciłam wszystkich na dysk google i nie przeniosłam się z pisaniem na nowy, malutki komputer. Chyba przyzwyczaiłam się do tego wielkiego.

      Usuń
  7. Nie znam zupełnie tych kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie korzystałam z produktów tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jeszcze przed Tobą. A maja bardzo fajne mydełka handmade.

      Usuń
  9. Nie miałam nic z tej marki, ale też czasem znajduję stare zdjęcia i się dziwię, że nie napisałam o czymś. :-)
    Tylko nie korzystam z chmur, przerzucam pliki na dyski zewnętrzne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę koniecznie zainwestować w tego typu sprzęt, bo później w razie awarii komputera to tylko siąść i zacząć płakać..

      Usuń
  10. Mnie z tej marki kuszą kosmetyki do cery mieszanej :) Też mam czasami problemu z laptopem, że się zacina ale za dużo na nim po prostu jest :( Dobrze, że jednak działa i nic się nie dzieje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sięgnij kiedyś po Kosmetyki DLA - fajna polska marka, i taka inna.

      Usuń
  11. Tą markę kojarzę właśnie z zniszcz pryszcz. Nie ma to jak chwytliwa nazwa. Krem ma świetne opakowanie. Jestem fanką dużych pojemności i pompek. Bardzo higieniczne rozwiązanie ;). Tłustych kremów na noc nie lubię. Ten brzmi o wiele lepiej, ale i tak bardziej stosowałabym na zimę. Na wiosnę zaczynam już pakować lżejsze kremy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jaką konsystencję lecisz wiosną? Coś wodnisto-żelowego? Czy po prostu lżejszy krem?

      Usuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger