BEAUTY WYNALAZEK WSZECHCZASÓW?


Zastanawiałyście sie kiedyś bez czego nie wyobrażacie sobie robienia makijażu? Bez czego byłoby Wam ciężko sobie poradzić albo makijaż nie wyglądałby tak jak lubicie najbardziej?
Pewnie większość z Was pomyślała o podkładzie, tuszu, korektorze..jakimś kosmetyku, prawda?
Ale ja mam na myśli coś całkiem innego. Bez jakiego akcesorium nie wyobrażacie sobie robienia makijażu, nakładania podkładu? Co stosujecie na co dzień? Wystarczają Wam palce? A może pędzle do wszystkiego? A może jednak.. niewielka gąbeczka w kształcie łezki?

Pamiętam, że kiedyś podkład nakładało sie tylko i wyłącznie za pomocą dłoni, palców - nikt nie myślał o używaniu jakichś "pomocników". I dawało radę..Fakt, z perspektywy czasu, uważam, że ten makijaż nie był jakoś szałowy jeśli chodzi o wygląd, jakość i trwałość - no i mieliśmy do czynienia z całkiem innymi formułami podkładów.
Później pojawiły się tzw."serki" - śliskie gąbki..nawet nie chcę tego wspominać - koszmar.
Pojawiła się też moda na pędzle - i tu zaczął się szał. Marki prześcigały się w tworzeniu pędzli o najróżniejszym włosiu, kształcie - robiły wszystko by zachęcić konsumentki do sięgania po ich pędzle ( mówimy cały czas o tych do nakładania podkładu ), obiecując niesamowity i fantastyczny efekt na skórze po nałożeniu nimi podkładu. Przyznam, że ja sama przez bardzo długi czas sięgałam po pędzle i uważałam je za idealnego pomocnika przy nakładaniu makijażu.


Myślałam tak do momentu, aż w moje ręce wpadła pierwsza gąbeczka typu beauty blender. Od, prawie, pierwszego użycia zakochałam się w niej. I nie będę ukrywać - musiałam nauczyć się jej używać. Namaczanie jej i stemplowanie podkładu to było dla mnie coś nowego. Odkąd jednak odkryłam fantastyczne działanie tego małego kawałka gąbki, nie wyobrażałam sobie używania do nakładania podkładu, czegokolwiek innego.
W chwili obecnej gąbeczek do makijażu jest mnóstwo do wyboru - różny materiał, struktura, wielkość i kształt..O kolorach nawet nie wspomnę. Kupuję na bieżąco, zawsze mam jakieś nowe i czyste gąbeczki ( znacie sposób na pranie ich w pralce? ) w zapasie. Zwracam tylko uwagę na cenę - nie lubię przepłacać, a wiem, że można w tej chwili kupić dobre, miękkie gąbeczki i nie płacić za nie majątku. Większość firm z akcesoriami do makijażu, z kosmetykami - ma takie kolorowe jajeczko w swojej ofercie.


Blender ze zdjęcia to produkt marki Gosh. Przyznam, że ta marka była przeze mnie ciut zapomniana i wieki nie miałam żadnego ich kosmetyku ( macie może coś do polecenia na wypróbowanie? może jakiś podkład? ). Pamiętam za to fantastyczne i niezniszczalne metaliczne eyelinery - to był istny kosmos.
Makeup blender to jeden z tych średniaków cenowych - nie kosztuje 5zł, ale i nie 60. Cena waha się w granicach około 30-33zł, więc myślę, że jest do przyjęcia. Nie jest to też, jak widzicie, standardowe w kształcie jajeczko. Sposób stosowania jest jednak taki jak zawsze: zwilżamy gąbeczkę wodą ( a tak z ciekawości - używacie ciepłej czy raczej zimnej wody? ), wyciskamy nadmiar i blender gotowy do użycia.
Sucha gąbeczka wydaje się dość zbita, elastyczna ale jednak zbita. Obawiałam się, że słabo będzie nasiąkać wodą a przez to rosnąć i może być zbyt twarda. Moje obawy okazały się być jednak bezpodstawne - "jajko" ładnie wchłania wodę, bez problemu wyciśniemy nadmiar - gąbeczka rośnie i mimo iż nadal jest dość elastyczna to jednak miękka i całkiem przyjemnie się nią pracuje. Jest to jeden z tych produktów, który nie "pije" zbyt dużo podkładu, więc duży plus: nie marnujemy kosmetyku. Dobrze się nią aplikuje podkład, nie robi nam stempli i placków na twarzy. Dobrze współpracuje i z ciężkimi, kryjącymi podkładami a i z tymi lekkimi. Próbowałam też z kremem BB, ale ten akurat z żadną gąbką nie współpracuje i tylko palcami daje się nałożyć i wtedy jest najlepszy efekt.
No i dość istotna kwestia na sam koniec - gąbeczka daje się domyć. Ciepła woda, mydło i pozbywamy się plam podkładu a blender wygląda jak, prawie, nówka sztuka.


Wyobrażacie sobie dziś nakładanie podkładu bez użycia gąbeczki do makijażu? Ja nie..

BUZIAKI
OLA

42 komentarze:

  1. Gąbeczka do makijażu to mój najlepszy przyjaciel od 4 lat tak właściwie i nie wyobrażam sobie już makijażu bez tego narzędzia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz też się zastanawiam jak mogłam nakładać podkład bez gąbeczki?! Ale czasy się zmieniają i pojawiają się różni pomocnicy. Pewnie za kilka lat pojawi się kolejna nowość.
      Pamiętasz? Jakiś czas temu pojawiły się takie silikonowe, płaskie "gąbeczki" - ja miałam jedną i całkiem nieźle mi się spisywała ( mimo iż inni pisali, że to koszmar a nie pomocnik w makijażu ), ale zwykłe gabeczki to jednak mój no.1.

      Usuń
    2. Pamiętam :D Ja się nie pokusiłam na taką gąbeczkę silikonową, bo wiedziałam, że u mnie to nie zagra zwyczajnie. Jednak najlepsze są zwyczajne gąbeczki :)

      Usuń
  2. Ja od dłuższego czasu używam pędzla i uważam że jest to świetna forma nakładania podkładu. Muszę w końcu wypróbować gąbeczkę, chodź czytałam że niektóre strasznie "piją" podkład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sięgnij po gabeczkę. Gwarantuje Ci, że jak trafisz na taką "swoją" to będziesz się zastanawiała jakim cudem wcześniej ich nie używałaś.

      Usuń
  3. Mam gąbeczkę Ebelin. Czasami z niej korzystam, ale nie uważam, że to mój must have :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam kiedys gąbeczkę tej firmy i przyznam, że nieźle mi się spisywała i byłam z niej zadowolona.
      Czego w takim razie używasz do nakładania podkładu jak nie gabeczki?

      Usuń
  4. Ja zatrzymałam się na pędzlach i...uwielbiam je- genialnie sprawdzają się zarówno przy podkładzie mineralnym jak i płynnym. Ale pewnie beauty blendera też w końcu spróbuję!
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkłady mineralne i porządny kabuki ( uwielbiam mojego z Lily Lolo ) to podstawa. Ale w przypadku płynnych podkładów gąbeczka to mój numer 1.

      Usuń
  5. Jak spróbowałam, to uzależniłam się od gąbek na lata :P Ale ostatnio nakładam podkłady dłonią, wmasowuję wręcz, a dopiero na koniec doklepuję gąbeczką :P Tej którą pokazujesz, nie znam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz..musze kiedyś z ciekawości wypróbować Twój sposób. Coś nowego dla mnie.

      Usuń
  6. My another blog is www.gulsahworld.com. I will be happy if you subscribe to my blog .Kisses

    OdpowiedzUsuń
  7. moja ulubiona gąbeczka to taka trójkątna z allegro:) taką jak z posta miałam ale była niegenialna:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójkątna? Mówisz o tych takich starych, starych "serkach" czy wynalazlaś coś jeszcze innego?

      Usuń
  8. Ja nie lubię takich gąbeczek używać. Jak dla mnie nakładanie podkładu paluszkami jest najszybsze, najwygodniejsze, najhigieniczniejsze i najlepiej wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas ma swój ulubiony sposób na nakładanie podkładu :)
      Ja swoją gąbeczke myję po każdym użyciu i odkażam sprayem do dezynfekcji pędzli. W związku z tym, że mam kilka gabeczek to zawsze mam pod ręką coś świeżego.

      Usuń
  9. Miałam taką gąbeczkę i sprawowała się naprawdę świetnie, chyba sobie znów kupię bo faktycznie, makijaż wtedy idzie o wiele szybciuej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie gąbeczka do podstawa. Spróbowałam nawet tych najtańszych z Biedronki ale jak dla mnie to nie to czego od takiej gabeczki oczekuję.

      Usuń
  10. Ja za to tylko palcami. Czasami, ale to raz na jakiś czas sięgnę po gąbeczkę :) Nie ukrywam, efekt gąbki jest extra, ale chyba jestem leniem, bo nie chce mi się jej tak często myć. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam kilka gąbeczek i myję i dezynfekuję je na bieżąco więc zawsze mam jakąś pod ręką. A po za tym piorę je w pralce też ( i wyobraź sobie, że się nie niszczą ).
      Jak widać każda z nas ma swój ulubiony sposób na podkłady :)

      Usuń
  11. Z marki Gosh wieki nic nie miałam, a co do gąbeczek. Bardzo bym płakała, gdyby z jakiegoś powodu ich zabrakło na rynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już nie pamiętam kiedy miałam jakiś kosmetyk Gosha. Kiedyś była mowa o tym, że maja jakiś fajny podkład, ale dawno nic o nich nie czytałam więc...może sama zaryzykuję i skuszę się na któryś z ich kosmetyków.

      Usuń
  12. Pierwszy raz widzę ten blender, ale jestem go bardzo ciekawa :) Już nie wyobrażam sobie nakładania podkładu bez takiego wynalazku :D
    A gąbeczki najczęściej moczę ciepłą wodą, choć w lecie zdarza mi się do tego celu używać również zimnej wody ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem właśnie jakiej wody inne z Was używają, bo ja zawsze raczej sięgam po chłodną.

      Usuń
  13. mam sporo gaveczek ale wole pedzle :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jakiś swój najukochańszy pędzel do podkładu? Taki który nigdy Cię nie zawiódł?

      Usuń
  14. Mam ochotę wypróbować oryginalny BB.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bym go wypróbowała, tylko ta cena trochę mnie zniechęca.

      Usuń
  15. Ja miałam podobną (chodzi mi o kształt) z Nanshy taka miętowa i się nie polubiliśmy :( Wolę standardowe gąbeczki i obecnie testuję tą z BlendIt :) ale moją pierwszą gąbeczką była ta z Ebelin i mam do niej sentyment :) a co do wody w jakiej ją moczę to obojętnie :) Oczywiście oryginalnego BB nie miałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie miałam do tej pory tego pierwowzoru, cena skutecznie zniechęca - a na rynku jest tyle fajnych i zdecydowanie tańszych gąbeczek..

      Usuń
  16. Jeszcze nie miałam nic z tej marki. A podkład bardzo mnie ciekawi. A jak kupię w końcu podkład to przy okazji zdecyduje się też na gąbeczkę. Te lubię ostatnio testować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam chęć na podkład Gosh, tak żeby sprawdzić "z czym to się je" i ską te zachwyty.

      Usuń
  17. Wciąż próbuję się przestawić na gąbeczki, ale jednak podkłady najlepiej nakłada mi się palcami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda z nas ma swój ulubiony sposób, a ja nie wyobrażam sobie teraz nakładania podkładu bez uzycia gąbeczki.

      Usuń
  18. Uwielbiam takie babeczki mam ich kilka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Gąbki przestałam używać bo ciężko mi się je domywa. Dlatego od jakiegoś pół roku jadę z pędzlem. Lekko namoczony po wieczornym myciu świetnie rozprowadza podkład ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na co dzień myje je wodą i mydłem, a co jakis czas wrzucam na pranie w pralce :)

      Usuń
  20. Nie sięgłam po gąbkę dopóki nie miałam robionego nią makijażu - cudo, kupię sobie z Blend It albo innej marki, nie widziałam np że Gosh tez je ma :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.