3 POWODY, DLA KTÓRYCH WARTO SIĘGAĆ PO MASKI W PŁACIE


Maski w płacie to odkrycie kosmetyczne ostatnich lat i niezaprzeczalnu hit branży beauty. Coraz więcej marek kosmetycznych ma je w swojej ofercie i próbując podążać za modą, każdy stara sie wprowadzić SWOJĄ wersję tego typu masek. Kawałek, najczęściej bawełnianego materiału, wycięty w taki sposób by dopasować go to kształtu twarzy, z wyciętymi otworami na oczy i usta - robi szał wśród kobiet.
Zrobione z najróżniejszych materiałów ( bawełna, bioceluloza, hydrożel.. ): miękkie i delikatne, trochę sztywniejsze i solidniejsze. Zwykłe białe, kolorowe, z wzorkami. Mocno nasączone różnego rodzaju skoncentrowanymi substancjami, o najróżniejszym działaniu. Każda z nas znajdzie coś dla siebie. 


Kiedyś sięgałam raczej po zwykłe maski saszetkowe, w formie kremu lub żelu, nakładałam na twarz i traktowałam je jak zwykły krem pielęgnacyjny. Później pojawił się u mnie szał na maski glinkowe ( które uwielbiam do tej pory ). I nie zrezygnowałam z tego typu masek, ale pokochałam maski w płacie i mam ich w domu całkiem niezłą kolekcję, którą na bieżąco uzupełniam. Dokupuję kolejne nowości podczas wizyt w drogeriach stacjonarnych, przy robieniu zamówień online. I z przyjemnością po nie sięgam. Dlaczego?

1. Ekspresowa pielęgnacja.
Maski w płacie to świetny sposób na szybką pielęgnację. Nie jest to kosmetyk, który musimy stosować o jakiejś konkretnej porze dnia. Rano, wieczorem, w południe - po taka maskę możemy sięgnąć o każdej porze, wtedy kiedy nasza skóra potrzebuje takiej szybkiej regeneracji a my nie mamy za dużo czasu na bawienie się w domowe spa. Nie musimy sięgać po miseczki, rozrabiać składniki, kombinować z nakładaniem ich na skórę - palcami? pędzlem? ( a później sprzątać pół łazienki ). Możemy skorzystać z nich wszędzie - podczas podróży, wyjazdu ( ja często biorę takie maski i wieczorową porą albo rano tuż przed makijażem - serwuję sobie taki relaks ), w domu..Niewielka, najczęściej, saszetka zmieści się wszędzie - nie ma więc też wymówki, że nie mamy w bagażu na nią miejsca.

2. Natychmiastowy efekt.
Na oczyszczoną skórę twarzy nakładamy tą pielęgnacyjną tkaninę, kilkanaście minut relaksu i jest od razu efekt. Maski to nie krem czy serum, które musi trochę podziałać na naszą skórę żebyśmy zauważyły, że jest jakikolwiek efekt ich działania. Cała magia polega właśnie na tym, że tkanina nasączona jest mocno skoncentrowanym serum, które ma działać "na już!". 
Ja najczęściej sięgam po maski nawilżające, rozświetlające - takie, które w natychmiastowy sposób dadzą mojej skórze to czego potrzebuję JUŻ. Widoczna na zdjęciu MASKA HIALURONOWA BioDermic to właśnie jedna z takich masek. Po 20-kilku minutach relaksu z maską, moja skóra ma ekspresową dawnę nawilżenia i odżywienia. Znika nieprzyjemne ściągnięcie najczęściej spowodowane przesuszeniem, twarz robi się przyjemnie gładka, zregenerowana, odświeżona. Maska jest bardzo solidnie nasączona serum z kwasem hialuronowym i dodatkowo delikatnie napina skórę, przez co mamy wrażenie jej wygładzenia.

3. Róźnorodność i dostępność.
Maski w płacie to kosmetyk, który znajdziemy wszędzie. Od zwykłych małych sklepików, po sieciowe drogerie. Nie ma jednak co sie oszukiwać - największy wybór jest online. Maski regenerujące, ujędrniające, wygładzające, ( wspomniana wcześniej - hialuronowa ) nawilżające. Każda z nas znajdzie coś dostosowanego do aktualnych potrzeb skóry. Nie ma jednak co sie łudzić, że będzie to długotrwały efekt ( pamiętajcie! maska ma dać nam coś na już! i pomóc ekspresowo ). Rozpiętość cenowa jest ogromna: od kilku złotych po kilkadziesiąt. Myślę, że jednak warto spojrzeć łaskawszym okiem nie tylko na te całkiem najtańsze.
Oczywiście mamy również możliwość samodzielnego stworzenia takiej maski - pamiętacie, że jakiś czas temu modne były, zamawiane najczęściej online, maseczki kompresowane ( mam całe opakowanie takich masek a jakoś nie mogę się zebrać by po nie sięgnąć ), które samodzielnie nasączałyśmy jakimś serum. Ale to znowu jest coś co trzeba zrobić samemu, lepiej mieć gotowca, prawda?


Ciekawa jestem czy sięgacie po maski w płacie? A jeśli tak/nie to dlaczego? Przypadł Wam do gustu ten sposób pielęgnacji?

POZDRAWIAM
OLA

27 komentarzy:

  1. Bardzo lubie maski w płacie, właśnie za to ekspresowe zastosowanie i nie trzeba potem zmywać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że maski w płacie zyskuja coraz większe grono fanek :)

      Usuń
  2. Maski w plachcie cenie szczególnie za wygodę :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię maski w płacie, często po nie sięgam. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam kilka takich masek kupionych, ale czekają na swoją kolej, jeśli chodzi o użycie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam masęczki w plachtach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jakieś swoje ulubione, godne polecenia czy raczej sięgasz po to co jest pod ręką?

      Usuń
  6. Ogólnie lubię wszelkiego rodzaju maseczki, z uwagi na relaks jaki mi fundują ;-) Kiedy czuję, że moja skóra potrzebuje większego nawilżenia sięgam właśnie po te w płachcie, bo zdecydowanie lepiej nawadniają skórę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie wrażenie, że maski w płacie dają nam zastrzyk ekspresowego nawilżenia :)

      Usuń
  7. Uwielbiam maseczki, a ostatnio przekonałam się i do tych w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie stosowałaś wcześniej? Zwykłe kremowe czy raczej glinki?

      Usuń
  8. Bardzo lubię maski w płachcie :) są wygodne w użyciu i nie trzeba wszystkiego po nich czyścić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! I dokładając do tego jeszcze ich dostępność i niezłe ceny - same plusy, prawda?

      Usuń
  9. uwielbiam maski w płachcie świetna sprawa dla skóry:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz jakieś swoje najulubieńsze, godne polecenia? A w ogóle to po jaki rodzaj masek sięgasz? Nawilżające?

      Usuń
  10. Bardzo lubię maski w płachcie, ale nie zawsze się u mnie sprawdzają. Moje ulubione maski są z Garnier <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo..a wiesz, że nie miałam jeszcze ich masek?! To są te w takim dużym. jakby okrągłym opakowaniu?

      Usuń
  11. raz na jakiś czas sięgam po maski na tkaninie, to taka bankietowa pielęgnacja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poza maskami w płacie używasz w ogóle tego rodzaju pielęgnacji?

      Usuń
  12. W płacie maseczka jest mi jeszcze obca, ale czas to zmienić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz sięgnąć po takie maseczki. Gwarantuje Ci, że polubisz tę formę pielęgnacji.

      Usuń
  13. Ja do masek w płacie mam takie same uczucia, jak do innych, jedne mi się sprawdzaja a inne nie. Nie jest to moja ulubuiona forma, ale też nie jest tak, że jej nie lubię, chyba bardziej patrzę na dzialanie maseczki.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja tak średnio lubię płachty. Głównie przez to że w większości przypadków nakładając je muszę leżeć bo mi się zsuwają, a przy takich kremowych mogę coś porobić :)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger