OCHRONA KOLORU - WŁOSY FARBOWANE


Skoro wczoraj zaczęłam tydzien włosowo, to tak chciałabym go jeszcze chociaż dziś pociągnąć ( w tym tygodniu w ogóle będzie pielęgnacyjnie, ok? ). Nie zniechęcajcie się, że dziś będzie o kolejnej masce do włosów, bo nie jest to zwykła maska regenerująca..


MASKA COLOR NATURAL to maska (owszem) regeneracyjna do włosów, której jednak głównym zadaniem jest ochrona koloru włosów farbowanych. I w tym celu jej używam.
Te z Was, które są posiadaczkami ( z różnych powodów ) farbowanych włosów, wiedzą, że między farbowaniami, niestety, nie cieszymy się non stop ładnym i błyszczącym kolorem. Choćbyśmy nie wiem jak świetnej farby użyły to jednak w pewnym momencie zaczyna ona płowieć, robi się jaśniejsza i wypłukuje się. I wtedy najczęściej sięgamy po kolejną porcję farby by ożywić trochę kolor i przywrócić naszej fryzurze ładny wygląd.

Nie wiem czy pamiętacie ale w zeszłym roku miałam jakieś zaćmienie i z bardzo ciemnego brązu ( stopniowo ) zeszłam na zimny i jasny blond. Maski i odżywki, oleje i olejki - wszystko szło na kilogramy by te włosy zregenerować i odżywić. Po 9 miesiącach bycia blondynką, po częstym farbowaniu włosów podjęłam decyzję, że jednak muszę wrócić do ciemnego koloru i przestać rozjaśniać włosy i farbować je na jasno. I to chyba była jedna z lepszych decyzji jeśli chodzi o włosy.

Powinnam tu zaznaczyć jedną kwestię - nie farbuję włosów produktami drogeryjnymi. Koloryzację najczęściej przeprowadzam u fryzjera, a jeśli robię to sama to również za pomocą profesjonalnych farb fryzjerskich. I niestety w przypadku wypłukiwania się koloru, z włosów, które były bardzo rozjaśnione, nawet takie farby sobie nie radzą. No ale nie po to zeszłam spowrotem w ciemny kolor by musieć farbować je tak samo często jak w przypadku blondu. Zaczęłam więc szukać jakiegoś produktu, który chociaż trochę przedłuży trwałość koloru. I tak trafiłam na Maskę Color Natural Laboratorium Natural Wax.


Nie jest to zwykła maska, którą nakładamy na włosy i po kilku minutach spłukujemy. To produkt, który wymaga specjalnego użycia. Zaczęłam jej używać kilka dni po świeżym farbowaniu włosów.
Pierwszą i dość istotną kwestią jest konieczność użycia głęboko oczyszczającego szamponu ( do maski dostałam dwa mini szamponiki PURE i to po nie najpierw sięgnęłam ). Dopiero później sięgamy po naszą maskę: nakładamy ją na umyte i wilgotne włosy na całą długość, a na włosy nakładamy turban termoochronny i mamy conajmniej pół godziny relaksu. Dobrze jest, w miarę możliwości, dostarczyć na turban troche ciepłego powietrza ( suszarka się na coś w końcu przydaje, bo już kurzem u mnie obrastać zaczęła ). Po tych, minimum, 30 minutach spłukujemy dokładnie maskę z włosów ciepłą wodą. I w gruncie rzeczy to tyle - zostawiamy włosy i niech schną.
Nie jest to również maska do stosowania codziennego, przy każdym myciu. W zupełności wystarczy 1-2 razy w tygodniu.


Dla ciekawych dorzucę jeszcze skład tej maski:
aqua, stearyl alcohol, cetyl alcohol, distearoylethyl hydroxyethylmonium methosulfate, behenamidopropyl dimethylamine, dextran, acetyl tetrapeptide-3, trifolium pratense flower extract, prunus domestica seed oil, helianthus annuus seed oil, rubus idaeus fruit extract, rubus fruticosus fruit extract, fragaria ananassa fruit extract, ascorbyl palmitate, cetearyl alcohol, arginine, phenoxyethanol, parfum, lactic acid, butylene glycol, bht, panthenol, ethylhexylglycerin, acacia senegal gum, xanthan gum, trisodium ethylenediamine disuccinate

Składniki aktywne: olej z owoców leśnych, olej z pestek śliwki węgierki, ekstrakt z czerwonej koniczynki, arginina.


Zacznę od tego, że szampon i jego działanie trochę mnie przeraziło. Wiem, że produkty oczyszczające mają to do siebie, że moje włosy będą po nich szorstkie, skrzypiące i splątane i że konieczne będzie użycie jakiejś mega maski albo odżywki. Zastanawiałam się, czy ta maska poradzi sobie z tym jak wyglądały moje włosy po tym mega oczyszczaniu. Całe szczęście akurat w tej kwestii maska spisała się wyśmienicie i po zdjęciu turbanu i wypłukaniu kosmetyku z włosów, nie było mowy o żadnym splątaniu czy szorstkości. 
No ale nie o właściwościach pielęgnacyjnych maski miałam Wam opowiedzieć. Używałam ją pod kątem ochrony koloru ( zgodnie z zaleceniami producenta - 1 raz w tygodniu ). Wykończenie tej maski, przy używaniu również innych produktów do pielęgnacji włosów, zajęło mi około 2 miesięcy, więc myślę, że to całkiem niezła wydajność, biorąc pod uwagę to, że mam tendencje do nadużywania ilości tego typu produktów. 2 miesiące, 8 posiedzeń z turbanem i..1 farbowanie włosów! Normalnie po miesiącu, czasami po 5 tygodniach sięgałam znowu po farbę by odświeżyć kolor, by włosy nie sprawiały wrażenia wypłowiałych. A tu..w gruncie rzeczy nie musiałam! Włosy nadal miały odcień ciemnego chłodnego brązu ( i nie zaczęły "wyłazić" rudawe refleksy - wow! ), nie zrobiły się matowe.
Farby ( ani dodawanej wody ) nie zmieniłam, cały proces farbowania wyglądał dokładnie tak samo jak zawsze a ja po tych dwóch miesiącach mam wrażenie, że kolor nie zmatowiał i nie wypłukał się aż tak bardzo jak to zazwyczaj miało miejsce. Mam chęć zrobić test zdjęciowy i podejść do kuracji raz jeszcze ( zdjęcie, farbowanie, zdjęcie, kuracja 2 miesięczna i na koniec zdjęcie ), bo aż mi się wierzyć nie chce, że naprawdę mogę farbować włosy rzadziej niż zawsze farbowałam. Robicie sobie czasami takie relacje zdjęciowe jakichś kuracji? Ma to w ogóle sens?

POZDRAWIAM WAS CIEPŁO ŻYCZĄC MIŁEGO WTORKU!
OLA

ps. Do mojej maski dołączona była wizytówka ze zniżką - jakby ktoś chciał skorzystać to zostawiam to tutaj.


19 komentarzy:

  1. Zrobienie takiego zdjęcia przed i po to jednak chyba dobry pomysł- wtedy efekt widać lub nie gołym okiem;)
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie muszę spróbować. Ciekawa jestem czy udałoby mi się uchwycić ten aspekt kolorystyczny tej maski.

      Usuń
  2. zaciekawił mnie ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja żałuję że nie zrobiłam takiego zdjęcia przed stosowaniem niektórych kosmetyków. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasami bardzo żałuję, że nie myślę o dokumentacji zdjęciowej. Bo aż samej czasami ciężko mi uwierzyć w jakieś działanie kosmetyku.

      Usuń
  4. Dobrze wiedzieć, że działa.

    Nie słyszałam o tym produkcie. Włosy farbuję co 3 tygodnie, bo nie cierpię odrostów, więc zwykle nie jest źle między farbowaniami, bo nie upływa wiele czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z odrostami nie jest tak źle ale wypłukiwanie się koloru przy włosach, które były kiedyś mocno rozjaśnione to jakiś koszmar.

      Usuń
  5. Zaciekawiłaś mnie tą maską ;) chętnie bym się w nią zaopatrzyła.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. Wypróbuj - mam nadzieje, że będziesz z niej zadowlona :)

      Usuń
  6. jeśli działa to coś zdecydowanie dla mnie! Tym bardziej, że farbuję dość często włosy.
    Niby brąz to brąz - ale tak się już przyzwyczaiłam, że nie wyobrażam sobie siebie w niezafarbowanych włosach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brąz jest jeszcze o tyle dobry ( przynamniej u mnie ), że tak bardzo odrostów nie widać.

      Usuń
  7. https://naturalwax.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Taaa też miałam przygody z blondem. Z jednej strony nie żałuję, bo wiem że jak długo nie eksperymentuję to mi się nudzą włosy. ALe jak patrzę na zdjęcia i widzę ten żółty poblask to aż mnie krew zalewa. Dopiero po którymś z kolei farbowaniu (też u fryzjera, w domu nigdy bym się nie odważyła) i po milionie prób doszłam do tego jak najlepiej dbać o kolor. Ja używałam płukanek, a potem tworzyłam coś jak ten twój produkt, czyli mieszałam płukankę z odzywką - ochrona koloru i odżywienie w jednym. Obecnie blondu, a raczej jasnego, ciepłego brązu zostało mi może 1 lub 2 cm i nawet nie staram się by był to chłodny kolor. Czekam do obcięcia. Jak ktoś nie lubi się bawić z samodzielnym tworzeniem takiej maski, to ten produkt jest idealny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja szaleje z kolorami na głowie. Ale już teraz wiem, że do blondu raczej nigdy nie wrócę. I pozostaje przy zimnych brązach..

      Usuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.