NATURALNIE, WEGAŃSKO, HANDMADE..ZERO WASTE


Jest pewien rodzaj kosmetyków, który nie przez każdego jest lubiany, chociaż w gruncie rzeczy wszyscy tego używamy. I przyznam, że ja sama kiedyś nie przepadałam za mydłami w kostce ( bo to właśnie o nich mowa ). Uważałam, że są problematyczne w używaniu ( bo śliskie, bo jak je przechowywać by było higienicznie itp.. ) i zdecydowanie sięgałam po te w płynie.
I tak robiłam przez dłuższy czas dopóki nie poznałam naturalnych mydeł w kostce. Naturalne składy, świetne działanie i wygląd cieszący oko - rozkochały mnie w sobie. Mam ich w domu całkiem spory zapach i kupuję nadal ( bo nie wiem jak to działa, ale one naprawdę jakoś szybciej mi się zużywają ). Sięgam po kolejne owoce pracy coraz to nowszych mydlarni: oczyszczające, nawilżające, peelingujące..do ciała, do twarzy.. I uważam, że przez ten czas, przez który tak bardzo zapierałam się by nie używać handmadowych kostek - dużo straciłam.

Domyślacie się za pewne po co ten wstęp - tak, owszem - będzie o mydle, ale nie byle jakim mydle - wegańskim, ręcznie robionym i w dodatku fajnie zapakowanym.



Marka Kosmetyki DLA jest raczej znaną, w blogosferze, marką - do tej pory jednak kojarzyła mi się z kremem do rąk albo z kremem jarzębinowym. Okazało się jednak, że ciut rozszerzyli swój asortyment i wśród produktów dostępnych na stronie pojawiły sie mydła: lipowe i bohater dzisiejszego postu - mydło nagietkowe.
Dlaczego zdecydowałam się sięgnąć po te konkretne mydło? Nagietek ma niesamowite właściwości pielęgnujące: idealny dla cery suchej i wrażliwej, ma fantastyczne działanie nawilżające i łagodzące podrażnienia. Wiosna zbliża się wielkimi krokami i trzeba naprawić skutki zimy, okresu grzewczego i jak tylko pojawi się słońce i dodatnie temperatury - ruszyć w nową skórą w nowy czas.

skład:
sodium cocoate, infusion of calendula officinalis flower, sodium sunflowerate, sodium shea butterate, sodium hippophaete rhamnoides, sodium cammelinate, sodium castorate


Nie będę kombinować - pierwsze co zwróciło moją uwagę to ta metalowa/aluminiowa zakręcana puszeczka - WIELORAZOWEGO użytku. Nie jest to żadna folia, którą wyrzucimy a pojemnik, który z powodzeniem możemy później używać do przechowywania kolejnych produktów handmade. Jak dla mnie - świetne rozwiązanie!
Kolejna kwestia to intensywny, "nagietkowy" kolor - marchewskowa pomarańczka, a na nim tłoczenie z logo firmy. Całość robi bardzo przyjemne wrażenie wizualne.
Teoretycznie mogłabym zamarudzić jeśli chodzi o zapach tego mydła, ale świadomie wybrałam ten kosmetyk i wiedziałam jakiego typu aromatu mogę się spodziewać. Myślę jednak, że fanki naturalnych, ziołowych kosmetyków na pewno nie będę miały nic przeciwko nucie mydlanego nagietka z ziołowym tłem. Przyznam jednak, że mi jako fance słodkich zapachów, ten ziołowy aromat wcale nie przeszkadzał. Tak naprawdę wyczuwalny jest na sucho w opakowaniu i trochę podczas aplikacji - później jednak ulatnia się.
Mydło służy do mycia ciała ( przede wszystkim ) ja jednak nie miałam oporów ( sporadycznie ) przed stosowaniem go również do mycia twarzy. Krzywdy nie robiło, skóry nie wysuszało a fajnie ją domywało, więc dlaczego nie? I coś co mnie zaskoczyło - te mydłko się pieni..i nadaje sie do domycia resztek makijażu z twarzy. Wypryski i strupki szybciej się goją a zaczerwienienia stają mniej intensywne ( nie ma nic gorszego niż rozogniona skóra przy tworzącej się jakieś bulwie ).
Coś na co chciałabym jednak zwrócić Waszą uwagę to działanie łagodzące tego kosmetyku, bo to coś co szczególnie wyróżnia ten kosmetyk na tle innych mydeł. I będzie kolejna krótka historyjka..
Każda kobieta sięga po jakiś ( swój ulubiony, najwygodniejszy ) sposób pozbywania się owłosienia. Jedne z nas golą się, inne stosują kremy i plastry depilujące a jeszcze inne próbują stałych sposobów pozbycia się włosków z ciała. Tak czy siak, każda z nas jakoś próbuje. I skutki mogą być różne.. I właśnie o tych skutkach - komu nie udało się nigdy zaciąć maszynka do golenia? Kto nigdy nie podrażnił skóry kremem do depilacji, albo co gorsza plastrem? Chyba nie ma takiej osoby, a te które posiadają mocno wrażliwą skórę - problem z podrażnieniami maja pewnie za każdym razem. I wtedy właśnie proponuję sięgnąć po te mydełko nagietkowe. W tempie ekspresowym pozbywamy się nieprzyjemnego pieczenia ze skóry i przychodzi ukojenie. Przy regularnym stosowaniu - zaczerwienienia, podrażnienia czy niewielkie strupki, zdecydowanie szybciej się goją i pozostawiają skórę bez śladów po skutkach depilacji. Jest to na tyle łagodny kosmetyk, że bez problemu możemy stosować go tuż po tego typu zabiegach i nie obawiać się jakichkolwiek, nieprzyjemnych reakcji na skórze. Do tego nie przesusza jej ( oleje! masło shea! ) i zostawia czystą, przyjemnie gładką i gotową na dalszą część pielęgnacyjnych rytuałów.

Mydło okazało się być "efektem ubocznym" tworzenia się nowej receptury szamponu i wyszła z tego bardzo fajna, naturalna kostka, która mam nadzieję, że pozostanie na stałe wśród asortymentu Kosmetyki DLA. Ja bardzo proszę o nierezygnowanie z tego kosmetyku "przy okazji".

Nie uważacie, że takie naturalne mydło w kostce z wielorazowym opakowaniu, świetnie wpisuje się w coraz bardziej popularną myśl - zero waste?

POZDRAWIAM PONIEDZIAŁKOWO KOCHANI

MIŁEGO POPOŁUDNIA
OLA

30 komentarzy:

  1. jak ono uroczo wygląda:) nic tylko samemu sobie sprawić taką przyjemność:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wizualnie mi się bardzo podoba, więc wcale się nie dziwię, ze się na niego skusiłaś :) Ziołowe zapachy lubię, pewnie wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za mydłami w kostce, ale tu muszę przyznać, że ogromny plus za taką formę opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś za nimi nie przepadałam i nie miałam przekonania do ich używania, ale teraz nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez mydła w kostce ( ale oczywiście tylko tego naturalnego ).

      Usuń
  4. bardzo lubie takie produkty :D Coś dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  5. Estetyczne opakowanie. Sama bym się skusiła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super pomysł na opakowanie tego typu..A później można wykorzystać je dalej.

      Usuń
  6. Chętnie przygarnęłabym takie mydełko :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Opakowanie jak najbardziej na wielki plus. Ja jednak nie przepadam za taką formą mydła.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciągle nie mogę się przekonać do mydeł w kostce, ale kto wie, może po prostu jeszcze nie trafiłam na swoje :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś nie mogłam, a teraz nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez nich.

      Usuń
  9. Ja lubię mydła w kostce choć takiego jeszcze nie miałam. Bardzo fajnie wygląda i przyciąga uwagę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Super jest te pudełeczko - idealne na przechowywanie takiej naturalnej kosteczki.

      Usuń
  11. Nie używam mydeł w kostce , ale to jest urocze ;*
    https://xthy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale fajne mydło :). Bardzo lubię kosmetyki naturalne, więc myślę, że bym się polubiła z tym mydłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja równiez lubię mydła handmade - są świetnie w swoim działaniu pielęgnacyjnym.

      Usuń
  13. Kocham mydła w kostce, wszelkie w płynie podrażniają i wysuszają mi skórę, a te w kostce tego nigdy nie robią :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Przyznam szczerze, że ja też jakoś nie przepadałam za mydłami w kostce, ale tyle jest teraz świetnych produktów, wpisujących się w filozofię zero waste, że nie sposób się nie skusić :) W dodatku, te produkty pięknie się prezentują i mają przyjazne składy, więc czego chcieć więcej? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację..Ja jak zaczęłam doceniać takie naturalne kosteczki, to teraz nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez nich.

      Usuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.