EKSTRAKT Z ZIELONEJ HERBATY W KREMACH

EKSTRAKT Z ZIELONEJ HERBATY W KREMACH


O tym, że kosmetyki marki Laboratorium Kosmetyczne AVA lubię i cenię, wiecie. Dlatego często zerkam na ich stronę i sprawdzam co nowego i ciekawego pojawia się w asortymencie. Teraz nowością jest seria ProRenew i tu mam chęć sprawdzić krem pod oczy oraz serum naprawcze, ale to może za jakiś czas..
Poprzednim razem jak poszukiwałam nowości trafiłam na serię kosmetyków z ekstraktem z zielonej herbaty. Seria składa się z 4 produktów: kremu do cery suchej i wrażliwej, kremu do skóry tłustej i mieszanej oraz ( dwóch ) produktów, które bardzo mnie zaciekawiły ( szczególnie jeden, bo jest taki..hm..inny ): intensywny krem zapewniający 24godzinne nawilżenie oraz przeciwzmarszczkowy krem pod oczy i ...NA POWIEKI ( i to właśnie ten aspekt najbardziej mnie zaciekawił ).


Jeśli myślimy o zielonej herbacie ( a raczej jej ekstrakcie ) w kosmetykach, na myśl przychodzą nam kosmetyki odmładzające, oczyszczające, łagodzące. Są to kosmetyki, które możemy stosować przy wszystkich rodzajach skóry - przyczyniają się do jej poprawy wyglądu. Pojawia się odczucie świeżości, blasku i promienności ( i pojawia sie wrażenie jej odmłodzenia ). W przypadku kosmetyku, który stosujemy na okolice oczu ( w tym powieki ) działa on wygładzająco, ujędrniająco i fantastycznie radzi sobie z opuchnięciami i obrzękami. 

"Bogaty, intensywnie nawilżający krem do pielęgnacji każdego rodzaju cery. Zawiera wyciąg z korzenia Imperata Cylindrica, który dzięki niezwykłej zdolności zatrzymywania wody w naskórku zapewnia długotrwały, wysoki poziom nawilżenia skóry, nawet przez 24 godziny. Krem wzbogacony został w ekstrakt z zielonej herbaty i koenzym Q10 o działaniu silnie antyoksydacyjnym, które chronią komórki przed działaniem wolnych rodników, zapobiegają procesowi przedwczesnego starzenia się skóry oraz przyspieszają naturalne procesy regeneracji."

skład:
aqua, glycerin, isodecyl neopentanoate, glycine soja oil, paraffinum liquidum, glyceryl stearate, butyrospermum parkii butter, hydroxyethyl acrylate/sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, dimethicone, isohexadecane, ceteareth-20, ceteareth-12, imperata cylindrica root extract, camellia sinensis leaf extract, lecithin, sodium hyaluronate, ubiquinone, cetearyl alcohol, cetyl palmitate, phenoxyethanol, polysorbate 60, ethylhexylglycerin, disodium edta, sorbitan isostearate, caprylyl glycol, xanthan gum, potassium sorbate, carrageenan, citric acid, parfum, hexyl cinnamal, limonene, linalool, geraniol


"Wyjątkowo skuteczny, przeciwzmarszczkowy krem pod oczy zawiera kompleks składników aktywnych o właściwościach nawilżających, regenerujących i odżywczych. Ekstrakt z zielonej herbaty - naturalne źródło wielu witamin i minerałów w połączeniu z koenzymem Q10 wykazuje silne działanie przeciwutleniające, chroni skórę przed wolnymi rodnikami, stymuluje jej procesy regeneracji, pobudza odnowę kolagenu, działa przeciwzapalnie, spłyca zmarszczki oraz opóźnia procesy starzenia się. Krem wzbogacony został w ekstrakt z alg morskich: nawilżający, odżywiający i wygładzający skórę pod oczami, która odzyskuje napięcie, elastyczność oraz zdrowy, młody wygląd."

skład:
aqua, glycine soja oil, glycerin, isopropyl myristate, paraffinum liquidum, peg-40 hydrogenated castor oil, hydroxyethyl acrylate/sodium acryloydimethyl taurate copolymer, isohexadecane, butylene glycol, camellia sinensis leaf extract, laminaria hyperborea extract, lecithin, ubiquinone, carrageenan, polysorbate 60, xanthan gum, phenoxyethanol, disodium edta, ethylhexylglycerin, sorbitan isostearate, caprylyl glycol, potassium sorbate, sorbic acid, citric acid, parfum, hexyl cinnamal, limonene, linalool, geraniol


Jako,że mamy tu do czynienia z dwoma kosmetykami o dość podobnym działaniu, ale przeznazonymi do pielęgancji innej okolicy twarzy, mamy również podobne działanie. Najlepiej sprawdzą się przy pielęgnacji skóry wysuszonej i z pierwszymi oznakami starzenia się.
Mają silne działanie łagodzące: zmniejszają opuchliznę ( fantastyczny jest w tym krem do stosowania na powieki i pod oczy ), łagodzą podrażnienia i jednocześnie wspomagają gojenie się delikatnych "ranek" - np. gojących sie wyprysków, ale nie wysuszają ich a i tym samym skóry. 
Krem na powieki i pod oczy znacząco przyspiesza znikanie np. "ponocnej" opuchlizny, nawilża delikatną skórę wokół oczu sprawiając, że staje się przyjemnie gładka i lekko napięta. Zawarte w  przeciwutleniacze wspomagają nas w pielęgnacji podpuchniętej ( z różnych powodów, nie tylko jest to niewyspanie ), bardzo delikatnej skóry pod oczami, działają również na "podkówki", które często potrafią nam sie pojawiać. Sprawiają, że te nieprzyjemne wizualnie doświadczenia, staja się mniej widoczne i jaśniejsze a dzięki temu całe spojrzenie wygląda bardziej świeżo. Krem wchłania sie znakomicie, dzięki czemu już po chwili można nałożyć na twarz dalszą część pielęgnacji a później zacząć robić makijaż. Mimo iż stosowany jest na najdelikatniejszą część twarzy - nie podrażnia oczu, nie powoduje szczypania czy łzawienia.
Krem 24-godzinne nawilżenie jest kosmetykiem, który ma sprawić, że zniknie napięcie skóry, jej szorstkość, suche skórki. Moim zdaniem zdecydowanie lepiej spisze się do stosowania na noc, solidną warstwą na twarz - będzie miał czas by na niej "popracować" dzięki czemu rano skóra będzie przyjemnie nawilżona na cały dzień. 

Po raz kolejny AVA Laboratorium zaskakuje nas wypuszczeniem, na rynek kosmetyczny, ciekawej serii kosmetyków - odpowiadając na "wołania o pomoc" kobiet w różnym wieku i o różnych potrzebach.

Zdarza Wam się sięgać po kosmetyki, które w składzie mają ekstrakt z zielonej herbaty? Jakie np?
A tak z ciekawości - sięgacie po zieloną herbatę ale w postaci gorącego napoju? Ona również ma niesamowite właściwości dla naszego organizmu.

BUZIAKI
OLA
KOSMETYKI NATURALNE - MOJE LOVE HATE

KOSMETYKI NATURALNE - MOJE LOVE HATE


Dziś bez zbędnych ceregieli, bez prywatnych wstawek. Będzie szczerze do bólu i myślę, że część osób zrozumie mnie bez problemu, a część będzie wywracać oczami i myśleć, że głupoty gadam..

Nie jestem maniaczką kosmetyków naturalnych - lubię je, w większości przypadków ich działanie bardzo mile mnie zaskakuje, często po nie sięgam - ale..po te drogeryjne również. Nie unikam ogólniedostępnych kosmetyków o składach, które pozostawiają wiele do życzenia. Nie ukrywam jednak, że im lepszy skład tym i działanie fajniejsze, ale na efekty trzeba zdecydowanie dłużej poczekać.

Dziś jednak chciałabym Wa pokazać 2 kosmetyki, z którymi mam taką relację "love-hate", bo niby uwielbiam i aż "przebieram nóżkami" jak po nie sięgam, ale są pewne aspekty, które powodują, że sięgam, przebieram nóżkami ale z głębokim westchnięciem. Dlaczego? O tym dowiecie się poniżej.

Będzie o dwóch produktach:

Zacznę od tego, który pewnie bardziej Was zaskoczył, a mianowicie masło makadamia. Pomyślicie - "jak można nie lubić tego kosmetyku"?


Kosmetyk idealny dla skóry starzejącej się, która wymaga ujędrnienia i regeneracji, odżywienia. Ma zmiękczać, wygładzać skórę, odżywiać i nawilżać. I do tego nie kosztuje majątku, bo zazwyczaj jakieś 25-30zł za 100ml.
Do czego można go używać?
- jako balsam do ciała ( stała konsystencja pod wpływem ciepła zamienia się coś tłustego i oleistego; odżywiający, natłuszczający - świetnie działa na takie partie ciała jak łokcie, kolana i pięty: miejsca, które są raczej problematyczne w przypadku pielęgnacji )
- jako krem do twarzy ( ale tu raczej na spokojnie - myślę, że w przypadku skóry mocno przetłuszczającej się średnio sprawdzi się to rozwiązanie, osoby z widocznymi suchymi skórkami albo z cerą alergiczną i suchymi plamami na skórze - będą zadowolone, bo masło świetnie pielęgnuje takie miejsca, łagodzi podrażnienia; wspomaga w leczeniu łuszczącej się skóry )
- jako masła do włosów: ( znacie to rozwiązanie? ) lekkie rozpuszczenie masła w ciepłych dłoniach i nałożenie je na włosy, później kilkanaście minut w turbanie i można zmywać - widoczne efekty regeneracji i wygładzenia włosów, nabłyszczenia ich ( ale trzeba mieć dobry szampon myjący tak by wymyć masło do końca ) - można też sięgać po te masło do zabiezpieczania końcówek włosów ( zamiast "fryzjerskich" olejków )
- jako krem do rąk, a dokładniej jako pielęgnacja paznokci i skórek ( świetnie sprawdza się jako regeneracja mocno przesuszonych skórek wokół paznokci - nawilża je, a w przypadku mocno przesuszonych i spękanych przyspiesza ich regenerację i łagodzi ból; dobrze sprawdza sie też przy ich leczeniu u osób, które mają tendencję do obgryzania paznokci i zadzierania skórek )

skład:
macadamia ternifolia seed oil, hydrogenated vegetable oil

Skoro tyle dobrego w tym maśle ( jest "love" ) to dlaczego hate?
W gruncie rzeczy są dwa powody:
- zapach, a w gruncie rzeczy jego ( prawie ) brak. Nie wiem jak Wy ale ja w tym naturalnym maśle, bez żadnych dodatków czuję zapach "tłuszczu"(?). I nie byłoby problemu, gdyby tego zapachu nie byłoby w ogóle, ale niestety czuję.. I sięgam po to masło, bo ma fantastyczne działanie na skórę, ale zdarza mi się "poprawić" je jakimś zapachowym kosmetykiem, tak żeby było przyjemniej dla nosa.
- wchłanianie - strasznie dłuugie ( w przypadku mojej skóry ), bo zanim rozpuszczę masło w palcach, nałożę je na skórę ( a jest trochę tępego poślizgu więc to trwa ), i zanim ono się wchłonie - czas leci. Do używania tego produktu po prostu trzeba mieć czas, nie jest to coś czym wysmarujemy się na szybko po kapieli i wskoczymy w piżamę.
I tyle moich "hejtów" - miłości jest zdecydowanie więcej dlatego sięgam po kosmetyk, ciesząc się z jego działania.


Drugim kosmetykiem będzie olej moringa - i tu zaacznę od minusów. A raczej jednego.



Olej moringa ma jeden minus, dla mnie dość znaczący - a mianowicie zapach. Wiem, że fanki kosmetyków naturalnych lubią tego typu aromaty, ale ja - osoba kochająca słodkość w zapachach, ich otulające działanie; w przypadku oleju moringa mam gęsią skórkę. Ja nie czuję tu orzechów ( no chyba, że mam mylne pojęcie zapachu orzecha? ).. Czuje za to i to bardzo intensywnie, aromat "zielska" - wg mnie olej moringa pachnie jak skrzyp polny, pokrzywa..takie polne zielsko. Ciężko używa się oleju, który pachnie "nie po mojemu". Ciekawa jestem czy któraś z Was miała podobne doświadczenia zapachowe z tym naturalnym olejem?
Pierwszy plus pojawia sie kilka chwil po aplikacji na skórę - zapach po prostu się ulatnia i znika. Nie jest wyczuwalny, nie drażni, nie przeszkadza. Najgorsza jest po prostu sama aplikacja i moment nakładania na skórę ( szczególnie jeśli używamy tego oleju przy pielęgnacji twarzy ).
Olej moringa ma najróżniejsze zastosowanie ( krem, balsam, maska do włosów lub skóry głowy ) - ja jednak używałam go do pielęgnacji twarzy, tuż po zmyciu makijażu ( bez względu na porę dnia ). I to co on robi ze skórą, z twarzą ( tuż po demakijażu ) to doskonała sprawa. Natychmiastowo pojawia się uczucie ulgi i znika "podrażnienie" spowodowane demakijażem. Świetnie łagodzi też skórę po zrobieniu peelingu mechanicznego. Jak na olej, zaskakująco dobrze się wchłania i łatwo daje sie rozprowadzić na skórze. Po aplikacji robi sie przyjemnie miękka i elastyczna - i jest to naprawdę odczuwalne. I właśnie za te wrażenie, że robie coś ekstra dla swojej skóry, go lubię. Mimo tego intensywnego i mało przyjemnego zapachu.


Ciekawa jestem czy macie takie kosmetyki "love-hate"? Czy znajdziecie coś co ma jakiś aspekt mało przyjemny w stosowaniu, a mimo wszystko sięgacie po ten kosmetyk po plusy zdecydowanie przeważają? Czy raczej należycie do osób, które odpuszczają jeśli kosmetyk w 100% nie jest taki jak lubicie? Dajcie koniecznie znać i jak możecie napiszcie co to za produkt!

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA



ORIFLAME KATALOG 05/2019 - NOWOŚCI I PROMOCJE

ORIFLAME KATALOG 05/2019 - NOWOŚCI I PROMOCJE


Kosmetycznie :)
Lubię jak przychodzi do mnie najnowszy katalog Oriflame i po ogarnięciu wszystkich domowych spraw, zasiadam z kubkiem kawy i cienkopisem i zaznaczam sobie w katalogu co mnie ciekawi i interesuje do zamówienia. Za jakiś czas robię przegląd drugi raz i ograniczam listę i tym sposobem właśnie zamawiam jakieś nowości. Ciekawa jestem czy jeśli w ogóle zamawiacie kosmetyki z katalogu to czy raczej robicie to na spokojnie czy są to kompulsywne zakupy pod wpływem chwili, bo coś Wam wpadnie w oko?
AA i jeszcze jedno mam pytanie..Czy wolicie katalogi w formie papierowej czy raczej przeglądacie katalog online? Ja zdecydowanie bardziej wolę formę papierową ( wiem, wiem..słabo ekologicznie ).

Ostrzegam - to kolejny post tasiemiec..Chciałabym Wam pokazać co ciekawego i w fajnej cenie można znaleźć w katalogu numer 5 ( ważny do 08.04., więc jeszcze chwila na zamówienie jest ).
Lada dzień pojawi się również post z moimi zakupami z poprzedniego katalogu - i są tam właśnie limitowane kuleczki-perełki ( róż ), ale to za kilka dni :)




W tym katalogu pojawia się makijażowa nowość - koloryzujący rozświetlający krem do twarzy z SPF30, coś w sam raz na zaczynającą się wiosnę. Podobno beztłuszczowy z 2 możliwościami aplikacji:  mokrą gąbeczką jeśli chcemy uzyskać delikatny efekt, albo na sucho jeśli potrzebujemy krycia. Przyznam, że czuję się zaciekawiona tym kosmetykiem - odrobinę martwi mnie tylko paleta kolorów: czy najjaśniejszy rzeczywiście będzie jasny? Myślicie, że warto zaryzykować i sprawdzić co to za nowość?



Miodki Tender Care zna chyba każdy - niewielkie balsamiki z woskiem pszczelim. Pamiętam, że kiedys był na nie ogromny szał i używane były nie tylko do pielęgnacji ust ( skórki przy paznokciach, łokcie - to też były okolice na których ratunek można było liczyć ). Standardowa cena to 25,90zł ( aż sprawdziłam na stronie Oriflame ), a tu w promocji za niespełna 10zł.

I jeszcze coś nowego do pielęgnacji ust - balsam SPA INTENSE do ochrony delikatnej skóry ust przed słońcem ( SPF20 ) i zimnem.

Lecimy dalej z obniżkami i promocjami.





Czy może mi ktoś podpowiedzieć jak pachnie rokitnik? W ogóle nie kojarzę tego zapachu, a jesli chodzi o kremy do rąk - to ja dużo i w każdej ilości, ale miło by by było, by ich aromat był przyjemny dla nosa, prawda? O...i tak mi sie przypomniało - przygotowuję post o naturalnych kosmetykach, z którymi mam relację LOVE-HATE, własnie ze względu na zapach - macie takie kosmetyki w swoich zbiorach?

Pora na zapachy, czyli coś co bardzo lubię w Oriflame - nie są drogie, bez problemu można znaleźć coś w swoich ulubionych nutach zapachowych, no i te flakoniki..


Na blogu znajdziecie recenzje obu zapachów z tej serii i mimo, że są całkiem różne - oba bardzo lubię.




Ten ostatni flakonik na pewno już rzucił Wam się w oczy na różnych blogach - kobiety skuszone wyglądem tej buteleczki, opisem zapachu + świetną ceną, poszalały z zamówieniami.

W katalogu pojawia się też nowość, która mocno mnie zaciekawiła jako zestaw.


RADIANT ROSE - mydełko, krem do rąk i... woda kolońska! Szczególnia ta ostatnia pozycja mocno mnie zaciekawiła - i czym jestem bardzo zaskoczona to to, że ja ogólnie nie przepadam za zapachem róży w kosmetykach ale zapach wody kolońskiej Radiant Rose to nie jest taka standardowa róża, której możemy spodziewać się w kosmetykach. Zapach przedstawiony na zapachowej kartce jest prześwietny i chyba będzie to kosmetyk, który zamówię w pierwszej kolejności.




Pora na część pielęgnacyjną - do zapachów jeszcze wrócimy ale będzie to coś dla naszych panów.


Recenzję kosmetyków z serii SWEDISH SPA obiecałam Wam już dawno temu - jest w trakcie tworzenia się i mam nadzieję, że lada dzień uda mi się ją dodać. Co prawda nie będzie to ani masło do ciała ani olejek pod prysznic ( które tu są w promocji ), ale mam nadzieję, że też Was zaciekawię - moją opinią o peelingu i piance pod prysznic.


Miodowa seria kosmetyków to też jedna z tych, które od dawna są w ofercie Oriflame - nigdy żadnego z nich nie miałam. Przyznam, że ciekawi mnie zapach bo miodowy aromat w kosmetykach nie zawsze mi pasuje. Najbezpieczniej byłoby sięgnąć po mydło, żel pod prysznic albo peeling bo to takie kosmetyki, które nawet jeśli nie podpasują nam zapachowo to jednak zawsze da się je zużyć. Czy któraś z Was miała może jakiś kosmetyk z serii Milk & Honey?

Dalej kosmetyki z serii LOVE NATURE.




Z serii Love Nature mamy nową serię - olejek sezamowy i magnolia, w postaci dwóch kosmetyków: żelu pod prysznic oraz balsamu do ciała. Strona zapachowa sugeruje nam niesamowicie słodki, fantastyczny zapach. Tu też mam chęć na wypróbowanie żelu pod prysznic - ten zapach mnie kusi.
Z zapachowych pielęgnacyjnych ciekawostek jest też szampon 2w1 z olejkiem z awokado z rumiankiem, ale w żaden sposób nie wymyśliłabym po zapachu, że to te składniki. Mamy tu słodki, lekko owocowy ale perfumeryjny zapach. 



W fajnych cenach mamy też serię z owsem - pianka oczyszczająca i tonik, oraz limitowane kosmetyki z serii z woskiem pszczelim i olejkiem migdałowym: krem do rąk, krem do twarzy i balsam do ust. Cenowo poniżej 10zł za każdy.

Wielkimi krokami zbliża się lato i czas odsłoniętych stóp - czas na zabiegi regenerujące i pielęgnacyjne po zimie. Skarpetki złuszczające, kremy do stóp, spraye odświeżające, tarki, pumeksy..i czego tylko jeszcze stopa zapragnie..




W katalogu 5/2019 szałowo jest jeśli chodzi o męskie zapachy: dużo nowości i fajne ceny.






Zapach DARK WOOD to istna poezja i jestem pewna, że zamówię go Mężowi. Jak nie będzie mu się podobał to sama będę się nim pryskała. Intensywna nuta pieprzu złagodzona ciepłem drzewa gwajakowego. Jeśli woda pachnie tak jak strona zapachowa - to może być hit nad hity.
Pewna jestem, że w gust mojego męża wpasowałby się zapach  BE THE LEGEND - skóra, jabłko, tonka.

W katalogu znajdziemy też nowość marki Remington - trymer. 50zł to w gruncie rzeczy bardzo niewiele - pod warunkiem, że ktoś w ogóle sięga po tego typu urządzenia.



Fajną propozycją jest również limitowany zestaw Secret Gift ( świąteczny ) w cenie niespełna 20zł za 3 kosmetyki: krem do rąk, płyn do kapieli i mydełko. Czytałam na którymś z blogów, że zapach jest świetny: słodko-korzenny.



Pora na część makijażową..
Zanim makijaż - coś do demakijażu, no bo przecież trzeba być gotowym? Co prawda ja osobiście nie przepadam za dwufazowymi płynami do demakijażu, ale mam świadomość, że nic tak jak one nie radzi sobie z wodoodpornym makijażem.



Tusze do rzęs w cenie 24,99zł za każdy. Widząc szczoteczki to najbardziej chyba odpowiadałby mi ten ostatni - The ONE Hypnotic Depth. Ciekawe jakby było z tą objętością..


W tym katalogu pojawia sie też nowość - The ONE Power Shine HD - mega błyszcząca i nawilżająca pomadka w kilku raczej jasnych odcieniach. Ale bez obaw bo jest też coś dla fanek dużo intensywniejszych kolorów na ustach ( czyli ja! ).




I w fajnych cenach są również kosmetyki z luksusowej serii Giordani Gold.
Tym razem podkład LIQUID SILK SPF12 w cenie 39,90 ( czyli prawie połowa tego co kosztuje normalnie ), zestaw: puder w perełkach+tusz do rzęs+kredka do oczu i całość za 40zł. W promocji cenowej są również 3 produkty do ust ( każdy za 29,90zł ): pomadka Iconic Elixir, balsam do ust z SPF12 i nowa pomadka, edycja limitowana: Iconic Metallic.





Jak w każdym katalofu mamy też akcesoria i pojawia się kilka limitowanych nowości, m.in. szale: TRUE COLOURFUL i TRUE INTRICATE. Patrząc na kolorystykę to mam chęć na ten drugi - kosztuje 49,90zł i wiem, że będzie niezły jakościowo ( te szale, które mam z Oriflame są naprawdę dobrej jakości  i nie są to byle jakie szmatki ).



Torebeczkę TRUE ROMANCE też już pewnie widziałyście na blogach. Zwróciłam uwagę, że wiele dziewczyn ją pokazywało, wnioskuję więc, że wielu osobom wpadła w oko.
Pojawia się też nowość w postaci torby ALLY LASERCUT ( z dołączoną saszetką ), ale to chyba nie mój styl.
Miętową torebeczkę ICECANDY już mam i czekam aż zacznie się lato i będę mogła po nią sięgnąć. Jest idealna na wrzucenie portfela, telefonu, okularów przeciwsłonecznych, kluczy + mini przekąski ( Wy też wrzucacie zawsze w torebkę jakiś mus w saszetce albo mini torebkę suszonych owoców? ).





I na zakończenie troche pielęgnacji i same nowości, np. super modne teraz maski w płacie.



I 3 nowe serie OPTIMALS: ukojenie dla wrażliwej skóry, seria do skóry z przebarwieniami - ujednolicająca oraz coś na przywrócenie młodości: AgeRevive.





I to tyle jeśli chodzi o nowości i promocje z katalogu 05/2019. Przypominam Wam, że by zamówić kosmetyki Oriflame wcale nie trzeba mieć swojej konsultantki i jest taka możliwość poprzez stronę www Oriflame - zamawiamy online, czy jest coś łatwiejszego?
A teraz dajcie znać co wpadło Wam w oko i na co miałybyście chęć?

BUZIAKI
OLA