NATURALNE ŹRÓDŁO MŁODOŚCI Z AVA LABORATORIUM


Piątek - czekaliście na ten dzień z utęsknieniem? Ciężki tydzień macie za sobą? 
Nie wiem jak to sie stało, że od poprzedniego weekendu czas minął mi jak za pstryknięciem palcami - nie wiem kiedy minęło te kilka dni. Chyba każdy tak ma jak jest czymś zajęty i dzień ma zaplanowany i zorganizowany do granic możliwości, prawda?

Wiem o tym już od dawna, że weekend również mam zorganizowany :) 
Moja Babcia ma 83 urodziny i od listopada ( co najmniej ) mamy zaplanowaną mega niespodziankę. Widzieliśmy się wszyscy, rodzinnie, na Boże Narodzenie ( a rozsiani jesteśmy trochę po Polsce i nie tylko - więc spotkanie się całą ekipą to wymagające organizacji przedsięwzięcie ) i raczej ( na pewno! )  Babcia nie spodziewa się, że dziś i jutro zjadą się wszyscy od nowa ( bo daleko, bo finanse, bo praca.. ) by razem z nią uczcić JEJ dzień. Taką mamy dla niej niespodziankę! Będzie płacz?! 
Trzymajcie kciuki by wszystko sie udało i by Babcia miała radochę!

Pora jednak już na tę część o kosmetykach.
Kosmetyki marki AVA Laboratorium znam już od dłuższego czasu. Chętnie po nie sięgam, bo są naprawdę dobre jakościowo i niedrogie, sprawdzają sie u mnie - więc dlaczego nie?
Dziś chciałabym Wam pokazać kolejne dwa kosmetyki, z których jeden dobił już dna ( jakoś zaskakująco szybko mi się skończył ), a drugi podarowałam Mamie na wypróbowanie.


Tym razem sięgnęłam po serię ASTA C+, której działanie oparte jest na działaniu najsilniejszego naturalnego przeciwutleniacza ASTAKSANTYNY, wraz ze stabilną witaminą C. 
W skład nowej linii wchodzą 4 kosmetyki: krem na dzień, krem na noc, serum i krem pod oczy. Ja zdecydowałam się na wypróbowanie tych dwóch ostatnich.
Co skusiło mnie w ogóle do poznania tych kosmetyków? Obietnice dotyczące właśnie działania astaksantyny:
- stymulacja produkcji kolagenu i elastyny
- przeciwdziałanie fotostarzeniu
- poprawa kolorytu skóry
- wygładzenie ( redukcja zmarszczek i przebarwień )
- poprawa elastyczności i nawilżenia

W tym roku mam 35 urodziny ( co prawda za pół roku, ale jednak ) dlatego chętnie sięgam po kosmetyki o działniu przeciwstarzeniowym, wygładzającym, liftingującym. I nie wierzę, że nagle jak za działaniem czarodziejskiej różdżki znikną mi zmarszczki, które już mam..ale wiem, że mogę działać by były mniej widoczne, by szybciej nie tworzyły się kolejne, by skóra wyglądała na promienniejszą i zdrowszą a dzięki temu i młodszą.



Zacznę od kosmetyku, który podarowała ( gdzieś w połowie opakowania ) mojej Mamie. I wcale nie dlatego, że u mnie się nie sprawdził. Chciałam by zobaczyła jak działa na jej skórę i by podjęła decyzję czy chce by taki kosmetyk jej zamówić ( jako pełne opakowanie do kuracji ). Mam tu na myśli serum.


24zł/30ml 
Spłycone zmarszczki, zwiększona elastyczność i redukcja przebarwień skóry to efekt zastosowania w recepturze astaksantyny. Ten naturalny składnik jest najsilniejszym, znanym w przyrodzie przeciwutleniaczem. Działa odmładzająco: skutecznie odmładza, zwalcza wolne rodniki, przeciwdziałą procesom fotostarzenia, przyspiesza regenerację. Dodatek stabilnej witaminy C stymuluje produkcję kolagenu w skórze. Efektem tego jest jędrna, gładka i nawilżona skóra. Działanie regeneracyjne wzmacnia ekstrakt z tamaryndowca indyjskiego. Bogaty w kwasy AHA, delikatnie złuszcza komórki naskórka, reguluje pracę gruczołów łojowych, odblokowuje i oczyszcza pory.

- polacany do skóry dojrzałej 
- do stosowania na dzień i na noc
- do stałej pielęgnacji

skład:
aqua, glycerin, sodium ascorbyl phosphate, astaxanthin, tamarindus indica fruit extract, algae extract, trideceth-9, xanthan gum, citric acid, phenoxyethanol, peg-40 hydrogenated castor oil, ethylhexylglycerin, potassium sorbate, sodium benzoate, parfum, limonene, linalool, benzyl salicylate, butylphenyl methylpropional


Zacznę od bardzo prozaicznej kwestii - opakowania. Nie wiem jak to działa, ale kosmetyki w szklanych buteleczkach i do tego z pipetą ( z miękkim gumowym zakończeniem, który ułatwia nabieranie kosmetyku w pipetę ) przyciągają mnie do siebie. Czy to kwestia takiego podświadomego działania, że mamy do czynienia z czymś pro? A może za bardzo wchodzę w szczegóły w tej kwestii i po prostu lubię taką formę opakowania? Tak czy siak - jest na pewno bardziej higieniczna.

Serum przyciąga nas do siebie ( oprócz opakowania oczywiście :) ) swoim bardzo intensywnym kolorem. Kolor jest mocno pomarańczowy, wręcz załapujący czerwone tony i przyznam Wam, że obawiałam się barwienia skóry - niby producent informuje na stronie, że intensywnośc koloru kosmetyków spowodowana jest wysoką zawartością antaksantyny..no ale dopóki sama nie sprawdzę to nie uwierzę :) W każdym bądź razie kolor kosmetyków jest bezpieczny: nie barwi ( nawet chwilowo ) nam skóry, nie brudzi pościeli ( jeśli stosujemy serum jako kosmetyk na noc ).
Serum nie jest kosmetykiem totalnie płynnym - to coś a'la pół żel (?) - bez problemu jednak daje sie wydobyć z opakowania, jest też kompletnie bezproblemowe w aplikacji na skórę i w rozsmarowywaniu na niej. Coś co mnie zaskoczyło w tym kosmetyku to ekspresowość wchłaniania - wnika w skórę w tempie ekspresowym, ale początkowo trochę się klei i lepi ( aby nałożyć np. makijaż trzeba chwilę odczekać ) - jednak po kilku minutach efekt ten zanika, a na skórze nie ma śladu po żadnym filmie.
Po wyschnięciu kosmetyku, efekt pojawia się natychmiastowo. Skóra staje sie aksamitnie gładka i BARDZO przyjemna w dotyku. Skóra nie robi się nieprzyjemnie ściągnięta, ale czuć delikatne jej napięcie, spowodowane działaniem serum. Odczuwamy również nawilżenie, ale dla mnie ( szczególnie w tym zimowym okresie ) jest zdecydowanie za małe i sięgam po dodatkowy nawilżacz do twarzy. Pojawia sie również bardzo przyjemny efekt promienności i rozświetlenia skóry ( co prawda nie po pierwszym użyciu ). Jest nieźle. Po ponad miesięcznej kuracji daje sie zauważyć delikatne ( ale widoczne ) zwężenie porów i zdecydowaną poprawę jeśli chodzi o wygładzenie skóry. Dzięki tym wszystkim rezultatom działania - nasza skóra rzeczywiście wygląda lepiej, zdrowiej, promienniej i przede wszystkim młodziej, jest jędrniejsza i bardziej elastyczna. A chyba właśnie o takie efekty nam chodziło, prawda? Już wiecie dlaczego podrzuciłam serum Mamie, która jest tuż przed 60-tką? W przypadku jej mocno dojrzałej skóry z przebarwieniami, efekty mogą być jeszcze fajniejsze.


I teraz kilka słów o kosmetyku, który "zużył" mi się w zastraszającym tempie.


24zł/15ml
Gładką i miękką skórę, odmłodzone spojrzenie, zredukowane zmarszczki uzyskano w wyniku zastosowania w recepturze kremu antyksantyny. Zmniejsza obrzęki, przyspiesza regenerację naskórka, wychwytuje wolne rodniki, redukuje "kurze łapki", generalnie odmładza skórę wokół oczu. Zawarte w kremie naturalne oleje delikatnie natłuszczają wrażliwą skórę pod oczami, zapewniając równowagę lipidową skóry. W efekcie staje się ona jędrna, nawilżona, skutecznie wygładzona i zregenerowana.

- idealny pod makijaż
- polecany dla skóry dojrzałej
- do stosowania na dzień i na noc
- do stałej pielęgnacji

skład:
aqua, glyceryl stearate, glycerin, polyglyceryl-6 palmitate/succinate, cetyl alcohol, coco-caprylate/caprate, dimethicone, prunus amygdalus dulcis oil, persea gratissima oil, cetearyl alcohol, sodium ascorbyl phosphate, olus oil, astaxanthan gum, citric acid, disodium edta, ethylhexylglycerin, potassium sorbate, sodium benzoate, parfum, limonene, linalool, benzyl salicylate


Jeśli chodzi o kremy do pielęgnacji okolicy oczu - zużywam ich ogromne ilości ( tak jak maseł i balsamów do ciała ). Nie traktuję tego rodzaju kosmetyków jako pielęgnacji wieczornej czy porannej. Sięgam po takie kremy dwa razy dziennie ( oczywiście pod warunkiem, że pasuje mi ich działanie ) - przy czym wieczorem aplikuję zdecydowanie grubszą warstwą - by w nocy mogły działać.
Z racji wieku poszukuję w takich kosmetykach działania przede wszystkim odżywczego, odmładzającego i działającego na opuchliznę i cienie pod oczami. Niestety taka jest moja "uroda", że stres, zmęczenie i niewyspanie od razu odbija mi się na wyglądzie oczu i ich okolicy. Zasinienie i podpuchnięcie świadczy u mnie o tym, że najczęściej bardzo źle spałam ( co wiązać się może jednocześnie ze stresem ).
Krem pod oczy z serii Asta C+ początkowo wydawał mi się bardzo lekki, kremowy w konsystencji i myślałam, że będzie zbyt słaby dla mnie jeśli chodzi o nocne działanie odżywcze. Okazało się jednak, iż mimo tej lekkości mamy do czynienia z dość treściwą formułą. Pachnie cytrusowo ( obawiałam się, bo nie przepadam za tym aromatem w kosmetykach ), ale nie jest to gorzki, kwaśny zapach cytryny - to raczej coś świeżego z nutą cytrusową.
Rano wklepywałam w okolicę oczu bardzo delikatną, cieniutką warstwę tego kremu. Wchłaniał się dość szybko i bez problemu po kilku minutach mogłam nałożyć i podkład i korektor. Krem w żaden sposób nie wpływa na ich jakość i trwałość. Wieczorem jednak nie żałowałam sobie ilości kremu. Tak jak wspominałam wcześniej - w nocy miał czas na działanie. Bez względu na to jakiej grubości warstwę kremu nakładałam - nie podrażniał delikatnej okolicy oka, nie powodował łzawienia, nie pojawiły się żadne nieprzyjemne niespodzianki. Na skórze pozostawia ledwie wyczuwalny, delikatny, wygładzający film.
A co jeśli chodzi o efekty działania? Delikatnie napina skórę, dzięki czemu drobne zmarszczki wokół oczu ( które niestety już mam ) stają się mniej widoczne. Aż ciężko było mi uwierzyć, że takie niepozorne, małe cudo może tak fajnie działać. Rozświetla skórę wokół oczu dzięki czemu zasinienia pod nimi wydają się być delikatniejsze, a spojrzenie wypoczęte. Jeśli chodzi o duże obrzęki spowodowane brakiem snu ( jakikolwiek byłby jego powód ) - radzi sobie średnio. Z małymi nie ma problemu - przyspiesza ich wchłanianie, przy dużych obrzękach - nakładam krem i wspomagam się chłodnymi, żelowymi maseczkami na oczy. 
Działanie wygładzające, napinające i rozświetlające spowodowało, że po ten krem bardzo chętnie sięgałam i tak jak wspominałam - nie żałowałam go sobie. I skończyło się to ( niestety ) ekspresowym sięgnięciem dna. Ale to chyba świadczy o tym, że kosmetyk jest naprawdę fajny, prawda?



Miałyście styczność z tymi kosmetykami AVA? A może lubicie jakąś inną serię?
A czy w ogóle któraś z Was sięga już po kremy pod oczy? Czy uważacie to za zbędny etap w Waszej pielęgnacji? Ciekawi mnie jakie macie podejście do tego typu kosmetyków.

Uciekam na popołudniową kawę i nie mogę się doczekać reakcji Babci na naszą, rodzinną niespodziankę!

SERDECZNE BUZIAKI
OLA

26 komentarzy:

  1. Marki nie znam zbyt dobrze, ale coś mi się wydaje, ze bym się polubiła z kremem pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała braki w kremach pod oczy - koniecznie spróbuj tego z serii Asta C+ - myślę, że możesz być zadowolona z jego działania :)

      Usuń
  2. markę znam ale nie przepadam za produktami od nich

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO...a dlaczego? Ja naprawdę lubię ich kosmetyki i przyznam, że mnie trochę zaskoczyłaś :)

      Usuń
    2. miałam od nich bazę pod podkład, krem pod oczy, podkład i wszystkie mnie zapychały;/

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ciekawa jestem jakie będą Twoje wrażenia i po które kosmetyki sięgnęłaś.

      Usuń
  4. Ten krem mnie intryguje.

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wcale nie kosztuje majątku więc można zaryzykowac zakup.

      Usuń
  5. Krem pod oczy używam, ale tej marki nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zerknij na stronę Ava Laboratorium - mają fajne kosmetyki w przyzwoitych cenach.

      Usuń
  6. Lubię tę markę, ale tej serii nie stosowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. pierwszy raz spotykam się z tymi produktami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam okazję używać całej serii kosmetyków i jestem nią zachwycona. Jak dla mnie jedna z lepszych serii tej marki :) U mnie była widoczna duża poprawa kondycji skóry, polecam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie poczytać, że ktoś ma podobne doświadczenia do mnie. A jak Ci się kremy sprawdzały?

      Usuń
  9. Młodość zawsze w cenie:) Kremów pod oczy używam regularnie już od wielu lat:) Widzę, że mamy coś wspólnego bo ja też zużywam mnóstwo maseł, balsamów etc:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś jak byłam młodsza to wiecznie sobie lat dodawałam. Teraz, jak ktoś pyta, to mówię ile lat mam naprawdę ale jednak kosmetyki po które sięgam to antyaging jak nic :)

      Usuń
  10. Bardzo mnie ciekawi ta marka. Przeczytałam już dużo dobrego o niej :) Muszę się w końcu skusić :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wieki nie miałam kosmetyków tej marki.

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger