NATURALNIE PODKREŚLONE, BŁYSZCZĄCE OKO


Jestem monotematyczna jeśli chodzi o kosmetyki mineralne - uwielbiam Lily Lolo. Są bardzo przyzwoite cenowo, świetnie się u mnie sprawdzają, a w dodatku obsługa polskiego sklepu jest bardzo pomocna w kwestii doboru odcieni ( dzięki nim mam swój idealny podkład mineralny w kolorze Blondie ).
Zanim opowiem Wam o dzisiejszych bohaterach - będzie o cieniach mineralnych, chciałabym Wam zostawić namiary na inne kosmetyki z którymi miałam styczność ( moje NAJ ).
- mój ukochany puder sypki TRANSLUCENT SILK ( nie miałam do tej pory innego pudru, który dawałby taki efekt: niby jest mat a zarazem perłowe rozświetlenie. Wiem,że nie każdy lubi taki "prawie" glow na twarzy ale uwierzcie: jest bombowy! )
- drugim w kolejności, najukochańszym jest rozświetlacz STAR DUST ( dziwne by było, gdybym go nie pokochała: co za blask! )
- prześwietne jest również duo SCULPT & GLOW CONTOUR ( bronzer, który się w nim znajduje to na chwilę obecną jeden z najlepszych z jakimi w ogóle miałam do czynienia. Kompletnie matowy ale przewspaniały w używaniu, nawet dla osób, które są takimi makijażowymi laikami jak ja. Bardzo chciałabym ten bronzer w wersji solo. )
- o różach pisałam Wam ostatnio - odsyłam do tamtego postu.
Kosmetyki Lily Lolo zachwycają na tyle, że mam chęć na więcej - ciekawią mnie paletki prasowanych cieni ( no i ten róż, o którym Wam ostatnio wspominałam! ).

Dziś chciałabym Wam pokazać dwa kolory cieni do powiek ( w formie sypkiej ). Wśród asortymentu szukałam czegoś błyszcząco-połyskującego i czegoś w takich kolorach co mogłabym używać na codzień ( wolę jakieś złoto, beżo-brązy, ewentualnie khaki ). I tak trafiły do mnie: BRONZE SPARKLE oraz STICKY TOFFEE.



Wśród asortymentu znajdziemy 27 kolorów: matowe, satynowe, połyskujące - każdy znajdzie coś dla siebie. Ja zdecydowałam się na dwa, dość "normalne" kolory, do codziennego używania ( ale są błyszczące! ). Mam co prawda chęć na coś jeszcze, ale raczej nie będzie to nic szalonego ( np. fiolet ). Jeśli chozi o wybór kolorów jestem raczej dość praktyczna - cienie maja być w takich kolorach by móc je używać, a nie by ładnie wyglądały.



Tak jak wspominałam wyżej - zdecydowałam się na dwa odcienie:
BRONZE SPARKLE - intensywnie lśniący, brązowy
oraz
STICKY TOFFEE - połyskujący, jasnobeżowy, neutralny odcień brązu

Zanim powiem Wam co myślę o tych dwóch kolorach - obejrzyjcie: ( myślę, że bez problemu rozpoznacie, który swatch to Bronze Sparkle a który to Sticky Toffee )


Wiem, że nie każdy lubi błyszczące i połyskujące cienie w codziennym makijażu. Ktoś może pomyśleć: "Czyś ty zwariowała dziewczyno? Na co dzień taki połysk?". Kurcze - ja tak lubię! Łączę połyskujące cienie z matowymi i jest ok - makijaż nie jest przesadzony, uwierzcie. Mówiłam już o tym nie raz i przyznaję sie szczerze: nie umiem operować tylko matowymi cieniami. Uważam, że nie mam do tego ręki i tyle ( ale ćwiczę się i próbuję! ). Dobra, przejdźmy jednak do clou sprawy.

Bronze Sparkle jest cieniem zauważalnie połyskującym ( błysk daje się stopniować, ale już od początku jest widoczny ) i dość intensywnym w kolorze. Moim zdaniem jest to taki mocny złoty brąz - raczej na koniec powieki, dla podkreślenia kształtu oka. Oprócz połysku i intensywnego koloru, mamy do czynienia z niesamowitą wydajnością - wystarczy dosłownie odrobina by móc wydobyć pełnię i głębię koloru. No i cos o czym muszę wspomnieć, to trwałość - cienie raz nałożone na powiekę, zostają na niej. Nie migrują, nie tracą na intensywności - to naprawdę kawałek solidnego kosmetyku. Jestem pewna, że idealnie sprawdziłyby się w makijażu, który wymaga trwałości ( odpowiednia baza + coś do utrwalenia całego makijażu i mamy pewniaka na wiele, wiele godzin ).

Z tych dwóch cieni Sticky Toffee zachwycił mnie od razu, od momentu otworzenia słoiczka i zerwania folijki zabezpieczającej. Połyskujący, beżowo-złoty - idealny do nałożenia na całą powiekę jako baza dla makijażu oka, idealny do zaznaczenia kącika. Cóż będę ukrywać - zauroczył mnie! Jest zdecydowanie delikatniejszy niż Bronze Sparkle - i w intensywności koloru i w mocy błysku. Myślę, że wiele osób może stwierdzić, że jest bardziej dzienny niż ten brąz. Chętnie po niego sięgam i łączę z cieniami innych firm ( niekoniecznie mineralnymi ) i też nieźle ze sobą współpracują. Jedyną różnicę jaką daje się zauważyć to trwałość. Niesamowite, ale te cienie mineralne są niezniszczalne. Nałożone na powiekę około godziny 7 rano, spokojnie wytrzymują do 18 i przy zmywaniu makijażu widzę, że mam co zmywać.

Jeden taki cień w słoiczku o pojemności 2g ( wydaje się malutko ) kosztuje około 36zł. Trwałość jest kosmiczna i fantastyczna wydajność. W związku z tym uważam, że cena wcale nie jest wysoka w porównaniu do jakości jaką otrzymujemy. Jest to kolejny kosmetyk mineralny Lily Lolo, który polecam z pełna odpowiedzialnością. Czy ktoś mógłby być takim cieniem zawiedziony? Niemożliwe!

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

ps. Mam do Was prośbę - ostatnio wieczorami staram się odwiedzać Wasze blogi i zostawiać tam po sobie ślad w postaci komentarza. Odwiedzam blogi, które wyświetlają mi sie na liście czytelniczej - jeśli do kogoś dawno nie zajrzałam to koniecznie niech zostawi namiar w komentarzu na siebie ( link do bloga mile widziany ).

40 komentarzy:

  1. Z Lily Lolo mam podkład, puder, korektor prasowany i kabuki. Cieni nigdy nie próbowałam, ale wyglądają interesująco ;) Z mojej czwórki najbardziej polubiłam puder i pędzel. Ten ostatni stał się ulubieńcem i używam go codziennie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam kosmetyki Lily Lolo, zwłaszcza podkłady i palety cieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki są bombowe!
      Z paletami cieni nie miałam jeszcze styczności ale przyznam, że mocno mnie ciekawią - ale ciężko byłoby zdecydować się na jedną konkretną.

      Usuń
  3. lily lolo to mój makijażowy ulubieniec, pielęgnację też mają bardzo dobrą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pielęgnacją jeszcze się nie znamy, ale kolorówka jest rewelacyjna. Co poznaję jakiś kosmetyk okazuje się moim hitem.

      Usuń
  4. uwielbiam takie błyszczące cudeńka<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Ja też!
      Wnioskuję więc, że jesteś kosmetyczną sroką tak jak ja?!

      Usuń
  5. Obydwa odcienie wyglądają pięknie, ale to właśnie Bronze Sparkle mnie zachwycił - cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz! A ja myślałam, że ten jaśniejszy bardziej wszystkim podpasuje.

      Usuń
  6. Potwierdzam kosmetyki Lily Lolo są świetne zdecydowanie podkład mogę polecić miałam okazje używać. Bardzo fajny wpis, z przyjemnością wpadnę jeszcze do Ciebie. Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do siebie.
    Klaudia z modnenewsy.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i zapraszam częściej.
      Na pewno wieczorową porą, jak będę odwiedzać inne blogi, wpadnę i do Ciebie.
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Cienie są świetne miałam i z przyjemnością jeszcze po nie sięgnę. Ale jeszcze nie miałam okazji sięgnąć po podkład. Więc jak najbardziej czuje się skuszona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj podkład. Uważam, że jest hitem! Świetnie się u mnie sprawdza - posiadanie kolejnego opakowania o tym świadczy. Na pewno sięgnę po kolejne pudełeczko jak wykończę te co mam.

      Usuń
  8. ja z tej firmy nie miałam nic więc się nie wypowiem o działaniu owych gagatków;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie sięgnij..Ale ostrzegam! Nie da się w nich nie zakochać!

      Usuń
    2. haha to może jak skończę trochę obecnych zapasów:)

      Usuń
  9. Podobają mi się kolorki tych cieni, jako rozświetlacze też wspaniale by wyglądały

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jaśniejszy to może i owszem by się nadawał. Sprawdzę!
      Dzięki za pomysł.

      Usuń
  10. Ja też uwielbiam wspomniany zestaw do konturowania Sculp & Glow. Zarówno bronzer jak i rozświetlacz są świetne i aktualnie używam ich codziennie. Na pewno znajdą się w ulubieńcach roku, o ile w końcu uda mi się stworzyć wpis :D Chętnie poznałabym też ich róże. Cienie, które masz wyglądają ślicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten bronzer z duo chętnie miałabym w wersji solo - używam go prawie codziennie, bardzo mi podpasował.
      OO..chętnie przeczytam Twoich ulubieńców - może znajdzie sie tam coś jeszcze, oprócz duo, co lubię.
      Polecam róże - te sypkie i błyszczące ( oczywiście o ile lubisz taki efekt ).

      Usuń
  11. Bardzo lubię produkty tej marki. Ja tam lubię czasami taki błyszczący akcent na powiece. Wszystko można odpowiednio wyważyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Błyszczące cienie to nie znaczy, że będę miała efekt choinki a twarzy.
      Jaki masz ulubiony produkt Lily Lolo?

      Usuń
  12. Najbardziej podoba mi się odcień jasnobeżowy :) Rzadko sięgam po cienie do powiek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sięgasz po cienie z jakiegoś konkretnego powodu czy po prostu skupiasz się na czymś innym jeśli chodzi o Twój makijaż?

      Usuń
  13. Nie mam nic z tej marki, ale wiem, że wiele osób ją chwali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. La Mamma - bo to są naprawdę świetne kosmetyki. Dobry skład, świetna jakość i wcale nie wysoka cena.

      Usuń
  14. Kolorki i połysk świetnie się prezentują :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się bardzo podobają - dobrze trafiłam z kolorami :)

      Usuń
  15. Bardzo lubię minerały ale cieni mineralnych jeszcze nigdy nie miałam...jakoś właśnie odstrasza mnie trochę cena ale...w końcu kiedyś się przekonam:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś musisz spróbować. Są naprawdę warte zainteresowania i przede wszystkim - swojej ceny.

      Usuń
  16. Mam kilka kosmetyków Lily Lolo i je uwielbiam. Cieni nie próbowałam bo nie przepadam za sypką formułą, a;e puder, róż i bronzer są naprawdę świetne jakościowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że to świetne kosmetyki. Z cieniami to moja pierwsza styczność i jak na razie jest super. Ale ja jakimś mistrzem makijażu nie jestem :)

      Usuń
  17. Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś tylko takie wolałam - teraz przekonuję się też do sypkiej formy. Ciekawia mnie jeszcze cienie foliowe ( ale to już nie minerały ).

      Usuń
  18. Ja bardzo lubię błysk na oku, więc ta propozycja jak najbardziej mi odpowiada! Piękne kolory ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OO! Fajnie trafić na kogoś jeszcze kto mnie rozumie i moje zapędy do błyszczenia :)

      Usuń
  19. Bardzo ładne cienie <3.
    Ja również stawiam na błysk w codziennym makijażu;).

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.