FAMILIJNA REGENERACJA SOS


Zacznę tydzień i nowy post od narzekania. Mam dość zimy! Non stop marznę, spędzam popołudnia pod kocem z termoforem - zamiast maszerować na spacerach, a moja skóra krzyczy RATUUNKU! Jest przeokropnie przesuszona, szorstka, napięta - do granic możliwości. Gdy regularnie używam jakiegoś nawilżacza jest ciut lepiej ale "nie daj boże" pominę tę kwestię na 2-3 dni i robotę trzeba zaczynać od nowa. Ilość kosmetyków nawilżająco-natłuszczających jakie zużywam, wręcz mnie przeraża: coś co kiedyś starczało mi na dłuższy czas ( przy średnio regularnym używaniu ) w tej chwili znika nawet nie wiem kiedy.

Dziś chciałabym Wam pokazać zestaw kosmetyków, które ( ze względu na pojemność ) myślałam, że starczy mi na dłużej..O jakże się pomyliłam! Mało tego - okazało się, że mam wspólników w "zużywaniu" - ale o tym dlaczego, to za moment.



Będą "familijne" kosmetyki. 
Mój zestaw SOS składa się z"
- kremu do twarzy i ciała
Cała trójka przeznaczona jest do intensywnej, codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry. Kosmetyki te mahą pH neutralne dla skóry i są przebadane dermatologicznie.
( jeśli zainteresują Cię składy tych kosmetyków, znajdziesz je na samym końcu postu )

Zasadniczo obietnica jest jedna, ale za to konkretna: "Skóra jest wygładzona, miękka i delikatna w dotyku." Sprawdziłam!

Zacznijmy od tubki, którą wykończyłam najszybciej, a mianowicie krem do rąk i paznokci. Od zawsze gadam Wam o tym jaki problem mam ze skórą dłoni - nawet po krótkim zmywaniu naczyń ( dlatego unikam! o dzięki Ci Mężu za zmywarkę! ) muszę sięgać po kremu po skóra na dłoniach natychmiastowo robi mi się przesuszona i szorstka, bez względu na to jakiego płynu do zmywania naczyń używam.


Krem przeznaczony jest dla "osób o złej kondycji skóry rąk, suchej i szorstkiej, narażonej na niekorzystne działanie czynników zewnętrznych, o wyraźnie obniżonej kondycji, o skórze rąk skłonnej do przesuszania, z tendencją do nadmiernego złuszczania naskórka" oraz dla "osób, które regularnie malują paznokcie i z tego powodu płytka paznokciowa jest odtłuszczona, łamliwa i skłonna do rozdwajania się." Krem ma być skutecznym zabiegiem pielęgnacyjno-regenerującym.

Nie malują paznokci regularnie, bo moje własne łamią mi się przeokrutnie, a zrobione hybrydy czy tytany ( bez względu na to czy robione z przedłużeniem czy bez ) po prostu same po tygodniu mi odpadają. No niestety, nie mam co liczyć na długie paznokcie ( dlatego z zazdrością spoglądam na niektóre instagramowe konta paznokciowe ).
Ale jeśli chodzi o suche, szorstkie dłonie - to powinnam krzyczeć, że "TO O MNIE!" 

Krem SOS Regeneracja ma konsystencję idealną dla kremu do rąk - nie jest zbyt emulsyjny i nie przelewa nam się przez palce, nie jest też zbyt gęsty i solidny - tak, że aplikacja nie sprawia nam kłopotu ( nie ma nic gorszego niż krem do rąk o tępej strukturze, a przy rozsmarowywaniu mamy wrażenie, że tylko go rozcieramy ). Początkowo zostawia na skórze lekko glicerynowy film, który jednak po kilku minutach znika. Skóra dłoni nie jest klejąco-lepiąca, nie jest tłusta natomiast co jest dość zaskakująco - wyczuwalne jest natychmiastowe wygładzenie, tak jakbym miała na skórze jakąś aksamitną otoczkę. Bardzo przyjemne wrażenie i co zaskakujące: dość długotrwałe. Krem zdecydowanie zmniejsza suchość i szorstkość skóry, łagodzi jej podrażnienie spowodowane przesuszeniem. Poprawia również wygląd przesuszonych skórek wokół paznokci, zmniejszając ich podatność na tworzenie się tzw."zadziorków". Dodatkowo krem ma począkowo intensywny i dość wyczuwalny kremowy, ale neutralny zapach, który jednak dość szybko się ulatnia. Dzięki tej neutralności zapachu może być stosowany i przez kobiety i przez mężczyzn ( nie wszyscy panownie lubią mocno perfumeryjno pachnące mazidła ). Myślę, że sięgnę po ten krem jeszcze nie raz tej zimy.

Zachęcona dobrym działaniem kremu do rąk chwyciłam balsam i krem do twarzy i ciała, licząc na podobne działanie. Jako, że do twarzy stosuję raczej serum i kremy o działaniu liftingującym, odmładzającym, krem SOS REGENERACJA potraktowałam jako solidniejszy balsam do ciała.


Okazało się, że świetnie sprawdza się na takie okolice jak łokcie, kolana i pięty. Nałożony bardzo solidną warstwą łagodzi, mocno odczuwalne wcześniej, napięcie skóry; wygładza ją i UWAGA! zmiękcza naskórek. Skóra staje się natłuszczona, przyjemnie delikatna w dotyku, szorstkość i łuszczenie się suchej skóry, przy regularnym stosowaniu, powoli znika. 
Krem jest zdecydowanie solidniejszy w konsystencji, niż poprzednio opisywany, krem do rąk - ale tu również nie ma problemu z aplikacją i nie należy obawiać się tępego poślizgu, problemów z wchłanianiem się ( czy Wasza sucha skóra również "pije" wszystkie nawilżaczo-natłuszczacze? ) czy bieleniem skóry.
Ten krem pachnie identycznie jak krem do rąk - początkowo zapach jest mocniej wyczuwalny, z czasem jednak ulatnia się prawie do zera i pozostawia po sobie bardzo delikatny kremowy aromat. Nie gryzie się z innymi, bardziej zapachowymi kosmetykami.
Przyznam, że ja używałam tego kremu raczej na noc. W przypadku łokci i kolan po prostu rozsmarowywałam grubą warstwę, a w przypadku stóp: gruba warstwa kremu + bawełniane skarpetki na noc ( rano miłe zaskoczenie - gładka skóra stóp! Polecam ten sposób! ). Taka pielęgnacja przynosiła mi najlepsze efekty. Całe szczęście tego kremu jeszcze trochę po zostało więc moje nocne zabiegi mogę kontynuować, ciesząc się dobrymi rezultatami.

I na koniec zostawiłam sobie kosmetyk, który myślałam, że starczy mi na dłużej. Dużym zaskoczeniem okazało się, że jednak nie i skończył mi sie krótko po kremie do rąk. Brzmi absurdalnie w przypadku 400ml butelki, prawda?


Okazało się jednak, że mam wspólnika jeśli chodzi o ten balsam. Mój Mąż raczej nie sięga po moje balsamy, które zazwyczaj się prefumowane albo słodko zapachowe. A tu, w związku z neutralnością zapachu ( dokładnie ten sam aromat co w przypadku pozostałych kosmetyków z tej serii ) spokojnie mógł po niego sięgać. Zapach jest o tyle delikatny, że spokojnie możemy używać tego balsamu na noc - aromat nie będzie przeszkadzał nam w zaśnięciu, nie będzie drażnił nosa - ale tuż po aplikacji jednak musimy dać mu chwilkę na ulotnienie się.
Lekko emulsyjna konsystencja pozwala szybko, po kąpieli, nałożyć balsam na skórę - chwila moment i zostaje przez nia wchłonięty, pozostawiając na skórze kremowy aromat i wygładzający film ( bez tłustości, coś podobnego jak w przypadku kremu do rąk ). Radzi sobie z przesuszoną zimą i okresem grzewczym skórą, poprawia jej kondycję po stosowaniu perfumeryjnych ale często wysuszających skórę, żeli pod prysznic. 
Balsamu używaliśmy oboje ( w końcu "familijny", prawda? ) i oboje byliśmy zadowoleni. Aż kilka dni temu usłyszałam: "Nie ma już tego czerwonego balsamu?" i okazało się, że zostałam bez swojego SOS ( krem w pudełku chyba muszę schować?! ).

Są to niedrogie, dostępne na każdą kieszeń kosmetyki. Myślę, że osoby z dużym problemem przesuszania się skóry i jej szorstkości, które nie chcą wydawać milionów monet na mazidła, które w zaskakującym tempie im się skończą, spokojnie mogą sięgnąć po kosmetyki z tej serii. Powinny być zadowolone.

POZDRAWIAM ZIMOWO
OLA


A poniżej obiecane składy dla zainteresowanych:

KREM DO RĄK
aqua, glycerin, cyclopentasiloxane (and) cyclosiloxane, isopropyl myristate, glyceryl stearate citrate, glyceryl stearate, cetearyl alcohol, paraffinum liquidum, cetyl riconoleate, helianthus annuus seed oil/amber extract, triticum vulgare (wheat) germ oil, parfum (benzyl benzoate, citronellol, geraniol, linalool, benzyl salicylate, butylphenyl methylpropional, alpha- isomethyl ionone), phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, panthenol, allantoin, carbomer, triethanolamine, 2-bromo-2-nitropropane-1,3 diol

KREM DO TWARZY I CIAŁA
aqua, glycerin, caprylic capric triglyceride, paraffinum liquidum, isopropyl myristate, cetearyl alcohol, glyceryl stearate citrate, glyceryl stearate, helianthus annuus seed oil/amber extract, triticum vulgare (wheat) germ oil, glycine soja (soybean)/butyrospermum parkii (shea butter) extract, ethylhexyl methoxycinnamate, parfum (benzyl benzoate, citronellol, geraniol, linalool, benzyl salicylate, butylphenyl methylpropional, alpha- isomethyl ionone), phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, panthenol, allantoin, carbomer, triethanolamine, 2-bromo-2-nitropropane-1,3 diol

BALSAM DO CIAŁA
aqua, glycerin, caprylic capric triglyceride, cyclopentasiloxane (and) cyclosiloxane, isopropyl myristate, glyceryl stearate citrate, cetearyl alcohol, paraffinum liquidum, cetyl riconoleate, glyceryl stearate, helianthus annuus seed oil/amber extract, triticum vulgare (wheat) germ oil, glycine soja (soybean)/butyrospermum parkii (shea butter) extract, parfum (benzyl benzoate, citronellol, geraniol, linalool, benzyl salicylate, butylphenyl methylpropional, alpha- isomethyl ionone), phenoxyethanol, ethylhexylglycerin, panthenol, allantoin, carbomer, triethanolamine, 2-bromo-2-nitropropane-1,3 diol




13 komentarzy:

  1. Bardzo fajna propozycja, mnie zaciekawiły bardzo zarówno krem jak również i balsam do twarzy i ciała. Tym bardziej zaintrygowało mnie, że działa takie okolice jak łokcie, kolana i pięty. Muszę sama przetestować, dzięki za ciekawą propozycję, pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdrowie!
      I dodam jeszcze do tego, że są bardzo przyjemne dla portfela jeśli chodzi o cene.

      Usuń
  2. Na chwilę obecną bardzo ciekawią mnie wszystkie możliwe produkty do dłoni ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz taki sam problem jak ja z przesuszającą się skórą dłoni?

      Usuń
  3. Ja pamiętam taki niebieski z dzieciństwa szampon familijny.

    www.natalia-i-jej-świat.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz "familijne" mają dużo bardziej rozbudowany asortyment :) Jest w czym wybierać.

      Usuń
  4. Jak słyszę "familijny" to zaraz przypomina mi się szampon w niebieskiej butelce, który cały czas był u mnie w domu kiedy byłam mała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Ja też pamiętam ten szampon. A wiesz, że kosmetyki BAMBI to ta sama firma?

      Usuń
  5. pierwsze widzę! Ale dobrze, że ma wzięcie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja tych kosmetyków nie widziałam. :D

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger