DLACZEGO NIE MAM DOŚĆ I JEST NA RÓŻOWO Z LILY LOLO


Z kosmetykami mineralnymi mam tak, że po prostu je lubię i świetnie sie u mnie sprawdzają, co nie znaczy, że nie sięgam też po inne rodzaje mazideł makijażowych. Nie wiem czy wynika to z ich jakości i fajnych efektów jakie dzięki nim uzyskuję jeśli chodzi o makijaż, czy dlatego, że są porządnie dobrane do mojego odcienia skóry? Sięgam po nie prawie na co dzień w moim makijażu i nawet jeśli nie jest to pełen komplet to albo chociaż róż, albo rozświetlacz - a ostatnio bronzer ( a w sumie duo ) to podstawa ( pisałam o nim jakiś czas temu - zerknijcie dla przypomnienia sobie ).
Jeśli chodzi o kosmetyki marki Lily Lolo, wyjątkową miłością ( oprócz podkładu ) darzę róże sypkie. Mam już 3 pełnowymiarowe odcienie ( Doll Face, Candy Girl i Cherry Blossom - wszystkie pokazywane na blogu ) w swojej "kolekcji" i sięgnęłam po kolejny, a próbki spowodowały, że podjęłam decyzję o tym, że kolejny kolor również muszę mieć.


Wybierając kolejny róż, wiedziałam, że znowu sięgnę po coś z błyskiem. Te kolory, które mam u siebie wszystkie są albo mega błyszczące ( jak w przypadku Doll Face ), albo błyszcząco-opalizujące ( Candy Girl, Cherry Blossom ) - lubię ten efekt połączenia różu z rozświetlaczem a po za tym średnio mi się operuje kompletnie matowymi różami.
Tym razem mój wybór padł na róż w kolorze Rosy Apple - "intensywny, połyskujący różowo-brązowy (...) idealnie sprawdzający się jako róż i jako bronzer". Obawiałam się trochę czy nie będzie ciut za ciemny dla mnie, ale możliwe do znalezienia w internecie, swatche utwierdziły mnie, że będzie ok.


Do zamówienia dołożyłam jeszcze dwie próbki róży ( to właśnie jest fajne, że powyżej kwoty 50zł możemy wybrać 2 gratisowe próbki, a powyżej 100zł aż 4 ) - Rosebud i Goddess.
Rosebud - połyskujący ciemno-różowy, dający efekt naturalnych rumieńców
Goddess - jasny, przygaszony, koralowy odcień ze złotymi drobinkami

Poniżej pokażę Wam swatche całej trójki: pierwszy od lewej jest ROSY APPLE, środkowy GODDESS i po prawej ROSEBUD.



Domyślacie się, który kolor na pewno jeszcze do mnie trafi? Zdecydowanie Goddess - te złote, delikatne drobinki zdobyły moje serce.

Cała trójka to intensywne kolory. Tu nie mamy wątpliwości czy to rozświetlacz czy róż ( wiem, że niektóre z Was mają ten problem z Doll Face ): mimo iż pojawia się połysk, glow - to połączony z konkretnym kolorem: różem, brązem, złotem... W związku z tym BARDZO musimy uważać z ilością aplikowanego kosmetyku. Mimo, iż ładnie się rozciera - koloru już tak łatwo nie zdejmiemy pędzlem ( także ostrożnie! ). 
Jeśli już mówimy o ilości - kosmetyki mineralne są niesamowicie wydajne: wystarczy odrobinka i przez to mamy wrażenie, że prawie w ogóle nie ubywają nam z pojemniczków. Takim 3g pudełeczkiem ( jak w przypadku róży ) spokojnie możemy się z kimś podzielić i nie będzie nam mało przez cały okres ważności kosmetyku.

Kolor piękny i intensywny, wydajność niesamowita i dodajmy jeszcze do tego mega trwałość. Róż nałożony około godziny 7 rano, spokojnie utrzymuje się na twarzy do wieczora ( chociaż kolor ciut traci na swojej intensywności, ale błysk dalej zostaje - ale czego się spodziewać po kilkunastu godzinach? ). Daje nam to pewność, że przy dobry podkładzie i pudrze matującym - nasz makijaż będzie wyglądał dobrze przez cały dzień.


Dlaczego sięgam po kolejne kolory mając już 3 w swoim kuferku? Lubię różnorodność i przede wszystkim dobre ( co nie znaczy drogie! ) kosmetyki. Wiem, że produkty Lily Lolo sprawdzają się u mnie. Lubię ich kolorystykę, trwałość, a w przypadku róży - jeszcze błysk. 
Nigdy nie pojawiły mi się, po ich aplikacji, żadne reakcje alergiczne ( wypryski, zaczerwienienia ) - wnioskuję więc, że służą mojej skórze. 
Przy tak ogromnej wydajności i doskonałej jakości, okazuje się, że cena również nie jest zaporowa ( ok. 50zł ). 

A jeśli mowa o błysku i połysku - zerknijcie jeszcze na stronie www w dział pędzle. Od 2015 roku mam u siebie Blush Brush i nadal doskonale się sprawdza ( włosie nie łysieje, jest tak samo miłe i przyjemne w dotyku jak na początku - ale myślę, że to efekt jakości i odpowiedniej pielęgnacji ) mimo tego, iż sięgam po niego prawie codziennie ( oprócz nakładania różu, pomaga mi również z bronzerem ).
Teraz dodatkowo sięgnęłam jeszcze po Tapered Contour Brush, który zasadniczo ma służyć do podkreślania rysów twarzy - to mój hit jeśli chodzi o aplikacje rozświetlaczy.




Ciekawa jestem czy sięgacie w ogole po minerałki? Macie jakichś swoich ulubieńców, coś co zdobyło Wasze serce i nie wyobrażacie sobie bez niego życia?
A może nie miałyście styczności z tym rodzajem kosmetyków?
Dajcie koniecznie znać jakie macie doświadczenia jeśli chodzi o kosmetyki mineralne!

OLA

27 komentarzy:

  1. cieawe produkty, maja ładne kolori

    https://www.instagram.com/skucinskaemi/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetne są te róże. A już tak na marginesie to uwielbiam kosmetyki Lily Lolo.

      Usuń
  2. ja sięgam głównie po kosmetyki mineralne i chyba nigdy nie będę miała ich dość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem nimi mocno zauroczona. Nie wiem dlaczego wcześniej podchodziłam do minerałów jak przysłowiowy pies do jeża. Są niesamowite!

      Usuń
  3. U mnie tylko minerały, a Lily Lolo, to magia, którą kocham od lat <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też kocham minerały za to, jaki efekt dają na mojej skórze i za to, że nie pogarszają jej stanu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba przyznać, że to jedne z nielicznych kosmetyków, które raczej nikomu krzywdy nie zrobią i dlatego też są tak cenione.

      Usuń
  5. nie znam tych kosmetyków, słyszałam wiele o marce ale jeszcze nic ich nie miałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci Kasiu wypróbowanie któregoś. Gwarantuję, że się zakochasz!
      Podkłady są niesamowite, rozświetlacze i róże również, ale moim hitem jest puder Translucent Silk!

      Usuń
    2. będę musiała kiedyś sobie zafundować :D

      Usuń
  6. ja już od 2 lat sięgam po Lily Lolo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnioskuję więc, że lubisz te minerałki tak samo jak ja :)

      Usuń
  7. Od Lily Lolo mam puder, podkład, kabuki i korektor ;) Lubię wszystkie cztery, ale pędzel stał się moim największym ulubieńcem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki masz puder? Mój hit to Translucent Silk - robi na buzi taki efekt, że kopara opada!

      Usuń
  8. Mam jeden róż tej marki i bardzo go lubię, mimo sypkiej formuły jest bardzo łatwy w aplikacji. Z tego trio moje serce skradł Rosebud! Cudowny odcień!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że ja musiałam nauczyć się obsługiwać te kosmetyki, ale im dłużej ich używałam tym większą radość to sprawiało, bo efekt był tak zachwycający, że głowa mała.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. I ja również! Jak widać zresztą po mojej powiększającej się kolekcji!

      Usuń
  10. Tego różu nie miałam, ale od wakacji używam na zmianę bronzer Illuminator i jest mega wydajny :) mam też kabuki ten większy i mini, swoją drogą są świetne. Aa jeszcze by się coś znalazło z tej firmy, co mam i lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donna rozświetlacz! Koniecznie sprawdź rozświetlacz! No i że nie wspomnę o moim ukochanym pudrze Translucent Silk :)

      Usuń
  11. Piękny ten Rosy Apple! Cudny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się maluję niemal wyłącznie minerałkami :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli Lily Lolo są Ci znane i pewnie lubiane? Polecisz swój ulubiony kosmetyk z tej marki?

      Usuń
  13. Z Lily Lolo uwielbiam bronzer Honolulu:)

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger