RELIPIDIUM+ - DLA SKÓRY O WYJĄTKOWYCH POTRZEBACH


Niskie temparatury, chłód, wiatr + non stop grzejące kaloryfery i do tego suche powietrze w domu powodują, że zaczynamy mocniej odczuwać przesuszenie skóry. Nie wiem jak jest u Was ( a jak jest? ), ale ja zauważyłam, że jesienią i zimą zużywam zdecydowanie więcej balsamów do ciała, maseł i tego typu kosmetyków, które za zadanie mają złagodzić szorstkość, suchość i nieprzyjemne napięcie skóry.
Zapasy nawilżaczy i natłuszczaczy nikną mi w oczach i poszukuję kolejnych kosmetyków, które z założenia mają być lepsze niż poprzednie.
Dziś chciałabym Wam pokazać kolejne dwie nowości, które obie dedykowane są ultra suchej skórze. Jeden z nich to typowy natłuszczacz, który ma ratować skórę przed suchością, drugi to coś co ma oczyszczać i jednocześnie nawilżać.


RELIPIDIUM+ ULGA DLA SUCHEJ SKÓRY
"Przesuszona skóra szybciej się starzeje: wiotczeje, staje się szara, pojawiają się na niej zmarszczki, które szybko się pogłębiają i stają się bardziej widoczne.
Odpowiedzią Laboratorium Kosmetycznego AVA na problem suchej skóry jest najnowsza seria zawierająca ekstrakt drożdżowy pozyskiwany za pomocą probiotycznych bakterii LACTOBACILLUS PLANTARUM. Kosmetyki RELIPIDIUM+  silnie nawilżają, uzupełniają brakujące suchej skórze ceramidy i aktywnie ją regenerują."

W serii znajdziemy 4 produkty:


Zdecydowałam się na wypróbowanie dwóch całkiem różnych kosmetyków: pasty do mycia twarzy i emulsji natłuszczającej.

PASTA
"Innowacyjna formuła kosmetyku doskonale oczyszcza i pielęgnuje niezwykle wymagającą, bardzo suchą skórę. Aksamitna pasta w połączeniu z wodą zamienia się w lekką piankę. Pasta delikatnie, lecz intensywnie myje, łagodzi podrażnienia, pozostawia skórę czystą, gładką i miękką w dotyku. Niezwykle wydajna."

skład:
AQUA, GLYCERIN, SODIUM COCOYL GLYCINATE, CITRIC ACID, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SUCROSE COCOATE, SODIUM PCA, HYDROLYZED YEAST PROTEIN, SODIUM BORAGEAMIDOPROPYL PG-DIMONIUM CHLORIDE, PHOSPHATE, POLYQUATERNIUM 10, SODIUM CHLORIDE, PHENOXYETHANOL, BUTYLENE GLYCOL, SODIUM PHYTATE, XANTHAN GUM, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PENTYLENE GLYCOL, PARFUM


EMULSJA
"Emulsja o ukierunkowanym działaniu do codziennej pielęgnacji najbardziej przesuszonych partii ciała: twarzy, szyi, dekoltu, dłoni, łokci, kolan a także całego ciała. Wyselekcjonowane oleje i masła roślinne, bohate w NNKT, zapewniają optymalne natłuszczenie naskórka bez odczucia tłustego filmu. Wnikająca głęboko w naskórek prowitamina B5, zatrzymuje w nim wilgoć i przyspiesza jego regenerację. Znika uczucie dyskomfortu spowodowane nadmierną suchością."

skład:
AQUA, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, GOSSYPIUM HERBACEUM SEED OIL, PARAFFINUM LIQUIDUM, CETEARYL ALCOHOL, PERSEA GRATISSIMA OIL, GLYCERYL STEARATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, SQUALANE, CETYL ALCOHOL, GLYCERIN, POLYACRYLATE-13, POLYGLYCERYL-6 PALMITATE/SUCCINATE, DIMETHICONE, TOCOPHERYL ACETATE, PANTHENOL, OLUS OIL, ALLANTOIN, CHOLESTEROL, GLUCOSE, SODIUM PCA, SODIUM BORAGEAMIDOPROPYL PG-DIMONIUM CHLORIDE PHOSPHATE, HYDROLYZED YEAST PROTEIN, UREA, GLUTAMIC ACID, GLYCINE, LACTIC ACID, LYSINE, TOCOPHEROL, POLYGLYCERYL-4 CAPRATE, PHENOXYETHANOL, POLYISOBUTENE, MAGNESIUM SULFATE, PROPYLENE GLYCOL, BUTYLENE GLYCOL, POLYSORBATE 20, SORBITAN ISOSTEARATE, SODIUM PHYTATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CITRIC ACID, PENTYLENE GLYCOL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, PARFUM



Zacznijmy od takich prozaicznych kwestii jak opakowanie. Biało-niebieskie kartoniki z metalicznym błyskiem, a w środku identyczne kolorystycznie - tubki. Nie wiem jak Was ale mnie ten błysk przyciągnął by na drogeryjnej półce. Sprawdziłabym z czym mam do czynienia widząc, że to AVA. Tubki dodatkowo zabezpieczone są folią, więc mamy pewność, że nikt wcześniej się do tych kosmetyków nie dobierał ( zaznaczam tę kwestię, bo szlag mnie trafił kilka dni temu jak widziałam jak w sklepie ludzie otwierają opakowania różnych kosmetyków, wąchają i odkładają na półkę, a do koszyka biorą nowe, nieotwierane opakowanie z końca półki. Wyjaśni mi ktoś ten fenomen? ).

Na kartoniku mamy wszelkie niezbędne informacje: opis kosmetyku, skład, wyniki testów.
Tubka emulsji jest ciut większa ( chociaż jak dla mnie mogłaby mieć zdecydowanie większą pojemność ) - 100ml. Nie jest to szałowa wielkość jak na tego typu kosmetyk, którego używamy do całego ciała. Mimo wszystko okazuje się, że jest to całkiem wydajny kosmetyk. Ale ja wolałabym go w 200ml pojemnośći conajmniej. Pasta jest jeszcze mniejsza - 50ml. I okazuje się zdecydowanie wydajniejszym kosmetykiem niż emulsja. No ale twarz mamy mniejszą, prawda?

Emulsja okazała się być całkiem ciekawych kosmetykiem. Nienachalnym zapachowo - więc idealnie nadaje się również do stosowania przed snem - jej zapach nie będzie nas drażnił, nie będzie przeszkadzał w nocnym odpoczynku. Kremowa ( ale ani gęsta ani lejąca się ) konsystencja, tłustawa - bezproblematycznie daje się rozprowadzić po skórze, wchłania się ale nie do zera. Na skórze pozostawia lekko tłustawy film. Dlatego chętniej używałam emulsji po wieczornej kąpieli - nie obawiałam się o zabrudzenie ubrań ( chociaż nie zauważyłam by na piżamie pojawiły się jakieś tłuste ślady od emulsji ), a po za tym emulsja w nocy działała na mojej skórze, a rano była niesamowicie przejemna w dotyku, gładka. Po jakimś czasie regularnego stosowania daje się zauważyć diametralną różnicę, szczególnie w takich newralgicznych miejscach jak łokcie, kolana, stopy. Skóra była przyjemna w dotyku, nawilżona, natłuszczona.

Pasta jest bardzo gęsta, solidna w swojej konsystencji. Na razie nie mam problemów z wydobyciem jej z opakowania, ale obawiam się, że pod koniec może być problem - jednak nie zapeszajmy. W związku z tą konkretną konsystencją okazuje się, że niewielka ilość kosmetyku wystarczy w zupełności by oczyścić twarz na 100% i zostawić ją idealnie czystą, gładką i zaskakująco przyjemną w dotyku. Nie ma mowy o przesuszeniu, nieprzyjemnym napięciu i szorstkości. Warto jednak zaznaczyć, że nie jest to kosmetyk służący do domywania resztek makijażu ( mimo iż delikatnie się pieni przy kontakcie z wodą ) - to typowy kosmetyk do oczyszczania skóry, z której już pozbyliśmy się makijażu. Za zadanie ma oczyścić i przygotować skórę do dalszej pielęgnacji, zapewniając jej odpowiedni poziom nawilżenia. 


Chętnie sięgnęłabym po większą pojemność obu tych kosmetyków: emulsji ze względu na przyjemne natłuszczenie, które nam zapewnia, i pasty, które idealnie domywa skórę a jednocześnie nie powoduje, że jest napięta i woła: "WODY!"


Jak ratujecie się zimową porą, aby nie odczuwać nadmiernego przesuszenia skóry? Zdradzicie swoje tajemnice?


POZDRAWIAM ZIMOWO
OLA

4 komentarze:

  1. Ja zimą stawiam na konkretne masła, ale moja skóra i tak jest kapryśna i zwykle woła o więcej ;) Tyh kosmetyków jeszcze nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam Twój ból - ja zimą strasznie cierpię jeśli chodzi o przesuszenie skóry i wszelkie masła, balsamy i emulsje schodzą u mnie na kilogramy i litry.

      Usuń
  2. Ciekawi mnie ta pasta. Jest to dla mnie zupełna nowość, a ja lubię takie wynalazki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam kosmetyki Ava i mam problem z powstrzymaniem się by poznać coraz to nowsze cuda tej firmy.

      Usuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger