ORIENT TIME


Macie czasami tak, że sięgacie po jakiś kosmetyk, bo podoba Wam się jego opakowanie, wygląd? Ja tak mam - najczęściej tak się dzieje w przypadku kolorówki, ale to zrozumiałe: coś się błyszczy, jest kolorowe - po prostu rzuca się w oczy. Z pielęgnacją już nie jest tak łatwo: miliardy krzyczących napisów i obietnic powodują, że mocno zastanawiam się "co to za cudak?". Wychodzę z założenia, że jak coś jest do wszystkiego i daje nam WSZYSTKO ( jeśli chodzi o efekty ) to raczej na efekt WOW nie ma co liczyć.

Przeglądając ostatnio asortyment Laboratorium Kosmetycznego AVA trafiłam na serię ORIENT TIME. Trochę różu, kwiaty - na opakowaniach, a reszta na totalnej prostocie. Zaczęłam czytać i stwierdziłam, że dwa z tych kosmetyków koniecznie muszę wypróbować.



"Azjatyckie kobiety zachwycają swą urodą. Ich przepis na piękny, młody wygląd dla kobiet z innych zakątków świata był owiany tajemnicą. Laboratorium Kosmetycznemu AVA udało się odkryć sekrety długowiecznego piękna Azjatek. 
Są niemi pielęgnacyjne rytuały składające się ze specjalistycznego masażu twarzy, szyi i dekoltu oraz unikalna kombinacja azjatyckich ekstraktów młodości: z azjatyckiej róży Rosa Multiflora, perfekcyjnie dbającej o młody wygląd oraz znanej od wieków dalekowschodniej medycynie Centella asiatica."



Seria ORIENT TIME liczy sobie raptem 4 kosmetyki:
- Napinająco-przeciwzmarszczkowy krem na dzień ( 33,40zł )
- Liftingująco-regenerujący krem na noc ( 33,40zł )
- Odmładzające serum ( 22,40zł )
- Wygładzające serum ( 22,40zł )

Oba kosmetyki, na które się zdecydowałam, zamknięte są w niewielkich 50ml buteleczkach z dołączoną pompką ( i chwała im za to! moja ulubiona forma aplikacji kosmetyku ). Różowa, kwiatowa szata graficzna - pozostała część opakowania: minimalizm i prostota.



ODMŁADZAJĄCE SERUM ( kremowa formuła )
"Skoncentrowane kremowe serum o silnym działaniu odmładzającym to efekt połączenia zwiększonych dawek składników aktywnych - ekstraktów z róży azjatyckiej, Centella asiatica oraz organicznego oleju arganowego. Wykrazują one intensywne działanie przeciwstarzeniowe. Skutecznie regenerują skórę doskonale napinają, uelastyczniają i głęboko nawilżają. Likwidują suchość i szorstkość naskórka, wzmacniają jego barierę hydrolipidową. Spowalniają proces starzenia. Sprawiają, że skóra jest odżywiona, wygładzona, jędrna, odpowiednio napięta, odmłodzona."

skład:
AQUA, GLYCERIN, PERSEA GRATISSIMA OIL, ISOPROPYL MYRISTATE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, DIMETHICONE, GLYCERYL STEARATE, CETEARYL ALCOHOL, TOCOPHERYL ACETATE, ROSA MULTIFLORA FRUIT EXTRACT, CENTELLA ASIATICA LEAF EXTRACT, OLUS OIL, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, ISOHEXADECANE, CETEARETH-20, CETEARETH-12, XANTHAN GUM, CETYL PALMITATE, POLYSORBATE 60, BUTYLENE GLYCOL, SORBITAN ISOSTEARATE, TOCOPHEROL, CITRC ACID, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYCITRONELLAL, LINALOOL, GERANIOL


WYGŁADZAJĄCE SERUM ( żelowa formuła )
"Aktywne serum z wyjątkową kompozycją dalekowschodnich ekstraktów skutecznie walczy z oznakami starzenia. Bogaty w witaminę C, ekstrakt z owoców róży azjatyckiej uelastycznia, wygładza i napina skórę. Redukuje przebarwienia oraz rozszerzone pory. Stymuluje produkcję białka niezbędnego do prawidłowego nawilżenia skóry. Znana od wieków w medycynie azjatyckiej Centella asiatica działa silnie liftingująco i odmładzająco. Pobudza syntezę kolagenu i elastyny. Widocznie spłyca istniejące zmarszczki i hamuje powstawanie nowych, regeneruje. Wszystkie efekty wzmacnia zastosowane w recepturze nanozłoto. Azjatycka formuła sprawia, że skóra staje się jędrna, gładka, odżywiona i dotleniona. Wyraźnie odmłodzona."

skład:
AQUA, GLYCERIN, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, ROSA MULTIFLORA FRUIT EXTRACT, CENTELLA ASIATICA LEAF EXTRACT, SODIUM CARBOMER, GOLD (NANO), BUTYLENE GLYCOL, CITRIC ACID, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PARFUM, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HEXYL CINNAMAL, HYDROXYCITRONELLAL, LINALOOL, GERANIOL


Ciekawi Was pewnie dlaczego zdecydowałam się właśnie na te dwa kosmetyki? I przede wszystkim, co najważniejsze,: jakie zauważyłam efekty na skórze po stosowaniu tych dwóch, niewielkich buteleczek.
Oba serum stosowałam jednocześnie i naprzemiennie, w zależności od potrzeb mojej skóry - gdy wieczorem okazywało się, że dzień był dla mnie wyjątkowo ciężki - sięgałam raczej po serum odmładzające ( kremowa formuła ), które przynosiło dużą ulgę mojej skórze, już od pierwszego maźnięcia działając na nią odżywczo, relaksująco ( no a czy jest coś co wygląda młodziej niż rozświetlona, zrelaksowana skóra twarzy? ). Mam wrażenie, że formuła tego serum jest bardziej treściwsza - choć nadal jest dość lekkim kremem ( bez obaw, nie mamy tu do czynienia z gęstym mazidłem ). Pod wpływem masowania i ciepła skóry, krem zmienia się wręcz w emulsję, co pozwala nam łatwo i bezproblemowo rozprowadzić go na twarzy. Wchłania się ekspresowo, nie pozostawiając na skórze żadnego filmu. Nie czuć na skórze tłustawej warstwy. Skóra nie klei się, serum nie działa na nią komodennie ( nie zapycha! ) - nie pojawił mi się wysyp niedoskonałości. A co jeśli chodzi o efekt stosowania? Coś co naocznie można zauważyć to efekt zdrowej, rozświetlonej skóry. Wygląda zdrowo, zasinienia ( jeśli ktoś ma ) pod oczami stają się jakby jaśniejsze a cała twarz wygląda jak po dobrym śnie lub po prostu po wypoczynku. Na kosmetyk z takim efektem warto zwrócić uwagę, a dokładając do niego odczuwalne nawilżenie i odżywienie - okazuje się za ledwie 20zł mamy do czynienia z naprawdę fajnym kosmetykiem.
Ciekawi Was jak wyglądała moja współpraca z wersją żelową?
Od początku konsystencja tego kosmetyku wydawała mi się dużo lżejsza niż jej kremowego poprzednika, w związku z tym po serum wygładzające sięgałam raczej przy mojej porannej pielęgnacji. Nie myliłam się: żel jest lekki, szybko sie wchłania i nie pozostawiał na skórze odczuwalnej warstwy. Szybko daje uczucie ulgi napiętej skórze, idealnie - szczególnie rano, gdy czas ZAWSZE mnie goni. Chociaż..to nie jest tak, że nawilżył skórę i tyle - odczuwalne było takie jakby wrażenie "naciągnięcia skóry" - ale to całkiem coś innego niż napięta i przesuszona skóra. Na pewno wiecie co mam na myśli. Świetnie współgrał z podkładami w formie fluidu - nie wpływał w żaden spoósb na zmniejszenie trwałości makijażu, podkłady nie rolowały się i nie ścierały podczas aplikacji. Przy stosowaniu tego serum nie pojawiły mi się żadne reakcje alergiczne, jest delikatny dla skóry - nawet nakładany w pobliżu okolicy oczu nie powodował ich łzawienia.

Podsumowując, okazuje się, że nasze polskie, rodzime marki wypuszczają na rynek świetne, tanie kosmetyki na które warto zwrócić większą uwagę zamiast brać pierwszy lepszy słoiczek z drogeryjnej półki.

POZDRAWIAM
OLA





6 komentarzy:

  1. Zdecydowanie masz rację! Uważam, że Polska może pochwalić się wieloma rewelacyjnymi kosmetykami. Szkoda, że w Uk mam niestety bardzo ograniczony do nich dostęp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjeżdżaj do Polski na wakacje z dodatkową walizką na zapasy polskich marek kosmetycznych :)

      Usuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger