OPUNTICA HYDRO HI-LIFT - AVA LABORATORIUM

OPUNTICA HYDRO HI-LIFT - AVA LABORATORIUM


Wielkimi krokami zbliża się zimna część jesieni. Na razie cieplutko i słońce, ale pewnie lada moment możemy się spodziewać znaczącej zmiany aury. Zacznie się zimno i wiatr, kaloryfery zaczną grzać a moja skóra zacznie płakać za solidną dawką regeneracji i nawilżenia. Wyszłam więc z założenia, że za wczasu muszę zadbać o jej pielęgnację, na tyle by nie było szoku i jakoś łagdnie przejść przez tę znaczącą zmianę pogody.

Z nieukrywaną przyjemnością sięgnam po kolejne kosmetyki AVA Laboratorium i najczęściej okazuje się, że zachwycają mnie swoim działaniem
Jakiś czas temu w oko wpadły mi kosmetyki z serii OPUNTICA, ale...krem do twarzy miałam w użyciu, serum też - kończył mi się krem pod oczy i to właśnie po ten kosmetyk z tej zielonej serii sięgnęłam.



 "Gładka skóra w okolicach oczu to rezultat zastosowania niezwykle aktywnych składników kremu na bazie ekstraktu z opuncji figowej. Organiczny ekstrakt skutecznie nawilża, wygładza zmarszczki i przyspiesza regenerację skóry. Formuła wzbogacona w ekstrakt ze świetlika lekarskiego i panthenolu łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia delikatnej skóry pod oczami, zmniejsza opuchliznę. W połączeniu z masłem aloesowym wzmacnia barierę lipidową naskórka, stymuluje odnowę komórkową. Pozostawia skórę gładką, odpowiednio nawilżoną, elastyczną i odświeżoną.
Krem przeznaczony dla cery po 30 roku życia."

skład:
AQUA, GLYCERIN, GLYCERYL STEARATE, CETYL ALCOHOL, POLYGLYCERYL-6 PALMITATE/SUCCINATE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, DIMETHICONE, CETEARYL ALCOHOL, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT, COCOS NUCIFERA OIL, OPUNTIA FICUS-INDICA STEM EXTRACT, PANTHENOL, TOCOPHERYL ACETATE, XANTHAN GUM, OLUS OIL, TOCOPHEROL, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, DISODIUM EDTA, CITRIC ACID, DISODIUM HYDROGENORTHOPHOSPHATE DIHYDRATE, PARFUM, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, LINALOOL, GERANIOL, CI 75815




Pierwsze zaskoczenie jeśli chodzi o ten kosmetyk nastąpiło tuż po otwarciu opakowania, a zdziwiła mnie jego konsystencja. Do tej pory byłam przyzwyczajona do tego, że kosmetyki przeznaczone do pielęgnacji delikatnej skóry pod oczami są raczej dość lekkie w konsystencji, powiedziałabym wręcz, że takie bardziej rzadkie. W przypadku kremu OPUNTICA okazało się, że mam do czynienia z czymś zaskakująco gęstym - skojarzenie miałam wręcz z solidnym masłem do ciała. Zdziwiłam się i zastanowiło mnie to, czy to nie będzie zbyt ciężkie? 
Całe szczęście, okazało się, że mimo tej gęstej konsystencji, krem jest całkiem lekki, łatwo sie rozsmarowuje i zaskakująco szybko wchłania.
Druga kwestia to zapach. Wyczuwalny w opakowaniu i przez krótką chwilę przy aplikacji - później "wietrzeje" na tyle, że nie drażni nosa, nie jest wyczuwalny i w żaden sposób nie podrażnia oka. Nie wiem czy Wy też tak macie, że jak nakładacie w okolicy oczu jakiś kosmetyk, który jest za bardzo perfumowany, intensywnie zapachowy - oczy zaczynają Wam łzawić? Ja tak mam w przypadku większości kosmetyków, tu jednak nie pojawiła się taka reakcja. To na plus.
Zaskoczyło mnie również opakowanie. Dlaczego? Zasadniczo większość kosmetyków z kremami, emulsjami pod oczy to niewielkie opakowania, bo i niewielka ilość kosmetyku jest nam potrzebna do pielęgnacji tej okolicy. W przypadku kremu AVA mamy doczynienia z dużym słoiczkiem, dość standardowym dla kremów do twarzy.
To tyle jeśli chodzi o takie dodatkowe sprawy, pora przejść do kilku słów na temat działania kremu.
Chciałam o jednej rzeczy napisać na samym końcu, ale nie da się tak, więc już teraz powinnam Wam się przyznać, że tego kosmetyku używałam do pielęgnacji CAŁEJ TWARZY a nie tylko pod oczy.
Okazało się, że krem ten niesamowicie nawilża skórę, wygładza ją i napina. Nie jest to jednak nieprzyjemne napięcie, które powoduje, że pojawia sie u nas chęć nałożenia na twarz czegoś dodatkowo nawilżającego. Napięcie jest delikatne, odczuwam je jak takie jakby naciągnięcie skóry.
Skóra robi się przyjemnie gładka, suche skórki są niezauważalne i nieodczuwalne.
Krem idealnie sprawdza się do stosowania przy nocnej pielęgnacji. W nocy pielęgnuje naszą skórę, a rano budzimy się z fajnie rozświetloną twarzą, opuchlizna ponocna szybciej znika a spojrzenie wydaje się zdrowsze, rozświetlone i zdecydowanie mniej zmęczone.

Kosmetyki AVA Laboratorium uwielbiam. Świetnie się u mnie sprawdzaja, a dzisiejszy post utrzymuje mnie w tym, że powinnam sięgać po kolejne cuda tej firmy.

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA




ZAPACHOWE NOWOŚCI - KATALOG 14/2018 ORIFLAME

ZAPACHOWE NOWOŚCI - KATALOG 14/2018 ORIFLAME


Od dłuższego czasu sięgam po zapachy Oriflame ( co Wam na bieżąco relacjonuję ) i przyznam, że miło mnie zaskakują różnorodnością, trwałością i ciekawym designem flakonów. Cena nie powala na kolana, więc spokojnie można sprawdzać i poszukiwać zapachu No.1. A po za tym - trzeba mieć wybór, prawda? Ostatnio nawet rozmawiałam o tym z koleżanką i ona ma dokładnie tak samo - im większy wybór i różnorodność - tym lepiej. Ulżyło mi, że nie tylko ja mam tak pokręcone podejście.

Do tej pory trafiałam, jeśli chodzi o Oriflame, w moje nuty zapachowe ( dzięki bogu za strony zapachowe w katalogu ), więc stwierdziłam, że zaryzykuję z kolejnym zapachem męskim.


SOUL FOCUS ( woda toaletowa ) - 100ml/99,90zł
"Pradziwa siła pochodzi z wnętrza, więc spraw, by woda toaletowa Soul Focus stała się iskrą, która ją wyzwoli. Ta kompozycja o bardzo męskim charakterze łączy żywiołowość czarnego pieprzu i bergamotki z ciepłym zapachem dymnego bursztynu i skóry. Z pewnością sprawi, że poczujesz niepokonaną moc."

Wodę tę wybierałam ja ( w wiekszośći przypadków tak robię, jeśli chodzi o to czym pachnie mój mąż ) i zdecydowałam się na nią ze względu na nuty zapachowe. Połączenie czarnego pieprzu i bergamotki to moja ulubiona mieszanka jeśli chodzi o zapachy dla panów. Fakt - nie każdemu te połączenie będzie się podobało, niektórzy panowie wolą coś zdecydowanie delikatniejszego, do niektórych po prostu ten zapach nie pasuje.
Jesli chodzi o Soul Focus - jakie mam odczucia po powąchaniu? Jest to intensywny, ale jednocześnie dość świeży zapach, nie drażniący nosa. Z tym aromatem kojarzy mi się poranek, facet, który jest po prysznicu i goleniu. Taki poranny zapach, który roznosi się po całym domu, tuz przed tym jak mąż wyjdzie z domu do pracy. Z czasem jednak zapach łapie takie ciepłe nuty i robi się bardziej otulający, ale dalej dość lekki. 
A już tak na sam koniec - moje przedziwne skojarzenie: jeśli miałabym wybrać mężczyznę, który tak pachnie to koniecznie musiałby to myć ten typowo męski typ, taki prawdziwy i silny facet.


Ok..Coś nowego dla mężczyzn było - pora coś dla nas, dla babeczek.
Tu zdecydowałam się na 3 zapachy: jeden z nich już od jakiegoś czasu pojawia się w katalogu, drugi to nowa edycja zapachu, który już posiadam i trzeci, który jest dla mnie kompletną nowościa.
Wszystkie 3 wybierałam z pomocą stron zapachowych i przyznam, że nakierunkowują mnie one jeśli chodzi o wybór. Wiem, że nie pachną idealnie jak to co znajduje się we flakoniku - mimo wszystko jednak jest to podobny aromat, który pomoże nam, choć trochę, w wyborze.

Zacznę od zapachu, który już jakiś czas pojawia się w katalogach i przyznam, że rzuca się w oczy ze względu na przedziwny kształt flakonu - takie coś innego.




LOVE POTION SECRETS ( woda perfumowana ) - 50ml/119,90zł
"Uzależniający, dekadencki zapach. który oszałamia iskrzącym aromatem owoców, z zaskakującą białą truskawką w roli głównej. Jego serce otwiera się łożem białych kwiatów, a w nucie głębi odsłania swą seksowną naturę, zaklętą w kremowej ambrze, drzewie sandałowym i smakowitej, białej czekoladzie."

Aż żałuję, że tak późno zdecydowałam się na wybór tej wody. Okazało się, że swoją niesamowitą słodyczą, idealnie wpasowała się w moje ukochane nuty zapachowe. Aromat słodkich owoców jest dość wyczuwalny, ale nie dominujący ( i fakt, czuć truskawki ), ale coś co przewodzi w tym zapachu to biała czekolada ( moja ukochana! ). Słodki, otulający, dość ciepły zapach - raczej skierowany do młodych kobiet ( nie widziałabym mojej Mamy czy Babci tak pachnących ) - zapach typowo dzienny, według mnie na wieczór jest zdecydowanie za delikatny ( chociaż wiem, że niektórzy nie robią tego typu podziału ).
Chyba Love Potion Secret stanie się jednym z moich ulubionych zapachów i stanie w pierwszym rzędzie, na równi z innymi, tymi najulubieńszymi.


O wodzie AMBER ELIXIR już Wam wspominałam - jakiś czas temu zdecydowałam się na wodę CRYSTAL. Tym razem podjęłam decyzję o wypróbowaniu wersji bursztynowej.



AMBER ELIXIR ( woda perfumowana ) - 50ml/109,90zł
"Inspiracji do stworzenia tego zzpachu dostarczył bursztyn, jego złocisty czar i tajemniczy urok. Amber Elixir emanuje zmysłowością i ponadczasowym pięknem. Ciepłe nuty mandarynki i wytrawne akordy czarnej porzeczki łączą się z uwodzicielskim zapachem heliotropu, bursztynu i piżma. Czujesz, jak zapach otacza się bursztynową aurą."

Nie jest to lekki letni zapach, z którego zadowolone będą 20-latki. To zapach dla dorosłej, dojrzałej kobiety - mocny, intensywny, trochę ciężki a jednocześnie ciepły, otulający jak gruby, ciepły, zimowy koc. O ile wersja Crystal była z tych lżejszych, w przypadku wersji bursztynowej mamy do czynienia z zapachem typu KONKRET - niesamowicie eleganckim, kobiecym, niepowtarzalnym.
Polecam go fankom zapachów wieczorowych, ciężkawych. Myślę, że najczęściej będę po niego sięgać zimą..


I na koniec coś lekkiego, tak dla kontrastu.


FRIENDS WORLD ( woda toaletowa ) - 50ml/99,90zł
"Radosny, kwiatowy zapach dla kobiety, która ceni prawdziwą przyjaźń. Kwiat cynii emanuje energią więzi, niczym promienny uśmiech nieprzemijającej przyjaźni."

Tu mamy do czynienia z bardzo uniwersalnym zapachem, który podpasuje raczej większości osób, niezależnie od wieku. Słodkawy, lekki, niezobowiązujący aromat. Nie drażni nosa, nie jest to zapach, który wejdzie nam w nos i będzie przeszkadzał. To taka woda, którą na szybko możemy spryskać się zawsze i zawsze będzie pasująca i idealna. Mam skojarzenie z białymi kwiatami, ale nie jest to nic duszącego czy mdłego.


I tyle na dziś. Czy macie jakieś swoje ulubione zapachy Oriflame? Może macie coś do polecenia, po co warto sięgnąć? Chętnie wypróbowałabym coś z Waszego polecenia, może powali mnie na kolana i zajmie miejsce wśród moich ulubionych zapachów.

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA



YOSKINE YOUNG KAO. SKIN - LIFEHACK.

YOSKINE YOUNG KAO. SKIN - LIFEHACK.


Firma Dax Cosmetics zaskakuje mnie coraz bardziej. Lubię kosmetyki Perfecta - są przyjemne w działaniu i bardzo przystępne cenowo. Kolorówkę Celia zna chyba większość kobiet, w różnym wieku. Podkład, korektor Cashmere znam jeszcze z czasów licealnych. 
Natomiast przyznam się, że serię Yoskine znam chyba najmniej. Nie wiem dlaczego, ale do pewnego momentu wydawało mi się, że są to kosmtyki skierowane do zdecydowanie starszej grupy wiekowej, że ich ceny są dość wygórowane.. Okazało się jednak, że Yoskine to kosmetyki skierowane dla wszystkich, a ich ceny wcale nie powalają na kolana. 



I dziś właśnie chciałabym Wam pokazać kosmetyki Yoskine IN-YO TECHNOLOGY YOUNG KAO ( SKIN-LIFEHACK ). Linia składa się z 6 kosmetyków: krem do twarzy ( na noc z kwasem migdałowym ), lotion do twarzy ( pudrowy matujący, na dzień ), micelarny tonik w sprayu, pianka oczyszczająca ( mus pianka do mycia twarzy ), czarna maska peel off ( w saszetkach ) oraz wulkaniczna maska pasta na wypryski. Linię tę kupimy tylko w Perfumerii Douglas, która YOUNG KAO ma na wyłączność.

"Yoskine Young Kao ( KAO po japońskun znaczy twarz ) to wyjątkowa linia kosmetyków do pielęgnacji cery z niedoskonałościami, także ze zmianami trądzikowymi i zaskórnikami. Japońska technologia detoksykacji skóry IN-YO Technology połączona ze specjalistycznymi składnikami aktywnymi, gwarantuje idealną gładkość cery oraz jej zdrowy wygląd bez skazy."



SAN Udoskanalający krem na noc z kwasem migdałowym - 30ml/39,90zł
KONA Pudrowy lotion matujący na dzień - 150ml/36,90zł
SUMI Węglowa czarna maska peel-off - 24ml/21,90zł
KAZAN Wulkaniczna maska pasta S.O.S. na wypryski - 75ml/36,90zł
SHIBUKI Micelarny tonik splash w sprayu - 200ml/32,90zł
JUNSEI Cynamonowy mus pianka do mycia twarzy - 150ml/32,90zł

Ja od pewnego czasu mam możliwośc poznania 4 kosmetyków z tej linii: węglowa maska, mus-pianka, lotion matujący i krem na noc.

Zacznę od pielęgnacji na dzień, czyli od lotionu matującego.



"Super lekki lotion na dzień, który zapewnia natychmiastowe zmatowienie cery i zwężenie porów. Dzięki pudrowym kuleczkom PHOTO-BLUR, pozostawia skórę perfekcyjnie gładką. Zawiera wyciąg z HUBY AGAROWEJ i MANGO."

skład:
AQUA, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, DIMETHICONE, GLYCERIN, DIATOMACEOUS EARTH, DICAPRYLYL ETHER, GLYCERIN, MANGIFERA INDICA FRUIT EXTRACT, OCIMUM BASILICUM LEAF EXTRACT, ZINC PCA, HYDROLYZED CANDIDA  SAITONA EXTRACT, NIACINAMIDE, BUTYLENE GLYCOL, FOMES OFFICINALIS EXTRACT, SODIUM POLYACRYLATE, EUCALYPTUS GLOBULUS LEAF EXTRACT, DIMETHICONE/VINYL DIMETHICONE CROSSPOLYMER, SILICA, HYDROXYACETOPHENONE, LINALOOL, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, HEXYL CINNAMAL, CITRONELLOL, BENZYL SALICYLATE, PARFUM


Lotion okazał się być mocno zaskakującym kosmetykiem. Chociaż miałam już do czynienia z kosmetykami, które z założenia miały działać podobnie to jednak KONA okazał się być ciut inny.
Niewielką porcję kosmetyku wklepujemy w twarz i ..mamy świetną bazę pod makijaż, która natychmiastowo matowi nam skórę i przygotowuje ją na nałożenie podkładu.
Obawiałam się trochę jak lotion będzie współpracował z moimi podkładami, ale okazało się, że kompletnie na siebie nie wpływają - nic się nie ściera, nie roluje i nie traci na jakości.
Po nałożeniu lotionu, skóra staje się wręcz idealnie gładka i kompletnie matowa. A jednocześnie nie czuć na niej nic - w większośći podobnych produktów wyczuwamy na skórze taki jaky silikonowy film - a tu tego nie ma.


Pora na noc na noc ( skoro był na dzień ) - UDOSKONALAJĄCY KREM NA NOC Z KWASEM MIGDAŁOWYM.


"Doskonale wygładzający skórę, lekki krem na noc o działaniu niwelującym niedoskonałości cery, takie jak zaskórniki, wypryski czy rozszerzone pory. Normalizuję pracę gruczołów łojowych i pozostawia cerę idealnie gładką i nawilżoną."

skład:
AQUA, DICAPRYLYL ETHER, GLYCERIN, CETEARYL ALCOHOL, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, C12-15 ALKYL BENZOATE, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLDIMETHYL TAURATE COPOLYMER, DIMETHICONE, NIACINAMIDE, CETEARYL GLUCOSIDE, MANDELIC ACID, MANGIFERA INDICA FRUIT EXTRACT, OCIMUM BASILICUM LEAF EXTRACT, ZINC PCA, HYDROLYZED CANDIDA SAITOANA EXTRACT, BUTYLENE GLYCOL, FOMES OFFICINALIS EXTRACT, PROPYLENE GLYCOL, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, HYDROXYACETOPHENONE, OCTADECYL DI-T-BUTYL-4-HYDROXYHYDROCINNAMATE, SODIUM HYDROXIDE, LINALOOL, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, HYXYL CINNAMAL, CITRONELLOL, BENZYL ALCOHOL, BENZYL SALICYLATE, PARFUM, CI 15986


- higieniczne opakowanie ( moje ulubione ) z pompką
- lekka konsystencja ( nie jest tłusta )
Mimo iż nie mam takich problemów skórnych jak trądzik czy mocno widoczne zaskórniki i wypryski, jak każdej kobiecie zdarzają mi się nieprzewidziane, nieprzyjemne, pojedyncze niespodzianki. Sięgam wtedy po ten krem i grubą warstwą nakładam go na takie pojawiające się niedoskonałości. Mam wrażenie, że krem trochę je przysusza i dzięki temu stają się łagodniejsze, szybciej się goją a tym samym szybciej znikają.
Krem nie przetłuszcza skóry, mam wręcz wrażenie, że wpływa na jej zmatowienie. Jak na razie jestem zadowolona z tych pojedynczych efektów jego działania.


I teraz pora na mój ulubiony kosmetyk z tych czterech, a mianowicie: CYNAMONOWY MUS-PIANKA DO MYCIA TWARZY.


"Mus do mycia twarzy o puszystej konsystencji, który w kontakcie z wodą zamienia się w kremową piankę. Doskonale oczyszcza skórę z zanieczyszczeń i nadmiaru sebum oraz odblokowuje pory. Pozostawia cerę idealnie czystą, znakomicie nawilżoną i jedwabiście wygładzoną. Zawiera CYNAMON i DROBINKI PEELINGUJĄCE."

skład:
AQUA, DECYL GLUCOSIDE, GLYCERIN, CETEARYL ALCOHOL, ALUMINA, C12-15 ALKYL BENZOATE, CETEARYL ETHYLHEXANOATE, ISOHEXADECANE, HYDROLYZED CANDIDA SAITOANA EXTRACT, MANGIFERA INDICA FRUIT EXTRACT, OCIMUM BASILICUM LEAF EXTRACT, NIACINAMIDE, ZINC PCA, CINNAMOMUM ZEYLANICUM BARK EXTRACT, SODIUM POLYACRYLATE STARCH, BUTYLENE GLYCOL, FOMES OFFICINALIS EXTRACT, CETEARYL GLUCOSIDE, HYDROXYACETOPHENONE, OCTADECYL DI-T-BUTYL-4-HYDROXYHYDROCINNAMATE, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, LINALOOL, LIMONENE, HEXYL CINNAMAL, BENZYL SALICYLATE, PARFUM, PROPYLENE GLYCOL, CI 19140, CI 15985


Cóż będę ukrywać..Mus do mycia twarzy okazał się być przebombowym kosmetykiem. Jako pierwszy poszedł w ruch i na stale wylądował w mojej łazience. Używam go regularnie, 2 razy dziennie i mam wrażenie, że dobiję dba szybciej niż bym  sobie tego życzyła ( a w Douglasie online nie można go zakupić :( ).
Bardzo przyjemny, słodkawy, cynanomowy zapach to rzecz, która na pierwszym miejscu przyciąga do tego kosmetyku. Prosta użyciu, bezproblemowa w aplikacji i spłukiwaniu.
Przyjemny kosmetyk. Delikatne drobinki peelingujące pozwalają na subtelny masaż skóry twarzy - bez podrażniania jej. Idealne rozwiązanie przy wieczornej pielęgnacji tuż przed nałożeniem kremu.
Co ważne: mus nie działa jak zwykłe mydło - nie przesusza skóry, nie powoduje pojawienia się nieprzyjemnego napięcia i ściągnięcia. Skóra jest oczyszczona i jednocześnie przyjemnie gładka.


I na koniec zostawiłam sobie coś to ( tak mi sie wydaje ) używała już każda z nas - czarna maseczka węglowa typu peel-off.


"Czarna maska typu peel-off o fenomenalnych właściwościach oczyszczających. Pochłania ze skóry nadmiar sebum oraz usuwa wszelkie zanieczyszczenia. Pozostawia cerę odświeżoną, wygładzoną i zmatowioną."

skład:
AQUA, ALCOHOL, POLYVINYL ALCOHOL, GLYCERIN, HYDROLYZED CANDIDA SAITOANA EXTRACT, MANGIFERA INDICA FRUIT EXTRACT, OCIMUM BASILICUM LEAF EXTRACT, BUTYLENE GLYCOL, FOMES OFFICINALIS EXTRACT, CI 77268:1, BENTONITE, CI 77499, PROPANEDIOL, XANTHAN GUM, SODIUM CITRATE, PPG--BUTETH-, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, DISODIUM EDTA, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, LINALOOL, LIMONENE, HYDROXYCITRONELLAL, HEXYL CINNAMAL, CITRONELLOL, BENZYL SALICYLATE, PARFUM

Kto nie zna masek węglowych? W formie pasty, płatów, peel-off - na pewno którejś już próbowałyście.
- gęsta i żelowa ( jak większość masek peel-off ) - ja nakładam ją na twarz silikonowym pędzelkiem do maseczek
- czarna jak węgiel
- zastyga w dość standardowym czasie ( około 10-20 minut, w zależności od warstwy jaką nałożymy )
- po zastygnięciu łatwo się zdejmuje z twarzy, nie ciągnie zbyt mocno za skórę więc zdejmowanie nie jest bolesne
- bardzo mocno wyczuwalny jest zapach alkoholu ( ale to chyba też standard w przypadku tego typu masek )
A co jeśli chodzi o działanie?
Świetnie radzi sobie z oczyszczeniem niewielkich zaskórników na nosie i w jego okolicy. Pozbawiła mnie kompletnie tych niewielkich czarnych kropeczek. Nie ukrywam, że mile mnie to zaskoczyło. Do tego mam wrażenie, że te niewielkie pory, które mam stały sie bardziej zamknięte ( pewnie i dzięki oczyszczeniu ich ). I na sam koniec, kwestia która ucieszy - matowi skórę.



I co myślicie o tych kosmetykach? Czujecie się, po dzisiejszym poście, zainteresowane? Zajrzycie do Perfumerii Douglas by sięgnąć po serię Young Kao? A może macie do polecenia jakiś inny, konkretny kosmetyk YOSKINE?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
COŚ PIĘKNEGO BY SHINY BOX - WRZESIEŃ 2018

COŚ PIĘKNEGO BY SHINY BOX - WRZESIEŃ 2018


Jak co miesiąc pojawia się kosmetyczne pudełko Shiny Box. I z różnych stron pojawiają się różne rekacje: część osób jest zawiedzionych, część pisze o tym, że oczekiwało czegoś innego a część jest zachwycona i cieszy się z możliwości wypróbowania nowych, niespotykanych w stacjonarnych drogeriach - kosmetyków.
Ja nie mam jakichś szczególnych oczekiwań jeśli chodzi o te kosmetyczne pudełeczka - cieszę się z możliwości wypróbowania niektórych kosmetyków, innymi obdarowuję najbliższych i też jest radość.



Dziś chciałabym Wam, jak co miesiąc, zaprezentować zawartość mojej wrześniowej niespodzianki i zostawić kilka słów jeśli chodzi o pierwsze wrażenia.
Nie przedłużając - zaczynajmy!



Zacznijmy od zawartości ulotki i sprawdzenia czego możemy oczekiwać w różnych wersjach pudełka, które może do nas trafić. Jak zauważycie - mamy do czynienia z iście pielęgnacyjnym boxem.




Jak w każdym pudełku znalazłam różnego rodzaju kody zniżkowe, którymi jak zawsze dzielę się z Wami - może ktoś skorzysta i będzie miał możliwość zapłacenia kilku złotych mniej za zakupy.





Przejdźmy jednak do konkretów, czyli do zawartości MOJEGO pudełka. Ciekawa jestem jakie byłyby Wasze wrażenia na tego typu produkty.



Zacznę od kosmetyku, który jest największy z całego pudełka i jego obecność spowodowała, że "na dzień dobry" byłam zadowolona.


O'HERBAL ( produkt pełnowymiarowy ) - 22,49zł/500ml
MASKA ZWIĘKSZAJĄCA OBJĘTOŚĆ CIENKICH WŁOSÓW Z EKSTRAKTEM Z ARNIKI
"Maska nadaje włosom dodatkową objętość, uszczelnia strukturę cienkich włosów, wzmacnia ich warstwę keratynową. Ekstrakt z kwiatów arniki wypełnia wnętrze włosa składnikami niezbędnymi dla jego wytrzymałości i objętości."

Z maskami O'Herbal miałam już styczność, m.in. w paczce ambasadorskiej, która jakiś czas temu otrzymałam. Wtedy była to wersja wzmacniająca włosy i chociaż jej działanie było wręcz zachwycające, niestety zapach był kompletnie nie z mojej bajki i trochę zniechęcił mnie do sięgnięcia po ten kosmetyk po raz kolejny. We wrześniowym pudełku trafiła do mnie wersja zwiększająca objętość i przed odkręceniem pudełka, trzymałam kciuki by zapach był znośny a działanie tak samo wspaniałe jak w przypadku wcześniejszego kosmetyku. Otworzyłam - zapach okazał się być całkiem niegłupi, więc maska wylądowała w mojej łazience i na pewno będę po nią sięgać. W ogólnym rozrachunku - jestem zadowlona z tego kosmetyku, zobaczymy jak będzie z jego działaniem.



STR8 ( produkt pełnowymiarowy ) - 13zł/400ml
AHEAD - ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC
"Najnowszy żel STR8 Ahead charakteryzuje się męskim, wyrazistym zapachem zgodnym z najnowszymi trendami. Zawiera w sobie nuty bergamotki, pieprzu oraz szałwii muszkatołowej. Nie tylko głęboko oczyszcza skórę ciała, ale również odpowiednio ją pielęgnuje. Dzięki niemu staje się ona aksamitnie miękka i jedwabiście gładka."

Tym razem już od samego początku wiadomo, że nie jest to kosmetyk dla mnie. Coś dla mężczyzn - podrzucę mężowi. Żel pod prysznic to kosmetyk, który ZAWSZE pasuje, bo zawsze się go zużyje, bo zawsze jest potrzebny.



BEAUTE MARRAKECH ( produkt pełnowymiarowy ) - 13,64 - 15,74zł/100ml
DEZODORANT NATURALNY AŁUNOWY W SPRAY'U
"Dezodosrant ałunowy jest połączeniem ałunu potasowego oraz pantenolu. Ałun to naturalny minerał górski składający się ze związków glinu, jednak w przeciwieństwie do soli glinu występujących w dezodorantach nie przenika przez skórę, tworzy jedynie cienką warstwę na jej powierzchni. Wykazuje działanie ściągające, antyseptyczne i przeciwbakteryjne, dzięki czemu doskonale zwalcza przyczyny powstawania przykrego zapachu potu. Działa antubakteryjnie i dezynfekuje. Mix rodzajów."

Do mnie trafiła wersja zielona - na hydrolacie z werbeny. 
Przyznam Wam, że nie mam zielonego pojęcia co myśleć o tym kosmetyku. Nigdy nie miałam styczności z ałunem a tu dodatkowo jeszcze wersja w spray'u. Duża ciekawostka. Myślę, że sięgnę po ten produkt - chociażby po to by zaspokoić swoją babską ciekawość i zobaczyć "z czym to się je". Jeśli się sprawdzi - na pewno zostanie u mnie na dłużej, jeśli nie - puszcze go dalej w ludzi, może komuś się przyda.



BIOTANIQE ( produkt pełnowymiarowy ) - 5,99zł/75ml
NATURALNY KREM ODŻYWCZY
"Naturalnym krem odżywczy oparty na świeżej wodzie proaQua z technologią probiotyczną, która w inteligentny sposób wspiera mikroflorę skóry, długotrwale i dogłębnie nawilża oraz odżywia ją i chroni. Wzbogacony o D-Panthenol i wyjątkowo bogaty w kwasy Omega-6, witaminy i minerały, olej z opuncji figowej, który pozostawia skórę wygładzoną i silnie zregenerowaną. Aktywnie łagodzi podrażnienia, chroni przed przesuszeniem. Odpowiedni dla skóry twarzy i ciała. Bogaty w bezpieczne składniki odżywcze, jest przyjazny skórze wrażliwej. Lekka konsystencja szybko się wchłania, pozostawiając na skórze miłe, aksamitne odczucie."

W pudełku znalazłam również zwykly, najzwyklejszy krem do codziennej pielęgnacji. Zazwyczaj stawiam na kosmetyki o działaniu anty-aging bądź takie o silnie nawilżającym działaniu. Nie wiem jak ten krem wpasuje się w moje potrzeby. Jeśli jednak chodzi o takie codzienne działanie - zapowiada się ciekawie. Zobaczymy jak mi sie sprawdzi.



AUSSIE ( travel size ) - szampon: 7,99zł/90ml, odżywka: 7,99zł/75ml

MIRACLE MOIST - SZAMPON DO WŁOSÓW SUCHYCH
"Postaw swoim suchym i zniszczonym włosom zasłużonego drinka, a od razu odzyskają blask. Kolakcje Aussie Miracle Moist to zastrzyk nawilżenia dla suchych i zniszczonych kosmyków, które odzyskają gładkość, miękkość i blask, zanim sama zdążysz wypić butelkę izotonicznego napoju. Kolekcja obejmuje szampon, odżywkę oraz intensywną odżywkę, które z pewnością staną się nieodzowną częścią Twoich codziennych pielęgnacyjnych rytuałów."

3 MINUTE MIRACLE RECONSTRUCTOR - 3 MINUTOWA INTWNSYWNA ODŻYWKA DO WŁOSÓW ZNISZCZONYCH
"Myślisz, że Twoim suchym kosmykom nie da się już pomóc? Aussie nie może się z tym zgodzić. Aussie wierzy w cuda i Ty także uwierzysz, kiedy Twoja zmarniała fryzura dozna głębokiej przemiany i zacznie budzić powszechną zazdrość. Kolekcja Aussie Repair Miracle wykorzystuje czystą magię, która sprawia, że kosmyki stają się miękkie, błyszczące i pod każdym względem wspaniałe. Kosmetyki zawierają najwspanialsze australijskie składniki, takie jak: orzechy makadamia, awokado i olejek z nasion jojoby."

Nie uwierzycie, ale jestem chyba jedyną osobą, która ( mimo wielkiego BOOOMUU na kosmetyki Aussie jakiś czas temu ) nie miała ich jeszcze w swoich rękąch, że o włosach nie wspomnę. W końcu będę miała możliwośc wypróbowania tych kosmetyków i sprawdzenia skąd te zachwyty. Wersja travel kompletnie mi nie przeszkadza - tak jak i mini produkty, przyda się na jakiś krótki wyjazd.
Miałyście kosmetyki Aussie? Jak Wam się sprawdziły? Czego mogę się po nich spodziewać?


Zostały mi jeszcze dwa kosmetyki do pokazania Wam, oba przeznaczone do pielęgnacji twarzy.


HIALU PURE FORTE ( produkt pełnowymiarowy ) - 21,90zł/10ml
SERUM Z KWASEM HIALURONOWYM
"Gęste serum z kwasem hialuronowym w formie żelu. Jest produktem o najwyższej jakości, nie powodującym podrażnień i uczuleń. Stosowany poprawia nawodnienie skóry właściwej przyczyniając się do poprawy jej elastyczności i sprężystości. Skóra staje się bardziej nawilżona i odżywiona. Regularne stosowanie opóźnia procesy starzenia, a skóra odzyskuje naturalną jędrność i blask."

Czy znalazłby się ktoś niezadowolony z tego typu produktu? Na pewno znacie już świetne działanie kwasu hialuronowego - a jeśli nie, no to jak się bez niego uchowałyście? Ja co jakiś czas robię sobie kurację z kwasem ( najczęściej zimą, kiedy okres grzewczy daje do wiwatu mojej skórze ) i daje przesuszonej skórze niesamowitą ulgę, przyjemnie napina..Zobaczymy czy te serum mnie zachwyci i jakie będą moje wrażenia.


I ostatni kosmetyk - coś innego, nowego.


COUGAR ( produkt pełnowymiarowy ) - 111zł/30ml
OLEJEK DO TWARZY Z BRAZYLIJSKĄ PAPAJĄ ORAZ KWASEM HIALURONOWYM
"Brazylijski olej z papai jest delikatnym, ale pracowitym olejem, zawierającym składniki odżywcze, minerały, przeciwutleniacze i witaminy. Brazylijski olej z papai ma zdolność przenikania głęboko w warstwy skóry, dzięki czemu osiąga fenomenalne rezultaty."

Kompletna nowość dla mnie - nie znam firmy, ba..nie miałam styczności z olejem z papai. Czuję się mocno zaciekawiona. Zastanawia mnie jakie działanie będzie miał ten olejek jeśli chodzi o efekty na skórze twarzy. Jeśli ktoś z Was miał styczność z tego typu olejem - dajcie koniecznie znać czego się spodziewać i jakie są efekty działania.


Dodatkowo w pudełku znalazłam jeszcze taki niewielki drobiazg.


Kompletnie nie znana mi marka. W internecie też niewiele można o niej wyczytać. Informacje jakie się pojawiają pochodzą z beauty blogów i instagrama. Mało tego - lakiery te podobno można również odnaleźć w hipermarketach. Znacie tę markę kosmetyków?


I to tyle jeśli chodzi o zawartość wrześniowego pudełka Shiny Box. Jakie są Wasze odczucia? Byłybyście zainteresowane taką zawartością?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA


Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger