BEZTROSKIE KĄPIELE SŁONECZNE..



Już na początku wakacji trafiła do mnie ciężka kosmetyczka pełna ochrony przeciwsłonecznej od Kolastyny. Wysokie temperatury, piękne słońce za oknem - później urlop na Mazurach. Mogłam sięgnąć po niektóre z tych produktów i zobaczyć jak, i czy w ogółe działaja.

Pierwszym kosmetykiem, po który sięgnęłam i który najszybciej okazał się być potrzebny - to coś dla dzieci. Gdy tylko zaczęły się wakacje, moje dziecko spędzało na zewnątrz cały wolny czas - oczywiście nie zwaracając uwagi na to czy jest w cieniu czy na słońcu. No ale czego wymagać od 7-latki zajętej zabawą? Musiałam sama zadbać o to by chronić jej delikatną skórę na twarzy ( przede wszystkim! ) + ręce i nogi.


Jak chronić to już z grubej rury, prawda? I mamy filtr 50+. Jeśli chodzi o mnie - stosuję zdecydowanie niższe filtry, w przypadku delikatnej skóry dziecka - nie ma co ryzykować, im większa ochrona tym lepiej.

- zapewnia fotostabilną ochronę przed 4 głównymi rodzajami promieniowania, które przyczyniają się do poparzenia słonecznego oraz powstawania wolnych rodników
- wzmacnia funkcje barierowe skóry dzięki prowitaminie D
- ogranicza powstawanie stanów zapalnych skóry dzięki beta-glukanowi
- utrzymuje optymalne nawilżenie skóry
- odpowiedni dla dzieci powyżej 6 miesiąca życia
- stworzony, aby minimalizować reakcje alergiczne
- testowany dermatologicznie i klinicznie
- bezzapachowy
- wodoodporny

Krem okazał się być bardzo delikatny dla skóry - nie pojawiły się po nim żadne podrażnienia, stany alergiczne. Delikatny dla skóry, okazał się być jednak solidną ochroną przeciwsłoneczną. Przeważnie długie przebywanie na słońcu kończy się ( w najlepszym przypadku ) zaczerwienioną skórą. Pojawia się podrażnienie, rozgrzanie, pieczenie. Delikatną skórę dziecka trzeba koniecznie przed tym zabezpieczyć.
Krem jest kosmetykiem kompletnie bezzapachowym, więc po aplikacji ( w gruncie rzeczy bezproblemowej, trochę tylko bieli skórę ) dziecko nie pachnie nam jak perfumeria. Wspominałam już o tym nie raz, że lubie zapach dziecka i nie widzę potrzeby używania przy pielęgnacji dziecka - mocno zapachowych kosmetyków. ( chociaż moja córka wchodzi już w ten wiek, że podobają jej się mocno pachnące, słodko-owocowe żele pod prysznic ).
Trzeba przyznać, że ustrzegł nas przed słonecznym podrażnieniem skóry, pozwolił na spędzenie kilku godzin poza domem bez obaw o wieczorne cierpienia.
Jak dla mnie jest ok - opakowanie nie jest za duże, więc można wrzucić je spokojnie do torebki i nie zajmuje nam niewiadomo ile miejsca, nie ma problemów z aplikacją - w każdej chwili możemy po niego sięgnąć i rozsmarować na skórze.
Ciekawi mnie tylko jedna kwestia. W większości przypadków kremy, emulsje, balsamy przeciwsłoneczne mają dośc dużą pojemność: 100-200ml, a ważność od momentu otwarcia to około 6 miesięcy. Czy udaje Wam się w ciągu tych 6 miesięcy zużyć kosmetyk? Jeśli tak to jakim cudem? A jeśli nie to co robicie po wakacjach - wyrzucacie w pół wykorzystane opakowanie czy macie jakiś sposób?


Z kosmetyków, które otrzymałam od Kolastyny wypróbowałam również 50ml tubeczkę OCHRONNEGO KREMU DO TWARZY ( SPF 30 ) z dodatkiem kwasu hialuronowego.


- zapewnia ochrone przed 4 głównymi rodzajami promieniowania ( UVA, UVB, VL, IR ), które przyczyniają się do poparzenia słonecznego oraz powstawania wolnych rodników odpowiedzialnych za przedwczesne starzenie i fotostarzenie skóry
- obniża ryzyko pojawienia się przebarwień
- uzupełnia nawilżenie dzięki aktywności kwasu hialuronowego
- wodoodporny

Zasadniczo latem jeśli robię makijaż, raczej decyduję się na używanie kosmetyków mineralnych ( szczególnie podkładów ). Owszem zdarza mi się również używać tych tradycyjnych, jednak przy słońcu, wysokich temperaturach i poceniu się, minerały sprawdzają się zdecydowanie lepiej. Ważne jest by chronić skórę nawet pod makijażem, a jeśli dodatkowo możemy zaproponować jej dawkę nawilżenia..
W te lato jednak bardzo często zdarzało mi się nie sięgać po żadne kosmetyki makijażowe, więc tak naprawdę przed wyjściem na plac zabaw, nakładałam na twarz solidną dawkę ochrony ( nie ma nic gorszego niż spalona na buraka twarz - koszmar! ). Nie spaliłam się przeokrutnie, nie płakałam z bólu wieczorem i nie musiałam sięgać po zimny kefir by robic okłady, a jednak skóra została musnięta słońcem i nie jestem już "blada twarzy". Nie zauważyłam też jakiegoś szczególnego przesuszenia skóry, choć przyznaję, że latem sięgnam po mocno nawilżającą pielęgnację - tak na wszelki wypadek.
Istotną kwestią, o której muszę wspomnieć jest kwestia komodenności tego kosmetyku, a raczej jej braku. Przyznam, że mocno obawiałam się zapchanych porów, bo jednak kremy ochronne maja to do siebie, że są dość solidne w swojej konsystencji, plus dodając do tego pocenie się skóry. Efekt mógł by być straszny. Okazało się jednak, że kosmetyk nie spowodował wysypu podskórnych niedoskonałości, nie zapchał mnie. Więc ogromny plus dla niego za to.


W mojej ogromnej kosmetyczce były jeszcze 4 kosmetyki: emulsje, które chciałabym Wam zaprezentować, a na końcu przejdę do dwóch kosmetyków, które baaardzo mnie zaciekawiły.




"Emulsje do opalania Kolastyna oferują skuteczną i fotostabilna ochrone przed 4 rodzajami promieniowania ( UVA, UVB, światło widzialne, promieniowanie podczerwone ), które przyczyniaja się do poparzenia słonecznego oraz powstawania wolnych rodników wywołujących przedwczesne starzenie skóry. Zawarte w formułach karotenoidy, silne antyoksydanty pomagają pobudzić własny system obronny skóry, zapewniaja pielęgnację i ochrone przed fotostarzeniem."

Jeśli chodzi o standardową formułę emulsji, do wyboru mamy te z filtrem: 6, 10, 15, 20, 30 i 50 + emulsje w sprayu: 10, 15 i 30. Myślę, że przy takim wyborze każdy znajdzie odpowiedni dla potrzeb swojej skóry filtr. 


Na koniec jednak zostawiłam dwa najciekawsze kosmetyki. Jeden z nich okazał się być NAJ.

Jest część osób, które uwielbiają się opalać, leżeć plackiem na kocyku lub leżaku i nabierać kolorku. Ja należę do osób, które specjalnie raczej się nie opalają. Jeśli łapię jakich posłoneczny kolor, to tak przy okazji. Nie kładę się na kocyku na kilka godzin i nie czekam na opaleniznę. A dlaczego? A chociażby z powodu koloru mojej skóry. Gdy bardzo delikatnie zażywam kąpieli słonecznych, moja skóra robi się muśnięta słońcem, lekko zabrązawia i wygląda ok. Niestety, gdy przesadzę ze słoncem albo, gdy próbuje się mocniej opalić - w większości przypadków kończy się czerwienią..brr..


Gdy należycie do osób obdarzonych raczej jasną lub bardzo jasną karnacją ( jak ja ), chcecie mieć opaleniznę, ale nie znosicie leżeć plackiem na słońcu - możecie sięgnąc po TURBO PRZYSPIESZACZ OPALANIA DO TWARZY I CIAŁA
Zadaniem tego kosmetyku jest wspomożenie nas w otrzymaniu idealnej opalenizny w zdecydowanie krótszym czasie, poprzez symulowanie wytwarzania melaniny. Jestem niesamowicie ciekawa czy rzeczywiście to działa - czy rzeczywiście skraca czas ekspozycji na słońcu w zamian dając nam ładniejszą opaleniznę? Czy ktoś z Was miał styczność z tym kosmetykiem?

skład:
AQUA, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, PARAFFINUM LIQUIDUM, GLYCERIN, SORBITOL, GLYCERYL STEARATE, PANTHENOL, ETHYLHEXYL METHOXYCINNAMATE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, TOCOPHEROL ACETATE, ARGININE HCL, ALLANTOIN, ELAEIS GUINEENSIS OIL, ORNITHINE HCL, TYROSINE, MAURITA FLEXUOSA FRUIT OIL, ARACHIS HYPOGAEA OIL, SOLANUM LYCOPERSUCUM SEED OIL, DAUCUS CAROTA SATIVA EXTRACT, VACCINIUM MACROCARPON SEED OIL, LINOLEIC ACID, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, TOCOPHEROL, RETINYL PALMITATE, BETA-CAROTENE, DIETHYLHEXYL SYRINGYLIDENEMALONATE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, CETYL PALMITATE, PARFUM, SILICA, CETEARETH-12, CETEARYL ALCOHOL, CETEARETH-20, DECYLENE GLYCOL, CARBOMER, LYCOPENE, ASCORBYL PALMITATE, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, ISOPROPYL MYRISTATE, POLYSORBATE 20, PEG 20 GLYCERYL LAURATE, GLYCERYL OLEATE, GLYCERYL STEARATE, LECITHIN, CITRIC ACID, TRIETHANOLAMINE, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, DISODIUM EDTA, AMYL CINNAMAL, BENZYL SALICYLATE, LIMONENE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, BENZYL ALCOHOL, GERANIOL, ISOEUGENOL, BENZYL BENZOATE


No i pora na ten NAJ kosmetyk. Mimo, iż nie leżę plackiem na słońcu, nie siedzę w ciepłych krajach pod palmami..znalazłam świetny wodoodporny kosmetyk w sprayu, który oprócz zapewnienia mi ochrony z filtrem 30, dodatkowo przynosi ulgę skórze, przyjemnie natłuszcza i świetnie pachnie.


- na mokrą skórę
- odporny na pot
- efekt szybkiej opalenizny

- twoja skóra łatwiej i szybciej uzyska słoneczny koloryt dzięki składnikowi przyspieszającemu opalanie
- masz możliwość aplikacji produktu również na mokrą skórę, bez białych smug i spływania
- zapewnisz fotostabilna ochronę przed 4 głównymi rodzajami promieniowania
- pobudzisz własny system obronny skóry dzięki kartotenoidom - naturalnym i silnym antyoksydantom

Nie jestem w stanie ocenić przyspieszania opalania, bo tak jak już wcześniej wspominałam - moja skóra dość opornie się opala - albo delikanie albo z grubej rury na czerwono. Natomiast - ochronę przeciwsłoneczną mamy, na poziomie 30SPF, do tego fajna forma aplikacji kosmetyku ( spray ), olejkowa formuła, która bezproblematycznie pozwala zaaplikować kosmetyk na skórę - bez białych smug i tłustych zacieków. No i ten zapach - nie wszystkie kosmetyki przeciwsłoneczne ładnie pachną, ale ten..ma naprawdę bardzo przyjemny zapach. No i trzeba dodać jeszcze słowo na temat wydajności - nie mam zielonego pojęcia, kiedy uda mi się zużyć ten kosmetyk. Od otwarcia mam na to 6 miesięcy, staram sie używać go regularnie wychodząc na zewnątrz ( jako ochronę dla rąk, ramion, dekoltu ) a zużycie jest praktycznie niewidoczne.


A Wy zaopatrzyłyście się w ogrom przeciwsłonecznych kosmetyków? Czy raczej uciekacie od słońca a takie kosmetyki omijacie szerokim łukiem?


POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

6 komentarzy:

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger