NO I JAK TU ICH NIE UWIELBIAĆ?


Po raz kolejny MUSZĘ pokazać Wam niesamowity kosmetyk. Nie wiem jak to działa, ale wszystkie, dosłownie wszystkie kosmetyki Lily Lolo uwielbiam.
Dziś chciałabym Wam pokazać kolejny róż z mojej kolekcji. Mam już piękny, niesamowicie błyszczący DOLL FACE oraz delikatnie mieniący się, różowo-brzoskwiniony CHERRY BLOSSOM. Oba idealnie wpasowują się w mój gust ( i umiejętności ) jeśli chodzi o kosmetyki do podkreślania policzków. Oba są delikatne w kolorze ale połyskujące, błyszczące ( w przypadku Doll Face ). Niestety, m.in., brak umiejętności nie pozwala mi na stosowanie róży idealnie matowych. Nie umiem, nie dam rady nauczyć się malować nimi tak by nie robić sobie plam, by nie przesadzić z ilością. Szukam więc rozwiązań. I takim rozwiązaniem są właśnie róże błyszczące, połyskujące, opalizujące - takie, które jednocześnie pozwalają mi na zrobienie efektu różu i rozświetlacza, takie dzięki którym nie narobię krzwydy makijażowi jeśli przesadzę z ilością, takie, których nie muszę idealnie rozprowadzić by dobrze wyglądały. Idealne rozwiązanie, prawda?
Wracając jednak do tematu kosmetyków Lily Lolo. Dwa róże już mam, świetnie mi się sprawdzają i kolorystycznie i przede wszystkim jeśli chodzi o trwałość. No i są idealne na lato, które właśnie nam się zaczęło. Pora więc na jakąś nowość, nowy kolor - CANDY GIRL.


"Delikatnie połyskujące, chłodny, jasno-różowy mineralny róż do policzków. Ten uroczy i niezwykle kobiecy odcień pasuje do większości karnacji."

Po zdjęciach na stronie producenta wydawał mi się dość intensywny w kolorze. Całe szczęście mamy internet, blogerki i swatche. I okazało się, że nie taki "diabeł" intensywny jakby się wydawać mogło - szczególnie po rozprowadzeniu na skórze.



Połyskująco - opalizujący delikatny odcień dość zimnego różu ( przyznam, że okrutnie ciężko było mi uchwycić ten efekt na swatchu ). Bez błyszczących, brokatowych drobin, bez mega blasku ( jak jest np. w przypadku Doll Face ). Jest po prostu połyskujący, więc myślę, że nawet fanki matowych róży mogłyby z nim zaryzykować letnią przygodę.
Ładnie rozprowadza się na skórze, łatwo daje się rozetrzeć, nie robi plam - intensywność daje się stopniować. Jest niesamowicie trwały - przy nałożeniu na podkład mineralny mamy trwały i pewny makijaż na wiele godzin, w przypadku nałożenia na zwykły podkład - po dobrych kilku godzinach okazuje się, że po podkładzie niewiele zostało a róż nadal sie trzyma skóry jak oszalały. Jak dla mnie bomba - szczególnie, gdy za oknem mocno na plusie i skóra się poci, a makijaż szybciej traci swoją trwałość i ładny wygląd.


Ale nie tylko ten róż chciałabym Wam pokazać. Mam też coś co jest dla mnie kompletną nowością jeśli chodzi o kosmetyki mineralne, a to zw względu na formę tego kosmetyku. Nie jest to nic sypkiego. Zapraszam do obejrzenia duo do konturowania, w formie stałej -  w kamieniu!


SCULPT & GLOW CONTOUR DUO - naturalny zestaw do modelowania twarzy
- zestaw do modelowania twarzy: bronzer + rozświetlacz.
"Oto sposób na pięknie rozświetloną skórę, doskonałe zaakcentowane kości policzkowe oraz wykonturowaną twarz."
- naturalny, prasowany bronzer w wyjątkowym twarzowym odcieniu sprawi, że konturowanie stanie się wyjątkowo proste
- odbijający światło rozświetlacz nałożony w niewielkiej ilości idealnie sprawdzi się, gdy będziesz chciała dodać dziennemu makijażowi delikatny "efekt glow", z kolei zaaplikowany w większej ilości da "efekt wow" w makijażu na wielkie wyjścia
- długotrwały efekt i łagodna formuła; w skład zestawu wchodzą mające działanie przeciwstarzeniowe olejek arganowy oraz wyciąg z mikołajka nadmorskiego
- wolny od sztucznych substancji zapachowych oraz talku
- odpowiedni dla wegan



Przyznam, że o ile z kolejnego rozświetlacza w kolekcji - mocno sie ucieszyłam, o tyle co do bronzera miałam lekkie obawy. No, ale czas najwyższy nauczyć się nim posługiwać. Pierwsze próby z bronzerami różnej maści, mniej lub bardziej udane, miałam już za sobą, więc wiedziałam co i z czym się je ( mam też z Lily Lolo bronzer sypki Waikiki, ale to całkiem inny typ kosmetyku ).
Moje obawy okazały się całkiem bezpodstawne. Mamy tu do czynienia z bardzo delikatnym zestawem - efekt intensywności możemy stopniować. Bardziej wprawna ręka może nałożyć od razu odpowiednią ilość i szybko cieszyć się efektem konturu. Mniej wprawiona ręka, za pomocą odpowiedniego pędzla - delikatnie, krok po kroku, stopniując - uzyska odpowiedni efekt.
Oba kosmetyki mają raczej ciepły odcień.


A poniżej - swatche.



Miałyście może te duo? Jeśli tak to jak Wam się sprawdziło?
Jakiego pędzla używacie do konturowania? Co jest według Was najlepsze do nakładania kosmetyków takich jak to duo?


POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA



4 komentarze:

  1. Nic nie miałam z tej firmy, chyba się skusze na jakiś ich produkt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Warto. Myślę, że jak już je poznasz to ciężko będzie zrezygnować.

      Usuń
  2. mam to duo bronzer/ rozświetlacz i od roku używam prawie codziennie. uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger