LUKSUSOWO..GIORDANI GOLD


Kosmetyki Giordani Gold Oriflame kojarzyły mi się z taką lepszą, luksusową serią. Złote elementy na opakowaniu - a całość stonowana i prosta. I chyba właśnie takie miało być założenie twórców.
Początkowo dość skromna seria: perfumy, pudry, pędzel - rozrosła się i ma już chyba wszystkie rodzaje kosmetyków kolorowych + pielęgnacyjne wersje perfumowane.

Mając możliwość wypróbowania tych kosmetyków, wybrałam te które najbardziej mnie zaciekawiły i dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o moich wrażeniach.

Pomadkę Giordani Gold Iconic Matte pokazywałam Wam już na moim instagramie i można tak przeczytać ( w komentarzu ) o moich wrażeniach z pierwszego wspólnego dnia.
"Bardzo aksamitna konsystencja, ładny nasycony kolor, matowa ale nie do końca . Nie wysusza ust i mam wrażenie, że wręcz je wygładza, nie zbiera się w kącikach ust ani w załamaniach. Trwałość zaskakująco niezła - "zjada się" jak większość pomadek, ale dość równomiernie i w ciągu dnia daje się normalnie nanieść poprawki i dalej wygląda dobrze na ustach."
Tak napisałam o niej 3 miesiące temu i dalej podtrzymuję tę opinię. Pomadka jest świetna i na pewno zdecyduje się jeszcze na jakiś kolor z tej serii - mam chęć na coś iście wakacyjnego. Może Pink Touch?



Na zdjęciach z pomadką widzicie również tusz do rzęs Giordani Gold Incredible Lenght. Przyznam Wam, że jeśli chodzi o ten kosmetyk mam mocno mieszane uczucia. Może jest tak, że po prostu ten kosmetyk nie jest dla mnie?
Wielokrotnie, od lat, mówię o tym, że mam "byle jakie" rzęsy - słabe, delikatne, dość rzadkie i krótkie. Wielkie szczoty i bardzo mokre tusze nie wchodzą w grę w moim przypadku, bo najczęściej kończy się to rozmazanym na powiekach tuszem i przysłowiowym efektem pandy.
Jeśli chodzi o tusz Incredible Lenght ma dość standardową szczotkę - nie dużą i nie małą, natomiast jest to szczoteczka z włosiem - dość gęsto ustawionym. Nabiera tusz, ale nie w nadmiarze i w przypadku takich rzęs jak moje - ciężko jest mi je dokładnie pokryć na całej długości ( ślady na powiekach! ). Początkowo tusz jest mocno mokry ( świeży! ), gdy ciutkę podeschnie - zdecydowanie lepiej mi się go używa. Na pewno macie takie tusze, które na świeżo, tusz po otwarciu są nie do końca takie jak lubicie, a przy podeschnięciu - bomba!
W moim przypadku, i takich "byle jakich" rzęs - jest to tusz, który wymaga trochę pracy przy malowaniu - na spokojnie i przy lusterku.



Kolejnym kosmetykiem, który mnie zaciekawił jest kredka do brwi ze szczoteczką ( 29,90zł ) - mam ją w kolorze BLONDE.





Te z Was, które zerkają czasami na moje social media - wiedzą, że na przełomie stycznia i lutego przeszłam drastyczną zmianę fryzury: z bardzo długich włosów ściełam je do pasa i z bardzo ciemnego brązu - zaczęłam schodzić na blond ( w kwietniu był kolejny etap i teraz, za tydzień będzie już chyba efekt finalny ).
Zmiana koloru włosów wiązała się z tym, że musiałam wymienić niektóre kosmetyki kolorowe - między innymi właśnie produkty do brwi. Ciemne brwi przy jasnych włosach - efekt groźnej pani woźnej. No a przecież nie chciałam tak wyglądać. Wszystkie tusze, kredki, pomady, cienie - wszystko okazało się być za ciemne. Potrzebowałam czegoś w chłodnym odcieniu jasnego brązu co pozwoli mi uzyskać dość naturalny efekt na moich brwiach.
I mam. Fajny, chłodny odcień; woskowa kredka + szczoteczka do wyczesywania brwi. Ja jestem za jeśli chodzi o ten kosmetyk.

I na sam koniec zostawiłam kosmetyk, którego byłam chyba najbardziej ciekawa..


Podkład Giordani Gold Liquid Silk - lekki, płynny podkład. "Zapewnia naturalny efekt i jest niewyczuwalny na skórze. Rozpraszające światło składniki sprawiają, że niedoskonałości są mniej widoczne, a cera staje się świetlista, dzięki czemu wygląda młodziej. Zawiera filtr SPF12, chroniący przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Odpowiedni dla cery normalnej i tłustej."


Jak widzicie mamy tu do czynienia z podkładem z ...pipetą. Mleczne szkło, pipeta + złote elementy i całość sprawia wrażenie porządnego kosmetyku. Mnie to przyciąga.
Wiedząc jak czasami wygląda kwestia kolorystyki podkładów, zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień - Porcelain. Stwierdziłam, że lepiej żeby był za jasny niż za ciemny. Jak duże było moje zaskoczenie jak zobaczyłam jak ten podkład wygląda na żywo.




Pomyślałam:"O nie! Za ciemny!". Okazało się jednak, że przy roztarciu nie jest źle.. I fakt, próbując go zaaplikować palcami - nie dość, że nie mogę go dobrze rozetrzeć to jeszcze zostawiam sobie na twarzy ślady palców. Tylko kto jeszcze nakłada podkład palcami? Pędzle, gąbeczki - to właśnie tym teraz pracujemy. Wilgotna gąbeczka i podkład daje się bezproblematycznie rozprowadzić na skórze - bez śladów i smug, a dodatkowo - bez efektu maski. Także tylko gąbeczka jeśli chodzi o ten kosmetyk.
Zanim opowiem Wam o efekcie na skórze, muszę zwrócić uwagę na jego konsystencję, formułę. Jak widzicie jest to kompletnie płynny podkład, ale..nie jest to typowy mokry podkład. Moje pierwsze skojarzenie to suchy olejek. To taka specyficzna formuła - niby płynna ale kosmetyk podczas aplikacji na skórę sprawia wrażenie suchego, pudrowego. Mam skojarzenie z podkładem Affinitone. Na pewno wiecie o jakim typie formuły, mówię. W związku z tym myślę, że ten kosmetyk nie nadaje się dla posiadaczek cery suchej - będzie podkreślał suche miejsca na twarzy. Za to mieszane i tłuste cery będą nim zachwycone. No i warto od razu wspomnieć o jego wydajności! 1-2 krople w zupełności wystarczają na jedną aplikację. Nie wiem ile czasu będę dobijała w nim dna?!
Pora więc na moje wrażenia.
Podkład wzięłam ze sobą na majówkowy wyjazd - czyli warunki ekstremalne: cały dzień na powietrzu w różnej pogodzie + kilometry robione samochodem. Stwierdziłam, że jak da radę to znaczy, że jest świetny.
Podkład nakładałam rano, około godziny 8-9 i spokojnie wytrzymywał do późnych godzin popołudniowych ( ale z poprawkami jeśli chodzi o dokładanie pudru matującego ). Wieczorem miałam co zmywać. Więc już było nieźle. 
Spodziewałam się, że będzie to lekko kryjący podkład, taki idealny na ciepłe letnie dni, dla osób o niewielkich, bądź wręcz, niewidocznych niedoskonałościach. Duże było moje zaskoczenie jak okazało się, że należy on jednak do tych średnio kryjących: radzi sobie z ukryciem przebarwień, zaczerwienień i niedoskonałości. Jest nieźle.
Ładnie współpracuje z bronzerem, różem i rozświetlaczem - bez problemu dają się rozetrzeć, nie tworząc na skórze plam.
Nie jest to podkład o płaskim macie, ale nie ma również drobinek - a jednak efekt, który pojawia się na twarzy jest lekko rozświetlający.
Ja jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku - spełnił moje oczekiwania w zupełności. Daje świetny efekt na twarzy, jest bardzo wydajny, nie przesusza mi skóry, nie powoduje wysypu podskórnych niedoskonałości a w dodatku wcale nie jest strasznie drogi - około 70zł. Mając na uwadze, oprócz działania, wydajność - jest wart tej ceny.

Jeśli chodzi o kosmetyki Giordani Gold - zdecydowanie podkład Liquid Silk zostaje moim ulubieńcem.

POZDRAWIAM
OLA

2 komentarze:

  1. Podkład mnie właśnie najbardziej zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nude Rose to mój ulubiony kolor z tej serii.
    Co do podkładu - jeśli chcesz, żeby ładnie wyglądał nakładany palcami, dodaj do niego kropelkę olejku.

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger