BLASK KOBIECEGO PIĘKNA

BLASK KOBIECEGO PIĘKNA


Co miesiąc przychodzi do mnie pudełko Shiny Box - czasami jestem bardziej zaciekawiona zawartością, czasami mniej. Staram się raczej nie szukać informacji na temat tego co może się z nim znaleźć - grzecznie czekam na kuriera.
W tym miesiącu doczytałam jednak na FB Shiny, że szykują się lekkie zmiany. Jakiś czas temu ulotka została zmieniona na Shiny Magazyn - i uważam, że było to świetne posunięcie, niestety jednak spowrotem mamy ulotkę z wymienionymi kosmetykami z pudełka. Szkoda, szkoda, ale mam nadzieję, że jednak Ekipa Shiny podejmie jeszcze próbę powrotu do beauty gazetki.
Ciekawa byłam jakie zmiany teraz na nas czekają..


Pierwszą, widoczną od razu, był wygląd pudełka zewnętrznego. Zasmiast zwykłego, szarego pudełka - różowe, z gładkiego kartonu. Całkiem przyjemnie, prawda? Taki kobiecy drobiazg jak kolor pudełka..
Ale to nie koniec jeśi chodzi o opakowanie..Otwieramy zewnętrzny kartonik, a tam czeka na nas nowy, błyszczący box.




I tu zaznaczę, że akurat z tej zmiany opakowania jestem bardzo zadowolona. Wcześniejsze, zwykłe, kartonowe pudełka okazywały się być mniej praktyczne na przechowywanie jakichś drobiazgów.
A teraz..Mamy ładne, lakierowane pudełko - w fajnych pastelowych kolorach. Do tego okazuje się, że pokrywka normalnie się zdejmuje i nie jest połączona ze spodem ( jak bywało w poprzednich pudełkach ) - bez problemu możemy wykorzystać to opakowanie na przechowywanie czegokolwiek - na pewno każda/y z Was ma potrzebę posiadania pudełka na takie "cosie".
Tu Shiny załapało plusa.
Pora jednak na prezentację zawartości..




W tym miesiącu mamy wiele wersji pudełek, jest dużo produktów wymiennych. Nie ma miniatur, kosmetyków travel size - mamy same pełnowymiarowe opakowania. Jest coś z pielęgnacji, coś z kosmetyków makijażowych i chyba pierwszy raz - zapach.
Jak zawsze znajdziemy też jakiś kod rabatowy - w tym miesiącu jest to 15%-towy rabat na zakupy w sklepie Lekkie Smaki.




Zacznijmy od kosmetyków kolorowych, tych do makijażu.
W tym miesiący subskrybentki, które od dłuższego czasu są z Shiny Boxem, dzięki ankiecie - miały możliwość samodzielnego wyboru, jednego z dwóch możliwych, kosmetyków MESAUDA MILANO. Do wyboru był: Błyszczyk Extreme Gloss lub Kredka do ust Xpress Lips.




BŁYSZCZYK EXTREME GLOSS ( Provocante 311 ) - ok. 44zł/szt
"Ekstremalnie połyskujący błyszczyk z długotrwałym efektem lakieru, prosto ze słonecznej Italii. Mesauda Milano to młoda i dynamiczna firma z Włoch, wyróżniająca się na rynku swoim profesjonalizmem i umiejętnością zapewnienia wyłącznie najlepszych innowacji w branży kosmetycznej."

KREDKA DO UST XPRESS LIPS ( 101 ) - ok. 28zł/szt
"Jest to ołówek do ust o wyjątkowo miękkiej teksturze, który można łatwo i delikatnie nakładać na usta. Dzięki wysokiej zawartości pigmentów, ta długotrwała formuła ma bogate uwalnianie koloru i długotrwałe krycie."

Kompletnie nie znana mi marka, kosmetyki - pierwszy raz mam z nimi styczność właśnie dzięki Shiny Box. O ile błyszczyk powędruje pewnie do kogoś kto lubuje się w blasku na ustach ( ja wolę zdecydowanie mat ), o tyle kredkę na pewno wykorzystam ( pewnie jako szminkę ). 
Fajnie, że jest możliwość poznania nowej marki - ciekawa jestem innych jej kosmetyków.




MUS POD PRYSZNIC I DO KĄPIELI GRUSZKA-BERGAMOTKA - ok. 9zł/222ml
"Odświeżający i nawilżający mus myjący pod prysznic i do kąpieli NUTKA został stworzony, aby zapewnić uczucie łagodnego odżywienia i nawilżenia całego ciała przy dogłębnym oczyszczaniu. Receptura kosmetyku została oparta na starannie dobranych, delikatnych substancjach myjących, aktywnych składnikach utrzumujących barierę naskórkową oraz różnorodności świata roślin. Bogata formulacja sprawi, iż codzienna higiena wymagającej nawilżenia skóry stanie się pielęgnacyjną przyjemnością, uzupełnioną delikatnym zapachem owoców gruszki i bergamotki. Zawarta w mikrokapsułkach witamina E nada skórze jedwabistej gładkości. Mus myjący zapewnia uczucie długotrwałej świeżości, nie zawiera mydła i slesu."

skład:
AQUA, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM C14-16 OLEFIN SULFONATE, ACRYLATES COPOLYMER, TRIETHANOLAMINE, SODIUM LAUROYL SARCOSINATE, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERL OLEATE, GLYCERIN, CITRUS AURANTIUM AMARA FLOWER EXTRACT, PROPYLENE GLYCOL, PYRUS COMMUNIS FRUIT EXTRACT, PHENOXYETHANOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PEG-150 PENTAERYTHRITYL TETRASTEARATE, PPG-2 HYDROXYETHYL COCAMIDE, LACTOSE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, SUCROSE, ZEA MAYS STARCH, IRON OXIDE YELLOW, TOCOPHERYL ACETATE, HYDROXYPROPYL METHYL CELLULOS, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, PARFUM , LINALOOL, LIMONENE, CI 19140, CI 15510, CI 42090, CI 77492

Kolejna nowość! Przyznam, że nigdzie, w żadnej drogerii, nie rzuciły mi się te tubki w oczy. Polska marka, ciekawe nuty zapachowe ( np. Piwonia-Słodki Migdał albo Len-Echinacea ) i bardzo sympatyczna dla portfela, cena.
Do mnie trafiła wersja gruszkowami jestem zachwycona tym zapachem - nie mogłam się powstrzymać i od razu sprawdziłam czy rzeczywiście mamy do czynienia ze słodkim owocowym aromatem. 
Tuba ląduje w mojej łazience i na pewno niedługo dam Wam znać - jakie są moje wrażenia. Ciekawe czy warto zainteresować się tymi kosmetykami?



MASKA GŁĘBOKO OCZYSZCZAJĄCA Z BIAŁĄ GLINKĄ - ok. 11zł/szt.
"Głęboko oczyszczająca maska stworzona na bazie białej glinki, która doskonale eliminuje zanieczyszczenia, absorbuje z powierzchni skóry nadmiar sebum, łagodzi podrażnienia i rozjaśnia."

Kosmetyki Zielone Laboratorium są mi znane ( odsyłam Was do linku z recenzjami tych kosmetyków ), więc ucieszyłam się z możliwości wypróbowania kolejnego kosmetyku tej marki. Maseczki glinkowe bardzo lubię, więc pewnie już dziś wieczorem sprawdzę jak działa ta saszetka z beauty boxa.


I pora na największe hity tego pudełka. Jeden z nich co prawda doprowadził mnie do WIELKIEGO szoku, ale cieszę się, że będę miała możliwośći sprawdzenia tego cuda (?). Ale po kolei..


COSMIC AURA - DEZODORANT PERFUMOWANY W SPRAYU - OK. 18.99zł/75ml
"Zapach C-THRU Cosmic Aura to idealny produkt na lato. Perfumowana mgiełka idealnie odświeża zapach ciała podczas letnich dni. To zapach dedykowany kobietom, które chcą podkreślić swoją zmysłowość, elegancję oraz tajemniczą "aurę", która ich otacza."

To jeden z tych produktów, który chyba mocno zaskoczył wszystkie subskrybentki. Zaskoczył i bardzo ucieszył. Chyba nie było zapachów ( przynajmniej w przeciągu ostatnich 2-3 lat ) w Shiny Boxie, prawda?
Kolejny zapach w kolekcji mile widziany, szczególnie, że Cosmic Aura to słodkie, ale dość lekkie perfumy. Nie jest to mocny i ciężki zapach, więc idealnie na te wyższe temparatury.
To jeden z tych produktów, z których najbardziej się ucieszyłam jeśli chodzi o kosmetyki, które znalazłam w Shiny Boxie.



CHUSTECZKI DO DEMAKIJAŻU Z MINERAŁAMI Z MORZA MARTWEGO - ok. 104zł/opak. 25 szt.
"Chusteczki te skutecznie czyszczą nawet wodoodporny makijaż. Idealnie sprawdzają się zarówno w użytku domowym, jak i w podróży, zapewniając przy tym odpowiednie nawilżenie i pozostawiając efekt gładkiego, łagodzącego uczucia."

Gdy oglądałam zawartość pudełka i zobaczyłam chusteczki do demakijażu - stwierdziłam, że fajnie, że zbliżają się wakacje - przydadzą się na wyjazd. Marka kompletnie mi nie znana - fajnie będzie poznać coś nowego. Jak zobaczyłam cenę na ulotce to nie mogłam uwierzyć, że chusteczki do demakijażu mogą kosztować aż 100zł. Pomyślałam, że to jakiś błą w druku pewnie i zaczęłam szukać kosmetyków tej firmy w internecie i okazało się, że chusteczki rzeczywiście kosztują około 25$ - czyli około 100zł.. 
W związku z ceną stawiam tym chusteczkom naprawdę wysokie wymagania. Sprawdzę je pod kątem wielu różnych, ciężkich kosmetyków. Zobaczymy czy rzeczywiście są tyle warte..


Jakie macie wrażenia jeśli chodzi o zawartość tego pudełka? Coś szczególnie wpadło Wam w oko?

POZDROWIENIA
OLA



KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW

KURACJA PRZECIW WYPADANIU WŁOSÓW


Od prawie pół roku wspominam o tym jak drastyczną zmianę przeszły moje włosy. Jak dla mnie - całkiem coś innego: z długich włosów na takie ledwie do ramion, i z bardzo ciemnego czekoladowego brązu na dość jasny blond ( jeszcze jedno podejście i będzie idealnie ten kolor, o którym marzyłam ).
Takie drastyczne zmiany wiążą się z koniecznośćią wprowadzenia bardzo intensywnej pielęgnacji. W ruch poszły suplementy ( o jednym z nich opowiem Wam niedługo ), oleje, serum, ampułki - wszystko czego tylko dusza zapragnie ( i są efekty, bo powiedziano mi, że włosy nie są zniszczone ).. No i oczywiście nowy szampon i odżywka.
O ile w przypadku wszystkich cudów - postawiłam na regenerację, o tyle w przypadku podstawy - chciałam powalczyć o zmniejszenie wypadania włosów. Wiem, że jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest moja tarczyca, ale..no sami rozumiecie: człowiek zrobi wszystko i z każdej strony by było lepiej. Endokrynolog niech walczy o tarczycę i jej ogarnięcie, a ja powalczę m.in. o włosy.


Do tej pory, kosmetyki Dermena, kojarzyły mi się z produktami do zadań specjalnych. Myślałam, że te produkty przeznaczone są tylko dla osób borykających się z dużymi problemami. Nie mam zielonego pojęcia skąd takie moje przeświadczenie. Okazało się jednak, że owszem - mają walczyć z problemami, ale "zwykli maluczcy" też mogą je stosować. I tak zaczęła się nasza przygoda.

Mój zestaw to był SZAMPON i ODŻYWKA przeznaczone do włosów suchych i zniszczonych, osłabionych i nadmiernie wypadających. Idealnie!
Oba kosmetyki zapakowane w kartoniki - jeśli chodzi o wygląd: niewiele się tu dzieje. Jest jasno i skromnie, bez krzyczących napisów obiecujących złote góry. Wszystko sprawia wrażenie produktu medycznego, profesjonalnego.
Bez obaw - cena nie przerazi ani nas ani naszego portfela: 200ml, 20zł za sztukę i mamy zestaw. Nie jest źle prawda?



- hamuje wypadanie włosów
- stymuluje odrastanie włosów
- wzmacnia włosy
- chroni skórę przed powstawaniem podrażnień
- zmniejsza przetłuszczanie się włosów
- dokładnie myje skórę głowy i znakomicie pielęgnuje włosy
- nie obciąża włosów

Ciekawe jesteście jak wyglądają w rzeczywistości, obietnice producenta? O tym za sekundkę, teraz dla tych zainteresowanych - skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, PROPYLENE GLYCOL, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, COCAMIDOPROPYL BETAINE, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERYL OLEATE, PEG-150 PENTAERYTHRITYL TETRASTEARATE, PPG-2 HYDROXYETHYL COCAMIDE, METHYL NIACINAMIDE CHLORIDE, PARFUM, DMDM HYDANTOIN, METHYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, PROPYLPARABEN, SODIUM CHLORIDE, HYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, CITRIC ACID, LACTIC ACID, PEG-14 M, SILICA, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE, TOCOPHEROL, ASCORBYL PALMITATE, LECITHIN, BHT, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, LINALOOL

Szampon to przezroczysty żel o przyjemnym, może lekko aloesowym ( tylko skąd? ), zapachu. Aromat jest na tyle delikatny, że nie pozostaje na włosach po umyciu. Wiem, że są osoby, które tego nie lubię, więc ta kwestia może być dla nich dośc istotna. Pieni się jak każdy inny szampon, spłukuje się bezproblemowo.
Takie moje małe spostrzeżenie, zanim opowiem Wam o efektach działania, - jest to kosmetyk dla osób cierpliwych. Efektu nie będzie widać po 2-3 myciach. Ten kosmetyk jest u mnie w użyciu 2 miesiąc ( czasami przerywałam na 1-2 mycia na rzecz innego produktu ) i tak naprawdę niedawno dopiero zauważyłam ( a buteleczka dobija dna - baaardzo wydajny produkt ), zbawienne dla moich włosów, efekty. 
Przede wszystkim coś co rzuca się od razu w oczy - nowe włoski. Dookoła czoła pojawiły mi się małe baby hairs ( myślę, że suplement też na to wpłynął ). Ciężkie do okiełznania, ale to taki miły widok. Druga kwestia to czystość włosów - mam wrażenie, że odkąd używam tego zestawu ( szampon + odżywka ) rzadziej myję włosy, bo nie brudzą, nie przetłuszczają się tak jak kiedyś. 
Zauważyłam też, że wypada mi zdecydowanie mniej włosów niż wcześniej - nie zdejmuję ze szczotki garści kłaczków. Uff..
Do tego dodam jeszcze jedną kwestię. Włosy są porządnie oczyszczone i widać to również w ich uniesieniu, odbiciu od nasady. Są lekkie, nie obciążona a zarazem nie mam puchu na głowie. Obawiałam się tego trochę, bo im jaśniejszy mam kolor na głowie tym większe tendencje do przesuszania i puszenia się włosów, a tu miłe zaskoczenie.
Jest dobrze, bardzo dobrze. Na pewno sięgnę jeszcze nie raz po ten kosmetyk.


Odżywka to idealne uzupełnienie szamponu. Wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie ( bardzo istotna kwestia, szczególnie dla osób o cienkich włosach, które mają tendencje do plątania się ). Dzięki niej są śliskie, gładkie i bardzo przyjemne w dotyku - a jednocześnie nie obciążone. Odżywka podtrzymuje działanie szamponu, nie przyklapuje mi włosów. Są uniesione i puszuste a jednocześnie gładkie. Lubię taki efekt.
Opakowanie odżywki - tuba, napakowana jest nią po brzegi. Wspominałam Wam już kiedyś, że mam tendencje do nadużywania odżywek i masek do włosów - lubię często i dużo. Bałam się, że nie starczy mi jej na cały okres kuracji szamponem. Przyznam, że pod koniec musiałam się mocno ograniczać, ale wystarczyło. Oba opakowania sięgnęły już prawie dna.
Aksamitnie kremowa konsystencja i bardzo przyjemny..dość charakterystyczny zapach. Myślę, że większości z Was skojarzyłby się z tym samym - z takim kremem z płaskiego pudełka z niebieską zakrętką.
I na sam koniec jeszcze skład odżywki, dla tych zainteresowanych:
AQUA, CETYL ALCOHOL, PPG-3 BENZYL ETHER MYRISTATE, CETEARYL ALCOHOL, QUATERNIUM-91, CETRIMONIUM METHSULFATE, TOCOPHEROL ACETATE, DISTEAROYLETHYL DIMONIUM CHLORIDE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, METHYL NIACINAMIDE CHLORIDE, PARFUM, PHENOXYETHANOL, DMDM HYDANTOIN, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, DISODIUM EDTA, BHA, PENTAERYTHRITYL TETRA-DI-T-BUTYL HYDROXYHYDROCINNAMATE, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, LINALOOL

Byłam bardzo mile zaskoczona po tych dwóch miesiącach. Zestaw do nadmiernie wypadających włosów spisał mi się wyśmienicie. Myślę, że jeszcze nie raz do niego wrócę. Może taka kuracja raz-dwa razy do roku?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
LUKSUSOWO..GIORDANI GOLD

LUKSUSOWO..GIORDANI GOLD


Kosmetyki Giordani Gold Oriflame kojarzyły mi się z taką lepszą, luksusową serią. Złote elementy na opakowaniu - a całość stonowana i prosta. I chyba właśnie takie miało być założenie twórców.
Początkowo dość skromna seria: perfumy, pudry, pędzel - rozrosła się i ma już chyba wszystkie rodzaje kosmetyków kolorowych + pielęgnacyjne wersje perfumowane.

Mając możliwość wypróbowania tych kosmetyków, wybrałam te które najbardziej mnie zaciekawiły i dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o moich wrażeniach.

Pomadkę Giordani Gold Iconic Matte pokazywałam Wam już na moim instagramie i można tak przeczytać ( w komentarzu ) o moich wrażeniach z pierwszego wspólnego dnia.
"Bardzo aksamitna konsystencja, ładny nasycony kolor, matowa ale nie do końca . Nie wysusza ust i mam wrażenie, że wręcz je wygładza, nie zbiera się w kącikach ust ani w załamaniach. Trwałość zaskakująco niezła - "zjada się" jak większość pomadek, ale dość równomiernie i w ciągu dnia daje się normalnie nanieść poprawki i dalej wygląda dobrze na ustach."
Tak napisałam o niej 3 miesiące temu i dalej podtrzymuję tę opinię. Pomadka jest świetna i na pewno zdecyduje się jeszcze na jakiś kolor z tej serii - mam chęć na coś iście wakacyjnego. Może Pink Touch?



Na zdjęciach z pomadką widzicie również tusz do rzęs Giordani Gold Incredible Lenght. Przyznam Wam, że jeśli chodzi o ten kosmetyk mam mocno mieszane uczucia. Może jest tak, że po prostu ten kosmetyk nie jest dla mnie?
Wielokrotnie, od lat, mówię o tym, że mam "byle jakie" rzęsy - słabe, delikatne, dość rzadkie i krótkie. Wielkie szczoty i bardzo mokre tusze nie wchodzą w grę w moim przypadku, bo najczęściej kończy się to rozmazanym na powiekach tuszem i przysłowiowym efektem pandy.
Jeśli chodzi o tusz Incredible Lenght ma dość standardową szczotkę - nie dużą i nie małą, natomiast jest to szczoteczka z włosiem - dość gęsto ustawionym. Nabiera tusz, ale nie w nadmiarze i w przypadku takich rzęs jak moje - ciężko jest mi je dokładnie pokryć na całej długości ( ślady na powiekach! ). Początkowo tusz jest mocno mokry ( świeży! ), gdy ciutkę podeschnie - zdecydowanie lepiej mi się go używa. Na pewno macie takie tusze, które na świeżo, tusz po otwarciu są nie do końca takie jak lubicie, a przy podeschnięciu - bomba!
W moim przypadku, i takich "byle jakich" rzęs - jest to tusz, który wymaga trochę pracy przy malowaniu - na spokojnie i przy lusterku.



Kolejnym kosmetykiem, który mnie zaciekawił jest kredka do brwi ze szczoteczką ( 29,90zł ) - mam ją w kolorze BLONDE.





Te z Was, które zerkają czasami na moje social media - wiedzą, że na przełomie stycznia i lutego przeszłam drastyczną zmianę fryzury: z bardzo długich włosów ściełam je do pasa i z bardzo ciemnego brązu - zaczęłam schodzić na blond ( w kwietniu był kolejny etap i teraz, za tydzień będzie już chyba efekt finalny ).
Zmiana koloru włosów wiązała się z tym, że musiałam wymienić niektóre kosmetyki kolorowe - między innymi właśnie produkty do brwi. Ciemne brwi przy jasnych włosach - efekt groźnej pani woźnej. No a przecież nie chciałam tak wyglądać. Wszystkie tusze, kredki, pomady, cienie - wszystko okazało się być za ciemne. Potrzebowałam czegoś w chłodnym odcieniu jasnego brązu co pozwoli mi uzyskać dość naturalny efekt na moich brwiach.
I mam. Fajny, chłodny odcień; woskowa kredka + szczoteczka do wyczesywania brwi. Ja jestem za jeśli chodzi o ten kosmetyk.

I na sam koniec zostawiłam kosmetyk, którego byłam chyba najbardziej ciekawa..


Podkład Giordani Gold Liquid Silk - lekki, płynny podkład. "Zapewnia naturalny efekt i jest niewyczuwalny na skórze. Rozpraszające światło składniki sprawiają, że niedoskonałości są mniej widoczne, a cera staje się świetlista, dzięki czemu wygląda młodziej. Zawiera filtr SPF12, chroniący przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. Odpowiedni dla cery normalnej i tłustej."


Jak widzicie mamy tu do czynienia z podkładem z ...pipetą. Mleczne szkło, pipeta + złote elementy i całość sprawia wrażenie porządnego kosmetyku. Mnie to przyciąga.
Wiedząc jak czasami wygląda kwestia kolorystyki podkładów, zdecydowałam się na najjaśniejszy odcień - Porcelain. Stwierdziłam, że lepiej żeby był za jasny niż za ciemny. Jak duże było moje zaskoczenie jak zobaczyłam jak ten podkład wygląda na żywo.




Pomyślałam:"O nie! Za ciemny!". Okazało się jednak, że przy roztarciu nie jest źle.. I fakt, próbując go zaaplikować palcami - nie dość, że nie mogę go dobrze rozetrzeć to jeszcze zostawiam sobie na twarzy ślady palców. Tylko kto jeszcze nakłada podkład palcami? Pędzle, gąbeczki - to właśnie tym teraz pracujemy. Wilgotna gąbeczka i podkład daje się bezproblematycznie rozprowadzić na skórze - bez śladów i smug, a dodatkowo - bez efektu maski. Także tylko gąbeczka jeśli chodzi o ten kosmetyk.
Zanim opowiem Wam o efekcie na skórze, muszę zwrócić uwagę na jego konsystencję, formułę. Jak widzicie jest to kompletnie płynny podkład, ale..nie jest to typowy mokry podkład. Moje pierwsze skojarzenie to suchy olejek. To taka specyficzna formuła - niby płynna ale kosmetyk podczas aplikacji na skórę sprawia wrażenie suchego, pudrowego. Mam skojarzenie z podkładem Affinitone. Na pewno wiecie o jakim typie formuły, mówię. W związku z tym myślę, że ten kosmetyk nie nadaje się dla posiadaczek cery suchej - będzie podkreślał suche miejsca na twarzy. Za to mieszane i tłuste cery będą nim zachwycone. No i warto od razu wspomnieć o jego wydajności! 1-2 krople w zupełności wystarczają na jedną aplikację. Nie wiem ile czasu będę dobijała w nim dna?!
Pora więc na moje wrażenia.
Podkład wzięłam ze sobą na majówkowy wyjazd - czyli warunki ekstremalne: cały dzień na powietrzu w różnej pogodzie + kilometry robione samochodem. Stwierdziłam, że jak da radę to znaczy, że jest świetny.
Podkład nakładałam rano, około godziny 8-9 i spokojnie wytrzymywał do późnych godzin popołudniowych ( ale z poprawkami jeśli chodzi o dokładanie pudru matującego ). Wieczorem miałam co zmywać. Więc już było nieźle. 
Spodziewałam się, że będzie to lekko kryjący podkład, taki idealny na ciepłe letnie dni, dla osób o niewielkich, bądź wręcz, niewidocznych niedoskonałościach. Duże było moje zaskoczenie jak okazało się, że należy on jednak do tych średnio kryjących: radzi sobie z ukryciem przebarwień, zaczerwienień i niedoskonałości. Jest nieźle.
Ładnie współpracuje z bronzerem, różem i rozświetlaczem - bez problemu dają się rozetrzeć, nie tworząc na skórze plam.
Nie jest to podkład o płaskim macie, ale nie ma również drobinek - a jednak efekt, który pojawia się na twarzy jest lekko rozświetlający.
Ja jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku - spełnił moje oczekiwania w zupełności. Daje świetny efekt na twarzy, jest bardzo wydajny, nie przesusza mi skóry, nie powoduje wysypu podskórnych niedoskonałości a w dodatku wcale nie jest strasznie drogi - około 70zł. Mając na uwadze, oprócz działania, wydajność - jest wart tej ceny.

Jeśli chodzi o kosmetyki Giordani Gold - zdecydowanie podkład Liquid Silk zostaje moim ulubieńcem.

POZDRAWIAM
OLA
ALOESOWO PRZECIWSTARZENIOWO Z EQUILIBRA

ALOESOWO PRZECIWSTARZENIOWO Z EQUILIBRA


Już dawno ten kosmetyk do mnie trafił, już dawno dobił dna a jakoś nie składało się by napisać o nim coś więcej, by zainteresować Was tym kosmetykiem.
Produkty marki Equilibra bardzo lubię, cenię je sobie za działanie. Znam je już kupę czasu i z każdym nowym coraz bardziej mi się podobają. Czy ktoś nie zna ich aloesowego szamponu? Jeśli znajdzie się ktoś taki to niech żałuje i pędzi od razu kupić butelkę.


Dziś nie o szamponie a o kosmetyku do pielęgnacji twarzy.
ALOESOWE PRZECIWSTARZENIOWE SERUM DO TWARZY Z KWASEM HIALURONOWYM
"Wygładzające przeciwstarzeniowe serum do twarzy, nietłuste, łatwo się wchłania, rozświetla skórę pozostawiając ją aksamitnie gładką.
Naturalne składniki zawarte w recepturze wraz z synergistyczną mieszaniną kwasu hialuronowego o zróżnicowanej masie cząsteczkowej, zapewniają doskonałe działanie przeciwzmarszczkowe i zwalczają oznaki starzenia. Duża zawartość, aż 50% żelu aloesowego Equilibra nawilża, koi i chroni skórę twarzy."

skład:
ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, AQUA (WATER), CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERIN, SODIUM HYALURONATE, ORYZA SATIVA (RICE) BRAN OIL, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL, PEG-20 STEARATE, CETOLETH-10, PARFUM (FRAGRANCE), CETEARETH-2, LECITHIN, ASCORBYL PALMITATE, TOCOPHEROL, CITRIC ACID, PHENOXYETHANOL, DISODIUM EDTA, BENZYL ALCOHOL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM HYDROXIDE


Zaskoczyła mnie konsystencja i ogólny wygląd kosmetyku. Nie wiem dlaczego ale spodziewałam się przezroczystego żelu, a tu okazało się, że mamy do czynienia z białą emulsja. Czym się sugerowałam myśląc, że będzie żel? Nie mam pojęcia. Serum jest bardzo lekkie, szybko się wchłania i nie pozostawia na skórze żadnego filmu. W związku z tym świetnie nadaje się pod makijaż ( całkiem nieźle wspólpracuje z moim podkładem: i tym tradycyjnym we fluidzie i z tym mineralnym ) - nie wpływa w żaden sposób na jego jakość. Do tego dodajmy delikatny, zielono-aloesowy, niedrażniacy zapach. 
Jak na sam początek jest ok, prawda?
Kupno serum to wydatek rzędu 35-36zł za 30ml kosmetyku, w szklanej buteleczce z pompką. Mała sugestia z mojej strony - wolałabym żeby buteleczka była choć trochę przezroczysta, by pojawiła się możliwość kontroli zużcia kosmetyku. W tej chwili, przez tą zieleń, nic a nic nie widać.
Lubię kosmetyki, które w składzie mają kwas hialuronowy - świetnie działa na moją skórę. Od razu zauważam odczuwalną różnicę jeśli chodzi o nawilżenie skóry ( oczywiście prze regularnym stosowaniu ). Suche skórki znikają, a twarz robi się przyjemnie gładka i ukojona. Pozbywam się nieprzyjemnego ściągnięcia, napięcia. Bez zaczerwienienia, bez zapychania ( mimo gliceryny dość wysoko w składzie ), bez reakcji alergicznych.
Fajny nawilżacz do codziennego stosowania.

Macie do polecenia jakieś kosmetyki z aloesem? Coś czym warto się zainteresować?

POZDRAWIAM
OLA






SPRING TIME - SHINY BOX WITH NATURA

SPRING TIME - SHINY BOX WITH NATURA



Jak co miesiąc pojawiam się tu z prezentacją najnowszego pudełka Shiny Box.
Czekałam na wiosenne pudełko, bo ciekawa byłam czym nas zaskoczą tym razem..nie przedłużając - pokazuję.
"Obudź się na wiosnę z ShinyBox & Drogeria Natura. Odkryj moc wyjątkowych kosmetyków i udaj się do świata piękna i urody wraz z kwietniowym pudełkiem Spring Time."
źródło: Shiny Box





Jak widzicie nie są to jakieś niesamowicie wielkie rozmiarowo kosmetyki..Co my tu mamy?


NAOBAY Szampon Vitality & Shine ( travel size ) - ok.50zł/100ml
"Organiczny i wegański szampon o pięknym, orzeźwiającym zapachu. Zawiera między innymi odżywcze białko ryżowe i aloes. Wolny od siarczanów i silikonów, zawiera w 99% składniki pochodzenia naturalnego. Produkt opatrzony certyfikatem ECOCERT."

Trochę mała ta buteleczka, ale..na pewno ją wykorzystam. Podróże w trakcie, wakacje zbliżają się wielkimi krokami - produkty travel size i miniatury na pewno się nie zmarnują. Dawno nie miałam żadnego szamponu eco więc ciekawa jestem jak zadziała na moje włosy i jakie będą moje odczucia. Szczególnie, że teraz, po rozjaśnieniu, szczególnie dbam o włosy, by nie doprowadzić do ich przesuszenia i "zsianowacenia" ( piękne słowo mi wyszło! ).




BEAUTE MARRAKECH Naturalna woda różana w spray'u ( travel size ) - ok. 7,20zł/50ml
"Woda różana to ceniony, 100% naturalny hydrolat. Doskonale odżywia i pielęgnuje. Wykazuje właściwości tonizujące, łagodzące, regenerujące. Koi podrażnienia i zaczerwienienia. Wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, zwiększa elastyczność skóry."

Dość rzadko używam akurat różanego hydrolatu, niekoniecznie odpowieda mi zapach tego kosmetyku. W przypadku tego, umieszczonego w wiosennym Shiny Boxie, zapach nie jest jeszcze na tyle intensywny ( co bywa w przypadku wód innych firm ), by mi przeszkadzał. Co jakiś czas na pewno będę go używać - jest to mała pojemność, więc pewnie nawet nie zauważę jak dobiję dna w buteleczce.



7TH HEAVEN Maska do twarzy płachtowa ( produkt pełnowymiarowy ) - ok.11zł/szt.
"To co najlepsze od Matki Natury, marka 7th Heaven zamieniła w serum i nasączyła nim tkaninę maski. Bez bałaganu, bez zamieszania - istny 5 minutowy cud. Tkanina ściśle przylega do skóry, optymalizując dostarczanie kluczowych składników, pozostawiając uczucie odświeżenia i odżywienia."

W pudełku pojawił się mix rodzajów jeśli chodzi o te maseczki i do mnie trafiła BŁOTNA MASKA NAWILŻAJĄCA Z MATERIAŁU BAMBUSOWEGO. Często i chętnie sięgam po maski tej firmy, ale akurat tej jeszcze nie miałam więc chętnie ja wypróbuję, szczególnie, że ma to być produkt o działaniu nawilżającym. Tutaj ekipa Shiny wyjątkowo trafiła w mój gust - maseczki lubię, w każdej ilości!



BLOC Ochronna pomadka do ust Lip Sun Protection SPF 15 ( produkt pełnowymiarowy ) - ok.24zł/szt.
"Lip Sun Protection SPF 15 bazuje na naturalnych, odżywczych składnikach, zapewniających silne nawilżenie i ochronę ust przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym UVB."

Ten kosmetyk był produktem wymiennym z tuszem do rzęs marki So Chic! Ja jestem zadowolona z tego co do mnie trafiło. Tuszy mam pod dostatkiem ( na tyle, że nie zaopatrzam się w nie w przypadku tych szalonych drogeryjnych promocji ), a jednak typowej szminki z ochroną przeciwsłoneczną nie mam..a wakacje się zbliżają..



SILCARE Lakier hybrydowy Color IT ( produkt pełnowymiarowy ) - ok. 11,99zł/6g
"Zwiększona ilość pigmentu daje efekt doskonałego krycia płytki paznokcia wybranym kolorem. Nakłada się łatwo i szybko. Nie osłabia płytki. W 100% ściąga się z paznokcia acetonem lub płynem do hybryd. Hybryda Color IT Premium doskonale utrzymuje się na paznokciach, a jej kolor jest intensywny, nie matowieje."

W moim pudełku znalazłam kolor o numerku 600 - taka zgaszona limonkowa zieleń. Piękny kolor. Niestety ja z niego nie skorzystam. Hybryd nie robię, ba..nawet nie umiem. A na paznokciach od jakiegoś czasu noszę tzw. tytany. Zawsze mogę komuś podarować tę buteleczkę.



KOBO PROFESSIONAL Fashion Color Shine & Care Lipstick ( produkt pełnowymiarowy ) - ok. 13,49zł/szt.
"Pomadka łącząca zalety błyszczyka i pomadki. Nadaje ustom piękny kolor, subtelny połysk i pielęgnuje je dzięki zawartości masła Shea i witaminy E. Wygodna w aplikacji. Mix kolorów."

Trafił do mnie odcień 202 NATURAL - delikatny, zgaszony nudziak o różowym odcieniu. Bardzo ładny kolor. Nie będę ukrywać - kosmetyki KOBO lubię ( widziałyście post o nowej serii w szafach KOBO? ), więc z tej kredki się ucieszyłam, a gdy jeszcze okazało się, że kolor jest taki "mój".. Tu wielki plus.



SMARTFOOD Baton z żurawiną i malinami, w polewie jogurtowej ( produkt pełnowymiarowy ) - ok.5,99zł/szt.
"Baton wysokobiałkowy: 35% białek. Idealny jako niskokaloryczna przekąska w diecie, w ciągu dnia lub po treningu. Baton o niskiej zawartości węglowodanów: 28% oraz niskiej zawartości tłuszczu: 11%."

Lubię takie cuda, szczególnie te mocno napakowane ziarnami. W większości sklepów jest to samo, więc chętnie spróbuję batona SmartFood, który jest dla mnie kompletną nowością ( nie widziałam produktów tej firmy na półce w sklepie ). Baton - fajna rzecz jako dodatek do kosmetycznego pudełka.


Podsumowując: nie jest to złe pudełko. Są w nim kosmetyki, które mnie zadowoliły, jak np: maseczka czy kredka KOBO. Dużo jest tym razem mniejszych produktów, ale ja się nie zniechęcam..Zobaczymy co będzie w kolejnym boxie.


POZDRAWIAM
OLA





Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger