PO MĘSKU..

PO MĘSKU..


W większości, moje posty jednak są o kosmetykach dla kobiet - makijaż, pielęgnacja..czasami trafia się coś dla dzieci, rzadko, a nawet bardzo - pojawia się coś z działu męskiego.
Dzisiaj będzie więc o 3 kosmetykach dla naszych panów - krótko, konkretnie i na temat.

Jakiś czas temu pokazywałam Wam, na instagramie, nowy zapach jaki trafił do mojego męża. Już wtedy pisałam Wam, że mamy problem jeśli chodzi o męskie zapachy: on woli te świeże i dość lekkie, ja uwielbiam mocne i pieprzowe. Ciężko jest w takim przypadku znaleźć kompromis - i najczęściej nawet go nie szukamy - mój mąż pachnie tak jak ja lubię, bo to najczęściej ja kupuję mu perfumy i wody toaletowe. Tym razem jednak było ciut inaczej..


Woda toaletowa VENTURE trafiła do mnie z niespodzianki.
"Świeża i czysta kompozycja Venture sprawi, że dzięki chłodzącej mięcie poczujesz się bardziej pewny siebie. Korzeń damiana i cedr wniosą nutę zmysłowości, co sprawi, że zapach będzie w pełni oddawał Twój męski magnetyzm."

Zapach rześki, bardzo świeży, dość delikatny a zarazem zaskakująco trwały - na tyle uniwersalny, że będzie pasował i młodemu chłopakowi i dojrzałemu mężczyźnie. Idealnie wpasował się w to co mój małżonek lubi najbardziej. Podrzuciłam mu buteleczkę na półkę i zauważyłam, że coraz częściej jest w użyciu. Cieszę się, że mu podpasował - "ubolewam" nad faktem, że moje ulubione męskie zapachy poszły w odstawkę :)



Nie wiem czy kiedykolwiek uda mi się przekonać męża o konieczności stosowania kremów pod oczy. Szczerze w to wątplię. Argument o starzeniu się też na niego nie działa - od 8 lat twierdzi, że ma 25 lat..i chyba dalej w to wierzy?!
NORTH FOR MEN to męska marka pielęgnacyjna Oriflame. Seria liczy sobie 12 kosmetyków: od takich podstawowych jak żel pod prysznic czy pianka do golenia, po te bardziej wyspecjalizowane jak pokazany powyżej przeciwzmarszczkowy krem pod oczy ( 29.90zł ). Fajnie, że różne marki kosmetyczne otwierają się również na potrzeby niektórych mężczyzn i pojawiają się właśnie tego typu kosmetyki..

I na koniec coś co jest u każdego w domu - podstawa! Żel pod prysznic.



Bardzo świeży, limonkowo-cytrynowy zapach, morski - chyba tak mogłabym opisać żel Discover New Zealand Journey. 250 ml idealnej świeżości - świetny zapach na rozpoczęcie dnia: bardzo energetyzujący, pobudzający. Mimo iż ja sama jestem fajną raczej słodyczy w czystej postaci, zdarzało mi się sięgnąć po ten żel ( szczególnie przy porannym prysznicu ) - właśnie ze względu na ten rozbudzający aromat. 
Fajnie się pieni, nie wysusza skóry - a pozostawia na niej niesamowicie świeży zapach, który wbrew pozorom nie gryzie się, nawet z damskimi ( sprawdzone ) perfumami :) 
Czekam na inne wersje zapachowe.

BUZIAKI
OLA

NOVACLEAR ATOPIS - PIANKA DO MYCIA TWARZY I CIAŁA

NOVACLEAR ATOPIS - PIANKA DO MYCIA TWARZY I CIAŁA


Zerkajcie od jutra na mój instagram - zobaczycie jak spędzam majówkę :) Będzie duuużo wrażeń!

Są pewnego rodzaju kosmetyki, bez których nie wyobrażamy sobie naszej pielęgnacji. Ja tak mam z produktami do mycia, oczyszczania twarzy. Nie wyobrażam sobie ograniczenia się do zwykłego mydła..Żele oczyszczające, z drobinkami, peelingujące, pianki, emulsje..kosmetyk dedykowany oczyszczaniu twarzy musi u mnie być. 



Jest to pianka przeznaczona do pielęgnacji cery suchej, wrażliwej, atopowej, skłonnej do podrażnień. "Delikatna formuła zgodna z fizjologicznym pH skóry 5,5 skutecznie oczyszcza, nie naruszając naturalnej lipidowej bariery ochronnej skóry. Ekstrakt z lukrecji ma działanie antybakteryjne i przeciwzapalnie, zmniejsza podrażnienia i zaczerwienienia. W połączeniu z organicznym olejem konopnym o właściwościach natłuszczających pianka pozostawia skórę nawilżoną, gładką i miękką w dotyku. Pianka nie zawiera mydła."
źródło: ATOPIS

skład:
AQUA, COCAMIDOPROPYL BETAINE, AMMONIUM LAURYL SULFATE, CAPRYL/CAPRAMIDOPROPYL BETAINE, CANNABIS SATIVA SEED OIL, BENZYL ALCOHOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PHENOXYETHANOL, PROPYLENE GLYCOL, GLYCYRRHIZA GLABRA EXTRACT, DISODIUM EDTA, CITRIC ACID



Zaczne od kwestii, która może być bardzo istotna dla wielu osób ( szczególnie jeśli chodzi o osoby wrażliwe ) - pianka jest kosmetykiem kompletnie bezzapachowym. Nie drażni nosa i bez problemu może być stosowana przy wieczornej pielęgnacji. Zwracam na to uwagę, bo są osoby, które, szczególnie na noc, nie mogą używać zapachowych kosmetyków.
W opakowaniu mamy płynną substancję, która po użyciu pompki zamienia się w bardzo delikatną, puszystą piankę. 
Kosmetyku tego używałam tylko do mycia twarzy. Pianka przy kontakcie ze skórą ( i pod wpływem wody ) robi się dość wodnista i trzeba użyć około 3 pompek by tak naprawdę poczuć ją i jej działanie na skórze. Trochę dużo. Zmniejsza się przez to jej wydajność.
Jeśli chodzi o efekty działania - całkiem przyjemnie myje skórę, bez problemów domywa twarz z resztek makijażu, z sebum. Twarz jest czysta, niestety jednak pojawia się odczucie napięcia, ściągnięcia i konieczne jest użycie solidne porcji jakiegoś nawilżacza. 
Pianka nie podrażnia skóry, nie powoduje pojawienia się jej zaczerwienienia. Jeśli chodzi o tę kwestię jest dla skóry łaskawa.

Dość ciekawy kosmetyk, fajny sposób aplikacji i bardzo przyzwoita cena - około 15zł.
Czy ktoś z Was miał z tym kosmetykiem do czynienia? Czy wrażenia były podobne do moich?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
CIEKAWOSTKI Z KOBO - MOJE WRAŻENIA.

CIEKAWOSTKI Z KOBO - MOJE WRAŻENIA.


Jakiś czas temu w szafach KOBO, w Drogeriach Natura - pojawiła się ogromna ilość nowości. Widząc te cuda - można było dostać oczopląsu.
Dziś chciałabym Wam pokazać 3 z tych kosmetyków - od jakiegos czasu są u mnie w użyciu i mówiąc szczerze jestem nimi zachwycona!



Znacie któryś z tych kosmetyków? Jeśli tak koniecznie dajcie znać jakie macie wrażenia..a jeśli są to dla Was kompletne nowości - zapraszam dalej.





Pierwszym kosmetykiem, po który sięgnęłam był MINERALNY PUDER PRASOWANY ( kolor 02 Fair ).
Akurat jakoś tak się trafiło, że skończyłam swój puder matujący i sięgnęłam po ten z KOBO. Producent obiecuje nam naturalne i jedwabiste wykończenie. Podobno puder matuje, jednocześnie delikatnie rozświetlając cerę, sprawiając iż wygląda na gładką i wypoczętą. Brzmi nieźle, prawda?

Pierwszą kwestią, o której chciałabym wspomnieć jest opakowanie. Czarne, błyszczące a jednocześnie bardzo solidne. Nie jest to cienki i "bylejaki" plastik, który pęknie przy pierweszym uderzeniu. W środku mamu lusterko, więc kosmetyk świetnie spisze się jako ten podręczny, noszony w torebce, do poprawek makijażu w ciągu dnia.
Jeśli wspominamy o wyglądzie kosmetyku to warto wspomnieć również o tym uroczym, "słonecznym" tłoczeniu - mnie biorą takie rzeczy i nie będę ukrywać - lubię ładne kosmetyki.
Pora jednak wspomnieć o działaniu tego pudru i o tym, czy warto się nim w ogóle zainteresować.
Bezzapachowy, niesamowicie delikatny dla skóry ( zero zaczerwienień, podrażnień czy wyprysków ) no i najważniejsze - mat. Nie jest to jednak kompletnie matujący puder, który sprawia, że nasz makijaż sprawia wrażenie "płaskiej szpachli". Pojawia się bardzo delikatne, lekko satynowe rozświetlenie skóry. Jest ledwo zauważalne, a jednak nasza twarz wygląda inaczej.
Nałożenie kolejnej warstwy podczas poprawek, sprawia, że dłużej możemy cieszyć się ładnym wyglądem naszego makijażu.
Ja jestem jak najbardziej na tak jeśli chodzi o ten kosmetyk.






Drugim kosmetykiem, którego forma była dla mnie kompletną zagadką był - CUSHION FOUNDATION ( kolor: 1 PORCELAIN ).
Na temat tego typu pokładów czytałam już od jakiegoś czasu i zastanawiałam się "z czym to się je".. "Matujący podkład o lekkiej konsystencji. Zapewnia naturalne wykończenie, pokrycie niedoskonałości oraz wygodną i szybką aplikację. Poziom krycia można stopniować ilością nałożonych warstw."





Niesamowite! Coś tak innego..inna formuła, konsystencja, sposób aplikacji - a efekt..Przyznam, że byłam mocno zaskoczona, bo działanie tego podkładu kojarzyło mi się trochę z podkładami mineralnymi - delikatny pierwszy efekt a z każdą kolejną warstwą - coraz mocniejsze krycie. Nie ma szans na zrobienie sobie na twarzy maski.
Niesamowicie przyjemny kosmetyk - idealny na jakiekolwiek wyjazdy, podróże - tam gdzie liczy się ograniczenie bagażu i tam gdzie pojawia się brak czasu na zabawę gąbeczkami, pędzelkami itp. Tu mamy jakby silikonową, płaską gąbeczkę - a podkład jest w prawie płaskim pudełku, tuż na wyciągnięcie..palca.
Kosmetyk pachnie jak podkład - nic perfumeryjnego, nic co mogłoby drażnić nos.
Bardzo przyjemnie, choć w delikatny sposób matuje - nie błyszczymy się po nim jak oszalałe.
Jednyne co mnie ciekawi w związku z tym kosmetykiem - to jego wydajność. Wiem na ile mniej więcej starcza mi standardowy, klasyczny podkład - ciekawe jak tu będzie.


I na koniec coś co uwielbiają wszystkie ( chyba? ) kobiety, od momentu pierwszego kontaktu. Podkład mineralny. Nie znam osoby, która miała z tym kosmetykiem styczność, znalazła swój sposób na aplikację i powiedziałaby, że to nie dla niej.





Wśród nowości KOBO pojawił się również standardowy podkład mineralny, w słoiczku z sitkiem ( ja mam kolor 02 GOLD ).
"Mineralny podkład sypki. Stapia się ze skórą, kryjąc wszelkie niedoskonałości i zapewniając efekt jednolitego, aksamitnego wykończenia. Bezzapachowy."

Chyba nikogo nie muszę przekonywać o niesamowitym działaniu kosmetyków, podkładów mineralnych, prawda? Czy jest ktoś jeszcze kto powie, że minerały to zło? Ja na co dzień sięgam i po podkłady mineralne, te w sypkiej formie - jak i po te klasyczne podkłady w płynie. Fakt, przyznaję, że do podkładów mineralnych trzeba się przekonać, ale później po prostu jest miłość.
Stopniowane krycie, delikatny efekt i niesamowita trwałość. Czego chcieć więcej?


A teraz koniecznie dajcie mi znać czy w Waszych kosmetyczkach pojawiło się coś z nowości KOBO?!

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
DO LATA BĘDĘ SZŁA..

DO LATA BĘDĘ SZŁA..


W końcu! W końcu doczekaliśmy się jakieś normalnej pogody: za oknem słońce, temperatura mocno na plusie - aż się chce człowiekowi żyć!
Głęboko do szafy schowałam buty zimowe i grubą kurtkę, wybrałam się do sklepu po coś lżejszego - i może powiecie, że za bardzo poszalałam, ale ja już biegam w baletkach ( bez rajstop, stópek i innych tego typu ochraniaczy ).

Zmiana obuwia po zimie wiąże się z jeszcze jedną, według mnie bardzo istotną, kwestią. Trzeba zadbać o stopy. Tak by odsłonięte nie przywoływały na naszej twarzy rumieńców zawstydzenia, by wyglądały na zdrowe, świeże i zadbane.
Czas sięgnąć po cały arsenał: obcinaczki, cążki, odżywki do paznokci pumepksy, maski, kremy, skarpetki pielęgnujące ( kupuję te nawilżające i odżywcze, złuszczające odstawiłam kompletnie ) - i zacząć działać. I mimo iż zimą nie zaniedbywałam pielęgnacji stóp - to jednak na lato trzeba się specjalnie przygotować.
Wśród tego całego "arsenału" znalazła się też nowość ( w moich kosmetykach ) - maska do stóp Oriflame, Feet Up Advanced Intensive Moisture.


Zdecydowałam się na ten kosmetyk z jednego podstawowego powodu - ma to być kosmetyk silnie nawilżający.
"Silnie działająca maska do stóp, zawierająca składniki intensywnie nawilżające - glicerynę, wosk pszczeli i masło shea oraz kompleks Mineral4E. Pomada przywracać kondycję suchej, odwodnionej skórze oraz błyskawicznie zapewnia wzrost nawilżenia aż o 85%."

cena: 27,90zł/100ml



Zwykłe najzwyklejsze opakowanie a w środku...
Spodziewałam się, że skoro ma to być maska to będzie coś treściwego, gęstego - byłam mocno zaskoczona, gdy okazało się, że jest to glicerynowe mazidło ( przy rozsmarowywaniu mocno zauważalne ) o zaskakująco lekkiej jak na taki kosmetyk, konsystencji. 
W związku z tą konsystencją - nie jest to kosmetyk, który wchłania się natychmiastowo. Używając tej maski, trzeba zarezerwować sobie chwilę w bezruchu i dać się kosmetykowi wchłonąć. Początkowo sprawia, że skóra jest natłuszczona, mocno się świeci, kolejnym etapem wchłaniania jest "klejenie się" i dopiero później, po dobrej chwili maska znika z wierzchu skóry.
Pozostawia stopy przyjemnie gładkie, niweluje ich suchość. Te najbardziej newralgiczne miejsca jak pięty, palce - stają się natłuszczone, "łapią" nawilżenie, są gładkie - a zadbana i nawilżona skóra stóp to brak nieestetycznych pęknięć i szorstkości.
Kwestią, na którą chciałabym zwrócić uwagę to zapach. Jest to coś charakterystycznego dla kosmetyków do stóp: mieszanka mięty, eukaliptusa. Ten zapach zawsze kojarzy mi się z produktami przeznaczonymi do pielęgnacji stóp, albo jeszcze kosmetyki, które mają z założenia chłodzić - właśnie tak pachną. Przyznam, że średnio pasuje mi ten zapach, bo jest strasznie intensywny - ale to już kwestia gustu. Tak samo jak nieprzepadam za kosmetykami termicznymi ( całe szcześćie ta maska do stóp nie daje nam takich efektów ) - a wiem, że są dziewczyny, które to uwielbiają.

Podsumowując ten kosmetyk.. 
+ fajna konsystencja, niby lekka ale jednak natłuszczająca
+ niesamowita wydajność: wystarczy niewielka ilość maski by wysmarować całą stopę
+ podczas aplikacji należy zarezerwować sobie trochę czasu, by kosmetyk mógł się w pełni wchłonąć ( mamy czas na relaks z książką, albo możliwość wypicia CIEPŁEJ kawy )
+ bardzo przyjemny, zauważalny efekt nawilżenia skóry stóp, wygładzenia jej ( efekt na dłużej, a nie tylko na chwilkę )
- dość niewielkie opakowanie
- intensywny zapach

W ogólnym rozrachunku - ja jestem na TAK.

POZDRAWIAM WIOSENNIE
OLA

IT'S A GIRLS WORLD - SHINYBOX 2018

IT'S A GIRLS WORLD - SHINYBOX 2018


Jakoś strasznie szybko minęły te święta, prawda? My jeszcze dzisiaj "na wolnym" siedzimy w domu a od jutra powrót do szarej rzeczywistości ( chociaż podobno temperatura ma gwałtownie wzrosnąć, więc może w końcu doczekamy się wiosny? ). Wczoraj zerknęłam w kalendarz i jak zobaczyłam ile wolnego nas czeka to uświadomiłam sobie, że lada moment koniec roku szkolnego, wakacje i urlop - a przecież całkiem niedawno przygotowywaliśmy się do Bożego Narodzenia..

Jak co miesiąc przychodzę do Was ze zdjęciami i moja opinią na temat zawartości najnowszego pudełka Shiny Box. Czy tym razem będę zadowolona? Czy coś mnie zaskoczyło? Ciekawa jestem Waszych opinii, bo czytając komentarze u innych blogerek - widzę, że macie mieszane odczucia..




Niestety Team Shiny Box chyba już na stałe zrezygnował z magazynu jako formy, w której przedstawione są dostępne w pudełku kosmetyki. A szkoda - mam jednak nadzieję, że wrócą do tej mini gazetki.. Shiny? Wrócicie?

Lecimy, więc po kolei w prezentacją zawartości mojego pudełka..


KONTIGO - Pilnik wielowarstwowy ( produkt pełnowymiarowy - 10,99zł ) 
"Pilnik posiada 6 warstw do pielęgnacji paznokci normalnych i łamliwych. Warstwowa konstrukcja wielokrotnie wydłuża żywotność akcesorium. Po zużyciu warstwy pilnika wystarczy ją oderwać - pod spodem znajduje się następna."

Pilnik to jedna z trzech rzeczy, które mogły do nas trafić w marcowym pudełku ( pozostałe to pęseta skośna do brwi - mam! i jest przebombowa; oraz puder brązujący Miyo ). Z tych trzech "produktów" jeśli miałabym wybrać pewnie zdecydowałabym się na pęsetę, bo jest naprawdę świetna. Pilnik na razie skończy w pudełku "na zapas" albo komuś go podaruję. Ja od jakiegoś czasu noszę paznokcie tytanowe i żadne akcesoria do paznokci nie są mi potrzebne.
A już tak na marginesie to ciekawa jestem tego pudru brązującego ( trafił do którejś z Was? ) - mam tak znikomy kontakt z marką Miyo, że chętnie dowiem się jak sprawdza się ten kosmetyk.



EFEKTIMA - Chusteczka brązująca do ciała ( produkt pełnowymiarowy - upominek )
"Wyjątkowa, odpowiednio nasączona chusteczka brązująca o przyjemnym zapachu, do stosowania na twarz i ciało. Starannie dobrane składniki oraz formuła chusteczki zapewniają komfort i skuteczność stosowania."

Tego typu produkty trafiają się co jakiś czas w pudełkach Shiny Box. W większości przypadków albo je komuś oddaje albo wkładam do pudełka z saszetkami ( w oczekiwaniu na lato ). Teraz na przełomie pór roku, kiedy jestem jeszcze dość blada, nie używam tego typu kosmetyków, ale później - kiedy pojawi się słoneczko..



BIELENDA - Sztyft na odrosty i siwe włosy Instant Cover ( produkt pełnowymiarowy - 16,70zł )
"Sztyft, który skutecznie pokrywa odrosty i siwe włosy. Pomaga wydłużyć czas pomiędzy kolejnymi farbowaniami, co zapobiega niszczeniu włosów. Idealnie dopasowują się do koloru włosów i nadają jednolity kolor. Dostępne kolory: jasny brąz, brąz i czarny."

Sam pomysł na kosmetyk - bombowy. Jeśli jest możliwość przedłużenia czasu między wizytami u fryzjera ( co oprócz oszczędzenia włosów, zadba również o nasz portfel ) to trzeba spróbować. I przyznam, że napaliłam się na ten produkt - jestem tuż przed kolejnym farbowaniem, włosy już nie mają tego uroku co pod koniec stycznia..tylko, że kuuuuurczee...trafił do mnie czarny kolor :( I niestety nie wykorzystam go i nie bardzo mam komu go podarować, bo w moim towarzystwie same blondynki :( Będę musiała poszukać innego koloru tego sztyftu, by go wypróbować..



DELIA - Podkład matujący Mineral Velvet Skin ( produkt pełnowymiarowy - 10,40zł )
"Mineralny, trwale matujący fluid o lekkiej konsystencji i aksamitnym wykończeniu. Innowacyjna formuła fluidu absorbuje nadmiar sebum i zapobiega błyszczeniu skóry. Doskonale wyrównuje kolor i drobne niedoskonałości cery."

Miłe zaskoczenie - trafił do mnie podkład w najjaśniejszym odcieniu! Bomba! Będę mogła go wypróbować. Nie miałam w ogóle do czynienia z podkładami tej firmy, więc z dużą ciekawością sobie go wypróbuję. Głębokie nawilżenie, satynowa skóra, naturalny efekt i redukcja oznak zmęczenia - brzmi bardzo obiecująco, a jak będzie w rzeczywistości to dam Wam znać :)



NOVEX - maska nawilżająca włosy Mystic Black Baobab ( travel size - 8zł )
"Głęboko nawilżająca maska do włosów z wyciągiem z baobabu, dedykowana dla włosów suchych, zniszczonych zabiegami chemicznymi oraz termicznymi. Zwiększa elastyczność włosów, zapobiega puszeniu oraz ułatwia rozczesywanie. Nie obciąża włosów, pozostawia je lekkie oraz pełne blasku."

Z kosmetykami Novex miałam już do czynienia i to właśnie dzięki pudełkom Shiny Box. I świetnie się u mnie sprawdzały i za każdym razem ubolewałam nad tym, że opakowanie jest tak niewielkie, a marki nie mogę znaleźć w żadnej drogerii stacjonarnej. Tym razem w pudełku znalazła się maska nawilżająca - idealny kosmetyk dla moim włosów, które potrzebują mega dawki nawilżenia po rozjaśnianiu. Cieszę się z tej maski - tylko żeby pojemność była większa.



FEEL FREE - antyoksydacyjny krem pod oczy bio ( produkt pełnowymiarowy - 67zł )
"Unikalna formuła kremu zapewnia doskonałe nawilżenie oraz pomaga pozbyć się drobnych zmarszczek mimicznych. Marka Feel Free w swoich produktach promuje ideę powrotu do natury - troskę o środowisko naturalne oraz odpowiedzialne korzystanie z zasobów Ziemi. Dlatego też skład kosmetyku w niemal 99% stanowią substancje pochodzenia naturalnego oraz surowce z upraw organicznych."

skład:
AQUA, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, GLYCERIN, POLYGLYCERYL-2 STEARATE, ORYZA SATIVA STARCH, GLYCERYL STEARATE, STEARYL ALCOHOL, PROPANEDIOL, HYDROLYZED HYALURONIC ACID, COFFEA ARABICA SEED EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA FLOWER EXTRACT, PYRUS MALUS FRUIT EXTRACT, CITRUS LIMON FRUIT EXTRACT, MENTHA PIPERITA LEAF EXTRACT, BENZYL ALCOHOL, POTASSIUM SORBATE, SODIUM BENZOATE, XANTHAN GUM, CITRIC ACID, PARFUM, LIMONENE, LINALOOL

Tu miłe zaskoczenie. Krem z fajnym składem marki, której kompletnie nie znam. Mała tubeczka z drewnianą zakrętką skrywa w sobie kremik, który ma zapewnić delikatnej skórze pod oczami, mega nawilżenie. Jestem mocno zaciekawiona tym kosmetykiem i ląduje on od razu w mojej łazience i sprawdzę jak działa.



GO CRANBERRY - olejek do demakijażu twarzy i oczu ( produkt pełnowymiarowy - 29zł )
"Olejek przeznaczony jest do oczyszczania każdego typu skóry. Delikatnie, ale skutecznie, usuwa makijaż i codzienne zanieczyszczenia. Dzięki zawartości dobroczynnych olejów kosmetyk pozostawia skórę zregenerowaną, odżywioną i wolną od podrażnień."

Kosmetyków do demakijażu nigdy dość! - tak powie pewnie każda kobieta, która codziennie sięga po kosmetyki kolorowe. O marce Go Cranberry słyszałam już co nie co, ale jakoś nigdy nie miałam możliwości wypróbowania ich kosmetyków, dlatego z chęcią sięgnę po ten olejek i sprawdzę jak działa jeśli chodzi o oczyszczenie 




I jak Wasze wrażenia jeśli chodzi o te pudełko? Moje dość mieszane, bo są produkty, z których jestem bardzo zadowolona, są takie które mnie zaciekawiły ale nie podeszło z kolorem, a i są takie które trafią do pudełka. Ale w ogólnym rozrachunku nie jest źle - bardziej na plus :)

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA


Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger