CZARNE I BIAŁE - DOSKONAŁE?


Dziś krótki, ale dość rzeczowy post - z dużą ilością zdjęć!
O dwóch pędzlach - jednym, małym i niby niczym się nie wyróżniającym, a drugim dużym, pięknym - kojarzącym się z kimś znanym. 
Moje wrażenia z około pół roku używania..

Zacznę od tego mniejszego..
Jest to pędzel stworzony przez LOVENUE.





Niewielki pędzelek o dość eleganckim wyglądzie - złota skuwka + czarny trzonek, do tego jasne i gęste włosie - elastyczne a zarazem bardzo miękkie i delikatne - przyjemne wrażenia przy dotyku do twarzy. Jego zasadniczym zadaniem ma być pomoc w konturowaniu na mokro, dodatkowo może służyć do nakładania podkładów, kremów BB..itp
Do tego opakowanie pędzla też robi miłe wrażenie całości. No jest nieźle. Cena wbrew pozorom nie powala nas na kolana i nie łapiemy się w panice za portfel - 41zł ( lovenue - pędzel nr 8 ).
UWAGA! Na pędzel jest 2 lata gwarancji! Pierwsze słyszę!




Nie będę robiła z siebie znawcy i eksperta jeśli chodzi o akcesoria makijażowe - napiszę Wam jak sprawdził mi się ten pędzel przez ostatnie miesiące.

Zanim o "działaniu" to może najpierw o wyglądzie?
Pierwsze wrażenie, nowości, pędzel robi świetne. Złota i błyszcząca skuwka, czarny i również błyszczący trzonek ( z tłoczonym złotym napisem ). No, ale przecież wszystko co nowe wygląda pięknie, prawda? Duże zaskoczenie, bo "ósemka" nie tylko nowa. Po około pół roku używania ( może nie codziennego, ale jednak ) pędzelek wygląda prawie jak nowy. Trzonek dalej jest czarny i błyszczący, choć złapał kilka rys ( chociażby od upadków ). Złoty napis się nie wytarł. Złota skuwka nadal ma swój kolor - nic się nie odbarwiło. Tu również pojawiły się rysy - no ale używane rzeczy się niszczą, prawda? Jeśli chodzi o włosie - siedzi w skuwce jak szalone, nie wypada, nie przerzedza się i przede wszystkim nie zmienia koloru. Jest mocno ok.

Konturowanie w ogóle to średnio moja bajka i przyznam szczerze - mocno różnie mi to wychodzi. A co dopiero, gdy mówimy o konturowaniu na mokro - tu tylko nos mi wychodzi tak, że jestem zadowolona! I do tego pędzelek nadaje się idealnie - dobrze się nim nakłada kosmetyk, łatwo rozciera. No, ale mieć pędzel "do samego nosa"? Czy to nie jest zbytnia rozpusta? Używałam go wiec również do nanoszenia korektora, kosmetyków kryjąco-rozświetlających ( takie fajowe peny z Catrice ) pod oczy. Nie mam "ósemce" nic do zarzucenia. To naprawdę świetny pędzel. I taaki ładny..


To był ten mniej znany maluszek..Teraz biały, duży i sygnowany znanym nazwiskiem.




Pierwsze co nam się rzuca w oczy to opakowanie. Niby to tylko zwykły, biały kartonik ale jak dodamy do niego tę fakturę i złoto tłoczone napisy + portmonetkowe zapięcie - robi się elegancko i .. Pędzel nie należy do tych najtańszych ( 130zł ) i nie jest to akcesorium z niższej półki. Mamy tu już do czynienia z czymś pro (?). 
Mowa o pędzlu numer 11 ( lovenue - powder and bronzer brush ), pędzlu z linii BRUSH by Magda Pieczonka ( znacie, prawda? ). I tu też mamy 2 lata gwarancji. Jestem w szoku.



"Pędzel Powder and Bronzer Brush to unikalna propozycja dla kobiet, które pragną wydobyć swoje naturalne piękno. Dzięki zaokrąglonej główce i niezwykle puszystemu włosiu, kosmetyk nałożony 11 w wyjątkowy sposób wtopi się w Twoją skórę i doskonale uwydatni rysy twarzy. Dla pięknego efektu wykończenia, zadbaliśmy również o to, by włosie wykonane było z najdelikatniejszego materiału na rynku - taklonu. By każda z Was mogła cieszyć się eksperymentowaniem z Powder and Bronzer Brush, zadbaliśmy o to, by był nie tylko niezwykle gładki ale także antyalergiczny i bezwonny.
Profesjonalny pędzel Magdy Pieczonki jest zaprojektowany w taki sposób, by jak najdłużej mógł umilać Ci rytuał codziennego makijażu. Profesjonalne włosie zostało połączone z eleganckim trzonkiem za pomocą skuwki z anodyzowanego aluminium. Dzięki temu pędzel jest nie tylko niezwykle trwały, ale także odporny na wszelkie zabrudzenia występujące w trakcie wykonywania makijażu. Charakteru pędzlowi dodaje własnoręczny podpis Magdy wygrawerowany na rączce jedenastki.
Dołączając do zestawu eleganckie, białe opakowanie, które umożliwia przechowywanie i suszenia pędzla, zadbaliśmy również o to, by jego konserwacja nie sprawiała Ci żadnego problemu."
źródło: lovenue.pl




I miałam na czynniki pierwsze "rozłożyć" ten pędzel, ale nie potrafię. Od samego początku, do teraz - bez żadnych "ale" jestem nim zachwycona. To duży pędzel, z konkretnym trzonkiem. Pędzel z włosiem miękkim jak kaczy puch. Obłędny!
Długo miałam problem z tym żeby zacząć go używać. Szkoda mi było, bo był taki mięciutki i bałam się, ze po pierwszym "praniu" nie będzie już tak fajnie. Okazało się jednak, że przy odpowiedniej pielęgnacji ( dostajemy szczegółową instrukcję ) pędzel jest jak nowy. Włosie jest miękkie i sprężyste.
Pędzelek idealnie nadaje się do aplikacji bronzerów, rozświetlaczy. Od jakiegoś czasu to jeden z moich najulubieńszych pędzli. Jakoś tak fajnie się nim pracuje, że nie udało mi się jeszcze "zrobić nim krzywdy". Kosmetyki dają się lekko rozprowadzić, nie robią plam na skórze.
Jedenastka to chyba mój numer jeden jeśli chodzi o wszystkie posiadane pędzle.


Oba okazały się być fajne, chociaż jeśli miałabym wybrać to pewnie zdecydowałabym się na JEDENASTKĘ - to naprawdę aksamitnie miękki pędzel, którego używanie to istna przyjemność. Żeby tylko kosztował ciut mniej..
Miałyście może styczność z którymś z tych pędzli? Albo w ogóle z pędzlami dostępnymi na stronie Lovenue? Jak wrażenia?


POZDRAWIAM
OLA


4 komentarze:

  1. Oba mi się w sumie podobają :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam pędzle Hulu są tanie i bardzo fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Great post darling, so nice and interesting!
    Have a nice weekend! ♥

    New post is on my blog: Visit me, Malefica

    OdpowiedzUsuń

Na moim blogu używam plików cookies różnych podmiotów (Google, Facebook, Instagram, wtyczki społecznościowe) do zbierania i przetwarzania danych osobowych w celu personalizowania treści i reklam oraz analizowania ruchu.
Dodając komentarz pod postem wyrażasz zgodę na zbieranie i przetwarzanie Twoich danych osobowych.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger