NOVAGE - NOCNA REGENERACJA

NOVAGE - NOCNA REGENERACJA


Z dużą ciekawością poznaję kosmetyki Oriflame i zastanawiam się dlaczego do tej pory nie zwróciłam na nie uwagi? Czy ze względu na konieczność zamawiania z katalogu i niemożność posiadania kosmetyku na JUŻ? Na pewno nie są temu winne ceny bo w gruncie rzeczy wcale nie są wysokie..więc dlaczego?
Gdy zapytałam kogokolwiek o to na jaki kosmetyk Oriflame warto zwrócić uwagę - wszyscy ( jak jeden mąż ) mówili o zapachach..i tak - stałam się posiadaczką trzech całkiem różnych flakoników.





POSSESS THE SECRET - woda perfumowana ( 139,90/50ml )
AMAZING PARADISE - woda perfumowana ( 139,90/50ml )
AMBER ELIXIR CRYSTAL - woda perfumowana ( 139,90/50ml )
Wszystkie trzy zapachy są fascynujące, niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju. Gdybym miała wybrać jeden najlepszy - byłoby ciężko. No i te ładne flakoniki..Zastanawiam się teraz, w którą nutę uderzyć i jaki zapach jeszcze wypróbować. Doradzicie?

Ale nie o perfumach chciałam dzisiaj opowiadać..
Oprócz tych sympatycznych flakoników sprawdzam również kolorówkę i pielęgnację tej firmy. Pomadki są obłędne - ale o tym innym razem, dzisiaj bohaterem będzie nocna maseczka regenerująca.




Ładny słoiczek, prawda? Pierwszy rzut oka i mamy wrażenie elegancji, luksusu - szklany o głębokim niebieskim kolorze słoiczek, z lustrzaną zakrętką.

"Obudź się i podziwiaj swoją świeżą, pełna życia i piękną cerę. Intensywnie działająca maseczka bez spłukiwania z silnie odżywczym olejkiem Inca Inchi oraz masłem cupuacu, a także głęboko nawilżającym kwasem hialuronowym usuwa oznaki zmęczenia sprawiając, że rankiem skóra wygląda na wypoczętą."

skład:
AQUA, ISONONYL ISONONANOATE, GLYCERIN, ALCOHOL DENAT., DISTARCH PHOSPHATE, BETAINE, DICAPRYLYL CARBONATE, GLYCERYL STEARATE CITRATE, CYCLOPENTASILOXANE, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER, CYCLOHEXASILOXANE, THEOBROMA GRANDIFLORUM SEED BUTTER, PLUKENETIA VOLUBILIS SEED OIL, BENZYL ALCOHOL, IMIDAZOLIDINYL UREA, CETYL ALCOHOL, STEARYL ALCOHOL, SODIUM CITRATE, XANTHAN GUM, PARFUM, SODIUM HYALURONATE, PHENOXYETHANOL, TOCOPHEROL




Kremowy zapach ( dość delikatny więc nie drażni i nie przeszkadza w zaśnięciu ), przyjemna w konsystencji, dość aksamitna ( ale BARDZO zaskakująca ) formuła. Jako, że jest to kosmetyk do stosowania na noc, spodziewałabym się czegoś o solidnej konsystencji, czegoś cięższego, lekko natłuszczającego. A tu mamy bardzo lekki kremik, który dość szybko się wchłania ( chyba, że moja wiecznie potrzebująca nawilżenia, skóra tak go pije ). Ma to dla mnie ogromne znaczenie, bo ostatnimi czasy ledwo wyląduje w łóżku a już śpię, więc gdy kosmetyk nie wchłaniał by się tak ekspresowo - wszystko wytarłabym w poduszkę. 
Jakie efekty nocnego maseczkowania?
Pierwsza kwestia i dla mnie dość istotna to to, że maska nie zapycha. Nie pojawia mi się po jej użyciu, wysyp niedoskonałości, żadnych podskórnych gulek. To istotna rzecz. Nie podrażnia, nie powoduje pojawienia się jakiś alergicznych plam na skórze i co istotne - nie powoduje łzawienia i szczypania oczu.
Maska całkiem nieźle radzi sobie z nawilżeniem mojej mocno przesuszonej, zimą i grzejącymi kaloryferami, skóry. Nie odczuwam nieprzyjemnego jej napięcia, nie ma szorstkości, znikają suche skórki wokół nosa. Rano skóra jest odświeżona ( nie sprawia wrażenia "zaklejonej" mimo kosmetyku, który "pracował" na naszej twarzy całą noc ), bardzo przyjemna w dotyku.

Uwielbiam różnego rodzaju maseczki - na noc, na dzień, kremowe, glinkowe, żelowe, w płachcie, z serum..Mam w domu całe pudełko z saszetkowymi maseczkami i kilka pełnowymiarowych opakowań. Stosując tego rodzaju pielęgnację - wydaje mi się, że robię dla swojej skóry coś dodatkowego oprócz zwykłych kremów czy serum.

Polecicie mi jeszcze jakieś kosmetyki Oriflame? Chętnie wypróbowałabym coś jeszcze..

POZDRAWIAM
OLA

CZARNA PIELĘGNACJA YOSKINE - REDUKTOR ZMARSZCZEK

CZARNA PIELĘGNACJA YOSKINE - REDUKTOR ZMARSZCZEK


Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami..część z Was pewnie już szaleje na zakupach, a część ( tak jak ja ) zasuwa w domu na szmacie próbując odgruzować swoje mieszkanie. Nie będę przeginać i okien specjalnie nie będę myła ( no bo przecież bez względu na to czy umyję okna czy nie to święta się odbędą ) - a tuż po zapaleniu płuc nie mam chęci załapać kolejnej choroby. Będę miała "brudne" okna - świat na zewnątrz przez nie widać, więc chyba  nie jest jeszcze tak źle?

Dziś chciałabym Wam pokazać kosmetyk, który już dobił u mnie dna a jest czymś ciekawym, więc warto o nim wspomnieć.


Yoskine, BAMBOO-SEI INTENSE
CZARNY REDUKTOR ZMARSZCZEK Z WĘGLEM BAMBUSOWYM - krem na dzień i na noc
cena: około 50zł/50ml

Czarne maski, płatki na nos - ale krem? I to taki, którego zadaniem wcale nie jest tylko intensywne oczyszczanie a wygładzanie? Przyznam, że z ogromną ciekawością otwierałam słoiczek po raz pierwszy i zastanawiałam się co to za cudak.

"BAMBOO-SEI INTENSE to japońska kuracja odmładzająca i udoskonalająca cerę, w której wykorzystano wyjątkową moc bambusowego węgla drzewnego. Specjalnie dobrane wyciągi z huby Agarikon i liści czarnej herbaty tworzą jedyne w swoim rodzaju receptury łączące funkcje przeciwzmarszczkowe, wygładzające skórę i zwężające pory."

"Czarny przeciwzmarszczkowy krem na dzień i na noc do dojrzałej cery normalnej i mieszanej z oryginalnym węglem z bambusa. Skutecznie wypełnia zmarszczki i maskuje ich widoczność, minimalizuje pory oraz zapewnia cerze pudrowo-matowe wykończenie."


Seria BAMBOO-SEI INTENSE to trzy niesamowicie ciekawe kosmetyki. Oprócz dzisiejszego bohatera, mamy jeszcze: czarną maskę peelingującą z węglem bambusowym i czarne serum udoskonalające z węglem bambusowym. Przyznam, że po "kuracji" kremem - pozostałe kosmetyki również mnie ciekawią.

Początkowo ten węgiel, ten kolor trochę mnie przerażał, bo nie wiedziałam czego się spodziewać po aplikacji na skórę.  Po otwarciu słoiczka okazało się, że krem owszem jest czarny, ale jest to taki półprzezroczysty żel, który po nałożeniu na skórę całkowicie traci swoją ciemną barwę. Uff..
Zapach - świeży, lekko kwiatowy, ale bardzo przyjemny. Mam skojarzenie z typowo perfumeryjnymi, luksusowymi kosmetykami ( dokładając do tego szklany słoiczek ze srebrną zakrętką - robi się również przyjemnie dla oka ). Miłe pierwsze wrażenie. Całe szczęście nie jest to nic duszącego ani intensywnego, więc nawet te wrażliwe nosy nie miałyby problemu z używaniem tego kosmetyku. 
Mamy tu kosmetyk, który może być stosowany zarówno przy porannej jak i wieczornej pielęgnacji. Ja jestem raczej zwolenniczką stosowania oddzielnych kosmetyków: na rano coś lekkiego, nawilżającego a zarazem matującego, zaś wieczorem coś o solidnej, treściwej i mocno odżywczej konsystencji. Początkowo wydawało mi się, że reduktor będzie kosmetykiem dziennym, jednak okazało się, że zdecydowanie lepiej sprawdza się na noc. Po aplikacji na skórę żel całkiem szybko sie wchłania, choć na chwilę zostawia na skórę lekko lepki film ( który też po jakimś czasie znika ). 
Reduktor jest kosmetykiem, który silnie nawilża i odżywia skórę - różnica odczuwalna jest już po kilku użyciach. Skóra robi się wyraźnie miękka, sprężysta, bardziej elastyczna. Moja skóra po zabiegu Retix C chłonie kosmetyki jak szalona i różnica w odczuciach działania jest wyraźniej zauważalna. Oprócz nawilżenia i miękkości zauważymy również zaskakującą zmianę w wyglądzie skóry - sprawia wrażenie zdrowszej, jakby promienniejszej, a pory wydają się być mniej widoczne. Miłe zaskoczenie.
Do tego wspomnieć należy również o wydajności tego kosmetyku - miałam wrażenie, że nigdy nie ujrzę dna słoiczka ( choć wcale mi na tym nie zależało ). 




Wiem, że część z Was zainteresowana jest składem kosmetyków, więc poniżej podaję składniki tego kremu.

skład:
AQUA, GLYCERIN, CYCLOPENTASILOXANE, POLYSILICONE-11, BUTYLENE GLYCOL, DIMETHICONE, DECYL GLUCOSIDE, FOMES OFFICINALIS EXTRACT, C12-15 ALKYL  BENZOATE, DICAPRYLYL ETHER, SODIUM ACRYLATES COPOLYMER, LECITHIN, HYDROLYZED ADANSONIA DIGITATA EXTRACT, PROPYLENE GLYCOL, CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, CHARCOAL POWDER, HYDROLYZED CANDIDA SAITOANA EXTRACT,  CHRYSANTHUS BULB EXTRACT, ACACIA SENEGAL GUM, METHYL METHACRYLATE CROSSPOLYMER, HYDROXYACETOPHENONE, PHENOXYETHANOL, OCTADECYL DI-T-BUTYL-4-HYDROXYHYDROCINNAMATE, CI 77499, PROPANEDIOL, XANTHAN GUM, SODIUM CITRATE, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, CITRONELLOL, LINALOOL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, GERANIOL, BENZYL SALICYLATE, HYDROXYCITRONELLAL, PARFUM


POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
NIE TYLKO "MYDŁO WSZYSTKO UMYJE.."

NIE TYLKO "MYDŁO WSZYSTKO UMYJE.."


Siedzę w kuchni przy komputerze, a w pokoju obok bawią się dwie cudne 7-latki: moja córka z przyjaciółka. Chcąc nie chcąc "podsłuchuje" ich rozmów podczas zabawy lalkami. I uwierzcie mi, że kilkukrotnie powstrzymywałam się przed ryknięciem głośnym śmiechem. Chyba muszę się bardziej kontrolować i pilnować z tym co i do kogo mówię w domu..

Nie wyobrażam sobie codziennej toalety, pielęgnacji bez żelu do mycia twarzy. Owszem, płyny micelarne, toniki - to kosmetyki dzięki, którym pozbywamy się makijażu i zanieczyszczeń ze skóry, ale to właśnie jakieś mydło, żel - ma nam pomóc w oczyszczeniu skóry do zera.
Zdarzało mi się kupować pierwszy lepszy żel nie kompletnie nie zwracać uwagi na to jak działa na moją skórę, oprócz tego, że po prostu ją myje. Skoro później i tak używałam kremów i serum to co za różnica jak działa żel?! Było przesuszenie skóry, nieprzyjemne jej napięcie, wyłaziły suche skórki..
Dopiero po jakimś czasie zaczęłam świadomie wybierać kosmetyki, które miały mi służyć do mycia twarzy - tak by nie zapychały, nie przesuszały..tak by oprócz oczyszczania, również pielęgnowały. Najczęściej sięgam po kosmetyki, które jednocześnie mają nawilżać skórę.
Mając możliwość wypróbowania kosmetyków Oriflame - wybrałam właśnie żel do mycia twarzy, by sprawdzić "z czym to się je".


ODŚWIEŻAJĄCY ŻEL DO MYCIA TWARZY OPTIMALS HYDRA
"Niezawierający mydła żel usuwa nadmiar sebum, zanieczyszczenia i makijaż, a także odblokowuje pory. Zawiera szwedzką mieszankę naturalnych składników - rozjaśniającą truskawkę i oczyszczający łopian. Kapsułki z olejkiem z migdałów pomagają wygładzić i zmiękczać cerę oraz nadawać jej promienny wygląd."

CZARNE I BIAŁE - DOSKONAŁE?

CZARNE I BIAŁE - DOSKONAŁE?


Dziś krótki, ale dość rzeczowy post - z dużą ilością zdjęć!
O dwóch pędzlach - jednym, małym i niby niczym się nie wyróżniającym, a drugim dużym, pięknym - kojarzącym się z kimś znanym. 
Moje wrażenia z około pół roku używania..

Zacznę od tego mniejszego..
Jest to pędzel stworzony przez LOVENUE.


#CreateYourStyle SCHWARZKOPF + SHINY BOX

#CreateYourStyle SCHWARZKOPF + SHINY BOX


Tak jak Wam wczoraj obiecałam - dzisiaj pokażę, dokładnie, zawartość pudełka #CreateYourStyle Schwarzkopf i dodam do tego kilka słów moich wrażeń.
Najpierw jednak kilka słów iście technicznie-organizacyjnych. 
"Create Your Style by Schwarzkopf to limitowana edycja pudełka przygotowana specjalnie dla wszystkich miłośniczek pięknych i zdrowych włosów. Box powstał z okazji 120 urodzin marki Schwarzkopf, która cieszy się ogromnym zaufaniem konsumentek na całym świecie."
Pudełko można zamówić za jedyne 19zł, a w środku znajdziemy 6 pełnowartościowych kosmetyków o wartości około 100zł ( szczegóły oferty ).


LOVE BY SHINY BOX + BONUS

LOVE BY SHINY BOX + BONUS


Love, walentynki i czerwone, serduszkowe pudełko Shiny Box. A dodatkowo pudełko #createyourstyle od Schwarzkopf. Dużo nowości! I przyznam Wam, że lubię otwierać takie pudełka z kosmetykami - oglądać, doczytywać z czym mam do czynienia i szybko zanosić, chociaż część z zawartości, do tzw. kosmetyków w użyciu.



Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger