BLEND STICK MAKE UP BY BELL HYPOALLERGENIC


Dzień dobry!
Nowy dzień, nowy tydzień i miesiąc. Wrzesień to dla mnie czas ogromnych zmian. Moja mała córeczka rozpoczyna szkołę i nie wiem, naprawdę nie wiem, która z nas jest tym bardziej zestresowana. Aż ciężko mi uwierzyć, że to już. A jeszcze nie dawno była taka malutka, leżąca w wózku i ciesząca się z małej grzechotki. A teraz..plecak z My little pony, piórnik z Frozen i strojenie się na rozpoczęcie roku ( nie wiem jak wybić jej z głowy "obwieszanie się" biżuterią? ). Jak ten czas leci, prawda? Nie będę Was jednak zanudzać swoimi rodzicielskimi rozterkami.

Dziś chciałabym Wam pokazać kosmetyk, który jakiś czas temu pojawił się na rynku i chyba był jednym z pierwszych tego typu jeśli chodzi o marki dostępne w Polsce. Dla mnie to była kompletna nowość.





Bohaterem dzisiejszego postu jest BELL HYPOALLERGENIC BLEND STICK MAKE UP
"Lekki podkład, który dopasowuje się do struktury skóry. Dzięki aksamitnej aplikacji nie tworzy plam i smug, a wygodna forma sztyftu pozwala precyzyjnie nałożyć odpowiednią ilość produktu. Podkład ujednolica koloryt cery i maskuje niedoskonałości. Pozostawia trwały, matowy efekt i przez wiele godzin zapobiega błyszczeniu się skóry."
źródło: bell.com.pl

Podkład dostępny jest w 5 odcieniach ( 01 Alabaster, 02 Rose Natural, 03 Peach  Natural, 04 Golden Beige, 05 Light Beige ) i przyznam się, że zastanawiałam się czy któryś okaże się być idealny dla mnie kolorystycznie.
Pokażę Wam najpierw te kolory ( więc przygotujcie się na dużą ilość zdjęć ), a później kilka słów ode mnie o moich wrażeniach po stosowaniu tych podkładów.




Na pierwszy ogień idzie odcień ALABASTER. Najjaśniejszy z całej piątki i naprawdę zaskakuje swoim odcieniem. Naprawdę jest jasny i myślę, że część z Was może być mocno zadowolona z tego odcienia. Według mnie jest z tych o lekko żółtawym odcieniu. Dla mnie to zdecydowanie za jasny kolor, ale wiem, że są dużo bledsze, niż ja, dziewczyny, które może ten kolor zaciekawić. 





Odcień ROSE NATURAL rzeczywiście ma lekko "rose" tony, ale nie musimy obawiać się efektu różowej świnki. Odcień różu jest bardzo delikatny. Ten kolor podpasował mi już trochę bardziej, ale nadal uważam, że jest dla mnie za jasny. Może zimą lepiej by się sprawdził?






Myślałam, że odcień PEACH NATURAL będzie delikatniejszy, a tu mamy do czynienia z całkiem konkretnym kolorem, raczej z żółtymi tonami. Gdyby był ciut chłodniejszy myślę, że nadawałby się nieźle do konturowania. A może ktoś zaryzykowałby z takim ociepleniem twarzy?





Golden Beige to odcień wg mnie nie nadający się do tego by być podkładem, ale za to świetnie sprawdza się przy konturowaniu nosa, kości policzkowych. I właśnie do tego go stosuję.





Light Beige to odcień idealny dla mnie. Wystarczająco jasny, ale nie blady. Dość neutralny jeśli chodzi o tony. Z nim zaprzyjaźniłam się najbardziej i przyznam, że sięgałam po niego dość często.

Poniżej macie swatche, zestawienie wszystkich kolorów.








I na koniec kilka słów podsumowania jeśli chodzi o te sztyfty.
Początkowo, przy swatchowaniu wydawało mi się, że podkłady te są strasznie ciężkie, gęste i zrobią mi na twarzy efekt maski, który prędzej czy później zamieni się w jedno wielkie "ciacho'. Nic bardziej mylnego. Fakt, jest gęstszy od standardowego podkładu w płynie, ale nie jest ciężki. Przyjemnie się rozprowadza i nie obciąża skóry.
Zdecydowanie najlepiej rozprowadza się je po skórze, za pomocą wilgotnej gąbeczki. Pędzel nie sprawdzał mi się w ogóle. Zostawiał ślady, pojawiały się smugi i ciężko było równo rozprowadzić podkład na twarzy. Gąbeczka sprawdzała się idealnie ( ps. na dniach pokażę Wam mój gąbeczkowy hit ).
Nie jest to super hiper kryjący podkład, ale radzi sobie z ukryciem niewielkich niedoskonałości. Te większe i bardziej widoczne zostają przykryte i mniej rzucają się w oczy.
Na skórze podkład zostawia aksamitną i lekko matową warstwę. Nie jest to kompletnie płaski mat. Ale wygląda bardzo naturalnie, bez efektu maski. Ważne ( przynajmniej dla mnie ) jest to, że nie "ciastkuje" się w okolicy ust i płatków nosa ( a mam problem z tymi miejscami ). Nie zapycha mi skóry, nie pojawiają mi się po jego użyciu wysypy niedoskonałości. 
Niestety trwałość nie jest kilkunastogodzinna i w ciągu dnia konieczne są poprawki, bo podkład lekko się ściera - całe szczęście robi to po całości, więc nie zostajemy z plackami na twarzy.

W ogólnym rozrachunku uważam, że to ciekawa forma kosmetyku, w miarę dostępnego cenowo ( około 25zł za opakowanie ). Ogromnym plusem jest istnienie bardzo jasnego odcienia ( Alabaster ), a także wielofunkcyjności odcienia Golden Beige. 
Powinnam jeszcze jedną rzecz dodać na koniec. Podkłady można stopniować - 2 cienkie warstwy wyglądają zdecydowanie lepiej niż jedna solidniejsza, a, co ważne, kolejne warstwy ładnie się ze sobą stapiają - bez względu na to czy stosujemy po prostu dwie warstwy podkładu, czy dodajemy inny podkład jako ten do konturowania.

Czy miałyście kontakt z kosmetykami w sztyfcie? Podkłady? Róże? A może coś rozświetlającego? Jak podoba Wam się ta forma kosmetyku?

BUZIAKI
OLA








12 komentarzy:

  1. Dla mnie taka forma aplikacji to już wyższa szkoła jazdy, staram się stawiać na produkty suche:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwierz mi, że nie ma w tym nic trudnego :) Spróbuj koniecznie!

      Usuń
  2. Nigdy nie używałam w takiej formy produktów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się podoba :) już miałam na niego chrapkę jak tylko wyszedł, ale niestety był wiecznie wyprzedany w rossie, teraz jak polecę do PL to muszę go dorwać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. chyba nie skusilabym sie na podklad w sztyfcie, nie przemawia to do mnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jakiegoś konkretnego powodu jesteś na nie czy po prostu wolisz tradycyjną formę podkładów?

      Usuń
  5. ciekawy produkt nigdy nie miałam podkladu w takiej formie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko przed Tobą, duża różnica jeśli chodzi o tę formę podkładu w stosunku do tych tradycyjnych fluidów.

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger