3 SPOSOBY NA IDEALNY MAKIJAŻ


Czy jest tu ktoś komu nie zależy na idealnie trzymającym się podkładzie, wyglądającym naturalnie i bez efektu maski? Wątpię.. A jeśli jakimś cudem znajdzie się taka osoba to niech bardzo głośno krzyczy :)
Mam 33 lata na karku i kilka lat stażu w malowaniu się. Przez moje ręce przewinęły się najróżniejsze podkłady, akcesoria.. Po tych kilku latach znalazłam swoje sposoby na idealny makijaż i własnie o nich chciałabym Wam opowiedzieć. Nie jestem alfą i omegą, nie jestem profesjonalistką i nie mam żadnego wykształcenia w tym kierunku. Moje sposoby to to co wypracowałam sobie przez kilka ostatnich lat.
Sposoby podzieliłam na 3 kategorie: pielęgnacja, kosmetyki, akcesoria. I nie ma co przedłużać - zapraszam do czytania.



1. PIELĘGNACJA
Nie ma nic istotniejszego niż przygotowanie skóry do makijażu. Nawet najlepszy podkład nie poradzi sobie z zaniedbaną cerą, która od lat nie widziała peelingu czy kremu do twarzy. Nie ma na świecie takiego podkładu, który będzie się trzymał takiej skóry i da znam piękny naturalny efekt.
Nauczyłam się, by pilnować złuszczania i pozbywania się martwego naskórka, oczyszczania zapchanych porów, by dbać o solidnie nawilżenie. Tak dopieszczona twarz odwdzięczy nam się ładnym wyglądem i super trwałością makijażu. Dobrze dobrany podkład nie będzie się "ciastkował", nie pojawią się suche skórki, po kilku godzinach noszenia makijażu nie zostaniemy z różnokolorowymi plamami na twarzy.
Oprócz samych czynności konieczne jest dobranie odpowiednich dla naszej cery kosmetyków: tak by uzupełnić braki i nie przedobrzyć. Suchą skórę nawilżyć, tłustą zmatowić.. Odpowiedni dobór peelingu, czegoś do mycia,  kremu - to podstawa. Konkretnych kosmetyków Wam nie polecę, bo każda z nas jest inna i każda z nas wie co dla jej skóry jest najlepsze. Wspomnę jednak o czymś z czym zaprzyjaźniłam się ponad rok temu i bez czego nie wyobrażam sobie dbania o oczyszczanie twarzy. Odsyłam Wam do postu na temat Remingtona FC1000 REVEAL Facial Cleansing Brush. Od czerwca zeszłego roku nic się nie zmieniło jeśli chodzi o moją opinię o tym produkcie. Jak mogłam żyć wcześniej bez niego?


2. KOSMETYKI
Kolejny niezbędny element w idealnym makijażu. I mam na myśli tu kosmetyki kolorowe. Dobór odpowiedniego podkładu, pudru sypkiego - to ogromna sztuka, jednak metodą prób i błędów, prędzej czy później udaje nam się znaleźć podkład, który nam odpowiada i po który chętnie sięgamy. 
Ja tak mam np ze wspominanym przeze mnie kiedyś Revlonem Colorstay albo kilka dni temu podkładami w sztyfcie Bell.




I pora na trzecią kategorię - wg mnie równie istotną jak dwie poprzednie - a mianowicie: AKCESORIA.
Kiedyś podkład nakładałam tylko palcami i nie wyobrażałam sobie innego sposobu aplikacji. A może nawet nie tyle, że nie wyobrażałam sobie, a raczej nie wiedziałam, że można inaczej.
Później pojawiła się era pędzli - kupowałam, szukałam, zmieniałam i coraz bardziej przyzwyczajałam się do ich stosowania - na tyle, że przestałam kompletnie nakładać podkład palcami, dłońmi.
W międzyczasie pojawiły się sławne gąbeczki. Kupowałam różne, ale raczej te z niższej półki cenowej. Szkoda było mi wydać ponad 70zł za kawałek gąbeczki do nakładania makijażu. Testowałam więc te dostępniejsze cenowo. Jedne były lepsze, inne gorsze ale również nie było z nich tej idealnej. Zaczęłam się zastanawiać nad czymś droższym, z nadzieją na znalezienie ideału.


Ładne, prawda?
Ciut droższy, ale za to polski, rewelacyjny produkt.



Te serduszko jest przeurocze i całkiem inne niż standardowe gąbeczki. 
Jeśli macie ochotę poczytać o nim co nie co, to odsyłam Was do producenta - Lovenue, a ja opowiem Wam o moich wrażeniach.

Pierwsza kwestia to materiał ( hydrofilowy poliuretan ), z którego zrobiona jest nasza gąbeczka-serduszko. Bardzo gęsta gabka a jednocześnie wręcz zamszowa w dotyku. Wodę chłonie jak szalona i rośnie, wręcz puchnie ( powieksza się 2-2,5-krotnie ) - a jednocześnie daje się praktycznie do zera wycisnąć. Wody nie ma, a gąbeczka jest przyjemnie wilgotna ( ja zdecydowanie preferuje namaczanie zimną wodą ). Widząc jak wchłania wodę obawiałam się trochę, że będzie "piła" podkład i nie dość, że będzie się go dużo marnowało to jeszcze gąbka będzie nie do domycia. Ogromnym zaskoczeniem było dla mnie to jak bardzo się pomyliłam. Podkładu nie wchłania prawie w ogóle ( zastanawiam się czy nie jest to kwestia tej gęstości gąbki ) i daje się wymyć bez żadnych problemów. Odrobina mydła i letniej wody a już po chwili "jajeczko" jest czyste i wygląda jak nowe. Miłe zaskoczenie. Zaryzykowałam z najcięższym z posiadanych podkładów, wspomnianym wcześniej Revlonem, i nie było żadnych problemów z wymyciem. Bomba!
Druga kwestia to kształt. Kompletnie inny niż te, z którymi dotychczas miałam do czynienia. Mamy okrągła powierzchnię to rozprowadzania podkładu na twarzy oraz ostre zakończenie tak by móc dotrzeć do takich miejsc jak okolice płatków nosa bądź pod oczami ( przy rozprowadzaniu korektora ).


No i najważniejsza kwestia - efekt jaki uzyskujemy przy użyciu tej gąbki do makijażu.
Ja używam jej tylko do podkładu i korektora, ale według producenta nadaje się ona również do rozprowadzania kremów, rozświetlaczy czy bronzera. Opowiem Wam jednak o moich wrażeniach z korektorem, i przede wszystkim z podkładem.
Hołduję zasadzie, że lepiej nałożyć dwie cieńsze warstwy niż jedną konkretniejszą. Jakoś lepiej się to rozprowadza a i w ogólnym rozrachunku, zdecydowanie lepiej wygląda na twarzy. Ta gąbka idealnie wpasowuje się w moją zasadę: pozwala stworzyć cieniutką warstwę podkładu na skórze ( nawet tego, podobno, strasznie ciężkiego ), później drugą a skóra dalej wygląda świeżo i delikatnie, bez efektu maski czy zaklejenia. Jest lekko i delikatnie, równo, bez plam i smug. Podkład na twarzy rozłożony jest idealnie równomiernie i to widać na pierwszy rzut oka. 

Ubolewam nad faktem, że nie zdecydowałam się wcześniej na zakup droższej ale zdecydowanie porządniejszej jakościowo, gąbeczki do makijażu. O ile łatwiejsze byłoby wtedy życie.. O ile ładniejszy byłby wtedy makijaż.. Ile czasu i kosmetyku zaoszczędzonego.. Cóż! człowiek uczy się na błędach, prawda?


Ale to nie koniec jeśli chodzi o akcesoria do nakładania podkładu. Zaciekawiła mnie jeszcze jedna rzecz, która swoim pojawieniem się na rynku, wzbudziła dość dużo kontrowersji. Musiałam sprawdzić " z czym to się je "..


Siliblender. Słyszeliście o czymś takim?
Podobno bardziej oszczędna i wygodniejsza niż inne tego rodzaju aplikatory do podkładu. Kosmetyku ni pochłania w ogóle ( wykonana z najwyższej jakości silikonu ) a i do utrzymania w pełnej czystości i higienie, jest zdecydowanie łatwiejsza ( wystarczy trochę ciepłej wody, papierowy ręcznik i siliblender wygląda jak nowy ).
Przyznam, że obawiałam się tego cuda, bałam się, że będzie mi się ślizgał po skórze, że będę miała plamy i smugi na całej twarzy. Nie wyobrażałam sobie aplikacji podkładu tym produktem.
Okazało się jednak, że wystarczy zastosować ciut inną technikę i będzie ok. Przede wszystkim aplikujemy zdecydowanie mniejszą ilość kosmetyku niż zawsze i wklepujemy, nie ślizgamy jej po twarzy, tylko wklepujemy. Owszem trwa to zdecydowanie dłużej niż aplikacja gąbeczką, zużywamy zdecydowanie mniej kosmetyku, ale i wymagana jest większa dokładność i precyzja.



Kształt łezki pozwala nam się "pobawić" również w okolicach nosa i pod oczami, ale tak jak wspomniałam - potrzebny jest czas, cierpliwość i precyzja, a efekt, który możemy uzyskać może nas nieźle zaskoczyć. 
Na skórze nie zostawia żadnych śladów - nie ma śladów po pędzlu czy palcach, jest równomiernie i gładko. Przyznam, że najprzyjemniej operowało mi się nią na policzkach i pod oczami - "postemplowałam" korektor i na tyle ładnie dał się rozprowadzić, że ukrył cienie a efekt był bardzo naturalny.

Siliblender nie jest złym produktem, ale mi zdecydowanie łatwiej i szybciej aplikuje się podkład za pomocą tradycyjnej gąbeczki. Loveblender idealnie się tu spisał i to on zostaje moim faworytem. To dzięki niemu ( + pielęgnacja + odpowiedni podkład ) makijaż wygląda naturalnie, świeżo, bez efektu maski.

A Wy jakie macie swoje sposoby na idealny w wyglądzie i trwałości, makijaż?

BUZIAKI
OLA








8 komentarzy:

  1. U mnie tego typu gąbeczki się nie sprawdzają, idealnie działa pędzel ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety pędzel nie zawsze się sprawdza i szukam innych rozwiązań :)

      Usuń
  2. lubie gabeczki ale te topowe beautyblender albo RT :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Interesting post dear! thanks for sharing xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Pielęgnacja to podstawa! Przez jakiś czas używałam pędzla do nakładania podkładu, ale teraz znów wróciłam do palców, bo tak jest po protu szybciej. Ciągle myślę o zakupie jakiejś gąbeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wypróbowanie gabeczki - sama zobaczysz jak zaskakująco szybko nakłada się makijaż i jak przyjemny dla oka jest makijaż :)

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger