WELCOME TO THE BEAUTY JUNGLE


Te wakacje to chyba najbardziej pechowe wakacje wszechczasów.
Awaria komputera, zepsuty samochód, choroba Małej - zakończona 3 tygodniami antybiotyku, z czego 7 dni dożylnie w szpitalu.
Wróciłam do domu i nie wiem w co ręce włożyć. Mam mnóstwo zaległości blogowych, które powoli zaczynam nadrabiać. Szkoła zbliża się wielkimi krokami i tu również - całe mnóstwo zaległości.
Na dniach mam wizytę u lekarza i kontrolne wyniki badań i obawiam się, że w tym całym pechu, tu również nie wyjdzie za dobrze.
To wszystko w kupie złożyło się na kompletny brak energii i chęci na cokolwiek. Potrzebuję wirtualnego "kopa w tyłek", by w końcu się ogarnąć.. Mam nadzieję, że lada moment przestanę narzekać i będzie już tylko dobrze.

Powrót do regularnego blogowania chciałabym zapoczątkować postem o czymś regularnym, comiesięcznym - a mianowicie o kolejnym pudełku Shiny Box. W zeszłym tygodniu wpadło w moje ręce, udało mi się zrobić zdjęcia, doczytać co nie co na temat zawartości i dziś chciałabym zaprezentować Wam moją wersję pudełka i zostawić Was z kilkoma słowami moich spostrzeżeń.




Obiecywana minimalna wartość pudełka rozbudziła za pewne wyobraźnię wielu osób. 400zł to już konkret i przyznam Wam, że ja również spodziewałam się wielkiego WOW.
Zanim otrzymałam swój ambasadorski box, wiedziałam już, że opinie są mocno mieszane - od tych pełnych zachwytu, po te pełne zawodu. Z tym większą ciekawością czekałam na kuriera..


W tym miesiącu zamiast ulotki, znowu mamy Shiny Magazyn. Tak jak wspominałam w zeszłym miesiącu - uważam, że to bardzo fajna zmiana, na duży plus. Oprócz standardowego opisu otrzymanych kosmetyków, mamy też kilka beauty stron do poczytania. Mam nadzieję, że tę kwestię ekipa Shiny będzie kontynuować i rozwijać i niedługo zamiast mini książeczki, otrzymamy coś fajnego do poczytania do kawy.




Ponownie, na ostatniej stronie, mamy zapowiedz kosmetyku, który może do nas trafić ( na specjalnych warunkach ). Tego typu "spojlery" kuszą do dodatkowych zamówień.

Nie przedłużając, przejdźmy do prezentacji mojej wersji pudełka.


Jak zawsze, w Shiny Box znajdujemy jakieś próbki. Tym razem jest to próbka kremu przeciwzmarszczkowego VITAcINFUSION Mincer Pharma. Tego typu saszetki lądują u mnie w pudełku i albo zużywam je kiedyś tam przy okazji, albo oddaję komuś kto będzie mógł sobie wypróbować dany kosmetyk i ewentualnie zdecydować się na jego zakup.

Lecimy dalej z saszetkami.


PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
Wakacje i piękna letnia pogoda to już chyba tylko wspomnienie, więc szanse na opaleniznę raczej nikłe. Mało tego - ja się nie opalam. Bo nie lubię, bo mnie "słońce nie bierze", więc jedynym ratunkiem są produkty samoopalające albo te przyspieszające opalanie. Do tej pory do moich ulubionych chusteczek należały te z DAX w zestawie z peelingiem. Sprawdzimy w takim razie jak będzie się sprawował produkt EFEKTIMA ( 1,87zł/szt ).



PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
Kosmetyki SHEFOOT pojawiają się co jakiś czas w Shiny Box: a to w postaci pełnowymiarowego produktu, a to w postaci próbki. W domu mam też inne ( niesaszetkowe ) kosmetyki tej firmy i jak na razie świetni się u mnie sprawdzają. Saszetka z kolejnym produktem tej marki to coś jak najbardziej na plus ( przynajmniej dla mnie ). Ubolewam tylko nad tym, że nie jest to coś większego,a tylko coś na jedno użycie. ( 5,31zł/2x8ml )


Pora duże produkty pełnowymiarowe.


PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
Tu mieliśmy możliwość trafienia jednego z dwóch kosmetyków AA z serii TUCUMA: regenerujący balsam do ciała albo kremowa emulsja do mycia ( 10,99zł/400ml ). Jak widzicie, do mnie trafiła emulsja i jestem jak najbardziej zadowolona z tego trafienia ( szczególnie, że inny kosmetyk, który do mnie trafił do właśnie balsam. Dwa balsamy to już byłby przesyt jak na jedno pudełko ). Tego typu kosmetyk zdecydowanie zawsze się przyda. Ciekawa jestem jak mi się sprawdzi i czy zgodnie z obietnicą producenta, skóra będzie miękka, elastyczna i zregenerowana?



PRODUKT PEŁNOWYMIAROWY
W przypadku kosmetyków CZTERY PORY ROKU również mieliśmy możliwość trafienia na dwa różne: balsam do ciała i krem do rąk. Do mnie trafił Hypoalergiczny Balsam do ciała INTENSYWNA REGENERACJA. Producent obiecuje nam "wyjątkową formułę z efektem kojącego opatrunku przynoszącemu natychmiastową ulgę szorstkiej i suchej skórze". Brzmi mocno obiecująco, ale czy rzeczywiście po kosmetyku za tak niewielką cenę ( 7,99/250ml ) możemy spodziewać się cudów? Wiem, że część osób lubi kremy do rąk tej firmy - dla mnie to zdecydowanie za słabe nawilżenie, ale temu balsamowi dam szansę i za jakiś czas na pewno dam Wam znać jakie są moje wrażenia.



Kolejny kosmetyk KUESHI w pudełku. Ostatnie dwa pudełka również miały produkty tej marki w swoim wnętrzu. Tym razem mamy do czynienia z dużą miniaturą 30ml ( pełnowymiarowe opakowanie ma 50ml - 76zł ).
"Emulsja Regenerist jest wykorzystywana głównie do zapobiegania przedwczesnemu starzeniu się skóry. Jego mieszanka aktywnych składników regenerujących (...) przeciwdziała oznakom starzenia się skóry i drobnym zmarszczkom, ukrywając plamy i blizny, oparzenia i inne niedoskonałości skóry."
Nie wiem czy wykorzystam ten kosmetyk czy oddam go komuś innemu na wypróbowanie.. W tej chwili mam swój zestaw kosmetyków służących pielęgnacji twarzy i nie chciałabym wprowadzać czegoś nowego.



Najbardziej kontrowersyjna rzecz jeśli chodzi o te pudełko. Zanim otrzymałam swój beauty box, wiedziałam już, że pojawi się w nim farba do włosów i przyznam Wam, że byłam mocno tym faktem zaskoczona. Z farbami do włosów jest tak, że nie każdy farbuje, nie każdy robi to sam w domu.. Więc już jest ryzykownie jeśli chodzi o tego typu produkt w beauty boxie. A żeby było mało to większość osób ( przynajmniej, te które znam ) farbujących samodzielnie ma swoje ulubione firmy, farby, że o kolorze nie wspomnę. Myślę, więc, że farba w takim pudełku niespodziance to duże ryzyko. 
W ogólnym rozrachunku okazało się jednak, że mam farta bo trafił mi się kolor taki "mój", więc jest prawdopodobieństwo, że sprawdzę jak się spisuje farba Cameleo ( Delia - 9,50zł )



Kolejnym produktem (?) okazała się rzecz, która tak naprawdę w dużej części "nabiła" wartość tego pudełka. Jest to voucher o wartości 369zł na PAKIET GOLD ( 3 miesięczny dostęp ) na dostęp do aplikacji mobilnej - DR BARBARA. 
"Dr Barbara to aplikacja mobilna, która dopasuje dla Ciebie spersonalizowaną dietę i pomoże Ci w jej codziennym stosowaniu. Została zaprojektowana przez specjalistów takich jak: lekarz, dietetyk, analityk medyczny, domowy księgowy, psycholog, coach, trener personalny - z myślą o osobach korzystających z urządzeń mobilnych. Aplikacja przypomni o zbliżających się posiłkach, przygotuje dla Ciebie listę zakupów oraz pozwoli zaobserwować zmiany wagi."
Chętnie podzielę się z którąś z Was moim voucherem - odezwijcie się na @. Pierwszej osobie, która się zgłosi i okaże się być obserwatorem mojego bloga - przekażę voucher z mojego Shiny Boxa.


W WELCOME TO THE BEAUTY JUNGLE znalazł się również produkt niespodzianka. W Shiny Magazynie nie ma opisanych produktów i dopiero na stronie www dowiemy się co mogło nam się trafić:
- DONEGAL Gąbeczka do makijażu
- DONEGAL Silikonowy płatek do makijażu
- DONEGAL Szczotka do włosów Miss Tiny
- DONEGAL Wentylująca szczotka do włosów
- NESS Kolorowa posypka Candy Effect Ness
- DELAWELL Mix aromatów
- BODYBOOM Peelingi kawowe
- CONSTANCE CARROLL Pomadka w kredce Matte Power Lipstick
- AVENA VITAL CARE Krem pod oczy
- JADWIGA Peeling enzymatyczny
- VIS PLANTIS Serum do skóry głowy

Z tych wszystkich produktów w moim pudełku akurat znalazłam serum do skóry głowy.


Gdybym miała możliwość wyboru to pewnie zdecydowałabym się na którąś z pozycji marki DONEGAL, bo same fajne rzeczy zaproponowali ( udało się komuś coś trafić? ). 
Niestety serum okazało się być produktem nie dla mnie. Jest to kosmetyk przeznaczony dla osób borykających się z łuszczycą skóry głowy, z łojotokowym zapaleniem skóry, z łupieżem. Dość specyficzny produkt, dla wydaje mi się, dość zamkniętej grupy ludzi. Jeśli trafi się ktoś z tym problemem, na pewno obdaruję go tym kosmetykiem..i się nie zmarnuje.


Dodatkowo w moim pudełku znalazłam jeszcze dwie rzeczy, które osłodziły mi te pudełko. Są do prezenty, które otrzymałam od Teamu Shiny jako ambasadorka. Radość, radość :)



Pierwszym prezentem jest cień z serii Metallix firmy Constance Carroll ( 9,90zł/szt. ) Niby tania firma, a kompletnie niedostępna stacjonarnie. A ja nie lubię kupowania kolorówki w ciemno, po zdjęciach w internecie. Będę miała możliwość wypróbowania kosmetyku z serii, o której już zdążyłam się naczytać. Zobaczymy czy jest taki fajny jak o nim mówią. Na razie zaskakuje mnie jego napigmentowanie i ten metaliczny błysk. A co dalej...zobaczymy!



Tu Shiny uradowało mnie na całego. Cudny, pastelowy pędzelek Donegal z nowiutkiej serii Jungle ( jeśli macie chęć na -20% to lećcie na zakupy online z kodem JUNGLE ). Mięciutki i taaaki ładny..


W ogólnym rozrachunku sierpniowy Shiny Box wcale nie jest taki zły.. Czy mógłby być lepszy? Zawsze może być lepiej. Wszystko zależy od naszych oczekiwań, prawda?

Mam nadzieję, że wybaczycie mi kompletną ciszę w sierpniu, dacie kopniaka do działania, pogłaszczecie po głowie na pocieszenie i we wrzesień wejdziemy już energicznym i raźnym krokiem.

BUZIAKI
OLA





12 komentarzy:

  1. Ja już swoją opinię napisałem ... niektórych produktów być nie powinno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam :) Odważnie.. Ja boję się otworzyć to serum po przeczytaniu opinii kilku blogerów

      Usuń
  2. Mnie też słońce nie bierze, a jak już to jestem czerwona jak rak ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne pędzel Ci się trafił :)

    OdpowiedzUsuń
  4. współczuję Ci tych wszystkich domowych armagedonów.mnie trafiły się same fajne, praktyczne produkty , które chciałam mieć więc jestem zadowolona z pudełka

    OdpowiedzUsuń
  5. Wg mnie slaby box, zresztą tak samo jak mój beGlossy

    OdpowiedzUsuń
  6. Interesting beauty products. We keep in touch. xx

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger