SECRETALE BLUSH SOFT


Dzisiaj króciutko, o jednym niewielkim kosmetyku.
Jestem w trakcie prania, prasowania i pakowania się na wyjazd. Zbliża się wielkimi krokami i chyba czas najwyższy się ogarnąć, prawda?
Ale za to dzisiaj pokażę Wam coś bardzo ładnego :)






Przepiękne są te tłoczenia. Nie wiem jak Wy, ale ja zwracam ogromna uwagę na takie detale.

"Lekki, satynowy róż do policzków, o miękkiej konsystencji. Kremowa formuła zapewnia gładką i komfortową aplikację, bez efektu nieestetycznych smug. Kosmetyk świetnie przylega do skóry, optycznie wygładza nierówności oraz modeluje owal twarzy. Róż pięknie ożywia koloryt cery, zapewniając naturalne wykończenie makijażu."

Seria liczy sobie 5 kolorów, a ja dzisiaj chciałabym Wam pokazać 2 z nich ( 01 Cashmere Coral i 04 Satin Pink ), które moim zdaniem są najciekawsze.
Wybaczcie ilość zdjęć, ale te róże są przeurocze..





Pudełeczko jest zwyczajne - nic szczególnego, ale za to gdy widzimy te tłoczenia - poziom zachwytu znacząco wzrasta. Wielokrotnie już o tym mówiłam - mnie takie drobiazgi przyciągają do kosmetyku. Lubię jak coś jest ładne i przyznam Wam, że mam ogromny problem z używaniem kosmetyków z ładnymi tłoczeniami - tak bardzo nie chcę ich zniszczyć :)

Róże sprawiają wrażenie bardzo intensywnych kolorystycznie i przyznam, że początkowo trochę obawiałam się właśnie tej pigmentacji. Moje obawy jednak okazały się kompletnie bezpodstawne - mimo iż róże rzeczywiście są solidnie napigmentowane, to jednak mają taką konsystencję ( niby pudrowa i sucha a jednak lekko miałka - bez problemu nabierają się na pędzel - nawet najmniejsza ilość ), że bez problemu daje się je rozetrzeć - bez robienia plam i placków na twarzy.






Oba róże są wyjątkowo piękne i oba trafiły na stałe do mojego kosmetycznego kuferka. I jestem tym mocno zaskoczona bo są to typowo satynowe i kompletnie matowe róże - a ja zawsze jednak wolałam coś z połyskiem - a tu miłe zaskoczenie.
Częściej używam koloru Satin Pink - taki niespotykany, brudny róż. Trwały ( cały dzień bez problemu wytrzymuje na skórze - o ile nie macie tendencji do dotykania się po twarzy ), o pięknym odcieniu - świetnie modeluje twarz i dodaje jej zdrowego blasku. 

Mamy piękny tłoczenie, przecudne kolory, świetną pigmentację i trwałość a do tego niską cenę - około 12zł. Więc chyba warto, prawda?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA









8 komentarzy:

  1. Ten chłodniejszy bardzo mi się podoba, ale znając życie to właśnie ten drugi bardziej pasowałby do mojej karnacji ;) Chyba muszę się nimi zainteresować ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ob sa piękne :) śliczne maja tłoczenia

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam uwielbiam, chociaz moje cienie wpadaja barziej w brący, bo mam cere naczyniowka i nie chce zeby sie odznaczala

    www.lamia-riae.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo podobne ale ten ciemniejszy chyba ładniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. tłoczenia kuszą oko :) pięknie wyglądają!

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger