JAK TO Z TYMI OLEJKAMI JEST?


Jestem!
I czuję, że powinnam się wytłumaczyć, chociaż odrobinkę. Jest mnie zdecydowanie mniej wszędzie i zanim się rozkręcę to pewnie minie trochę czasu. Staram się nadrabiać zaległości na instagramie i facebooku, no i blogu.
Jak zerkacie na mój instagram to wiecie, że znowu byłyśmy z Małą w szpitalu i tak naprawdę dopiero od piątku wieczorem jesteśmy w domu. Powoli wracamy do codzienności ale nie jest to łatwe. Musimy odbudować odporność i trochę podnieść Młodej wyniki ( znacie jakiś dobry sposób na podniesienie hemoglobiny? bez tabletek! naturalnie! )

Nie ukrywam, że dużą przyjemność sprawia mi wieczorne siedzenie przy komputerze i relaks w świecie kosmetyków. Taki sympatyczny odpoczynek przed snem i kolejnym dniem.. Ani ja ani mój blog nie jesteśmy idealni, ale to jest to miejsce, które założyłam ponad 4 lata temu - by mieć gdzie się zrelaksować po kolejnym pobycie w szpitalu..

Dziś przybywam z moją opinią na temat kolejnego kosmetyku i już na początku powiem Wam, że..no sama nie wiem..



Nie wyobrażam sobie swojej codziennej pielęgnacji bez różnego rodzaju olejków, olejów. Używam ich do nawilżania skóry podczas prysznica, stosuję też zamiast balsamu do ciała. Nie wyobrażam sobie by przynajmniej raz w tygodniu nie nałożyć czegoś na włosy. 


Kosmetyk z dzisiejszego postu baaardzo szybko mi się skończył i niestety pusta buteleczka poszła już do śmieci. 

"Naturalny, odżywczy i ochronny olejek o mleczno-miodowym zapachu do pielęgnacji skóry ciała, twarzy oraz regeneracji włosów. Dzięki dwufazowej konsystencji i wyjątkowej koncentracji szlachetnych olejów szybko się wchłania, pozostawiając skórę aksamitną, nietłustą w dotyku. Zawarte w olejach z awokado i słodkich migdałów NNKT oraz witaminy, intensywnie odżywiają i wzmacniają strukturę skóry i włosów. Hamują utratę wody, nadają elastyczność, wygładzają niedoskonałości. Minerały leczniczej solanki poprawiają przemianę komórkową łagodząc podrażnienia, stany zapalne, objawy łuszczenia się skóry, przyspieszają regeneracje naskórka."

Skład:
MARIS SAL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, PERSEA GRATISSIMA OIL, PARFUM, TOCOPHERYL ACETATE, 2-BROMO-2-NITROPROPANE-1,3-DIOL, HEXYL CINNAMAL, COUMARIN, LIMONENE, CITRONELLOL, CITRAL


Kwestia wydajności to właśnie ta jedyna rzecz, która mogę zarzucić temu olejkowi. Nie wiem jak to się stało, że w przeciągu 2-3 tygodni dobił dna? Wskazana większa pojemność :)
Zapach - słodkawy ale bardzo delikatny, trochę zbyt mdły. Spodziewałam się bardziej miodowego zapachu. Chociaż ten aromat jest na tyle delikatny, że można spokojnie używać olejku wieczorem i nie będzie nam w nocy drażnił nosa.
Spodziewałam się mocno tłustej konsystencji, a to było coś pomiędzy zwykłym olejkiem a takim suchym. Jednoznacznie skojarzenie z dwufazowym płynem do demakijażu.
Prosta aplikacja, bezproblemowo daje się rozprowadzić po skórze. Nie tłuści jej i dość szybko się wchłania więc już po kilku chwilach możemy, bez obaw o tłuste plamy, założyć ubranie.
Przyznam Wam, że bardziej podobał mi się efekt po nałożeniu olejku na mokrą skórę, tuz po prysznicu. Miałam wrażenie, iż mimo tego, że wchłanianie trwa dłużej, to jednak efekt nawilżenia, natłuszczenia skóry jest zdecydowanie lepszy i bardziej odczuwalny. 
Jest to całkiem przyjemny kosmetyk, ale przyznam, że nie wyróżnił się jakoś znacząco. Jest olejek, działa tak jak powinien. Cóż więcej?

OLA
 

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Ja również :) Zawsze muszę mieć coś w domu - wielofunkcyjny kosmetyk :)

      Usuń
  2. Życzę dużo zdrówka! Uwielbiam oleje i olejki, szkoda że tu wydajność taka słaba, a i sam olejek nie jest wybitny :)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger