DZIKI KAKTUS DABUR VATIKA


Jakiś czas temu wspominałam Wam o kremie do stylizacji włosów, dziś chciałabym pokazać coś innego :)





To kolejny z tych kosmetyków, które nadmiernie szybko mi się zużywają i zawsze czuję się zaskoczona jak okazuje się, że do dna coraz bliżej.
Producent poleca tę maskę jako kosmetyk dla włosów słabych, cienkich, wypadających, zniszczonych. Pomyślałam, że musi to być kosmetyk silnie regenerujący. I mimo iż moje włosy nie są strasznie zniszczone, to stwierdziłam, że silna regeneracja na pewno im nie zaszkodzi.


 
Skład:
AQUA, CETEARYL ALCOHOL, MYRISTYL ALCOHOL, CETRIMONIUM CHLORIDE, PROPYLENE GLYCOL, PARFUM, CEREUS GRANDIFLORUS (CACTUS) EXTRACT, ALLIUM SATIVUM (GARLIC) EXTRACT, HYDROLYZED VEGETABLE PROTEIN, CITRIC ACID, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LIMONENE, LINALOOL, CI 19140, CI 77266, CI 42090


Cena: około 26-27zł za 500ml  



Tak jak w przypadku wszystkich masek i odżywek - tutaj też używałam maski w solidnych ilościach, więc ciężko jest mi opisać kwestię wydajności - u mnie wszystkie tego typu kosmetyki kończą się zaskakująco szybko.
Kaktusowa maska ma bardzo przyjemny zapach. Świeży, roślinny a jednocześnie bardzo przyjemnie słodki. Jednoznacznie kojarzący mi się z kosmetykami do włosów.
Dość gęsta, ale aksamitna konsystencja, bezproblemowo pozwala rozprowadzić maskę na włosach i pokryć nią każdy włosek. Zmycie również nie przysparza nam żadnych problemów. Byłam zaskoczona jak łatwo daję się tę maskę wypłukać z włosów.
Dziki Kaktus świetnie sprawdza się i jako maska przed myciem włosów ( nałożona pod turban, na dłuższy czas ) i jako kosmetyk po myciu i do zmycia.
Ciekawią Was pewnie efekty?
Myślę, że jedną z istotniejszych kwestii jest to, że maska nie obciąża włosów. Nie ma obaw o płaski "przyklap" ( chociaż nie jest to też kosmetyk wpływający na objętość ), nie przyspiesza brudzenia - w gruncie rzeczy nie ma na to żadnego wpływu.
Nawet wilgotne włosy łatwiej się rozczesują, nie są splątane. Po kompletnym wysuszeniu - nie ma mowy o jakichkolwiek problemach z rozczesaniem włosów. A jeśli już mówimy o czesaniu..mam wrażenie, że włosy łatwiej się układają, wydają się być jakby podatniejsze na to co próbuję z nimi wywalczyć. Są gładkie, nie napuszone. Jeśli chodzi o jakąś najbardziej widoczną różnicę to..błysk. Miłym zaskoczeniem było to jaki włosy uzyskały połysk. Wyglądają zdrowo. Przyjemniej nosi się je rozpuszczone. A ja nie lubię nosić rozpuszczonych włosów, a tu..cóż - podobało mi się jak wyglądają.

Wy też tak macie jak ja, że jeśli chodzi o kosmetyki do włosów zużywacie niesamowite ilości?

BUZIAKI
OLA

10 komentarzy:

  1. Konsystencja podobna do masek Kallosa :) ja zdecydowanie wolę małe maseczki na kilka razy bo wolę wypróbować więcej niż trwać w jednej. Ciężko mi to idzie po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie te duże maski schodzą jak małe :) Szybko! Bo ja w dużych ilościach używam..

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Jeśli się zdecydujesz to daj znać jak Ci się sprawdziła i jak wrażenia!

      Usuń
  3. Skoro nie obciąża włosów, czuję się przekonana :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawią mnie kaktusowe produkty do włosów ale nigdy nie miałam okazji ich używać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe czy pomogą w "drodze do perfekcyjnych włosów" :)

      Usuń
  5. Dobrze wiedzieć, że nie obciąża włosów. Z chęcią ją wypróbuję. =)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią.
Wszelkie komentarze na poziomie mile widziane.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger