SIĘGNĘŁAM DNA. CZY ŻAŁUJĘ?


Witajcie!
Kocyk, kubas gorącej herbaty, kaloryfer na ful i może jakoś przeżyjemy? -20 to zdecydowanie nie jest moja temperatura. Nie jestem zagorzałą fanką upałów, ale tyle na minusie to też lekka przesada. I wiem, że na początku stycznia to raczej nie mam co liczyć na koniec zimy.. 
Macie jakieś swoje sposoby na ratunek przed zimnem? Coś jeszcze oprócz tego o czym wspomniałam? Termofor? Koc albo poduszka elektryczna? Ratunku! Nie znoszę zimy i mrozu!
Chyba mam dzisiaj dzień marudy..

Chciałabym Wam pokazać kosmetyk, który otrzymałam na Spotkaniu Blogerek, w październiku. Butelka jest pusta, pora więc co nie co opowiedzieć o tym kosmetyku.

iva natura


iva natura

Pierwszą rzeczą, o której chciałabym wspomnieć jest personalizacja każdego z kosmetyków. Każda z nas dostała coś wybranego specjalnie dla niej. Dodatkowo, wszystko było zapakowane jak prezenty, z imiennymi etykietkami. W sumie nic wielkiego, ale robi bardzo przyjemne pierwsze wrażenie. Fajnie, że komuś się chciało :)

W mojej paczuszce znalazł się nawilżający balsam do ciała i to właśnie on będzie bohaterem dzisiejszego postu.

iva natura

NAWILŻAJĄCY LOTION DO CIAŁA - MOISTURIZING BODY LOTION
"Stworzony z ziołowych esencji pochodzących z Parku Narodowego doliny Munzur, której bogactwo zasila w krystalicznie czystą wodę tysiące roślin. Rośliny zebrane w tej wyjątkowej dolinie są bogate w bio-flawonoidy, które są znanym przeciwutleniaczem, preferowanym w pielęgnacji skóry ze względu na jego właściwości antyalergiczne. 
Lotion do ciała doskonale pomaga utrzymać równowagę w nawilżeniu ciała."

Skład:
AQUA, ROSA DAMASCENA (ROSE) FLOWER DISTILLATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE SE, GLYCERYL STEARATE, STEARIC ACID, SODIUM LAUROYL GLUTAMATE, OLEA EUROPAEA FRUIT OIL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, BENZYL ALCOHOL (AND) DEHYDROACETIC ACID, SODIUM BENZOATE, ASTRAGALUS MUNZURENSIS (MUNZUR MOUNT MILKVETCH) EXTRACT, BETULA BROWICZIANA, SAMBUCUS EBULUS FLOWER EXTRACT, CITRIC ACID, PROPANEDIOL (AND)LECITHIN, MYRTUS COMMUNIS, THYMUS VULGARIS, FRAGRANCE

iva natura

iva natura

Wizualnie bardzo mi się podoba. Mamy kartonik, a w środku 250ml butelkę z pompką. Wszystko utrzymane w kremowo-fioletowych barwach. Etykieta zawiera niezbędne informacje i dość. Nie ma mowy tu o przedobrzeniu z informacjami lub obietnicami.
Zasadnicze opakowanie, butelka - jest z dość twardego materiału. Nie zapowietrza się, nie da się jej wygiąć. Zdarzyło się, że spadła mi na gres i nawet ryski na niej nie było.
Aplikator - pompka. Ogarnął mnie zachwyt. Wiecie nie od dziś, że uważam, że tego typu rozwiązania są najwygodniejsze i najbardziej higieniczne. I piałabym z zachwytu, gdyby nie to, że ta pompka doprowadzała mnie do apopleksji. Nie wiem czy trafił mi się felerny egzemplarzy czy jak, ale próba wydobycia balsamu  wymagała wielokrotnego użycia siły przy naciskaniu pompki. Chodziła bardzo ciężko i jednocześnie wydobywała małą ilość balsamu z opakowania.
A mimo tej niedogodności, sięgnęłam dna..

iva natura

Moja cierpliwość nie zna granic, a jednocześnie lotion okazał być się na tyle fajnym kosmetykiem, że warto było pomęczyć się z pompką.
Jak widzicie, po zdjęciu powyżej, mamy do czynienia ze średnio gęstą konsystencją. Podczas aplikacji, mimo wrażenia emulsyjności, okazuje się, że balsam jest dość solidnym kosmetykiem. Podczas rozsmarowywania na skórze, trochę ją bieli, ale efekt ten zanika po kilku chwilach, bo lotion ten wchłania się ekspresowo. Moja skóra wręcz go piła.
Producent zaleca aplikację na wilgotną skórę. Ciekawa byłam dlaczego, więc sprawdziłam działanie balsamu i na suchej i na wilgotnej skórze. Fakt - okazało się, że lepsze działanie ma na mokrej skórze. Dłużej co prawda się wchłania, ale efekt nawilżenia trwa zdecydowanie dłużej.. AAA! Bo jeszcze nie powiedziałam Wam o najważniejszym - nawilżenie. Balsam jest bardzo przyjemnym, codziennym kosmetykiem. Nieźle radzi sobie z nawilżeniem suchej skóry ( nawet tej zimowo przesuszonej! ). Jeśli chodzi o takie dość newralgiczne miejsca jak kolana, łokcie czy pięty - to potrzebują one wspomagania w postaci dodatkowej, solidnej dawki balsamu
I na sam koniec - zapach. Pachnie delikatnie, kwiatowo, ale nie jest to mdły i duszący zapach, wręcz przeciwnie - czuć świeżość. Bardzo przyjemny, choć nie spodziewałam się, że aż tak mi się spodoba. Szkoda, że tak krótko utrzymuje się na skórze.

To tyle jeśli chodzi o ten kosmetyk. Podsumowując: mimo pewnych niedogodności ( pompka ) uważam balsam Iva Natura za bardzo fajny kosmetyk, o świetnym składzie. Myślę, że osoby, które zwracają na takie rzeczy uwagę - będą zadowolone, bo oprócz tego składu mamy również fajnie działający kosmetyk.

Ciekawa jestem czy znacie markę IVA NATURA? Czy miałyście styczność z jakimiś kosmetykami tej firmy? Jeśli tak to jak wrażenia? Podeślijcie linki do blogów jeśli zdarzyło Wam się kiedyś pisać o tej firmie.

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

24 komentarze:

  1. Też ciężko znoszę mrozy. Jak to ja mówię jestem stworzeniem ciepłolubnym i temperatura poniżej -5 stopni to już dla mnie tragedia :P
    Balsamu nie znam ale wydaje się być całkiem fajnym produktem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam straszny problem z niskimi temperaturami i szczerze nie znoszę zimy..No ile można? Czekam na pierwsze przebłyski wiosny i wierzę, że i humor mi wtedy powróci.

      Usuń
  2. Na mrozy to mogę jedynie doradzić rozgrzewającą herbatkę z imbirem i cytryną lub kapką rumu:) A jeśli chodzi o balsam to bardzo mi się podoba. Lubię wersje z pompką choć w tym przypadku miałaś z nią problemy ale to być może przypadkowy feler:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co z tą pompką ale potrafiła mnie zirytować. Mam nadzieję, że tylko mi się trafił taki felerny egzemplarz.
      A co do herbatki - chyba będę musiała poszukać takiej z imbirem. Dziękuję za radę!

      Usuń
  3. zaczęłam odkręcać kaloryfery, a to znak, że zimno naprawdę ;))
    zasadniczo nie używam balsamów, tylko punktowo, na łokcie i kolana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja balsamów i maseł zdecydowanie nadużywam.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. To pierwszy z jakim miałam styczność ale wiem, że nie jest ostatni.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. A warto poznać te kosmetyki. Same pozytywne recenzje czytam.

      Usuń
  6. Nie znam tej marki w ogóle, jeśli chodzi o mrozy to faktycznie przesada choć ja wolę chłodek od upałów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech te ciepełko wróci, bo chyba zapadnę w sen zimowy byleby szybciej do wiosny!

      Usuń
  7. Dla mnie to zupełna nowość. Nie nam tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Też nie lubię takiej temperatury... Brr aż się nie chce wychodzić. A jeżeli chodzi o kosmetyk to nie znam tej marki

    OdpowiedzUsuń
  9. Możemy się cieszyć temperatura ma spaść natomiast tego kosmetyku nie znam firmy również ale wydaje się być idealny dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więcej minusów na termometrze nie chcę! Błagam!

      Usuń
  10. Po tytule spodziewałam się czegoś innego :D Kosmetyku niestety nie znam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego się spodziewałaś?? :) jakichś mrocznych sekretów i pikantnych wyznań? :)

      Usuń
  11. a widzisz, ja swój żel już używam kolejny miesiąc i końca nie widać.... a zdaje się myję się codziennie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja zdecydowanie nadużywam tego typu kosmetyków :) Szybko mi znikają.

      Usuń
  12. Mam go;) Jego szybka wchłanialność i zapach przemawia do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger