CIĘŻKA NOC.. I JAK ŻYĆ?


Zaczynamy chyba wracać do normalności. Wczoraj Mała poszła pierwszy raz od ponad miesiąca do przedszkola. Ciekawe na jak długo tym razem? Podobno ospa szaleje w jej grupie..
Ci, którzy mówią, że tylko pierwszy rok dziecka w przedszkolu to ciągłe choroby - są w błędzie.. U nas jest to już 3 rok i ciągle w kółko to samo. Jej słaba odporność + styczność z bakteriami i kończy się antybiotykiem..Męczące.. I żeby zaraz nie podniosły się głosy, że marudzę, "że jak ma się dziecko to trzeba się z tym liczyć" itp itd.. Jestem z córką 6 rok "w domu" i uwierzcie mi, że czasem człowiek naprawdę jest po prostu zmęczony. Dodając do tego ciągły stres, wizyty u lekarzy + pobyty szpitalne, jeżdżenie w kółko.. Czasami padam na twarz i próbuję sobie przypomnieć jak się nazywam..
A jak dojdzie do tego ciężka noc, gdzie córa ciągle się przebudza, chce by ją przytulić, pogłaskać, odgonić koszmary - to rano wyglądam jak ofiara wszystkich możliwych kataklizmów. 
I zastanawiam się co ze sobą zrobić by nie straszyć innych ludzi?!
Najczęściej w takich chwilach stawiam na mocno kryjący podkład, rozświetlający korektor, tusz do rzęs i szminkę w jakimś żywym, odjazdowym kolorze ( co by odwrócić uwagę od zmęczonych oczu :) ).


Kosmetyk ten znam od lat. Myślę, że pierwszy raz miałam z nim styczność jakoś w 2-3 klasie liceum ( a przypominam, że 33 rok życia mi idzie ). Ba...nawet pamiętam okoliczności w jakich pierwszy raz go użyłam i wrażenia jakie w ogóle miałam. Wtedy kosztował mocno ponad 30zł i wydawał się być "drogi" ( jak na kieszeń 16-latki ). Używała go mama mojej bliskiej koleżanki, a my "podkradając" jej kosmetyki, bez umiaru z niego korzystałyśmy, starając się zakryć nim wszystko. Wtedy nikt nie słyszał o konturowaniu, strobingu, bronzerach, rozświetlaczach - był tylko podkład, czarna kreska na powiece i mocno wytuszowane rzęsy.
Ja dorastałam, rosła moja świadomość dotycząca kosmetyków i makijażu, zmieniły się również warunki finansowe..i okazało się, że korektor Cashmere wcale nie jest takim drogim kosmetykiem ( mimo, iż teraz kosztuje niewiele mniej niż te 16 lat temu ), a ja zaczęłam doceniać jego właściwości.





"Rozświetlający korektor doskonale maskujący cienie pod oczami, zmęczenie i zmarszczki.
Dzięki plastycznej mikrosiateczce przestrzennych silikonów perfekcyjnie kryje ciemne obwódki pod oczami, oznaki zmęczenia, a także wygładza i spłyca zmarszczki.
Rozpraszające światło mikroperły delikatnie rozświetlają wybrane miejsca twarzy, zapewniając cerze nieskazitelny, wypoczęty wygląd i równomierny koloryt. 
Zawiera nawilżający kwas hialuronowy, a lekka konsystencja umożliwia skórze oddychanie i nie zatyka porów."

Skład:
AQUA, CYCLOPENTASILOXANE, TITANIUM DIOXIDE, PEG-12 DIMETHICONE CROSSPOLYMER, HDI/TRIMETHYLOL HEXYLLACTONE CROSSPOLYMER, SILICA, DIMETHICONE CROSSPOLYMER, GLYCERIN, PEG-12 DIMETHICONE, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, MICA, SODIUM CHLORIDE, PANTHENOL, TOCOPHERYL ACETATE, SODIUM HYALURONATE, RETINYL PALMITATE, ASCORBYL PALMITATE, PHENOXYETHANOL, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, BUTYLPARABEN, PROPYLPARABEN, CI 77491, CI 77492, CI 77499




Korektor jest wyjątkowo jasny i po aplikacji i podeschnięciu robi się lekko żołtawy i pojawia się rozświetlająca, złoto-różowa poświata - odbicie ( bardzo chciałabym Wam móc pokazać o co dokładnie chodzi, ale ani nie da się tego szczegółowo opisać, ani uchwycić na zdjęciu ). Bez obaw - nie ma tu mowy o brokatowym błysku.
Ogromnym jego plusem jest to, że się nie utlenia, albo robi to na tyle delikatnie, że jest to niezauważalne.

Grudzień był dla mnie wyjątkowo ciężkim miesiącem, jeśli chodzi o spanie, noce.. Nie dosypiałam i mocno odbiło się to na moim wyglądzie. Podkówki, podkrążone oczy, zasinienie. Nie brzmi to za dobrze prawda?
Wiedziałam, że Cashmere jest lekkim kosmetykiem i tych solidnych podkówek mi nie ukryje, więc nawet nie próbowałam z nimi walczyć za jego pomocą. Na twarz nałożyłam po prostu kryjący podkład, a na okolicę oczu - dzisiejszego bohatera. Rozjaśnił skórę + ta poświata, o której wspominałam, daje nam wrażenie rozświetlenia, rozjaśnienia, a dzięki temu - nasze spojrzenie wydaje się być świeższe, bardziej wypoczęte. A przecież właśnie o taki efekt nam chodziło, prawda? Prysznic + kawa da nam ( pozorne chociaż ) przebudzenie i odświeżenie, a korektor Cashmere pomoże odświeżyć nam naszą twarz i nadać jej korzystniejszego wyglądu.

Warto wspomnieć o tym, że jest to bardzo trwały produkt. Bez problemu utrzymuje się na skórze cały dzień, nie wyciera się.

Podobno też świetny efekt daje w połączeniu z podkładem z serii Cashmere - jeśli któraś z Was miała ten duet, dajcie koniecznie znać jak Wam się sprawdzał!

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

8 komentarzy:

  1. Oj, współczuję chorób! Ja siedzę z Tomkiem w domu i wiele wskazuje na to, że puszczę go dopiero do zerówki, a może nawet do szkoły. On musi być jak najbardziej zdrowy, żebyśmy mogli się skutecznie rehabilitować, więc ciągle siedzenie z chorym dzieckiem mi się nie uśmiecha. OK, prawda jest taka, że nawet gdyby nie miał rehabilitacji, nie chciałabym, żeby non-stop chorował :/. Martwię się tylko, jak się później odnajdzie wśród rówieśników, teraz ma z nimi bardzo ograniczony kontakt. Mimo wszystko zachowuję to nasze status quo i na razie nie umiem tego zmienić. Nie wiem, może jakimś cudem w podstawówce wszyscy będą ogarnięci i będą rzadko chorować? nadzieja umiera ostatnia :P

    Ta seria Daxa jest mi znana, chociaż akurat nie używałam korektora. Mamie kupowałam kiedyś regularnie bazę wygładzająco-rozświetlającą i bardzo fajnie jej się sprawdzała. Naprawdę te kosmetyki już od tylu lat na rynku? :-O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie wierzę w to, że zacznie się szkoła i nagle ciągłe choroby miną jak za pstryknięciem palca. Tak się nie da, chyba co? A może się trochę łudzę? Nie wiem, ale drugi miesiąc w kółko mamy choroby i antybiotyki i jestem już po prostu najnormalniej w świecie zmęczona.

      Usuń
  2. Ciekawimnie jak u mnie sprawdzi się fluid, korektor brzmi super, w razie co uzupełnię zestaw ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Współczuję ciężkich nocy. Ja po korektor sięgam niezbyt często. Nie mam w sumie takiej potrzeby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazdroszczę w takim razie! Całym sercem! Ja bez korektora nie wyobrażam sobie życia.

      Usuń
  4. moje dziecko poszlo po 2 tyg do przedszkola tak sie wspolczuje a co do kosmetyku ciekawa propozycja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiec znasz mój ból przedszkola i ciągłych chorób - oszaleć idzie!

      Usuń

Podziel się ze mną swoją opinią.
Wszelkie komentarze na poziomie mile widziane.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger