NOWOŚĆ O BARDZO TRUDNEJ NAZWIE

NOWOŚĆ O BARDZO TRUDNEJ NAZWIE


Dziś zapraszam Was na krótki, raczej informacyjny post o kosmetyku z bardzo trudną nazwą. Kosmetyk, który nie każdemu się przyda ale w razie godziny "W", warto wiedzieć o jego istnieniu.
Basen, hotel - "obcy" prysznic. Niby czysty, bo myty, ale tak naprawdę nie wiesz kto przed Tobą z niego korzystał i w jakim stanie były jego stopy. Nie wiesz czy leczy jakąś chorobę, nie wiesz czy w ogóle jest świadom, że może coś mieć na skórze. Mimo iż Ty dbasz o swoją higienę, nie masz pewności że wszyscy to robią. 
A choroby skóry stóp, grzybice to nie przeziębienie, które damy radę wyleczyć w kilka dni. Większość z Was pewnie profilaktycznie zabezpiecza się klapkami, teraz jednak dodatkowo jest jeszcze możliwość używania kosmetyku, który ma nas wspomóc w profilaktyce przeciwgrzybiczej.


- pomaga w profilaktyce przeciwgrzybiczej
- dokładnie myje i pielęgnuje skórę stóp
- działa regenerująco i nawilżająco
- nie wysusza i nie podrażnia skóry

Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDE DEA, LAURAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM COCOAMPHOACETATE, UNDECYLENAMIDOPROPYLTRIMONIUM METHOSULFATE, LACTIC ACID, PARFUM, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, METHYLCHLOROISOTHIAZOLINONE, METHYLISOTHIAZOLINONE, UNDECYLENIC ACID, HEXYL CINNAMAL, BENZYL SALICYLATE, COUMARIN, LINALOOL

w kosmetykach:
UNDECYLENIC ACID ( kwas undecylenowy ) - substancja bakteriobójcza, substancja grzybobójcza,
UNDECYLENAMIDOPROPYLTRIMONIUM METHOSULFATE - substancja myjąca, konserwant, substancja antymikrobowa, substancja grzybobójcza, substancja przeciwłupieżowa


Nawet jeśli nie jesteście w grupie ryzyka osób, które mogą mieć możliwość zarażenia się chorobą skóry stóp, to jednak warto wiedzieć o istnieniu tego kosmetyku. Tak na wszelki wypadek..

POZDRAWIAM
OLA

CHRIS COSMETICS - MOJE WRAŻENIA

CHRIS COSMETICS - MOJE WRAŻENIA


Witajcie poniedziałkowo!
Mam nadzieję, że udało Wam się wypocząć w weekend, że macie dzisiaj wolne - a dzięki temu, mocno przedłużone wolne. I pewnie większość z Was odwiedza już cmentarze, albo szykuje się do drogi, ale mam nadzieję, że uda Wam się chociaż chwilkę odsapnąć.
Ja zaraz lecę z córą na zajęcia i najbliższe 2-3 dni spędzamy w domu ( nie licząc wizyty na cmentarzu ), bo już w czwartek czeka nas wyjazd i w piątek ważna wizyta u lekarza. I oczekiwanie na decyzje.. Trzymajcie w piątek rano mocno kciuki, bo bardzo nam się to przyda.
Jak zawsze mam problem z odsłanianiem swojej prywatności, więc odpuszczam ten temat i wróćmy do kwestii blogowych.
Jakiś czas temu miałam możliwość wyboru do testów kilku kosmetyków, kompletnie nie znanej mi firmy. Myślę, że większość z Was również nie będzie jej znała..
Wybrałam, używałam, a dziś przyszłam Wam opowiedzieć o tym czy warto się z nimi zainteresować i mieć w swojej kosmetyczce coś z asortymentu tej firmy.
Ostrzegam - przed Wami długi post.

Pierwsza linia kosmetyków kolorowych Chris powstała w 1992 roku w Czechach (...), w 2014 roku wprowadzili na rynek nową linię kosmetyków kolorowych E STYLE. W 2016 roku pojawili się z nią na polskim rynku kosmetycznym.
"Marka E STYLE wychodzi na przeciw potrzebom klientów i łączy w sobie piękno, elegancję oraz najwyższą jakość za bardzo przystępną cenę. Nowoczesna linia produktowa E STYLE ma wszystko, czego potrzebuje każda dziewczyna i kobieta, aby podkreślić swoje naturalne piękno."
więcej na stronie www: CHRIS COSMETICS

Do testów wybrałam 4 kosmetyki i to właśnie o nich będzie dzisiejszy post:
- PROFESSIONAL EYEBROW KIT w kolorze 01 LIGHT BROWN
- PURE CARE CORRECTOR w kolorze 01 NUDE
- MEGA VOLUME EFFECT MASCARA w kolorze 01 BLACK
- LONG LASTING LIP LINER w kolorze 01 BUBBLE GUM


 Zacznijmy od paletki do stylizacji brwi:





"Zestaw 2 cieni pudrowych i żelu woskowego do brwi, w praktycznej palecie z lusterkiem i dwustronnym aplikatorem jest niezbędnym produktem do końcowej stylizacji brwi. Cienie pudrowe mogą być stosowane również jako cienie do powiek, kresek, ewentualnie do podkreślania policzków."

Cena: 28,90zł ( sklep )



Przyznam Wam, że nie wyobrażam sobie makijażu bez, choćby delikatnego, podkreślenia brwi. Być może dlatego, że sama jestem posiadaczką bardzo jasnych włosków ( co zobaczycie na poniższych zdjęciach ) i po prostu przy pełnym makijażu moje naturalne brwi giną.
Kupuje, testuje, sprawdzam coraz nowsze produkty do brwi - szukając tych najlepszych dla mnie i najidealniej dostosowanych kolorystycznie. Niestety, zauważyłam, że większość produktów drogeryjnych do stylizacji brwi - ma ciepłe tony, przez co przy moim kolorze skóry brwi wyglądają jak pomalowane zwykłą brązową kredką ołówkową. A chyba nie o taki efekt chodzi prawda? Wychodzę z założenia, że brwi mają być podkreślone, ewentualnie korygujemy trochę ich kształt ale nie malujemy ich od nowa. Makijaż codzienny to nie zdjęcia do katalogu, gdzie wszystko ma być wyrysowane jak od linijki.
Okazało się, że cienie z paletki Chris Cosmetics są szaro-brązowe, i raczej w chłodnej kolorystyce. Jeden plus mamy.
W paletce mamy dwa cienie + wosk, dodatkowo aplikator, który z jednej strony ma pacynkę a z drugiej, ścięty pędzelek. Jak już zaczęłam od aplikatora to powiem o nim kilka słów. Próbowałam go użyć, jednak ani gąbeczka się u mnie nie sprawdziła ( albo ja nie umiem jej używać, tak bardzo przyzwyczaiłam się do pędzli ), ani pędzelek to nie moja bajka - uważam, że ma ciut za długie włosie i powinno być sztywniejsze by łatwiej było nam wypełniać brew cieniem. Ale ten aplikator to błahostka - większość kosmetyków ma dołączane takie, które raczej się nie sprawdzają, albo mamy już swoje przyzwyczajenia :)
Kolorystyka tej paletki idealnie wpasowała się w moje potrzeby, przy czym ciemniejszego cienia używam zdecydowanie częściej - jakoś bardziej mi podpasował. Daje się nim znacząco podkreślić brwi, jednak sprawiając, że nie wyglądają na przerysowane.
Coś co mnie niesamowicie zaskoczyło w tym kosmetyku to jego trwałość. Wytrzymuje nienaruszony kilka dobrych godzin. Makijaż zrobiony około 8-9 rano, trzyma się bez żadnego szwanku do 20-21 godziny; nie blednie, nie rozciera się. Jakby to nie zabrzmiało, ale w życiu nie spodziewałabym się, aż takiej trwałości. Myślę, że ma w tym udział konsystencja tych cieni: nie są idealnie suche i sypkie, nie pylą - mam wrażenie, że są ciut miałkie, jakby sucho-kremowe. Ciężko jest mi wyjaśnić tę konsystencję, jednak jak widać - sprawdza się.
Poniżej macie zdjęcia poglądowe:



Drugim kosmetykiem, o którym chciałbym opowiedzieć jest - mascara.



"Specjalny skład tuszu zapewnia rzęsom maksymalną objętość od nasady po końcówki. Klasyczny kształt szczoteczki umożliwia równomierne rozprowadzenie tuszu i dokładne rozdzielenie rzęs. Woski naturalne i witaminy E, C, F gwarantują kompleksowe odżywianie i wzmocnienie rzęs, chronią przed wypadaniem oraz wspomagają naturalną strukturę rzęs. Formuła tuszu E style została wzb0gacona o elastyczny polimer, który zapobiega rozmazywaniu się tuszu oraz tworzeniu grudek. Intensywny czarny kolor zapewnia perfekcyjne i uwodzicielskie spojrzenie."

Cena: 16,60zł ( sklep )


O tym, że mam "bylejakie" rzęsy mówię od zawsze. Jest ich mało, są rzadkie i w dodatku bardzo jasne. Nieumalowane wyglądają jakby w ogóle ich nie było. W związku z ich delikatnością - wolę szczoteczki silikonowe, te zdecydowanie mniejsze, z krótszym włosiem. Jest mi nimi łatwiej operować bez ubrudzenia powieki i wszystkiego wokół rzęs. Gdy zobaczyłam jaką szczoteczkę ma ten tusz, miałam dość sceptyczne podejście. Nastawiałam się na umazaną całą górną powiekę i konieczność działania patyczkiem kosmetycznym ( znacie ten sposób, prawda? ). Jakież było moje zaskoczenie kiedy okazało się, że udało mi się umalować rzęsy i nie umazać się. Do tej pory, przy standardowych szczoteczkach, było to raczej niemożliwe. Miłe zaskoczenie na "dzień dobry".
Okazało się też, że mam do czynienia z węgielno-czarnym kolorem tuszu, mocnym i intensywnym. Nie jest to tusz, który tylko lekko koloruje rzęsy.
Jeśli chodzi o obiecywany efekt - czyli pogrubienie. Przy moich rzęsach ciężko jest powiedzieć o efekcie wow. Zresztą same zobaczcie.


Nie ma co się oszukiwać, na byle jakich rzęsach naturalnych nie zrobimy efektu lalki. Mam tą świadomość, więc raczej takich cudów od kosmetyków nie oczekuję. 
Tusz do rzęs ma być intensywnie czarny, trwały - bez osypywania się pod okiem, bez efektu pandy, bez rozmazywania się; ma się dać łatwo nałożyć i chociaż trochę podkreślić moje liche rzęsy. I ten taki jest.



Obiecuję, że teraz będzie krótko. Pora na korektor.


"Korektor E style służy do miejscowego korygowania defektów skóry i stosowany jest przed nałożeniem podkładu. Zawiera tlenek cynku, który działa wysuszająco na aktywne gruczoły łojowe, a także alantoine łagodzącą podrażnienia skóry. Korektor doskonale maskuje niepożądane przebarwienia, pryszcze, rozszerzone pory itd. Korektor zapewnia idealnie matowy wygląd skóry oraz przygotowuje ją do makijażu."

Cena: 10,20zł ( sklep )



Jeśli ktoś spodziewał by się wielofunkcyjnego korektora: takiego do ukrycia niedoskonałości skóry, do zasłonięcia cieni pod oczami itp - to raczej nie ten adres. Korektor E style to kosmetyk dość gęsty, solidny w swojej konsystencji, dość ciężki. Idealny do ukrywania niedoskonałości, pod oczy jest zdecydowanie za mocny. Przykrywa bez problemu i delikatne zaczerwienia i rozognione pryszcze. Mimo swojej solidnej konsystencji, nie zapycha porów.


I na koniec, coś do ust. Jak po całości, to po całości.


"Długotrwała konturówka do ust E style przeznaczona jest do stylizacji kształtu i ochrony przed rozpływaniem się pomadki lub błyszczyku. Skład mocno napigmentowanej konturówki umożliwia łatwą aplikację, malowanie ostrej kreski oraz długotrwałe modelowanie kształtu ust."

Cena: 8,70zł ( sklep


Nie jest to byle jaka kredeczka, przy której trzeba się mocno napracować by pojawił się na ustach jakiś konkretny kolor. Wystarczy jedno pociągnięcie i już mamy konkret. Jeśli chodzi ogólnie o kolory - przydałaby się większa paleta barw, szczególnie coś w tak modnym i pożądanym ostatnio, brudnym różu i fiolecie. I koniecznie w macie!
Jeśli chodzi o twardość tej kredki - jest idealnie wypośrodkowana. Nie jest mocno twarda, ale i nie za miękka. Dobrze sunie się nią po ustach bez podrażniania ich.
Wiecie, że ja konturówek do samego konturu raczej nie używam. Traktuje je jak pomadki i po obrysowaniu konturu ust, wypełniam je również konturówką. Znacząca jest więc dla mnie trwałość. Ta kredka nie zostawia śladów na szklance czy kubku, nie rozmazuje się wokół ust, ściera dość równomiernie. Nie "zjada się" zbyt szybko. Produkty płynne w ogóle nie są jej straszne, dopiero przy normalnym jedzeniu zaczyna znikać nam z ust i to też nie od razu a raczej stopniowo blednie. 
I nawet kolor udało mi się trafić mój ( Bubble Gum ), mimo zamawiania online. Efekt na ustach dość satynowy, całe szczęście nie ma tu mowy o perle :) Bez obaw!



Podsumowując..
Kosmetyki Chris Cosmetics, E style okazały się być całkiem przyzwoitymi mazidłami o bardzo niskiej cenie. Moim ulubieńcem okazała się paletka do brwi - jest świetna! Szkoda tylko, że te kosmetyki dostępne są tylko online, bo czasami ciężko wybrać kolor, czy coś sobie dopasować nie mając możliwości pooglądania tego na żywo. Marka wchodzi dopiero na polski rynek kosmetyczny - czekamy co dalej. Nowe kolory? Nowe punkty sprzedaży?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
LINO...POMOC

LINO...POMOC


Witajcie piątkowo!
Pewnie większość z Was odlicza już czas do zakończenia lekcji, zajęć, pracy.. Oby szybko Wam ten czas minął i przyszedł czas na odpoczynek w domu, bądź relaks w gronie znajomych :)

Dziś zapraszam Was na post o kremach, bo ciężko nazwać je kosmetykami, dość specjalistycznych, które pewnie większości z Was są kompletnie nieznane. W dobie zalewających nas reklam w telewizji, czasopismach..zapominamy o starych, dobrych, sprawdzonych kremach.
Serię LINO poznałam ponad 5 lat temu, przez przypadek. Przez lekarza specjalistę został mi polecony, dla córki krem Linoborici A+E. Krem świetnie sprawdzający się u dzieci pampersowanych, może być stosowany nawet na te najdelikatniejsze części ciała.
Ale dziś nie o tym kremie chciałam Wam opowiedzieć. Jednak dzięki niemu zaryzykowałam i spróbowałam jeszcze dwóch innych z tej serii.


- krem cholesterolowy z witaminami A i E przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry suchej, wrażliwej z dużą skłonnością do podrażnień i nadmiernego złuszczania naskórka. Może być również stosowany do pielęgnacji skóry ze skłonnością do AZS ( Atopowego Zapalenia Skóry ).
- to wydajny kosmetyk, który doskonale natłuszcza i pozostawia odpowiedniej wielkości film ochronny nie powodując uczucia nadmiernej tłustości skóry. Czyni ją bardziej odporną na utratę wody z naskórka. Skóra w miejscu stosowania kremu staje się wyraźnie elastyczna, bardziej miękka i odporna na pekanie. Nie powoduje uczucia ściągania naskórka po wchłonięciu.

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, OZOKERITE, LANOLIN ALCOHOLM, CHOLESTEROL, TOCOPHERYL ACETATE, RETINYL PALMITATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, PARFUM

Cena: 50g za około 9zł ( do kupienia w aptekach )


- krem mocznikowy z witaminami A i E przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry suchej, wrażliwej z dużą skłonnością do podrażnień i nadmiernego rogowacenia naskórka. Mocznik jest związkiem naturalnie występującym w górnych warstwach skóry i odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu jej odpowiedniego poziomu nawodnienia. Zastosowany w kremie, pomaga utrzymać sprężystość i elastyczność suchej, szorstkiej i podrażnionej skóry. Może być stosowany na okolice twarzy.
- to wydajny kosmetyk, który po aplikacji pozostawia odpowiedniej wielkości film ochronny nie powodując uczucia nadmiernej lepkości skóry. Wyraźnie poprawia nawilżenie skóry i czyni ją bardziej odporną na utratę wody z naskórka. Skóra w miejscu stosowania kremu staje się wyraźnie elastyczna, bardziej miękka i odporna na złuszczanie. Dobrze się wchłania i nie powoduje uczucia ściągania naskórka.

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, OZOKERITE, CERESIN, LANOLIN ALCOHOL, UREA, GLYCERIN, TOCOPHERYL ACETATE, RETINYL PALMITATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, TRIACETIN, PARFUM

Cena: 50g za około 9zł ( do kupienia a aptekach lub online )


Mamy jesień - pogoda wręcz szalona. Raz słońce, raz deszcz. Pojawia się suche i momentami zimne powietrze. Dodatkowo rozpoczął się okres grzewczy. Nie będę ukrywać, że lubię jak wieczorem w domu robi się przyjemnie ciepło - w związku z tym kaloryfery włączone. Czuć, że powietrze jest suche. I niestety czuję to wszystko na mojej skórze. O ile raczej wystarczają mi balsamy nawilżające- szczególnie te o silnie nawilżającym działaniu, o tyle czasami muszę sięgnąć po coś silniejszego, treściwszego - tak by ratować stopy, kolana, łokcie oraz skórę na przedramionach. Te części ciała najbardziej dostają w kość jeśli chodzi o brak nawilżenia i czasami zwykły balsam to za mało.
Jeśli ktoś się spodziewa pięknie pachnących, aromatycznie relaksujących kremów, to niestety będzie zawiedziony. Według mnie te kremy pachną po prostu jaki maści apteczne. Całe szczęście zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt długo i nie jest jakoś szczególnie uciążliwy. Oba kremu stosowałam tylko na noc więc w gruncie rzeczy zapach w ogóle mi nie przeszkadzał, a rano, jak zawsze, aplikowałam na całe ciało mój balsam nawilżający - z zapachem :)
Linocholesterol wspomagał mnie w pielęgnacji kolan, łokci i przedramion. Używając Linourea skupiłam się głównie na pielęgnacji i ratowaniu skóry stóp. Kiedyś już Wam wspominałam, że nie mogę doprowadzić do przesuszenia skóry stóp, bo pojawia mi się problem jej pękania. Uznałam więc, że Linourea, mający w składzie mocznik, będzie najodpowiedniejszy. Po wieczornej toalecie ( jeśli chodzi o stopy: pumeks, peeling.. ) na stopy nakładałam solidną, naprawdę bardzo solidna warstwę kremu, później bawełniane skarpetki i szłam spać. I po kilku takich zabiegach - zaskoczenie! Rano obudziłam się z idealnie gładkimi stopami. Zero szorstkości, suchy miejsc, zadzierających się skórek. Bomba! Ten kto nigdy nie miał problemu z suchością i szorstkością skóry stóp nie zrozumie mojej radości. Całkiem inny komfort chodzenia :) Skóra gładka, nie napięta, nie ściągnięta. Przestałam krem stosować codziennie. Używam go na zmianę ze zwykłym kremem do stóp i zobaczymy czy efekty się utrzymają. Jeśli tak to Linourea zostanie u mnie na stałe.
Linocholesterol równiez stosowałam tylko na noc, traktując go jako krem leczniczy, ratunkowy, a nie pielęgnacyjny. Trzeba przyznać, że krem działa. Natłuszcza skórę przez co jej szorstkość zmniejsza się, jest mniej uciążliwa. Znika tak nieprzyjemne napięcie, pozbywamy się białej suchości skóry. Jest jednak jedna rzecz, która mi przeszkadzała. Krem natłuszcza skórę i zanim wchłonie się do zera - mija jakiś czas. Niestety założenie jakiejkolwiek odzieży, w moim przypadku piżamy, wiąże się niestety z jej ubrudzeniem i pojawieniem się tłustych plam. Przy stosowaniu tego kremu trzeba wziąć pod uwagę jego natłuszczanie i czas wchłaniania by później nie borykać się z ubrudzoną odzieżą.

Ciekawa jestem w ogóle słyszałyście o serii LINO? Czy któraś z Was miała z tymi kremami kontakt?

POZDRAWIAM 
OLA
MASZ OCHOTĘ NA PAKĘ Z KOSMETYKAMI?

MASZ OCHOTĘ NA PAKĘ Z KOSMETYKAMI?


Witajcie!
Co lubi każda kobieta? Prezenty, prawda? Chyba każdy lubi dostawać przesyłki z cudną zawartością w środku? Wyjmować ze środka, oglądać i sprawdzać co to za dobroci..
A ja...?
Straasznie dawno niczym Was nie obdarowałam. Nie było okazji i sposobności. A teraz jest! I wydaje mi się, że nagroda jest całkiem zachęcająca. Oczywiście kosmetyczna!
Skusicie się na kilka kosmetyków pielęgnacyjnych? 


Zanim o zasadach ( znajdziecie je na samym końcu postu ) to pewnie najpierw wolałybyście się dowiedzieć jak wygląda nagroda?
Ano właśnie tak: ( wszystko nowe, nigdy nie otwierane, z długimi datami ważności )


W skład nagrody wchodzą:






Tu znajdziecie linki do powyższych kosmetyków na stronie producenta, jakbyście chciały dowiedzieć się czegoś więcej o kosmetykach wchodzących w skład nagrody:


No i pora na zasady!
Konkurs równolegle prowadzony jest na blogu i na facebooku - możesz zgłosić się albo na blogu, albo na facebooku albo i tu i tu ( dzięki czemu masz podwójną szansę na wygraną ).

1. Zabawa, konkurs przeznaczony jest dla osób będących obserwatorami bloga Kosmetyki Pani Domu bądź fanami na FB Kosmetyki Pani Domu ( musisz obserwować blog lub facebooka Kosmetyki Pani Domu )

2. Pod postem konkursowym ( albo na blogu albo na fb/ albo i tu i tu - szansa podwójna ) zostawisz komentarz z odpowiedzią na pytanie konkursowe ( Stwórz zestaw 3 idealnych dla Ciebie kosmetyków OILLAN ).

3. Wszelkie udostępnienia i lajki mile widziane :)



WZÓR KOMENTARZA - BLOG
1. Obserwuję blog jako: .............
2. Zestaw 3 idealnych kosmetyków OILAN to:


WZÓR KOMENTARZA - FACEBOOK

1. Lubię fanpage jako: .............
2. Zestaw 3 idealnych kosmetyków OILAN to:




ZAPRASZAM DO ZABAWY!

REGULAMIN
1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga Kosmetyki Pani Domu- znaczy się ja.
2. Sponsorem nagród jest producent marki OILLAN.
3. Konkurs trwa od 27.10.2016 r. do 18.11.2016 r. do godz. 23:59. Po tej godzinie zgłoszenia nie będą uwzględniane.
4. Nagrodą jest zestaw, składający się z 5 kosmetyków pielęgnacyjnych marki Oillan.
5. Konkurs wygrywa 1 osoba.
6. Ogłoszenie wyników nastąpi 21.11.2016. Wyniki zostaną ogłoszone na fanpage bloga oraz na samym blogu.
8. Konkurs jednocześnie prowadzony jest i na blogu i na facebooku. Aby wziąć udział w konkursie należy napisać komentarz pod postem na blogu lub na facebooku wg podanego wzoru. Jeśli uczestnik chce podwoić swoje szanse - może zostawić komentarz i na blogu i na facebooku.
9. Jeżeli w przeciągu 3 dni od wyłonienia zwycięzcy dane adresowe nie będą wysłane na adres @ organizatorki (panidomunazakupach@gmail.com), zostanie wyłoniony kolejny laureat.
10. Nagroda zostaje wysłana przez organizatora w przeciągu 14 dni roboczych od dnia otrzymania danych adresowych.
11. Organizator zastrzega sobie prawo do zmian w regulaminie.
12. Zgłaszając chęć udziału w konkursie przyjmujesz warunki Regulaminu i wyrażasz zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą o Ochronie Danych Osobowych (Dz.U.Nr.133 pozycja 883).
13. Do konkursu nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 29 lipca 1992 r. o grach i zakładach wzajemnych (Dz.U. z 2004 Nr 4 poz. 27 z późniejszymi zmianami).

ZASKAKUJĄCO TANIO, A WRAŻENIA...

ZASKAKUJĄCO TANIO, A WRAŻENIA...


Witajcie!
Środek tygodnia - jakoś szybko mi minęły ostatnie dwa dni. Może dlatego, że non stop mam coś do zrobienia i tak naprawdę nie mam chwili na to by przysiąść i wypić ciepłą kawę. Wszystko w locie! Ale ja tak lubię :)

Dziś przychodzę do Was z recenzją kremu, który wymaga jednak poświęcenia mu trochę czasu..


"Krem nagietkowy zawiera wyciąg z kwiatu nagietka oraz witaminy E, dzięki czemu działa regenerująco i chroni skórę przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. Zapobiega powstawaniu podrażnień, działa odżywczo na skórę, zwiększa jej elastyczność. Krem dobrze i szybko się wchłania oraz rozsmarowuje, pozostawiając na skórze delikatny film. Nawilża skórę, natłuszcza ją i uelastycznia zapewniając odpowiednie jej napięcie. Skutecznie spłyca zmarszczki oraz zapobiega ich powstawaniu. Nie powoduje podrażnień."
źródło: ZIOŁOLEK

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, POLYGLYCERYL-4 ISOSTEARATE (AND) CETYL PEG/PPG-10/1, DIMETHICON (AND) HEXYL LAURATE, ISOPROPYL MYRISTATE, GLYCERIN, CALENDULA OFFICINALIS, SORBITOL, CERESIN, OZOKERITE, DECYL OLEATE, SORBITAN SASQUIOLEATE, MAGNESIUM SULFATE, TOCOPHERYL ACETATE, IMIDAZOLIDYNYL UREA, PARFUM, METHYLPARABEN, ETHYLPARABEN, LACTIC ACID, CITRAL, GERANIOL, BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, LINALOOL, CITRONELLOL, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE

Cena: około 7zł/50ml ( sklep )


Moje Wrażenia:
Przyznaję się bez bicia, na skład zerknęłam dopiero przy pisaniu recenzji i cóż... nie zachwycił. Parafina, parabeny.. Wiem, że część z Was przez to zniechęci się do tego kremu.. Całe szczęście zaczęłam używać tego kosmetyku zanim zobaczyłam skład, bo sama również pewnie podeszłabym do niego dość sceptycznie, a tak..
Zapach jest bardzo delikatny, kremowy - nie musicie obawiać się ziołowych aromatów, w tym kremie nie ma nawet ich odrobiny :) Zapach jest na tyle subtelny, że ledwo wyczuwalny na skórze, więc nosa drażnić nie będzie.
Konsystencja..Początkowo mocno mnie przestraszyła. Krem jest bardzo solidny, treściwy i na początku rozsmarowywania miałam wrażenie, że jest taki jak popularny krem stosowany przy odparzeniach odpieluszkowych. Ciężko się rozsmarowuje, jest dość tępy w poślizgu. Całe szczęście jest to tylko pierwsze wrażenie. Krem przy kontakcie ze skórą, z ciepłem - jakby się "rozpuszczał". Znika jego biel i treściwość, a pojawia się po prostu tłusta powłoka. Nie jest to olejkowy tłusty film, raczej kremowy i dość szybko wchłaniający się.
Wchłanianie. To mocno mnie zaskoczyło. Uważałam, że będzie z nim ogromny problem ze względu na konsystencje kremu. Jakież było moje zaskoczenie jak zauważyłam, że krem potrzebował dużo czasu, ale jednak samodzielnie wchłonął się do zera. Zaskakujące.
Ze względu na treściwość i czas wchłaniania - krem, moim zdaniem, nie nadaje się do stosowania pod makijaż. Jak dla mnie to krem typowo nocny - mogę nałożyć na twarz solidną warstwę, a krem ma czas na to by podziałać.
No i pora na efekty jakie zauważyłam jeśli chodzi o stosowanie tego kremu.
Całe szczęście okazało się, że krem tak ładnie współpracuje z moja skórą, że mnie nie pozapychał, mimo parafiny na początku składu.
Krem nagietkowy okazał się być świetnym kosmetykiem do nawilżenia, natłuszczenia skóry. Powoduje, że wszelkie suche skórki znikają , a skóra sprawia wrażenie solidnie odżywionej. Krem wchłania się do zera i rano, po wieczornej aplikacji, nie ma po nim śladu - co ważne, nie przetłuszcza skóry.

Podsumowując, krem okazał się być fajnym kosmetykiem na noc, do pielęgnacji skóry suchej. Jednak zaskoczyła mnie jeszcze jedna kwestia.. Używałam go tylko na nos, fakt z solidną gruba warstwą, ale jakoś strasznie szybko mi się kończy, za szybko.. Czyżby ktoś mi go podbierał?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA


BABY SZAMPON - CZY TYLKO DLA DZIECI?

BABY SZAMPON - CZY TYLKO DLA DZIECI?


Witajcie!

Dziś zapraszam Was na post o kosmetyku, który dedykowany jest dzieciom, ale..dorośli spokojnie mogą również go używać. Szczegóły poniżej..


- fizjologiczne pH
- łagodnie oczyszcza skórę i włosy dziecka
- chroni i nawilża, a środki powierzchniowo czynne pochodzenia roślinnego delikatnie oczyszczają bez wysuszania
- włosy są lśniące, a skóra miękka.
źródło: EQUILIBRA

NIESAMOWITE DOMOWE MYDŁO

NIESAMOWITE DOMOWE MYDŁO


Ręcznie robione mydło, ale nie z zacisza domowej kuchni, a z certyfikowanego laboratorium, przebadanego pod kątem mikrobiologiczym i dermatologicznym? Pomyślicie, że pewnie tak się nie da? Da się, da...
Pani Dorocie świetni to wychodzi. Pasja do zielarstwa i samodzielnego tworzenia kosmetyków była zaczątkiem do powstania MIDO.

"Mydła powstałe wyłącznie ze starannie wybranych naturalnych składników, według unikalnych receptur pozwalających na otrzymanie mydeł "przetłuszczonych", czyli zawierających o kilka procent więcej tłuszczów niż to wynika z obliczeń. Dzięki temu mydła sprawnie radzą sobie z wyrównywaniem równowagi hydrolipidowej skóry i jej odpowiednim nawilżeniem. Niezmydlone tłuszcze pielęgnują, nawilżają i dodatkowo ochraniają skórę."


Mydła domowe MIDO to:
- 100% naturalne ręcznie robione mydła
- unikalne receptury
- >70% tłuszczów roślinnych
- 0% SLES, SLS
- 0% środków ropopochodnych
- 0% utwardzaczy
- 0% EDTA
- 0% parabenów
- 0% syntetycznych barwników
- 0% sztucznych aromatów
- biodegradowalne opakowania
- wyselekcjonowane składniki
- jadalne, w pełni naturalne oleje i masła ( oliwa z oliwek, olej kokosowy, olej z awokado, olej z pestek winogron, masło palmowe )

W moje ręce trafiły 3 niesamowite mydła i już od samego początku zachwyciły. Po pierwsze - opakowaniem i dbałością o szczegóły. Cienka folia, kokardki i do tego wyjątkowo ładne wizytówki. Powiem Wam, że dawno nie trafiłam na tak ładne.Opakowanie zdejmiemy i naszym oczom ukazują się bardzo ciekawe w wyglądzie mydła - kolory, tłoczenia. Kurcze..otwieram przesyłkę i już jest ładnie.
Bez żadnego wstydu, bez żadnych oporów podarowałabym je komuś w prezencie. I pomyślicie - "Mydło w prezencie? Czy ona zwariowała?". Mydełka są niesamowicie urokliwe i myślę, że nie jedna kobieta by się z nim ucieszyła. No i ten skład!
A no właśnie, skoro już doszliśmy do składu - we wszystkich użyto tych samych składników tylko w różnych proporcjach:
OLEA EUROPEA (OLIVE) FRUIT OIL, AQUA, COCOS NUCIFERA (COCONUT) OIL, SODIUM HYDROXIDE, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL, ELAEIS GUINEENSIS (PALM) KERNEL OIL, VITIS VINIFERA (GRAPESEED) OIL, SODIUM CHLORIDE, CI 77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (IRON OXIDES), MALTODEXTRIN, CI 75470 (CARMINE)

Pokrótce chciałabym Wam co nie co opowiedzieć o mydłach, z którymi miałam styczność.
Waga każdego z nich to około 100g, w tej chwili są w promocji w cenie 14,99zł ( ich regularna cena to 19,90zł ).


"Kupując to mydło wspierasz gospodarkę krajów trzeciego świata. Mydło jest wzbogacone o olej palmowy czerwony - stąd pochodzi jego barwa. Mydło jest ręcznie robione, bogate w witaminę E, tzw. "witaminę młodości" wzbogacone w karoteny. Mydło przeznaczone jest do skóry narażonej na szkodliwe wpływy środowiska, które są przyczyną przedwczesnego starzenia. Formuła mydła została opracowana, aby mogło być ono stosowane przez osoby mające skórę wrażliwą i delikatną. Doskonale nadaje się do mycia małych dzieci. Mydło jest też źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych pochodzących z hiszpańskiej oliwy z oliwek, a zatem ma właściwości nawilżające i natłuszczające. Gliceryna wytworzona podczas reakcji zmydlania stanowi dodatkowo naturalny humektant, który zapobiega odparowaniu wody z naskórka. Mydło doskonale prezentuje się w każdej łazience."


"To bogactwo minerałów takich jak mangan, żelazo, cynk, miedź i 83 inne cenne składniki pochodzące z różowej soli himalajskiej. Receptura mydła została wzbogacona o olej z awokado. Jest on doskonałą propozycją dla skóry odwodnionej i wysuszonej. To także bogactwo kwasu palmitynowego, oleinowego oraz wielu innych. Produkt zawiera jedynie składniki pochodzenia naturalnego. Brak substancji zapachowych."


"Świetne dla skóry zmęczonej, poddanej wpływom środowiska. Zawarte w nim minerały i nienasycone kwasy tłuszczowe ograniczają powstawanie wolnych rodników. Przywraca skórze naturalny blask dzięki zawartości rozproszonego białego mineralnego pigmentu - dwutlenku tytanu. Ponadto dużo tu jest różowej soli himalajskiej, czyli najbogatszej soli świata, dostarczającej takich składników mineralnych jak żelazo, miedź, mangan czy cynk. W mydle dużo jest olejku kokosowego, który zawiera kwasy tłuszczowe nasycone i nienasycone. Olej kokosowy znajduje zastosowanie dla każdego rodzaju skóry ze szczególnym uwzględnieniem skóry atopowej i podrażnionej. Wykazuje działanie antyseptyczne. Polecane dla dzieci i dorosłych. Doskonałe do zapierania i wywabiania plam."



Pozwoliłam mojej 5-latce wybrać sobie jedno z tych mydełek ( patrz: skład! idealny dla dzieci ) i tak jak się spodziewałam, zdecydowała się na te w najbardziej intensywnym kolorze - żółte. 
Mimo, iż kostka jest dość duża, nie wyślizguje się nawet z tych małych rączek, przede wszystkim dzięki swojemu nieregularnemu kształtowi ( co prawda wraz ze zmydlaniem zmienia się kształt na bardziej opływowy, ale i wielkość robi się mniejsza ). Te mydło jest kompletnie bezzapachowe i całe szczęście - wiecie, że nie znoszę zapachu kosmetyków pielęgnacyjnych na skórze dziecka. Dziecko ma pachnieć dzieckiem a nie kosmetykami. Mydełko bez problemu daje się spienić, nie kruszy się - z łatwością spłukują się ze skóry. A jak wrażenia po stosowaniu? Skóra czysta, gładka - nie ma mowy o jakimkolwiek przesuszeniu, szorstkości. W gruncie rzeczy nie jest konieczne używanie jakiego balsamu, kremu nawilżającego. Jak dla mnie bomba! Im mniej kosmetyków przy pielęgnacji skóry dziecka, tym lepiej. Jeśli chodzi o mycie ciała dziecka jestem zdecydowanie za mydłami naturalnymi.
Mydło mineralne poszło w ręce mojej koleżanki - chciałam by ktoś jeszcze opowiedział mi o swoich odczuciach jeśli chodzi o ten kosmetyk. I okazało się, że koleżanka była tam jako zachwycona mydłem jak ja, jeśli chodzi o pielęgnację dziecka. Powiedziała, że zaskoczyło ją to, że mydło nie przesuszyło jej skóry, jak to często bywa w przypadku zwykłych mydeł drogeryjnych. Wręcz przeciwnie - miała wrażenie, że skóra jest przyjemnie natłuszczona, a jednocześnie bardzo czysta. Kolejna osoba na tak.
Sobie do wypróbowania zostawiłam mydło kokosowe :) Spodziewałyście się pewnie tego znając moje uwielbienie dla kokosa. Zapach jest bardzo delikatny, lekko kremowy ( nie, nie pachnie kokosem ) - nie pozostaje jednak na skórze, więc wielbicielki mocno zapachowych balsamów nie muszą się obawiać, że coś będzie się gryzło z ich ulubionym kosmetykiem. Mydełko w swoim działaniu jest bardzo delikatne, tzn. o ile skórę myje bardzo dokładnie i do pełnej czystości - o tyle nie robi jej nic złego. Co najważniejsze - nie przesusza jej, nawet tych newralgicznych miejsc jak łokcie, kolana czy pięty. Jako, że ja i tak mam dość duży ambaras ze skórą tych miejsc więc i tak używam silnych nawilżaczy, o tyle osoby nie borykające się z takim problemem - nie będą musiały dodatkowo wspierać się jakimiś innymi kosmetykami nawilżającymi. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestie jeśli chodzi o delikatność tego mydła. Możemy również umyć nim twarz. Podejrzewam, że przemknęło Wam przez głowę, że chyba zwariowałam by mydłem myć twarz, ale pamiętajcie, że nie jest to zwykłe, drogeryjne mydło. Coconut Soap nie przesuszy Wam skóry, nie spowoduje jej ściągnięcia i nieprzyjemnego napięcia. Wręcz przeciwnie - skóra będzie bardzo czysta a jednocześnie przyjemnie gładka w dotyku.

Przyznam Wam, że nie znajduję żadnych minusów jeśli chodzi o te mydła i z pełną odpowiedzialnością mogę Wam je polecić.

Lubicie kosmetyki handmade, takie własnoręcznie robione? Czy używacie tylko drogeryjnych, ogólnodostępnych produktów?
A tak "na ucho" zdradzę Wam, że Pani Dorota planuje wprowadzenie innych ręcznie tworzonych kosmetyków. W zamyśle są peelingi, sera, balsamy, kremy do twarzy.. Nie mogę się doczekać!

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA



Zostawiam Wam namiary na MIDO i Panią Dorotę - warto do nich zajrzeć!
HIGIENA PRZEDE WSZYSTKIM

HIGIENA PRZEDE WSZYSTKIM


Witajcie!
Nie wiem czy dopada mnie jakieś przesilenie jesienne, czy po prostu najnormalniej w świecie się nie wysypiam. Codziennie rano mam OGROMNY problem by podnieść się z łóżka. A jak już wstanę to muszę ratować się OGROMNYM kubkiem kawy, czasami konieczne są dwa. Ledwo podnoszę powieki, a co dopiero mówić o jakiejkolwiek aktywności. A nie ma, że boli.. - muszę!
Macie tak czasami, że budzicie się rano i jesteście zmęczone? Macie na to jakieś sposoby?  Koniecznie podzielcie się tym ze mną, bo dłużej nie dam rady żyć na kawie i z zapałkami na powiekach..

Ponarzekałam sobie, czas przejść do konkretów!
Od razu z góry zaznaczam - osoby nadwrażliwe, proszę o przewinięcie postu.. Dziś będzie intymnie a nie każdy lubi i chce czytać takie rzeczy.

Otrzymałam, jako Ambasadorka Nowości, zestaw kosmetyków od firmy Barwa. Znalazłam tam produkty z którymi nie miałam jeszcze do czynienia, więc z ochotą zabrałam się do testów.
W pudełku znalazłam też trzy ogromne butle i to o nich dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć. A w gruncie rzeczy o jednej szczegółowo, a o pozostałych dwóch tylko wspomnimy :)


Barwa wypuściła serię hipoalergicznych żeli do higieny intymnej:

U mnie na pierwszy ogień poszedł NAWILŻENIE.


"Hipoalergiczny żel do higieny intymnej Barwa o właściwościach nawilżających, przeznaczony jest dla osób posiadających skórę suchą, wrażliwą i skłonną do alergii. Dzięki specjalnej formule, wzbogaconej o łagodne składniki myjące, nie narusza naturalnej bariery ochronnej skóry i delikatnie ja oczyszcza. Zawarty w żelu sok z aloesu działa nawilżająco i regenerująco, a alantoina dodatkowo wspomaga procesy kojące i łagodzące podrażnienia. Zawiera także kwas mlekowy i panthenol. Niskie pH produktu pomaga utrzymać właściwą równowagę flory bakteryjnej. Skład żelu jest bezpieczny dla osób ze skłonnością do atopii. Produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji miejsc intymnych."

Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDE DEA, LAURAMIDOPROPYL BETAINE, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERYL OLEATE, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, ALLANTOIN, PANTHENOL, LACTIC ACID, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PARFUM

Półlitrowa butelka za niecałe 10zł? Brzmi przyjemnie dla portfela.
Duża, przezroczysta butelka z dozownikiem. Chyba najwygodniejszy aplikator jaki może być w przypadku tego typu kosmetyków. Pod  prysznicem nie ma problemu z wydobyciem żelu z butelki, nic się nie wyślizguje z rąk, nie ma problemu z otworzeniem opakowania mokrymi dłońmi.
Płyn ma żelową przezroczystą konsystencję, która pod wpływem wody zamienia się w mydlaną pianę. Pachnie delikatnie, ale wyczuwalnie. Jest to mocno świeży zapach. 
Mimo piany, mimo zapachu żel jest bardzo delikatny w działaniu. Myje, odświeża. I co najważniejsze - nie uczula i nie podrażnia. W sam raz do codziennego stosowania.
No i ta wydajność..przy 500ml  nie wiem kiedy uda mi się dobić jego dna :)


Po za żelem NAWILŻENIE, w serii mamy jeszcze: DELIKATNOŚĆ i ODŚWIEŻENIE.


"Hipoalergiczny żel do higieny intymnej BARWA o właściwościach łagodzących, przeznaczony jest dla osób posiadających skórę wrażliwą, skłonną do podrażnień i alergii. Dzięki specjalnej formule, wzbogaconej o składniki myjące, nie narusza naturalnej bariery ochronnej skóry i delikatnie ją oczyszcza. Zawarty w żeli ekstrakt z żurawiny działa antybakteryjnie i ochronnie, a panthenol dodatkowo regeneruje i nawilża skórę. Zawiera również kwas mlekowy i alantoinę. Niskie ph produktu pomaga utrzymać właściwą równowagę flory bakteryjnej. Skład żelu jest bezpieczny dla osób ze skłonnością do atopii. Produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji miejsc intymnych."

Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDE DEA, LAURAMIDOPROPYL BETAINE, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERYL OLEATE, VACCINIUM MACROCARPON FRUIT EXTRACT, PANTHENOL, LACTIC ACID, ALLANTOIN, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PARFUM



"Hipoalergiczny żel do higieny intymnej BARWA o właściwościach odświeżających, przeznaczony jest dla osób posiadających skórę normalną, wrażliwą i skłonną do alergii. Dzięki specjalnej formule, wzbogaconej o łagodne składniki myjące, nie narusza naturalnej bariery ochronnej skóry i delikatnie ją oczyszcza. Zawarty w żelu ekstrakt z ogórka działa odświeżająco, kojąco i rewitalizująco, a kwas mlekowy dodatkowo wspomaga procesy ochronne oraz ułatwia utrzymanie kwaśnego ph. Zawiera także alantoinę i panthenol.. Produkt pomaga utrzymać właściwą równowagę flory bakteryjnej. Skład żelu jest bezpieczny dla osób ze skłonnością do atopii. Produkt przeznaczony do codziennej pielęgnacji miejsc intymnych."

Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDE DEA, LAURAMIDOPROPYL BETAINE, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERYL OLEATE, CUCUMIS SATIVUS FRUIT EXTRACT, LACTIC ACID, ALLANTOIN, PANTHENOL, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE, POTASSIUM SORBATE, PARFUM


Przypominam Wam o zniżce :)

01.10 - 31.10.2016 
- 25% na hasło: kosmetykipanidomu
Rabat obowiązuje na cały dział NOWOŚCI w sklepie Barwy
POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
NOWOŚCI WPROST Z DROGERII NATURA - SWATCHE

NOWOŚCI WPROST Z DROGERII NATURA - SWATCHE


Witajcie niedzielnie!
U Was za oknem też taka piękna, słoneczna, prawdziwa jesień? Jest cudownie! I przyznam Wam, że pozytywnie nastraja mnie taka pogoda za oknem, mimo ciągłego zmęczenia i niewyspania..

Dziś zapraszam Was na krótki post o kilku nowościach Kobo i My Secret. Mam nadzieję, że przetrwacie ilość zdjęć :)


"Wygładzający podkład z ochroną SPF10.
Wyrównuje naturalny koloryt, przywraca skórze blask i witalność. Delikatnie napina skórę, wygładzając zmarszczki. Pozostawia skórę satynową. Nie tworzy efektu maski, nie blokuje porów i pozwala oddychać skórze. Nie tworzy na skórze smug. Zawiera oliwę z oliwek, proteiny pszenicze oraz kwas hialuronowy. Szczególnie polecany dla cery dojrzałej."
źródło: KOBO

Skład:
AQUA, CYCLOPENTASILOXANE(AND)DIMETHICONE CROSSPOLYMER, SORBITAN OLIVATE, ISODODECYL NEOPENTANOATE, POLYGLYCERYL-4 ISOSTEARATE(AND)CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE(AND)HEXYL LAURATE, CYCLOMETHICONE, OCTYL METHOXYCINNAMATE, GLYCERIN, HYDROGENATED POLYISOBUTYLENE, PPG-3 BENZYL ETHER MYRISTATE, CICHORIUM INTYBUS (CHICORY) ROOT OLIGOSACCHARIDES(AND)CAESAPLINIA SPINOSA GUM, TALC, QUATERNIUM-18 HECTORITE(AND)PROPYLENE CARBONATE, MAGNESIUM SULFATE, NYLON, BORON NITRIDE, LAUROYL LYSINE, BEESWAX, OLEA EUROPEA(OLIVE)FRUIT OIL(AND)OLEA EUROPEA(OLIVE) HUSK OIL(AND)TOCOPHEROL, HYDROLYZED WHEAT PROTEIN, MAGNESIUM ALUMINIUM SILICATE(AND)CELLULOSE GUM, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, PHENOXYETHANOL(AND)METHYLPARABEN(AND) PROPYLPARABEN(AND) DMDM HYDANTOIN, PARFUM, BENZYL SALICYLATE, CITRONELLOL, COUMARIN, GERANIOL, HEXYL CINNAMAL, A-ISOMEHTYLIONONE, SODIUM HYALURONATE, [+/- TRIETHOXYCAPRYLYLSILANE, CI 77891, CI 77499, CI 77491, CI 77492]

Podkłady o pojemności 30ml, dostępne w szafach marki KOBO ( Drogeria Natura ) za cenę około 22zł. Do tej pory dostępne były kolory:
- 501 NUDE BEIGE
- 502 LIGHT BEIGE
- 503 MEDIUM BEIGE



Z początkiem lipca do powyższych kolorów dołączyły dwa kolejne:
- 506 CHILLY BEIGE
- 507 PASTEL BEIGE
i to właśnie te dwa kolory chciałabym Wam dzisiaj pokazać ( niestety przy zeswatchowaniu okazało się, że oba są dla mnie zdecydowanie za ciemne ).



Na pewno podkłady nie są tak ciemne jak pokazują to grafiki na stronie producenta, jednak są to podkłady z tych ciemniejszych - na mój odcień cery kompletnie się nie nadają, a szkoda..'
Nie ukrywam, że musiałam sprawdzić jak podkład się zachowuje, chociaż przy aplikacji i zapowiada się obiecująco ( przyjemnie się rozprowadza i bardzo ładnie pachnie, rzeczywiście lekko napina skórę ) - będę musiała poszukać czegoś dopasowanego kolorem.

Kolejnymi nowościami, które chciałabym Wam dzisiaj pokazać będą paletki My Secret - kolejnej marki, dostępnej tylko w Drogeriach Natura.





"Paleta cieni idealnych do wykreowania makijażu dziennego, jak również wieczorowego w bardziej zdecydowanym stylu. Bogactwo efektów w ramach tej samej palety. Jedwabista silikonowo-mineralna formuła ułatwia aplikację. Cienie znakomicie przylegają do powieki i zachowują trwałość przez długi czas. Hipoalergiczne."
źródło: MY SECRET
Cena: 13,99zł

Paletki dostępne są w trzech odcieniach:

MORNING DEW - ta paletka najbardziej wpasowała się w mój gust i potrzeby kolorystyczne jeśli chodzi o makijaż. Dwa metaliczne odcienie ( niesamowicie napigmentowane ) + najciemniejszy matowy.






SAND DUNES - codzienne beże, idealnie matowe, do wpasowania w każdy makijaż.






ROSE KISS - kolorystycznie najmniej dopasowana dla mnie. Chyba brak mi odwagi na róż na oku.




Ciekawa jestem czy wpadło Wam coś w oko...

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger