CIASTECZKOWO Z NACOMI

CIASTECZKOWO Z NACOMI


Na zakończenie tego tygodnia zapraszam Was na post miły, przyjemny o niesamowitym kosmetyku.
Jakiś czas temu ( daaawno ) przy okazji takich większych zakupów domowych, przez przypadek trafiłam w Auchan na stoisko z kosmetykami. Kosmetyki rosyjskie, różne glinki i maseczki, a między tymi wszystkimi kosmetykami - Nacomi. Na środku półki zauważyłam niewielkie pudełeczko i już po pierwszym spojrzeniu wiedziałam, że będzie moje i że jeszcze tego samego dnia poznamy się podczas wieczornej pielęgnacji..


"Delikatny, intensywnie nawilżający mus do codziennej pielęgnacji ciała o zniewalającym, słodkim zapachu orzechowych ciasteczek.
Mus Nacomi jest delikatnym kosmetykiem, opartym na naturalnych składnikach. Efekty intensywnego działania nawilżającego można zauważyć już po pierwszym użyciu, regularne stosowanie pomoże wyrównać koloryt i ujędrnić skórę. Lżejsza konsystencja umożliwia łatwiejszą aplikację. Spora ilość witaminy E - nazywanej witaminą młodości, pomaga zachować jędrną, dobrze nawilżoną skórę. Ekstrakt kakaowca doskonale wyrównuje koloryt, pomaga nawilżyć i odpowiednio zregenerować naskórek."

Skład:
BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, VITIS VINIFERA SEED OIL, CAPRYLIC CAPRIC TRIGLICERYDE, CERA ALBA, HELIANTHUS ANNUUS SUNFLOWER SEED OIL, GLYCERIN, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, CETYL ALCOHOL, COCOA BEAN EXTRACT, TOCOPHERYL ACETATE, PARFUM

Pojemność: 150ml

Cena: od 25-35zł

* do wyboru mamy jeszcze inne wersje zapachowe: borówka, mango, malina



Moje Wrażenia:
Po pierwsze, przedziwna konsystencja. Przyznam Wam, że pierwszy raz mam do czynienia z kosmetykiem do pielęgnacji, który jest w formie muso-pianki. Wydaje się być bardzo lekka, delikatna, dopiero gdy nabierzemy jej trochę dłoń wyczuwamy, że oprócz delikatnego musu, mamy jednocześnie do czynienia z czymś jak miękkie masło shea. Takie połączenie tych dwóch konsystencji. Piankę w rękach mamy tylko przez chwilę, pod wpływem ciepła dłoni rozpuszcza się i zamienia w olejek, który bez problemu daje się rozprowadzić na skórze - chodź podczas rozsmarowywania bardziej przypomina masło shea.
Zapach. Kosmicznie cudowna sprawa. Pachnie jak ciasteczka czekoladowe - i w opakowaniu i później po aplikacji na skórze. Obłędny aromat. Aż człowiek ma ochotę zanurzyć palec w opakowaniu i go oblizać.
Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne tego musu, jestem baardzo zadowolona. Dzięki swojej konsystencji natłuszcza skórę a jednocześnie mocno nawilża. Przy regularnej aplikacji skóra robi się gładka, przyjemna w dotyku - nie ma mowy o jakichkolwiek szorstkościach. Znika jakiekolwiek napięcie skóry, odczuwalna jest natychmiastowa ulga.
Jak dla mnie - świetny kosmetyk o niesamowitym zapachu. Na pewno jeszcze nie raz skuszę się na kolejne opakowanie.Może spróbuję czegoś w innej wersji zapachowej?

Miała któraś z Was może do czynienia z tymi musami Nacomi? Jak wrażenia? A może macie do polecenia inny kosmetyk tej firmy?

POZDRAWIAM
OLA





DWA SZAMPONY - JEDNO WRAŻENIE. BALEA.

DWA SZAMPONY - JEDNO WRAŻENIE. BALEA.


Witajcie!
Przegrzebałam folder roboczy, folder ze zdjęciami i plikami tekstowymi i wracam do kosmetyków, które miałam w użyciu już jakiś czas temu a nie było okazji by o nich napisać. Teraz jest, więc pisze :)

Są kosmetyki, których zdarzyło mi się użyć, bublami nie były a jednak wiem, że na pewno do nich nie wrócę. Jednymi z takich są szampony Balea. Dlaczego?

W swojej kosmetycznej karierze miałam dosłownie kilka kosmetyków tej marki: wspomniany płyn do kąpieli, żele pod prysznic ( tanie jak barszcz! ) i właśnie dzisiejsi bohaterowie - szampony. O ile żele mają myć i ładnie pachnieć, a ideałem byłoby gdyby nie wysuszały skóry - to jednak od szamponu wymagam ciut więcej niż mycie.
No to lecimy po kolei..


"Objętość i połysk - to właśnie zapewnia BALEA VOLUMEN SHAMPOO KIRSCHE + JASMIN, który nadaje cienkim i przyklapniętym włosom więcej objętości, pielęgnuje je i pozwala wyglądać zdrowo. Struktura włosa zostaje wzmocniona. Szczególna formuła z ekstraktem z wiśni i kwiatów jaśminu dba o większą objętość włosów a witamina B3 i prowitamina B5 nadają włosom miękkość. Szampon nie zawiera silikonów. Jest produktem wegańskim."

Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, PANTHENOL, PARFUM, SODIUM BENZOATE, CITRIC ACID, ALCOHOL, POTASSIUM SORBATE, NIACINAMIDE, LIMONENE, LINALOOL, POLYQUATERNIUM-44, PRUNUS CERASUS FRUIT EXTRACT, PHENOXYETHANOL, JASMINUM SAMBAC FLOWER EXTRACT, ETHYLHEXYLGLYCERIN



Moje Wrażenia:
W gruncie rzeczy zastanawiam się jak zacząć żeby nie wyszło na to, że tylko się czepiam. Fakt faktem - szampon jest tani jak barszcz i myje włosy ( chociaż z naolejowanymi włosami radzi sobie średnio i samo mycie trzeba powtórzyć 2-3 krotnie by wymyć olej do końca ).
Jednak..
- zapach to kompletnie nie moja bajka. Owszem mamy tu wiśniowy aromat ale dość sztuczny i raczej kojarzy mi się z lepkimi kandyzowanymi owocami.
- szampon miał wpływać na objętość włosów..oczekiwałabym, że po prostu odbije mi je od nasady i będzie to sprawiało wrażenie objętości. Okazało się jednak, że na moje włosy działa tak, że są strasznie spuszone i wyglądam po wysuszeniu jak pudel. I byłoby to jeszcze do zaakceptowania i "ulizania" środkami do stylizacji, gdyby nie to, że oprócz spuszenia sprawiają wrażenie strasznie suchych i wręcz nie do okiełznania. Brr..Zwykłą gumką ciężko było je związać i okiełznąć.
- włosy nie są sypkie ani lejące się, są wysuszone i gdyby nie ratunek w postaci mocno nawilżającej maski to byłaby katastrofa.

Nie..to nie kosmetyk dla mnie.


A drugim gagatkiem jest:


"Intensywnie pachnący szampon do włosów - dla każdego ich typu. Wzbogacony o kompleks antystatyczny. Zawiera kompleks witaminowy z witaminą B3 i prowitamina B5, aby doskonale nawilżyć włosy. Odżywczy ekstrakt z wanilii doda włosom życia. Przejrzysta formuła nie obciąża włosów."

Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, GLYCERIN, PANTHENOL, PARFUM, CITRIC ACID, SODIUM BENZOATE, HYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, NIACINAMIDE, POTASSIUM SORBATE, POLYQUATERNIUM-10, ALCOHOL, CARAMEL, VANILLA PLANIFOLIA FRUIT EXTRACT, SODIUM ACETATE, ISOPROPYL ALCOHOL, CI 47005




Moje Wrażenia:
Waniliowy aromat jest, chociaż to nie ten zapach, który lubię najbardziej. Ten jest wręcz oblepiający - całe szczęście dość krótko utrzymuje się na włosach i już po kilkunastu minutach przestaje mnie drażnić.
W przypadku tego szamponu również mam problem z okiełznaniem włosów - po myciu i wysuszeniu są strasznie splątane i by je rozczesać, muszę użyć jakiegoś serum, albo podczas mycia - maski. Bez wspomagaczy miałam ogromny problem z ich rozczesaniem i miałam wrażenie, że je po prostu wyrywam. Jako posiadaczka cienkich włosów nie jestem w stanie zaakceptować takiego efektu po myciu.
Nawilżenia włosów również nie zauważyłam - tak jak w przypadku wiśniowego szamponu, włosy były nadmiernie spuszone.
Chyba jednak silikony w szamponach  - jak dla mnie, niezbędne.

Wiem, wiem..jest mnóstwo osób zadowolonych z tych szamponów - kupują, robią zapasy.. Ja wiem, że to nie moja bajka - szukam czegoś innego jeśli chodzi o tego typu kosmetyki.

Macie może do polecenia jakieś konkretne kosmetyki Balea? Jest coś co używacie już od jakiegoś czasu i wiecie, że sięgnięcie po kolejne opakowanie?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA

WANILIOWA KĄPIEL Z BALEA

WANILIOWA KĄPIEL Z BALEA


Witajcie w nowym tygodniu!
Mam nadzieję, że odpoczęłyście w weekend i ruszacie w nowym tygodniu ze zdwojoną energią! U nas weekend minął dość spokojnie, bez zbędnych wrażeń - leniuchowanie w domu! Przyznam bez bicia, że czasami potrzebuję niewielkiego resetu od wszystkiego, inaczej idzie zwariować.
W związku ze zbliżającą się promocją w Rossmanie przejrzałam swoje kosmetyki i niestety ( albo i stety ) okazało się, że mam taki zapas wszystkiego co niezbędne, że do Rossmana nawet nie zajrzę w czasie -49%. A i tak nie mogę się powstrzymać przed przeglądaniem postów innych blogerek o tym co warto zakupić w trakcie tej promocji - no bo może coś jednak okaże się niezbędne?

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam krótko o kosmetyku, który już od dłuższego czasu jest w folderze roboczym i jakoś nie było okazji by o nim wspomnieć. Widziałam jednak, że nadal jest do kupienia więc warto o nim co nie co powiedzieć - może ktoś się skusi?


EXOTISCHE VANILLE CREME-OL BAD
poj.: 500ml
cena: od 11-15zł ( dostępny online lub w drogeriach DM )
DELIKATNY WANILIOWY PŁYN DO KĄPIELI Z OLEJKIEM MIGDAŁOWYM

Skład:
AQUA, SODIUM LAURETH SULFATE, GLYCERIN, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, PARFUM, ALMOND OIL GLYCERETH-8 ESTERS, COCO-GLUCOSIDE, GLYCERYL OLEATE, GLYCOL DISTEARATE, SODIUM BENZOATE, CITRIC ACID, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, POTASSIUM SORBATE, HYDROXYPROPYL GUAR HYDROXYPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, STYRENE/ACRYLATES COPOLYMER, COCAMIDE DEA, LAURETH-10, TOCOPHEROL, HYDROGENATED PALM GLYCERIDES CITRATE,  HEXYL CINNAMAL


Domyślacie się z pewnością dlaczego ten kosmetyk do mnie trafił? Wanilia! Nie mogę oprzeć się kosmetykom, które mają ją w nazwie.
Jeśli spodziewacie się jakichkolwiek super-hiper właściwości pielęgnacyjnych - srogo się zawiedziecie. Ten kosmetyk nie pielęgnuje skóry. Nie odżywia, nie natłuszcza, nie nawilża - ale i też jej nie wysusza. Po kąpieli z tym płynem konieczne jest nawilżenie skóry jakimś balsamem. 
Dosyć ładnie pachnie ( mimo iż ciut sztucznie ), jest niesamowicie wydajny, daje nam ogrom delikatnej, puszystej piany. Ja, do kąpieli, w której używałam tego płynu, dodawałam jeszcze jakiś olej - najczęściej kokosowy. Wtedy oprócz słodkiego zapachu, kilogramów piany - miałam jeszcze natłuszczoną, nawilżoną skórę. Przyjemność i pielęgnacja w jednym.

Nie wszystkie kosmetyki pasują mi w 100% i nawet gdy widzę w nich braki, niedociągnięcia, potrafię przymknąć oko i używać. Bo ładnie pachną, bo uprzyjemniają kąpiel wielką pianą..

Macie takie kosmetyki, które nie są ideałami, a jednak mimo wszystko goszczą w Waszej łazience?

POZDRAWIAM
OLA



ŚNIEŻNOBIAŁY UŚMIECH - BIAŁA PERŁA

ŚNIEŻNOBIAŁY UŚMIECH - BIAŁA PERŁA


Zapraszam Was na weekendowy post. Będzie przyjemnie i na luzie :)
Czy jest w ogóle na świecie osoba, która nie marzy o śnieżnobiałym, hollywoodzkim uśmiechu? Nie znam nikogo takiego, uwierzcie.
Nie każdego z nas natura obdarzyła jasnym kośćcem, większość z nas pije herbatę, kawę, część pije np. czerwone wino.. Wszystkie te wymienione rzeczy i kilkanaście innych wpływają na wygląd naszych zębów. Pojawia się osad i zabarwienie, zęby tracą swój naturalny kolor. Stomatologiczne zabiegi wybielania zębów są drogie i nie każdego na nie stać - szukamy więc innych rozwiązań by móc cieszyć się bielszym uśmiechem.

Jakiś czas temu oboje z mężem rozpoczęliśmy "przygodę" z nowymi pastami do zębów. Każde z nas z inną i dzisiaj właśnie chciałabym Wam opowiedzieć o naszych wrażeniach po ponad miesięcznej kuracji.


"Wybielająca pasta do zębów KRYSTALICZNA BIEL jest oparta na działaniu enzymatyczno-pigmentowym. Wzmacniając biel zębów bez względu na ich naturalny kolor pasta spełnia wysokie oczekiwania estetyczne. Łagodnie usuwa zanieczyszczenia zawarte na i w szkliwie oraz nadaje połysk, pokrywając szkliwo drobinami krystalicznej bieli. Pasta posiada delikatną żelową konsystencję. Przeznaczona do codziennego i długotrwałego stosowania."

Skład:
AQUA, SORBITOL, GLYCERIN, SILICA, CELLULOSE GUM, SODIUM CITRATE, SODIUM LAURYL SULFATE, MENTHA PIPERITA OIL, POTASSIUM NITRATE, SODIUM SACCHARIN, EUCALYPTUS GLOBULUS LEAF OIL, MENTHOL, SODIUM FLUORIDE, XANTHAN GUM, EUGENIA CARYOPHYLLUS FLOWER OIL, TITANIUM DIOXIDE, GLUCOSE OXIDASE, METHYLPARABEN

"Wybielająca pasta do zębów BIEL I OCHRONA jest oparta na działaniu enzymatycznym. Łagodnie likwiduje nalot i osad oraz zanieczyszczenia zawarte na i w szkliwie. Usuwa codzienne skutki spożywania barwiących pokarmów i napojów. Pasta przywraca i utrzymuje naturalną biel zębów oraz wzmacnia szkliwo. Działa bakteriostatycznie oraz przeciwdziała nadwrażliwości. Pasta posiada delikatną żelową konsystencję. Przeznaczona do codziennego i długotrwałego stosowania."

Skład:
AQUA, SORBITOL, GLYCERIN, SILICA, CELLULOSE GUM, SODIUM CITRATE, SODIUM LAURYL SULFATE, EUCALYPTUS GLOBULUS LEAF OIL, POTASSIUM NITRATE, SODIUM SACCHARIN, MENTHOL, SODIUM FLUORIDE, XANTHAN GUM, EUGENIA CARYOPHYLLUS FLOWER OIL, GLUCOSE OXIDASE, METHYLPARABEN, CI 42090

WRAŻENIA!
W sumie można by było powiedzieć - pasta jak pasta! Myje? Myje! No więc cóż chcieć więcej? Gdybym jednak szukała zwykłej pasty do zębów, kupiłabym pierwszą lepszą - nie zwracając uwagi na jej zasadnicze działanie.
Moje zęby przez ostatnie 30 dni zaprzyjaźniały się z pastą KRYSTALICZNA BIEL. Nie wiem czy to efekt placebo a może rzeczywiste działanie, ale już po pierwszym użyciu widziałam różnicę. Oprócz normalnego działania pasty do zębów ( czyszczenia, usuwania osadu, odświeżania oddechu ), zauważyłam, że mój uśmiech sprawia wrażenie jaśniejszego. Przyznam, że z dużym zaciekawieniem używałam tej pasty, każdego dnia obserwując i analizując zmiany. A już po 2 tygodniach używania nie tylko ja zauważyłam, że jest inaczej. Koleżanka zapytała mnie czy byłam u dentysty na jakimś oczyszczaniu. Już wtedy byłam pewna, że to co widzę w lustrze nie jest iluzją i jest zauważalne dla innych osób. Po miesiącu stosowania widzę znaczącą różnicę w kolorze moich zębów - są zdecydowanie jaśniejsze, chociaż mam wrażenie, że efekt byłby jeszcze większy i bardziej spektakularny, gdybym odstawiła do zera np. kawę i herbatę ( ale tak się nie da! ).
Mój mąż używał pasty BIEL I OCHRONA i uwierzcie mi, ciężko było wyciągnąć od niego jakieś bardziej szczegółowe wrażenia ze stosowania. To czego udało mi się dowiedzieć wypunktowałam poniżej:
- przyjemny mentolowy smak, mocno odświeżający ale nie jest ostry i piekący
- mimo lekkiej, żelowej konsystencji zaskakująco wydajna ( mimo stosowania 2-3 razy dziennie przez ponad miesiąc )
- świetnie radzi sobie z usuwaniem codziennego "brudu" i osadu po jedzeniu i napojach
- po umyciu zęby są wręcz wypolerowane
- widać różnicę w kolorze ale nie jest to aż tak zauważalne jak w przypadku pasty KRYSTALICZNA BIEL
Oboje z mężem stwierdziliśmy, że najlepsze efekty używania tego typu past byłoby widać, gdyby dało się ostawić wszystkie barwiące pokarmy i napoje. Tylko, że się nie da. Ale mimo wszystko oboje jesteśmy zadowoleni z tych past, przy czym to jednak KRYSTALICZNA BIEL zostanie z nami na stałe .

Ciekawa jestem czy Wy używacie wybielających past do zębów? Macie jakąś swoją ulubioną, polecaną?

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA
SERUM ODŻYWCZE Z EKSTRAKTEM ZE ŚLUZU ŚLIMAKA

SERUM ODŻYWCZE Z EKSTRAKTEM ZE ŚLUZU ŚLIMAKA


Hej hej!
Witajcie piątkowo! Zaczniemy w ramach relaksu od odrobiny prywaty..
U mnie dziś ciutkę stresujący dzień - ruszam na walkę z przedszkolem.. Strasznie długaśna historia, a nie chcę znowu się żalić żebym nie wyszła na jakąś marudę.. W skrócie jest tylko tak, że nie dla wszystkich "przedszkole integracyjne" znaczy to samo i zaskakujące jest to, że to personel ma problem a nie rodzic.. Trzymajcie kciuki żeby mi nerwy nie puściły i żeby udało się wszystko załatwić szybko i bezboleśnie.

Co do przeprowadzki i remontu.. Mieszkamy już w nowym domu, sąsiedzi chyba przestali już nas nienawidzić ( bo wszystkie mega głośne prace zakończone ). Zostały nam jakieś wykończeniowe sprawy: domalowania, listewki.. Z większych robót to chyba tylko wentylacja mechaniczna w łazience ale to już lada dzień..no i okap. Kwestia okapu jednak okazała się bardziej problematyczna niż byśmy myśleli. Bo żeby było ładnie i funkcjonalnie to już grubsza kwestia, a że mój mąż ma "zboczenie zawodowe" to to wszystko może troooochę potrwać. Oby do świąt się udało!
No i jeszcze kwestie dekoracyjne, ale to już bez pośpiechu - na spokojnie trzeba niektóre rzeczy przemyśleć. Jedyne co zostało ustalone to kolejne lustro na ścianie i....uwaga! Będę miała kwiatki doniczkowe, sztuk 2. To jak święto narodowe, bo ja to taki typ co nawet kaktusa umie ususzyć ( historia prawdziwa ). Nie umiem dbać o kwiatki i tyle - przyznaje się bez bicia, że najlepiej sprawdzają się u mnie cięte :) Obiecuję jednak, że się zmuszę i te dwa co zakupię uhoduję i nie ususzę ich! Słowo harcerza! 

Wracam jednak do kosmetycznych tematów, pewnie kwestia mojego wielotygodniowego remontu niewiele Was interesuje..
Trafiają Wam się czasami takie kosmetyki, które używamy i używamy a dna nie widać? Przyznam, że rzadko trafiam na aż tak wydajne kosmetyki, które regularnie są przeze mnie stosowane a po ilości w słoiczku wcale się tego nie zauważa...



"Regenerujące przeciwzmarszczkowe serum stymuluje odbudowę tkanki za pośrednictwem połączonych składników naturalnych z ekstraktem ze śluzu ślimaka. Uelastycznia, zmiękcza skórę i zmniejsza przebarwienia."

Właściwości serum:
- opóźnia efekty starzenia się skóry
- wygładza zmarszczki i zapobiega tworzeniu się nowych
- zwalcza trądzik
- łagodzi przebarwienia
- poprawia koloryt skóry
- zmniejsza blizny i zagłębienia skórne
- stymuluje odbudowę tkanek

ALLANTOINA - stymuluje mnożenie się komórek i odnowę tkanek oraz zapewnia kojące działanie terapeutyczne
KWAS GLIKOLOWY - złuszcza i odnawia skórę właściwą. Przyspiesza syntezę kolagenu, nawilża i stymuluje metabolizm komórkowy.
KOLAGEN, WITAMINA E, ELASTYNA - eliminuje zmarszczki i ujędrnia skórę
WITAMINA B i C - poprawia pigmentację, tonizuje i zmiękcza skórę
WITAMINA A - rewitalizuje i przyspiesza regenerację komórek naskórka. Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, zachowując jej elastyczność.


Skład
WATER (AQUA), ALCOHOL DENATL. (ETHYL ALCOHOL), HELIX ASPERSA, GLYCERIN, PROPYLENE GLYCOL, CARBOMER, SORBETH-30, TRIETHANOLAMINE, IMIDAZILIDINYL, UREA, PARFUM (FRAGRANCE), PHENOXYETHANOL, TETRASODIUM EDTA, LIMONENE, HEXYL CINNAMAL

Cena: 49,99zł za 50ml ( Drogerie Vica )


Moje Wrażenia:
Bardzo lekka, żelowa konsystencja idealnie daje się zaaplikować na twarz. Delikatny zapach chociaż w wyczuwalną nutką alkoholu, która, całe szczęście, dość szybko się ulatnia.
Serum wchłania się w tempie wręcz ekspresowym, momentami miałam wrażenie, że moja skóra wręcz je "pije". Po aplikacji na skórze nie pozostawia żadnego filmu, a skóra natychmiastowo staje się odświeżona i wygładzona.
Obawiałam się trochę przesuszenia skóry przez ten alkohol w składzie, całe szczęście żadnej katastrofy nie było. Zauważyłam jednak, że wpływa na moja przetłuszczająca się strefę T, sprawiając, że staje się bardziej matowa.
Kolejną rzeczą, którą byłam w stanie naocznie stwierdzić, to jego działanie na przebarwienia. Zauważyłam, że rzeczywiście dzięki regularnemu stosowaniu serum przebarwienia po np. wypryskach szybciej jaśnieją. A co do samych wyprysków - ładnie je łagodzi, może lekko przysusza dzięki czemu szybciej się goją.

Ogólnie mam pozytywne wrażenia jeśli chodzi o ten kosmetyk, gdyby tylko alkohol był ciut niżej w składzie ( albo jeśli by się dało całkiem go pozbyć? ) a samo serum miało by bardziej nawilżające działanie - byłabym wręcz zachwycona.

Ciekawa jestem czy któraś z Was używała kosmetyków z ekstraktem ze śluzu ślimaka i jakie ma wrażenia. Koniecznie dajcie znać w komentarzach.

BUZIAKI
OLA
AVENA KOLAGEN - KREM I BALSAM

AVENA KOLAGEN - KREM I BALSAM


Ziiimnoo..
Luudzie czy u Was też jest tak zimno? Przyznam, że nie mogę się doczekać aż zaczną grzać kaloryfery.. Nie wiem czy to choroba i ogólne osłabienie organizmu czy naprawdę jesień czuć w powietrzu.
Zaczynam od marudzenia? Ok, więcej nie marudzę! Obiecuję!

Te z Was, które chociaż czasem zaglądają na mój instagram widziały, że umieszczałam informację o zbliżającej się ( po raz kolejny ) wielkiej rossmanowskiej promocji - 49%. Tak dla Waszej informacji, na małe pokuszenie..podobno będzie tak:

PAZNOKCIE 30.09-05.10
OCZY 06.10-11.10
TWARZ 12.10-16.10

Ciekawa jestem czy planujecie jakieś zakupy? Ja przejrzałam kosmetyki kolorowe, które mam w użyciu, przejrzałam to co mam w pudełku zapasowym..No cóż..Nic nie potrzebuję, zapas mam też wystarczający, więc tym razem Rossmana ominę łukiem. Dam szansę, na zakupy, innym :)

Pora jednak na kilka słów o dzisiejszych bohaterach - kremie i balsamie do ciała.
Zacznijmy od kosmetyku, który jakimś dziwnym trafem niebezpiecznie prawie dobił dna. I nawet nie wiem kiedy?

"Kolagen zmniejsza zmarszczki i zapobiega powstawaniu nowych. Wnika nawet do drugiej warstwy skóry uzupełniając braki wody, dzięki czemu skóra jest bardziej gładka i miękka. Kolagen poprawia wygląd skóry zmniejszając przebarwienia i otwarte pory."


Skład:
WATER (AQUA), PARRAFINUM LIQUIDUM, PROPYLENE GLYCOL, DIMETHICONE, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ALCOHOL, CETEARYL OCTANOATE, ISOPROPYL MYRISTATE, PEG-8 DISTEARATE, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, PHENOXYETHANOL, TRIETHANOLAMINE, CARBOMER, PARFUM (FRAGRANCE), CAPRYLYL GLYCOL, ALLANTOIN, IMIDAZOLIDINYL UREA, TETRASODIUM EDTA, NIACINAMIDE, HJYDROLYZED COLLAGEN, XANTHAN GUM, HELIX ASPERSA, ETHYLHEXYLGLYCERIN, GLUCOSE, CARRAGEENAN (CHONDRUS CRISPUS)

Cena: 200ml/16,99zł ( Drogerie Vica )




Skład:
WATER (AQUA), PARRAFINUM LIQUIDUM, PROPYLENE GLYCOL, DIMETHICONE, CETYL ALCOHOL, CETEARYL ALCOHOL, CETEARYL OCTANOATE, ISOPROPYL MYRISTATE, PEG-8 DISTEARATE, PHENOXYETHANOL, MOISTURIZING FACTOR, GLYCERYL STEARATE, PEG-100 STEARATE, PARFUM (FRAGRANCE), CAPRYLYL GLYCOL, ALLANTOIN, IMIDAZOLIDINYL UREA, TRIETANOLAMINE, COLLAGEN, EDTA, HYDROXYETHYL ACRYLATE/SODIUM ACRYLOYLIDIMETHYL TAURATE, CARBOMER, COPOLYMER/POLYISOBUTENE-PEG-7 TRIMETHYLOPROPANE, COCONUT ETHER, MUCCUS SNAIL, NIACIANAMIDA

Cena: 500ml/21,99zł ( Drogerie Vica )



Moje Wrażenia:
Te dwa kosmetyki różnią się od siebie tak naprawdę kilkoma szczegółami.
Oczywiście opakowaniem i konsystencją przede wszystkim. W przypadku kremu mamy do czynienia z dość gęstym, ale aksamitnym mazidłem, które bez problemu ( bez tępego poślizgu ) daje się rozprowadzić na skórze. Balsam natomiast jest ciut rzadszy, lżejszy - łatwiej się wchłania.
Oba te kosmetyki po aplikacji na skórę nie pozostawiają na niej żadnego filmu i dość szybko wchłaniają się do zera. Zapach jest przyjemny, dość delikatny, kremowy.
Jeśli chodzi o kremy, masła, balsamy i inne tego typu kosmetyki, oczekuję przede wszystkim jednej rzeczy - nawilżenia. Przyznam Wam, że średnio zwracam uwagę na inne kwestie. Mam suchą skórę, momentami dość szorstką ( czasami na tyle, że bez wysmarowania się balsamem, nie jestem w stanie zasnąć - czuję jej napięcie i szorstkość ), dlatego nawilżenie, które spowoduje złagodzenie tego typu "wrażeń" jest dla mnie najistotniejsze i pod tym kątem oceniam większość kosmetyków pielęgnacyjnych do ciała.
Przyznam, że z większą przyjemnością i zdecydowanie bardziej zauważalną ulgą dla skóry, używało mi się kremu. Mam wrażenie, że jego działanie było zdecydowanie silniejsze jeśli chodzi o nawilżanie, niż w przypadku balsamu. Oba kosmetyki, tuż po aplikacji, dają efekt świeżej, gładkiej i jakby nawilżonej skóry. Jednak w przypadku balsamu efekt ten szybciej znika i potrzebne jest ponowne smarowanie. Krem, być może dzięki bardziej treściwej konsystencji, nawilża na zdecydowanie dłuższy czas.

Myślę, że oba te kosmetyki świetnie sprawdzą się u kogoś kto nie boryka się aż z tak suchą skórą ciała jak ja. Jak dla mnie efekt nawilżenia jest zbyt krótkotrwały, ale pamiętajcie, że ja mam wyjątkowo wymagającą skórę w tej kwestii.

POZDRAWIAM
OLA

EQUILIBRA - ODŻYWCZY PEELING CUKROWY

EQUILIBRA - ODŻYWCZY PEELING CUKROWY


Witajcie Kochani!
Strasznie szybko zleciał mi ten tydzień, nawet nie wiem kiedy. Jeszcze nie dawno kończył się poprzedni weekend, a już dziś już kończy się kolejny. Przelatują mi dni między palcami i w gruncie rzeczy wydaje mi się, że nic takiego nie robiłam a wieczorami padam na twarz. Chyba na przesilenie jesienne to jeszcze za wcześnie, co? No i żeby było mało tego to od czwartku jestem na antybiotyku..ratunku!!

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o kolejnym kosmetyku Equilibra. Ciekawe jesteście czy jestem nim tak samo zachwycona jak poprzednimi kosmetykami, tej firmy, z którymi miałam styczność?


ODŻYWCZY PEELING CUKROWY DO CIAŁA
źródło: EQUILIBRA

Skład:
HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, SODIUM CHLORIDE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS ( SWEET ALMOND ) OIL, HYDROGENATED CASTOR OIL, SUCROSE, TALC, PARFUM (FRAGRANCE), BHA, SQUALENE, BETA-SITOSTEROL, TOCOPHEROL, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT ( ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT ) 

EQUILIBRA - ANTYCELLULITOWE BŁOTO TERMALNE

EQUILIBRA - ANTYCELLULITOWE BŁOTO TERMALNE


Witajcie!
Mam nadzieję, że udało Wam się chociaż trochę odpocząć i dobrze mija Wam kolejny tydzień.Pełne werwy i energii.
Mnie niestety coś dopadło i ledwo dycham - ale ruszyłam z atakiem herbatkowo-syropowym i mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez zapalenia ucha i antybiotyków. 

Dziś przygotowałam dla Was post o kosmetyku mocno energizującym, takim na dobre rozpoczęcie dnia.


ANTYCELLULITOWE BŁOTO TERMALNE
"To unikalna kompozycja szarej glinki, bogata w sól i mikroelementy o działaniu remineralizującym i drenującym. Wyciągi z wąkrotki azjatyckiej, bluszczu i kasztanowca pomagają w walce z cellulitem, przywracając skórze zdrowy odcień i piękniejszy wygląd po każdym zabiegu.
- szara glinka: działanie remineralizujące
- wąkrotka azjatycka
- kasztanowiec i bluszcz: działanie tonizujące i przeciwobrzękowe
- olejek eteryczny z rozmarynu: hamuje gromadzenie się wody, daje uczucie relaksu
- mentol: działa odświeżająco
- nikotynian metylu: efekt mikromasażu dzięki efektowi: zimno-gorąco
- woda termalna Boario: nawilża, bogata w wapń, sód i magnez
- aloes: zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia

Skład:
AQUA (WATER), SOLUM FULLONUM (FULLER'S EARTH), BENTONITE, GLYCERIN, SODIUM DEHYDROACETATE, ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE, MALTODEXTRIN, HEDERA HELIX EXTRACT (HEDERA HELIX IVY LEAF EXTRACT ), CENTELLA ASIATICA EXTRACT, AESCULUS HIPPOCASTANUM (HORSE CHESTNUT) SEED EXTRACT, MENTHYL NICOTINATE, 2-BROMO-2-NITROPROPANE-1,3- DIOL, MENTHOL, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY OIL), CONTIENE ACQUA TERMALE DI BOARIO


Moje Wrażenia:
Przyznam Wam, że dopóki miałam w domu wannę raczej skupiałam się na kosmetykach mających umilić mi kąpiel - babeczki, sole, olejki.. Chociaż zdarzało mi się również użyć do kąpieli specjalnych glinek.
Teraz mam prysznic i niestety musiałam zrezygnować z relaksujących kąpieli na rzecz energetyzujących i szybkich "kąpieli" pod prysznicem. W związku z tym zaczęłam szukać kosmetyków do tego przeznaczonych.
No i pod mój prysznic trafiło BŁOTO TERMALNE EQUILIBRA.
Jeśli chodzi o konsystencję to spodziewałam się błotnistej mazi i po otworzeniu pierwszej saszetki byłam mocno zaskoczona, bo okazało się, że jest błotko ale lekkie i jakby puszyste o bardzo świeżym, mentolowym zapachu. Konsystencja fajna, ale ten zapach - obawiałam się bardzo silnego efekty termicznego a jak wiecie ( bo pisze o tym nie od dziś ) nie przepadam za czymś takim. Niestety okazało się, że efekt chłodzenia jest i to dość mocny, wyczuwalny nawet po zmyciu kosmetyku ze skóry.
Efekty działania?
Skóra jest odświeżona, sprawia wrażenie jakby mocno nawilżonej, może trochę uelastycznionej? Zaskakujące ale największą zmianę zauważyłam jeśli chodzi o nawilżenie. Dobry peeling + takie błotko a skóra jest gładka i jędrna, znikają wszelkie szorstkości, nie ma mowy o jakiejkolwiek suchej skórze.
Przyznam Wam, że chętnie i częściej stosowałabym ten kosmetyk, gdyby efekt chłodzenia był chociaż ciut mniej intensywny.

Kosmetyk ten znajdziecie na EQUILIBRA SKLEP, a dlaczego o tym wspominam? Bo jest promocja! Opakowanie 650g jest z 30%-tową zniżką ( z 39,99 na 27,99zł ) i w gratisie otrzymujecie masażer.

Ciekawa jestem czy używacie tego typu kosmetyków? Jeśli tak to jakich?

POZDRAWIAM
OLA
KRÓTKO, MASECZKOWO..

KRÓTKO, MASECZKOWO..


Witajcie piątkowo, weekendowo!
Szykujecie się już do dwudniowego odpoczynku? Macie jakieś konkretne plany czy raczej lenistwo? 
Przyznam się, że po ostatnich 5 dniach marzę o tym by odpocząć, wyspać się i przestać jeździć i załatwiać różne rzeczy. Dobra kawa w ładnej filiżance wypita w piżamie - to to co mi się marzy. A wieczorem? Może lampka wina... Oj pomarzyć dobra rzecz. Skończy się pewnie na szybkiej kawie w kubku o poranku i na wieczorze z mopem w dłoni :)

Postaram się jednak znaleźć czas na krótkie SPA, coś tylko dla siebie.
Ostatnio prawie codziennie nakładam jakąś maskę - twarz, włosy.. Cokolwiek by zrobić coś tylko dla siebie i odsapnąć.
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać dwie maski, które w ostatnim czasie miałam styczność.


DWUFAZOWA MASECZKA Z AKTYWNYM WĘGLEM - CLEANER + PEEL OFF
"Maseczka to innowacyjny skuteczny zabieg na twarz, składający się z 2 kroków: delikatnego żelu do mycia twarzy oraz absorbującej maseczki typu peel off.
KROK 1
Żel do mycia twarzy jest skuteczną mieszanką składników wzbogaconych ekstraktem z miodu, ogórka oraz cytryny. Delikatnie rozjaśnia oraz skutecznie usuwa brud i zanieczyszczenia z twarzy. Przygotowuje skórę do kolejnego kroku.
KROK 2
Absorbująca maska typu peel-off z formułą aktywnego węgla wnika głęboko w strukturę skóry i odblokowuje zatkane pory z zanieczyszczeń. Ma działanie złuszczające, pozostawia skórę głęboko oczyszczoną oraz dobrze odżywioną."

SKŁAD 1:
AQUA (WATER), LAURIC ACID, LAURAMIDE DEA, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM CHLORIDE, MYRISTIC ACID, GLYCERIN, POTASSIUM HYDROXIDE, LAURYL PHOSPHATE, SORBITOL, CITRUS LIMON (LEMON) FRUIT EXTRACT, CUCUMIS SATIVUS (CUCUMBER) FRUIT EXTRACT, MEL (HONEY) EXTRACT, PHYLLOSTACHIS BAMBUSOIDES JUICE, ALLANTOIN, BETAINE, ILLICIUM VERUM (ANISE) FRUIT EXTRACT, DISODIUM EDTA, CITRIC ACID, CAPRYLYL GLYCOL, 1,2-HEXANEDIOL, PROPANEDIOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, CHLORPHENESIN, ALCOHOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, PHENOXYETHANOL, PARFUM (FRAGRANCE)

SKŁAD 2:
AQUA (WATER), ALCOHOL DENAT., POLYVINYL ALCOHOL (PVA), GLYCERIN, PVP, CHARCOAL POWDER, BUTYLENE GLYCOL, SALVIA OFFICINALIS (SAGE) LEAF EXTRACT, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA (LAVENDER) FLOWER EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) FLOWER EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT, CYMBOPOGON SCHOENANTHUS EXTRACT, PELARGONIUM GRAVEOLENS EXTRACT, BAMBUSA VULGARIS EXTRACT, CAMELLIA JAPONICA FLOWER EXTRACT, CRATAEGUS MONOGINA FRUIT EXTRACT, LUFFA CYLINDRICA FRUIT/LEAF/STEM EXTRACT, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) FRUIT EXTRACT, EUCALYPTUS GLOBULUS LEAF OIL, CITRUS AURANTIFOLIA (LIME) OIL, PINUS SYLVESTRIS LEAF OIL, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL OIL, CITRUS AURANTIUM BERGAMIA (BERGAMOT) FRUIT OIL, CITRUS LIMON (LEMON) PEEL OIL, DISODIUM EDTA, MAGNESIUM SILICATE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, CELLULOSE GUM, PROPYLENE GLYCOL, PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OIL, CHLORPHENESIN, PHENOXYETHANOL, 1,2-HEXANEDIOL, LIMONENE

Moje Wrażenia:
Pierwszy krok - żel do mycia twarzy. Bardzo delikatny, prawie bezzapachowy kosmetyk. Pieni się jak mydełko. Wspomaga nas w oczyszczeniu skóry, ale nie przesusza jej. Po użyciu tego kosmetyku skóra NIE jest napięta, ściągnięta - ale jednak czysta. Przyjemny kosmetyk, ale to jednak krok drugi jest sednem tej maseczki. Żelowa konsystencja - dość charakterystyczna dla maseczek typu peel-off, jednak ciut gęściejsza niż te dotychczas mi znane. Tego typu kosmetyki nie są łatwe w równomiernym rozprowadzeniu na skórze, ale da się! Żelowa konsystencja i czarny jak smoła kolor. Mąż patrzył na mnie z przerażeniem jak nakładałam ją na twarz. Kolejną dość znaczącą kwestią w przypadku kroku drugiego jest zapach maseczki. Dość wyczuwalny, ostry - w miarę wysychania kosmetyku na twarzy zapach się ulatnia, więc bez obaw - nie czujemy go non stop. Schnie tak jak i inne kosmetyki tego typu - po około 15 minutach mamy na twarzy suchą czarną skorupkę... i zaczyna się największy hardcore. Zdejmowanie. Nie będę ukrywać - dla mnie było to bolesne, szczególnie w tych strefach twarzy, gdzie normalnie mamy mały meszek, włosy: linia włosów, nad ustami. Bolesne, ale do wytrzymania, chociaż wesoło nie było. Maska zdjęta i co?
Skóra twarzy jest bardzo dobrze oczyszczona. Pory widocznie oczyszczone, a może raczej powinnam powiedzieć, że znacząco mniej widoczne. Skóra przyjemnie gładka w dotyku, oczyszczona ale nie wysuszona, nie jest też ściągnięta ( a często taki efekt pojawia się w przypadku kosmetyków mocno oczyszczających ). Spokojnie można aplikować jakiś kosmetyk do nawilżenia czy odżywienia - na pewno łatwiej się wchłonie. Jedyne o czym moim zdaniem warto wspomnieć, to zaczerwienienie, które pojawiło mi się na twarzy - nie wiem tylko czy nie jest to efekt tego bolesnego ściągania zaschniętej czarnej skorupki.
W ogólnym rozrachunku jestem zadowolona z tej maseczki i na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę.

A drugą maską jest:


REGENERUJĄCA MASKA DO TWARZY ZE ŚLUZEM ŚLIMAKA
"Intensywna 2-stopniowa maseczka do twarzy to innowacyjny dwustopniowy program, który łączy w sobie zalety regenerującego serum oraz maski do twarzy ze śluzem ślimaka dla maksymalnego nawilżenia. Pozostawia uczucie świeżości.
KROK 1
Regenerujące serum - zostało stworzone do bezpośredniej aplikacji na twarz. Zawiera adenozynę, która ma działanie regenerujące i spłycające zmarszczki mimiczne oraz kolagen, który nawilża, wzmacnia i odświeża zniszczoną skórę. po wmasowaniu w skórę twarzy, serum od razu pracuje nad przesuszonymi partiami.
KROK 2
Maska do twarzy ze śluzem ślimaka - maseczka łącząc swoją własną mieszankę efektywnych składników z regenerującym serum wpływa na poprawę nawilżenia skóry twarzy. Kształt maski zaś umożliwia jej dopasowanie do indywidualnych konturów twarzy każdej osoby.

SKŁAD 1:
AQUA (WATER), BUTYLENE GLYCOL, GLYCERIN, ALCOHOL DENAT., SODIUM HYALURONATE, DIMETHICONE, CETEARYL OLIVATE, SORBITAN OLIVATE, SOLUBLE COLLAGEN, CAMELLIA SINENSIS (GREEN TEA) LEAF EXTRACT, PORTULACA OLERACEA EXTRACT, DIPOTASSIUM GLYCYRRHIZATE, PANTHENOL, ADENOSINE, DISODIUM EDTA, ALLANTOIN, PARFUM (FRAGRANCE), TRIETHANOLAMINE, POLYSORBATE-80, ACRYLATES/C10-30 ALKYL ACRYLATE CROSSPOLYMER, METHYLPARABEN, PHENOXYETHANOL, HYDROXYETHYL CELLULOSE, POLYACRYLAMIDE, C13-14 ISOPARAFFIN, LAURETH-7

SKŁAD 2:
AQUA (WATER), GLYCERIN, BUTYLENE GLYCOL, PROPYLENE GLYCOL, SNAIL SECRETION FILTRATE, PORTULACA OLERACEA EXTRACT, BETAINE, DIPOTASSIUM GLYCYRRHIZATE, SODIUM HYALURONATE, XANTHAN GUM, ILLICIUM VERUM (ANISE) FRUIT EXTRACT, PHENYL TRIMETHICONE, SODIUM POLYACRYLATE, PARFUM (FRAGRANCE), PEG-60 HYDROGENATED CASTOR OILK, PHENOXYETHANOL, CARBOMER, TRIETHANOLAMINE, DISODIUM EDTA, METHYLPARABEN, PROPYLPARABEN, 1,2-HEXANEDIOL, PROPANEDIOL, CAPRYLYL GLYCOL, ALCOHOL DENAT.

Moje Wrażenia:
W pierwszej części saszetki znajdziemy serum - wydawało by się, że jest go niewiele. Cóż za błędne myślenie. W zupełności wystarczy na twarz, szyję i kawałek dekoltu. Zaskakująco wydajny kosmetyk. Delikatny dla skóry, daje efekt lekkiego chłodzenia. Przyjemnie pachnie świeżością. Jednak jak się okazuje, serum jest tylko podkładem pod maskę, którą znajdziemy w drugiej części saszetki. Maska w płacie ( moja ulubiona ). Ciut mniejsza niż te dotychczas mi znane i dzięki temu miałam możliwość bezproblemowego ułożenia jej na twarzy bez zawijania się jej czy odstawania nie tam gdzie trzeba. Po aplikacji mamy 20 minut relaksu na leżąco ( dlatego najlepiej nałożyć ją na twarz jak już nasze dzieci pójdą spać i nagle z zaskoczenia podczas błogiego relaksu, nie usłyszymy głośnego MAMOOO!, które poderwie nas na równe nogi ).
W tym czasie - maska lekko podsycha i już po 20 minutach możemy zdjąć ją z twarzy i cieszyć się gładką, mocno nawilżoną twarzą. Bez efektu szorstkości i wysuszenia.
Przyjemny kosmetyk do kilkunastominutowego relaksu.


Macie do polecenia jakieś maski Beauty Formulas? Fajnie się u mnie sprawdzają i z chęcią wypróbowałabym coś jeszcze.

POZDRAWIAM
OLA

GDZIE JEST LATO? - BIELENDA BIKINI

GDZIE JEST LATO? - BIELENDA BIKINI


I skończyło się lato..
Chyba nie ma już co liczyć na to, że znowu będą 30-stopniowe upały a my będziemy mogli spędzić czas na działce albo nad wodą. Już nawet na to nie liczę, niestety..
Niektóre kosmetyki zostaną i zaczekają na swoją kolej w następne wakacje, inne trafią w ręce szczęśliwców, którzy wybierają się na jakieś gorące egzotyczne wakacje.

Mam w domu dwa kosmetyki - jeden z nich w przyszłym tygodniu jedzie na Majorkę i mam nadzieje, że będzie się tak świetnie spisywał, a drugi zostanie ze mną - bo..używam go już od jakiegoś czasu i...



- zmniejsza ryzyko podrażnień i poparzeń słonecznych
- przeciwdziała nadmiernemu wysuszeniu skóry
- zmniejsza ryzyko powstawania przebarwień spowodowanych słońcem - wspomaga ochronę skóry przed starzeniem i fotostarzeniem
- zawiera olej arganowy, olej makadamia, witaminę E oraz masło karite, dzięki czemu intensywnie nawilża, poprawia jędrność i elastyczność skóry
- zawiera fotostabilne filtry UVA i UVB oraz zapobiega konsekwencjom działania promieniowania podczerwonego IR-A
- innowacyjna mniej lepka formuła sprawia, że skóra jest bardziej odporna na przyklejanie się piasku
- działanie wody i basenowego chloru nie pozbawia skóry ochrony przed promieniowaniem
- olejek szybko się wchłania, pozostawia przyjemne uczucie gładkiej, miękkiej i jedwabistej skóry

KEEP COOL & KEEP CALM

KEEP COOL & KEEP CALM


Urocze, z misiami - widząc je na półce w drogerii pomyślałabym: "Idealne dla malucha!". Jednak przy bliższym kontakcie okazuje się, że nie są to kosmetyki dedykowane dzieciom, co coś dla nas..

"O ile jesienią i zimą Twoja łazienka bardziej powinna się kojarzyć z relaksującym spa, o tyle latem możesz sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa. Bo kto powiedział, że opakowania z uroczymi misiami są tylko dla dzieci?"


Każda z nas wie, że cena nie zawsze świadczy o jakości produktu. Nie zawsze to co jest bardzo drogie jest najlepsze a i to co tanie jest bublem. Świetnym przykładem są kosmetyki Isana. Chyba większość z nas miała z nimi kontakt i raczej nie znam osób, które są na 100% nastawione na nie. Ja lubię żele pod prysznic tej marki - są tanie, ładnie pachną, mają przyjemne dla oka opakowania ( szczególnie edycje limitowane ) i co najważniejsze - nie przesuszają mi skóry :)
MULTIFAZOWY OLEJEK DO CIAŁA - REGENERACJA

MULTIFAZOWY OLEJEK DO CIAŁA - REGENERACJA


Witajcie!
O tych kosmetykach ostatnio jest dość głośno w blogosferze. Pojawiają się na zdjęciach, w recenzjach. Pora więc i na mnie bym napisała kilka słów o jednym z nich. Zapraszam na recenzję kolejnego cuda od Bielendy - MULTIFAZOWY OLEJEK DO CIAŁA - REGENERACJA.


"Multifazowy olejek do ciała zawiera w sobie prawdziwą moc naturalnych pielęgnacyjnych olejków awokado i brzoskwiniowego. W połączeniu ze zmysłowymi i orzeźwiającymi nutami zapachowymi kwiatów pomarańczy sprawia, że dbanie o skórę staje się przyjemne i dodające energii. Po zmieszaniu energicznym wstrząśnięciem wszystkich trzech faz powstaje niezwykły „koktajl” , który w aksamitny sposób rozprowadza się po ciele, nadając skórze wyjątkowej miękkości i satynowego wykończenia. Idealny dla skóry przesuszonej i wymagającej intensywnej regeneracji.
Skóra pozostaje optymalnie nawilżona, natłuszczona, pokryta cudowną olejkową mgiełką zapachową."


Skład:
AQUA (WATER), DIMETHICONE, PARAFFINUM LIQUIDUM (MINERAL OIL), GLYCERIN, PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL, PRUNUS PERSICA (PEACH) KERNEL OIL, SODIUM CHLORIDE, DISODIUM EDTA, PARFUM (FRAGRANCE), BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, CITRONELLOL, HYDROXYCITRONELLAL, HEXYL CINNAMAL, LIMONENE, LINALOOL, CI 17200, CI 47000

Pojemność: 150ml
Cena: około 18-20zł


Moje Wrażenia:
Olejek w opakowaniu wydaje się być trójwarstwowy: pomarańczowy, przezroczysty i różowo-malinowy. Wygląda to bardzo ciekawie. Przed użyciem należy go porządnie wstrząsnąć, by wszystkie fazy wymieszały się ze sobą. Kolor zmienia się na mleczno-różowy, widoczne są tłuste oka.
Aplikacja w formie atomizera, sprayu - działa bezproblematycznie, nie przycina się. Wolałabym tylko by aplikował się za pomocą mgiełki a nie po prostu płynu.
Jak sama nazwa wskazuje mamy do czynienia z olejkiem. Jest lekko tłustawy ale nie ma problemu z wchłanianiem się - zaskakująco szybko na skórze pojawia się matowa warstewka, więc nie ma obaw o zabrudzenie ubrań.
Zapach - przyjemny, słodkawo-owocowy, niestety jak dla mnie za szybko się ulatnia. Mogłabym czuć go zdecydowanie dłużej, bo to moje "klimaty".
Multifazowy olejek to zdecydowanie moja bajka jeśli chodzi o pielęgnację. Przyjemnie natłuszcza skórę ( jest idealny po wieczornej kąpieli, tak by nawilżyć skórę i otulić ją przyjemnym zapachem ), która po użyciu staje się aksamitnie miękka, gładka - bardzo przyjemna w dotyku. Znika przesuszenie, szorstkość skóry.
Ten kosmetyk nie dość, że wygląda ładnie to jeszcze bardzo fajnie działa.
Ciekawa jestem drugiej wersji - czy jest równie dobra w działaniu i przyjemna w zapachu?
Jeśli któraś z Was miała wersję nawilżającą - dajcie znać jak wrażenia!

POZDRAWIAM
OLA


Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger