MASKA ROZJAŚNIAJĄCA - CZERWONA GLINKA


Prezenty są! Gotować i piec świątecznie, w tym roku nie będę. Na świąteczną perfekcyjną panią domu i generalne porządki jeszcze za wcześnie. Mąż nie pozwala mi jeszcze szaleć z choinka i ozdobami świątecznymi.. 
W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak zacząć szykować siebie na święta :)
Paznokcie udało mi się uratować, od kilku tygodni "chodzi" za mną wizyta u fryzjera i drastyczne cięcie ( a moje włosy ostatnio rosną jak oszalałe ). Pora na coś co mogę zrobić dla siebie w domu. Serum, maseczki, peelingi - tak by sprawić sobie przyjemność, a przy okazji wyglądać lepiej. Należy mi się :)

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kosmetyku, o maseczce, którą uwielbiam! chociaż podczas aplikacji wygląda na twarzy mocno średnio i lepiej nie pokazywać się w niej innym ludziom...



"Czerwona glinka przeznaczona jest do pielęgnacji skóry naczynkowej, skłonnej do trądziku i wyprysków. Delikatnie oczyszcza skórę usuwając martwy naskórek, dzięki czemu skóra szybciej się regeneruje i wzmacnia. Odżywiona skóra jest bardziej odporna na działanie czynników zewnętrznych, a jej zewnętrzna warstwa o wiele lepiej wchłania aktywne składniki naturalnych kosmetyków. Regularne ( 2-3 razy w tygodniu ) stosowanie masek z glinki powoduje, że skóra staje się wygładzona, lepiej dotleniona i wolniej sie starzeje."


Skład:
RED CLAY 100%

Cena: 15,66zł ( sklep Nacomi )



Moje Wrażenia:
Czasami dopada mnie leń i wolę wyjąć z opakowania gotową maseczkę, nałożyć na twarz i czekać na efekty. Czasami jednak mam więcej czasu i chęci i wtedy lubię się "pobawić". Tak miałam właśnie z maseczką Nacomi. Szukałam w internecie informacji jak jeszcze mogę wspomóc jej działanie i znalazłam coś co okazało się dla mnie kompletną nowością. Oprócz wody, warto do maseczki dodać też kilka kropli oleju ( naturalnego oczywiście ), który dobrze działa na naszą skórę. Fala uderzeniowa - oprócz samej maseczki, działać będzie jeszcze olej. Ja do swojej maseczki dodaję olej z awokado, który stosowany samodzielnie, świetnie nawilża mi skórę.
Glinka + woda + olej - taka mieszankę stosuje w przypadku glinki czerwonej.
Nauczona wcześniejszymi doświadczeniami - nie pozwalam by glinka wyschła do zera ( miałam wtedy strasznie mocno ściągniętą skórę ) i w trakcie całego zabiegu nawilżałam twarz wodą termalną albo hydrolatem.
Jakie efekty po kilku zabiegach?
Początkowo miałam wrażenie, że maska niewiele zdziałała. Skóra była lekko zaczerwieniona, dobrze nawilżona ( ale tu też nie wiedziałam czy to jej zasługa czy olejów, które dodałam do mieszanki ).
Jednak po kilku zabiegach okazało się, że maska działa. Oj działa i to jak!
Nawilżanie - i tak owszem. Nie ma mowy o jakimkolwiek nieprzyjemnym ściągnięciu czy napięciu skóry.
Ale najważniejsze... Twarz zaczęła byc dokładnie oczyszczona, pory jakby mniejsze. Pojawiła się przyjemna gładkość.
No i coś co sprawia, że glinke tę uwielbiam... Twarz wygląda na rozjaśnioną, koloryt wydaje się byc wyrównany. Wszelkie zaczerwienienia i widoczne, zaognione niedoskonałości - tracą na swej "mocy": staja się złagodzone, mniej widoczne.
Jednocześnie glinka ta jest delikatna dla skóry: nie ściąga jej, nie podrażnia.

Lubicie glinkowe maseczki czy raczej należycie do osób, które wolą kupić gotowce i nie bawić się w mieszanie i dodawanie składników? 
Po za tym dajcie znać czy szykujecie się jakoś "urodowo" do świąt :)

POZDRAWIAM CIEPŁO
OLA


14 komentarzy:

  1. U mnie czerwona glinka działa tak sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, a ja uwielbiam glinki i w gruncie rzeczy jakiej bym nie użyła to zawsze mam pozytywne odczucia.

      Usuń
  2. Glinki są super, ja do swojej tłustej cery używam głownie zielonej :)
    Czerwoną też lubię, dobrze regeneruje i odżywia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię wszystkie :) Świetnie mi się sprawdzają :)

      Usuń
  3. Ja rzadko sięgam po czerwoną, natomiast moja mamuśka uwielbia ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię glinki ale przyznam że czerwonej nigdy nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jeszcze przed Tobą. Jeśli lubisz tego typu maseczki, to warto zainwestować te z Nacomi. Są wydajne, niewiele kosztują a i efekt działania jest widoczny.

      Usuń
  5. Też ją mam i zgadzam się właściwie ze wszystkim co napisałaś:)

    OdpowiedzUsuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger