GRUSZKA I RABARBAR. CZY JEST BOSKO?


Używam mnóstwa kosmetyków. Niektóre dociągam do samego dna, inne po kilku użyciach odstawiam albo oddaję. Trafiam też na kosmetyki, które od pierwszego użycia mnie zachwycają..
Dzisiejszy bohater okazał się być inny.. I nie wiem jak to się stało, że krem, który zachwycił mnie od pierwszego użycia później zaczął mnie..

Jeśli chodzi o kremy do twarzy, całorocznie stosuję te mocno nawilżające, sięgam też po te "odmładzające". Mam przesuszającą się skórę twarzy ( + przetłuszczająca się strefa T ) i momentami, bez solidnego nawilżenia - jest to bardzo dokuczliwe.
Teraz, zimą - nawilżenie jest mi szczególnie potrzebne. Pod makijaż, bardzo solidne nawilżenie, by starczyło na cały dzień. Wieczorem - maseczki, serum, kremy. Jeśli nie będzie wysokiego poziomu nawilżenia - jestem rozdrażniona, bo moja skóra jest napięta do granic możliwości i szorstka, co momentami jest wręcz bolesne. Strasznie mi ta zima dokucza - chłód, wiatr, grzejące kaloryfery... Brr..

Dziś chciałabym Wam pokazać krem-żel, który miał mi dać ekstremalne nawilżenie. A jak było?



"Ultralekki krem łączy w sobie ekstrakt z gruszki i kompleks AQUAXTREM z korzeni rabarbaru, aby zapewnić skórze ekstremalne nawilżenie. Poprawia lipidową barierę skóry, chroni przed czynnikami zewnętrznymi i zapobiega odwodnieniu. Stymuluje naturalne mechanizmy nawilżenia skóry, osiągając głębokie i długotrwałe efekty. Wzbogacony kwasem hialuronowym, ekstraktem z aloesu i mimozy doskonale wygładza, odżywia i łagodzi. Skóra odzyskuje promienny, młody i pełen witalności wygląd. Jest przeznaczony do kontynuacji pielęgnacji w domu po zabiegach."


Ekstrakt z gruszki - jest bogatym źródłem witaminy A i E i grupy B, kwasów owocowych, polifenoli o działaniu antyutleniającym oraz minerałów. Wykazuje działanie wygładzające, kojące, nawilżające i rewitalizujące. Ujędrnia i spowalnia proces starzenia się skóry.

Kompleks AQUAEXTREM - otrzymywany z korzeni rabarbaru. Stymuluje naturalne mechanizmy nawilżenia skóry, osiągając głębokie i długotrwałe nawilżenie. AQUAEXTREM poprawia lipidową barierę skóry, chroni przed środowiskiem zewnętrznym, zapobiega odwodnieniu skóry. Naprawia funkcję ochronna skóry, ograniczając utratę wody i utrzymując ją lepiej nawilżoną.

Kwas hialuronowy - aktywnie nawilża i zapobiega transepidermalnej utracie wody z naskórka.

Ekstrakt z aloesu - działa odżywczo i regenerująco na skórę, stymuluje proces odnowy naskórka, nawilża i łagodzi podrażnienia.

Ekstrakt z mimozy - działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie, widocznie zmniejszając zaczerwienienia i obrzęki


Skład:
AQUA, GLYCERIN, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, CARBOMER, PYRUS COMMUNIS FRUIT EXTRACT, RHEUM RHAPONTICUM ROOT EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, LACTOSE, MICROCRYSTALLINE CELLULOSE, ZEAMAYS (CORN) STARCH, ALOE EXTRACT, MIMOSE EXTRACT, TRIETHANOLAMINE, PHENOXYETHANOL, CAPRYLYL GLYCOL, PARFUM


Jak widzicie po powyższym zdjęciu, krem wykończyłam do zera. Gdy słoiczek zaczął świecić już dnem, przyszła pora o tym by napisać o tym kosmetyku kilka słów moich spostrzeżeń.
Zacznę od najbardziej prozaicznych kwestii.
Opakowanie - jest kartonik, ale przyznam szczerze, że to słoiczek robi miłe dla oka wrażenie. Jest z grubego, przezroczystego plastiku imitującego grube szkło. Do tego duża, srebrna, lustrzana zakrętka. Całość wygląda solidnie i elegancko.
Zapach i konsystencja - niesamowicie przyjemny, świeży, owocowy zapach ( rzadko spotykany jeśli chodzi o kremy do twarzy ). Pięknie pachnie w opakowaniu i po aplikacji na twarzy ( choć ciut krótko, szkoda.. ). Do tego bardzo lekka, żelowa konsystencja z niewielkimi drobinkami, które pod wpływem smarowania, rozpuszczają się. Krem jest lekki, nie obciążający, nie zapychający. Bardzo przyjemny w użyciu.
I doszliśmy do najważniejszego - działanie.
Już po kilku pierwszych aplikach, było wielkie wow. Uwierzcie - byłam zachwycona tym kremem. Wchłaniał się ekspresowo i natychmiastowo po aplikacji moja skóra odczuwała dużą ulgę. Znikała szorstkość i bardzo nieprzyjemne, spowodowane przesuszeniem - napięcie. Z ogromną przyjemnością rano i wieczorem używałam tego kremu-żelu. Radził sobie ze wszystkimi moimi problemami. Skórę zostawiał gładką i odczuwalnie nawilżoną.
Niestety..nie wyłapałam momentu kiedy coś się zmieniło. Nie wiem czy moja skóra przyzwyczaiła się do tego kremu, czy zaczęła potrzebować jeszcze więcej.. W pewnym momencie zaczęło być tak, że po jednej aplikacji, po około 20 minutach - musiałam powtórzyć, albo zaczynałam odczuwać napięcie skóry. Nie było to nieprzyjemne uczucie, raczej coś irytującego - "No bo jak to?! Przecież nałożyłam krem i to taki, który świetnie na mnie działał!"
Krem dokończyłam, pusty słoiczek wyrzuciłam do śmieci.. A miało być tak wspaniale.

Przyznam Wam, że nie mam zielonego pojęcia co stało się, że krem idealny w swoim działaniu, nagle przestał taki być. Jeśli macie jakiś pomysł - dajcie znać!

POZDRAWIAM WAS CIEPŁO
OLA
















8 komentarzy:

  1. Hmm dziwnie się zachował, ale może rzeczywiście przestał sobie radzić, bo np. mróz był większy albo powietrze w domu bardziej suche?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zielonego pojęcia czym spowodowana była ta zmiana...

      Usuń
  2. Ciekawe połączenie :D Szkoda, że działał tylko do pewnego momentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do pewnego momentu był wręcz perfekcyjny :)

      Usuń
  3. Szkoda, że się do końca nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
  4. Rabarbar i gruszka - pycha!!!!!!!
    Uwielbiam i jedno drugie :) jeść oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rabarbara/u (?) chyba z 10 lat nie jadłam :)

      Usuń

Podziel się ze mną swoją opinią.
Wszelkie komentarze na poziomie mile widziane.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger