LINO...POMOC


Witajcie piątkowo!
Pewnie większość z Was odlicza już czas do zakończenia lekcji, zajęć, pracy.. Oby szybko Wam ten czas minął i przyszedł czas na odpoczynek w domu, bądź relaks w gronie znajomych :)

Dziś zapraszam Was na post o kremach, bo ciężko nazwać je kosmetykami, dość specjalistycznych, które pewnie większości z Was są kompletnie nieznane. W dobie zalewających nas reklam w telewizji, czasopismach..zapominamy o starych, dobrych, sprawdzonych kremach.
Serię LINO poznałam ponad 5 lat temu, przez przypadek. Przez lekarza specjalistę został mi polecony, dla córki krem Linoborici A+E. Krem świetnie sprawdzający się u dzieci pampersowanych, może być stosowany nawet na te najdelikatniejsze części ciała.
Ale dziś nie o tym kremie chciałam Wam opowiedzieć. Jednak dzięki niemu zaryzykowałam i spróbowałam jeszcze dwóch innych z tej serii.


- krem cholesterolowy z witaminami A i E przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry suchej, wrażliwej z dużą skłonnością do podrażnień i nadmiernego złuszczania naskórka. Może być również stosowany do pielęgnacji skóry ze skłonnością do AZS ( Atopowego Zapalenia Skóry ).
- to wydajny kosmetyk, który doskonale natłuszcza i pozostawia odpowiedniej wielkości film ochronny nie powodując uczucia nadmiernej tłustości skóry. Czyni ją bardziej odporną na utratę wody z naskórka. Skóra w miejscu stosowania kremu staje się wyraźnie elastyczna, bardziej miękka i odporna na pekanie. Nie powoduje uczucia ściągania naskórka po wchłonięciu.

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, OZOKERITE, LANOLIN ALCOHOLM, CHOLESTEROL, TOCOPHERYL ACETATE, RETINYL PALMITATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, PARFUM

Cena: 50g za około 9zł ( do kupienia w aptekach )


- krem mocznikowy z witaminami A i E przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji i ochrony skóry suchej, wrażliwej z dużą skłonnością do podrażnień i nadmiernego rogowacenia naskórka. Mocznik jest związkiem naturalnie występującym w górnych warstwach skóry i odgrywa kluczową rolę w utrzymaniu jej odpowiedniego poziomu nawodnienia. Zastosowany w kremie, pomaga utrzymać sprężystość i elastyczność suchej, szorstkiej i podrażnionej skóry. Może być stosowany na okolice twarzy.
- to wydajny kosmetyk, który po aplikacji pozostawia odpowiedniej wielkości film ochronny nie powodując uczucia nadmiernej lepkości skóry. Wyraźnie poprawia nawilżenie skóry i czyni ją bardziej odporną na utratę wody z naskórka. Skóra w miejscu stosowania kremu staje się wyraźnie elastyczna, bardziej miękka i odporna na złuszczanie. Dobrze się wchłania i nie powoduje uczucia ściągania naskórka.

Skład:
AQUA, PARAFFINUM LIQUIDUM, OZOKERITE, CERESIN, LANOLIN ALCOHOL, UREA, GLYCERIN, TOCOPHERYL ACETATE, RETINYL PALMITATE, POTASSIUM SORBATE, CITRIC ACID, TRIACETIN, PARFUM

Cena: 50g za około 9zł ( do kupienia a aptekach lub online )


Mamy jesień - pogoda wręcz szalona. Raz słońce, raz deszcz. Pojawia się suche i momentami zimne powietrze. Dodatkowo rozpoczął się okres grzewczy. Nie będę ukrywać, że lubię jak wieczorem w domu robi się przyjemnie ciepło - w związku z tym kaloryfery włączone. Czuć, że powietrze jest suche. I niestety czuję to wszystko na mojej skórze. O ile raczej wystarczają mi balsamy nawilżające- szczególnie te o silnie nawilżającym działaniu, o tyle czasami muszę sięgnąć po coś silniejszego, treściwszego - tak by ratować stopy, kolana, łokcie oraz skórę na przedramionach. Te części ciała najbardziej dostają w kość jeśli chodzi o brak nawilżenia i czasami zwykły balsam to za mało.
Jeśli ktoś się spodziewa pięknie pachnących, aromatycznie relaksujących kremów, to niestety będzie zawiedziony. Według mnie te kremy pachną po prostu jaki maści apteczne. Całe szczęście zapach nie utrzymuje się na skórze zbyt długo i nie jest jakoś szczególnie uciążliwy. Oba kremu stosowałam tylko na noc więc w gruncie rzeczy zapach w ogóle mi nie przeszkadzał, a rano, jak zawsze, aplikowałam na całe ciało mój balsam nawilżający - z zapachem :)
Linocholesterol wspomagał mnie w pielęgnacji kolan, łokci i przedramion. Używając Linourea skupiłam się głównie na pielęgnacji i ratowaniu skóry stóp. Kiedyś już Wam wspominałam, że nie mogę doprowadzić do przesuszenia skóry stóp, bo pojawia mi się problem jej pękania. Uznałam więc, że Linourea, mający w składzie mocznik, będzie najodpowiedniejszy. Po wieczornej toalecie ( jeśli chodzi o stopy: pumeks, peeling.. ) na stopy nakładałam solidną, naprawdę bardzo solidna warstwę kremu, później bawełniane skarpetki i szłam spać. I po kilku takich zabiegach - zaskoczenie! Rano obudziłam się z idealnie gładkimi stopami. Zero szorstkości, suchy miejsc, zadzierających się skórek. Bomba! Ten kto nigdy nie miał problemu z suchością i szorstkością skóry stóp nie zrozumie mojej radości. Całkiem inny komfort chodzenia :) Skóra gładka, nie napięta, nie ściągnięta. Przestałam krem stosować codziennie. Używam go na zmianę ze zwykłym kremem do stóp i zobaczymy czy efekty się utrzymają. Jeśli tak to Linourea zostanie u mnie na stałe.
Linocholesterol równiez stosowałam tylko na noc, traktując go jako krem leczniczy, ratunkowy, a nie pielęgnacyjny. Trzeba przyznać, że krem działa. Natłuszcza skórę przez co jej szorstkość zmniejsza się, jest mniej uciążliwa. Znika tak nieprzyjemne napięcie, pozbywamy się białej suchości skóry. Jest jednak jedna rzecz, która mi przeszkadzała. Krem natłuszcza skórę i zanim wchłonie się do zera - mija jakiś czas. Niestety założenie jakiejkolwiek odzieży, w moim przypadku piżamy, wiąże się niestety z jej ubrudzeniem i pojawieniem się tłustych plam. Przy stosowaniu tego kremu trzeba wziąć pod uwagę jego natłuszczanie i czas wchłaniania by później nie borykać się z ubrudzoną odzieżą.

Ciekawa jestem w ogóle słyszałyście o serii LINO? Czy któraś z Was miała z tymi kremami kontakt?

POZDRAWIAM 
OLA

8 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o serii Lino. Nie znam tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostępne w aptekach, warto się nimi zainteresować.

      Usuń
  2. Znam Linoichtiol A+E - stosuję u syna, który jest atopikiem. Świetnie goi zadrapania i podrażnienia skóry atopowej. Najlepiej sprawdza się stosowany zamiennie ze środkiem mocno nawilżającym/natłuszczającym - w naszym przypadku maścią z żyworódki. Muszę przetestować ten linocholesterol!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O maści z żyworódki nie słyszałam. Możesz mi coś więcej o niej napisać albo odesłać mnie do jakiegoś wiarygodnego źródła?

      Usuń
  3. Nie słyszałam o tej linii kosmetyków ale lubię kosmetyki apteczne. Nie są drogie sprawdzają się w kryzysach od tormentiolu po maść z witaminą A ;) także tych jestem po prostu ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tormentiol - świetna maść na odparzenia.
      A co do kosmetyków LINO - warto się nimi zainteresować.

      Usuń

Czekam na wiadomość od Ciebie!
Zostaw kilka słów w komentarzu :)

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger