MUSZĘ BO WYBUCHNĘ..O CODZIENNOŚCI SŁÓW KILKA..


Dziś post..pełen prywaty i marudzenia.
Moje zmęczenie niektórymi sytuacjami i ludźmi sięgneło zenitu. I muszę się wygadać bo inaczej wybuchnę. Muszę z siebie to wypuścić.
Nie wiem – może ten post zniknie jutro, pojutrze, a może zostanie na dłużej.. Może stwierdzę, że to za dużo jak na bloga, na takiego bloga. A może okaże się, że tak Was tym zirytuję, że skasuję by nie drażnić.

Te z Was, które są ze mną już jakiś czas na pewno zorientowały się ( z niektórych przemycanych informacji ), że jestem mamą dziecka niepełnosprawnego. Mam córkę, która urodziła się z poważną wadą cewy nerwowej – z rozszczepem kręgosłupa ( więcej możecie doczytać sobie w internecie, nie będę się tu rozwodziła nad aspektami medycznymi ). W całej tej chorobie Mała całkiem nieźle wyszła – jest dzieckiem chodzącym, mimo iż ( niestety ) wiele współistniejących z rozszczepem chorób, jej nie ominęło.

Życie z tą chorobą nie jest łatwe, nie zawsze jest wesoło. Ciągłe wizyty lekarskie, badania, leki, szpitale, rehabilitacja – taka codzienność. Kwestia przyzwyczajenia się i oswojenia z tym wszystkim. Udało mi się po prawie 6 latach traktować to po prostu jako nasze życie. Zaprzyjaźniam się z pielęgniarkami na oddziałach na których jesteśmy częstym gościem, z lekarzami kontaktuje się na ich prywatne numery komórkowe a nieskromnie pisząc, mam wrażenie, że wiedzę jeśli chodzi o rozszczep mam niewiele mniejszą od nich :) ( jak nie większą )

Mała jest wesołym i radosnym dzieckiem, wiecznie uśmiechniętym z niezamykającą się buzią. Nie da jej się nie lubić. Zjednuje sobie ludzi i zdobywa ich serca – taki typ. Ci, którzy ją znają wiedzą jak jest.

A dlaczego o tym piszę?
Skumulowało się kilka sytuacji, które po prostu dobiły mnie. Może za dużo było wszystkiego za jednym zamachem? Bo inaczej raczej nie zwróciłabym na to uwagi.

Sytuacje sprzed kilku dni.
Mała jest świeżo po kolejnej operacji kręgosłupa. Nosi usztywnienie, taki a'la gorset ( od szyi aż po pas ).
Idę z córką po osiedlowej galerii. Mija nas kobieta w wieku może 50 lat. Odwraca się, stoi i gapi się i zaczyna coś komentować na głos do drugiej babki, która razem z nią szła. Pokazuje palcem, ewidentnie na nas. Dziwne uczucie, machnęłam ręką i poszłam dalej. Cóż tu komentować.

Auchan. Zakupy.
Mała szczęśliwa, chodzi między półkami i wymyśla jak każda 5-latka – co trzeba jej kupić. Ja biegam za nią z wózkiem i śmiejąc się odpowiadam na jej gadanie. I nagle słyszę:”Po co Pani tego dzieciaka zabrała do sklepu?!! W domu trzeba siedzieć a nie z takim dzieckiem do sklepu jeździć!” Odwracam się i widzę tylko plecy jakiejś baby.
Ludzie! Z JAKIM dzieckiem? Wracamy do średniowiecza? Niepełnosprawnych trzeba zamykać czy wyganiać ze wsi? Czy jeśli ktoś ma widoczną niepełnosprawność ma zostać w domu, zamknięty na cztery spusty z zasłoniętymi oknami? BOŻE PRZENAJDROŻSZY! Pomijając już moje dziecko, ale przecież dla wielu osób wyjście do sklepu na zakupy to pewnego rodzaju rozrywka i radość. Bez względu na to czy jest się pełno- czy niepełnosprawnym!

Lecimy dalej bo to nie koniec niestety.
Zaczepia nas na osiedlu starsza pani i zwraca się bezpośrednio do mojej córki:”Biedne dziecko, a co Ci się stało?” i zaczyna lamentować jaka to Mała jest biedna, jak jej współczuje i w te klimaty. A mnie nic bardziej nie wkurza jak litość. Uczę swoją córkę być pewną siebie i swojej wartości osobą. Uczę by czuła się wśród naszego społeczeństwa jej pełnoprawnym członkiem, ważną osobą. By w żaden sposób i w żadnym przypadku nie czuła się gorsza czy słabsza. Przez takie wychowanie budujemy w niej poczucie własnej wartości. Nie znoszę jak ktoś próbuje jej wmówić jaka jest biedna i jak jej współczuje. Po co to? A poza tym kto ludziom daje prawo wtrącania się i komentowania?

Ba..a kilka dni temu zostałam opierniczona za stawanie na kopercie. Zaparkowałam, wysiadłam – usłyszałam jeden wielki wrzask w moim kierunku od jakiejś dziarskiej staruszki. Zamknęła dzioba dopiero jak podeszłam do drugich drzwi i wyjęłam z samochodu córę a za szybę włożyłam kartę z uprawnieniami do parkowania w takim miejscu. I wszystko byłoby ok, ale zanim co to pół parkingu dowiedziało się, że jestem gówniarą, że wezwać trzeba policję, straż miejską, detektywa Rutkowskiego i cholera wie kogo jeszcze.


Puff..
Zwariować idzie. Takie sytuacje są na porządku dziennym i normalnie nie zwracam na nie uwagi. Ale w ciągu ostatnich dni jakaś wielka kumulacja.. Słońce ludziom za bardzo przygrzało?


46 komentarzy:

  1. Nie nalezy się przejmować opiniami innych. Chyba takie osoby rzeczywiście wyszły ze średniowiecza i to nie Twoja córeczka a one nie pasują do naszych czasów :) Głowa do góry, ucałuj ode mnie córeczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki.
      Staram się na co dzień w ogóle nie zwracać uwagi na takie sytuacje ale chyba jakaś kumulacja była a i ja pewnie jestem bardziej wrażliwa ostatnio na tego typu kwestie i dlatego mnie to tak dobiło.

      Usuń
  2. Wiesz, zauważyłam ostatnio, że więcej jest pogardy i jakiejś niechęci i wrogości do dzieci i osób dorosłych z niepełnosprawnością od osób starszych, zwłaszcza starszych pań... Młodzież już lepiej się zachowuje. Pracuję w takim miejscu, gdzie znajdują się dzieci chore, ale widać to tylko po jednej, bo ma Zespół Downa. Traktuję ją jak inne dzieci i przykro mi się robi, kiedy idziemy ulicą i się z nią wygłupiam albo gadam po swojemu a te "panie" się patrzą z taką miną jakby miały zwymiotować. Gdybym była bardziej bezczelna to bym coś powiedziała, ale jedynie wyzywam je w duchu i olewam te spojrzenia. Nie wiem dlaczego tak się dzieje, czy kiedyś były takie czasy, że osoby chore się tak źle traktowało czy co. Powinni dawać dobry przykład nastolatkom, a zachowują się gorzej od nich. Dobrze, że olewasz takie teksty, ale wierzę, że cierpliwość w końcu się kończy. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami przychodzi taki moment, że trzeba wylać z siebie wszystkie żale i jest ciut lżej.
      Przykro to mówić ale niestety masz rację jeśli chodzi o wiekowe osoby - potrafią być bezczelniejsze, mniej delikatne niż ta "straszna młodzież"

      Usuń
  3. Widzę, że w większości sytuacji to starsze osoby i to jest dziwne... Nie rozumiem takich ludzi, którzy tak się zachowują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co jest dla mnie niesamowite? ( oczywiście piszę tu o swoich doświadczeniach i spostrzeżeniach )
      Małe dzieci w ogóle nie widzą problemu w niepełnosprawności równieśników - traktują ich jak każde inne, zdrowe dziecko.
      Dzieciaki szkolne i młodzież patrzą z zaciekawieniem ale nie komentują ani nie są przykre.
      Nastolatki w ogóle nie zwracają uwagi, są zajęci swoimi sprawami.
      Moi równolatkowie ( ok.30 ) nie zwracają uwagi ale potrafią też zagadać, zapytać - ale raczej tak z sympatią.
      Dojrzałe panie są ciekawskie i wypytują straszliwie, nawet te kompletnie mi obce potrafią zaczepić.
      Najgorszą grupą wg mnie są właśnie starsze kobiety. Komentują głośno i dość nieprzyjemnie ( jak widać w opisanych przykładach ).

      Najlepsze są maluchy.. Uwielbiam!

      Usuń
  4. Już pierwsza z opisanych przez Ciebie sytuacji wyprowadziłaby mnie z równowagi, wcale się nie dziwię, że po takiej kumulacji musiałaś to "wyrzucić" z siebie.
    Niestety, nawet krótka / ostra/ uprzejma wymiana zdań w takich sytuacjach nie zwiększy świadomości tych ludzi.
    W takich chwilach powtarzam sobie, żeby nie przejmować się (tak bardzo) sprawami, na które nie mogę wpłynąć i ich zmienić. Nie skutkuje, ale to taka moja mantra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciskam zęby, nie komentuje.
      Czasami zdarza mi się coś odburknąć pod nosem ( chociaż na język raczej nie choruję ).
      Tak jak piszesz - nawet krótka wymiana zdań nic nie zmieni, a tylko ja się zdenerwuję bez potrzeby.

      Usuń
  5. ma się ochotę podejść i takim starym, durnym babsztylom strzelić w ryj. a ostatni przykład mógłby się kwalifikować do pochwały, gdyby baba poczekała kilka minut.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czemu mnie nie dziwi, że prowodyrami większości z tych sytuacji są starsze panie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja nie chcę generalizować, że wszystkie starsze panie są złe.
      Niestety moje doświadczenia, szczególnie tych ostatnich dni, pokazują, że ta grupa wiekowa ma największy problem z zaakceptowaniem niektórych kwestii.

      Usuń
  7. Olu, wiem jakie to wkurzające. I jednocześnie przykre.
    Ale wiesz, w takich sytuacjach najbardziej jest mi żal tych ludzi, zachowujących się jak rodowici kretyni. Ludzkość wymyśliła leków na wiele chorób, wymyśli na wiele kolejnych, ale na wrodzony debilizm nie ma ratunku. Oni po prostu nie rokują!
    Twoja Córeczka jest niepełnosprawna. Ale nigdy nie będzie tak głupia jak ci ludzie. Jest szczęściarą, bo wyrośnie na kobietę o cudownej osobowości i tysiącu zalet, talentów, o których oni nie mogą nawet marzyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anula :*
      Czasami dopada taka straszna niemoc. I żal. Żal do ludzi, że tacy są. Wydawać by się mogło, że w dzisiejszych czasach, gdy tyle mówi się o chorobach.. że ludzie są bardziej uświadomieni, że pojawić by się mogła jakaś empatia. Niestety..

      Usuń
    2. Ano niestety...
      Mało tego, ci którzy nie potrafią okazać odrobiny serca i zrozumienia innym często wymagają bezwzględnej wyrozumiałości i współczucia dla własnych ułomności.

      Usuń
    3. Anula - niestety.
      Ile człowiek się już nasłuchał i naczytał jak to ludzie wymagają szacunku do siebie ze względu na wiek. Bezwzględnego szacunku.
      A od siebie dają tak niewiele..

      Usuń
    4. Kilka lat temu, zabierając córkę na pierwsze od 1,5 miesiąca wyjście ze szpitala po operacji mózgu, jechałyśmy komunikacją miejską (kilka przystanków, na pizzę :D). Oczywiście młoda musiała siedzieć, miała zresztą zabandażowane pół głowy, więc każdy głupi się domyślał, że to nie dla ozdoby. Każdy głupi oprócz jednej starszej pani, która zażądała, żeby młoda ustąpiła jej miejsca. Dziecko (lat 16) grzecznie jej odpowiedziało, że nie może stać, bo jest po operacji. A starsza pani na to, że ją to nie obchodzi, ją noga boli i ona musi usiąść....
      Nie całkiem pamiętam co wtedy powiedziałam ;), ale i starsza pani i pół autobusu zamilkło. Nerw mi puścił. A o córkę aż się martwiłam, bo cała poczerwieniała od powstrzymywania śmiechu :D

      Usuń
    5. Niesamowite! Po prostu niesamowite..
      Skąd się biorą tacy ludzie? Skąd ich roszczeniowa postawa?
      Dobrze, że przynajmniej córa miała z tego ubaw! Jeden plus wszystkiego. A później pewnie wszystkim koleżankom opowiadała jako anegdotkę, o swojej mamie :)

      Usuń
    6. Sporo ma takich anegdotek, bo ja mam dość łatwą mowę niestety ;)
      Oluś, jesteście mądre, twarde i dzielne kobiety. Żadne głupie staruchy Was nie zmienią!
      Wiem, wkurzają, człowiek ma myśli mordercze..... ale Tobie żal i złość przejdą a one wciąż będą głupie :DDDD

      Usuń
  8. Ja pierdziele co za debile brak słów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Codziennie stykam się z takimi historiami... Pacjenci cały czas mi o tym opowiadają, strasznie to przykre :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strasznie..
      I niestety takie historie tyczą się nie tylko dzieci, ale i ludzi dorosłych..
      A boli jednakowo, bez względu na to o kim mowa.

      Usuń
  10. Wiem, że łatwo powiedzieć "nie przejmuj się".
    Co do pierwszej sytuacji to ludzie są niestety ciekawscy i tylko gdy zobaczą coś co odbiega od ich nominału to już gapią się. Ja uważam to za niekulturalne, niestety znam masę osób która nie widzi w tym nic dziwnego.

    Druga sytuacja całkowicie niedopuszczalna. Mądry Polak po szkodzie, pewnie teraz samej przychodzą Ci do głowy pomysły co mogłaś jej odpowiedzieć aby w pięty poszlo.

    Trzecia, moim zdaniem nieszkodliwa. Ludzie po prostu nie wiedzą jak się zachować i dlatego współczują. Szczególnie, że to starsza pani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaś - wiesz może z boku ta sytuacja wydaje się być nieszkodliwa, ale powiem Ci tak - nie ma nic gorszego niż litowanie się. Nie znoszę takich reakcji i staram się zawsze z uśmiechem odpowiedzieć :"Nie ma co się litować, Mała świetnie sobie radzi." Myślę, że trochę wyolbrzymiłam sobie w głowię tę sytuację tu opisaną, bo mi się kilka naraz nałożyło.

      Sytuacja z dzisiejszego poranka, ze sklepu mięsnego. Jestem z córą oczywiście. Pani sprzedawczyni zaczyna:"Ojejku! Taka malutka! Co jej się stało? Bieduleczka.." A moja odpowiedź jest tylko taka:"Jest po operacji kręgosłupa, trzeba ją usztywnić, ale sama Pani widzi, że mimo to pełna werwy i energii" - wszystko idzie z uśmiechem, a moje dziecko w tym momencie mówi, że chce wędlinkę. I litania u Pani się skończyła :)

      Usuń
  11. Ręce opadają ... Gdy potrzeba, to panuje ogólna znieczulica, a gdy nie potrzeba, to nagle wszyscy do wszystkiego się wtrącają :( Starszym paniom chyba się nudzi na starość jak szukają tylko zaczepki i muszą wszystko komentować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to napisałaś! Dokładnie tak jest. Gdy trzeba reagować, nie wszyscy reagujemy - w sytuacjach gdy jest to pilne i konieczne. W sytuacji, gdy nie ma takiej potrzeby - wszyscy chętni do słownej pomocy, bo o tej realnej nawet nie wspomnę.
      Co ciekawe - zauważyłam, że mężczyźni trochę inaczej reagują niż my kobiety. Facet otworzy i przytrzyma drzwi, pomoże z siatami, ale nie wypytuje i nie komentuje.

      Usuń
  12. Niestety często takie stare baby są najgorsze. Raz pamiętam jak wracałam ze szkoły (szkoła średnia) to zaczepiła mnie stara baba może koło 80, ledwo co szła ale mnie zaczepiła. Stanęłam bo myślę może coś kobieta chce zapytać a ona do mnie że powinnam się odchudzić bo jak dziewczyna w moim wieku może tak wyglądać. Ćwiczenia dietka, sraty taty. Z takimi pretensjami mówiła jak bym kogoś zabiła. Jak by ją najwięcej obchodziło to jak ja wyglądam. Za pare dni znowu coś do mnie gadała ale ominęłam nie zwracając uwagi. Ja nie wiem czy ludzie mają nudne życie że musza komentować kogoś innego, świat schodzi na psy. A mówią że młodzież nie wychowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ludzie! Sytuacja nie do wyobrażenia!
      Jak można być tak bezczelnym by zwrócić komuś uwagę w kwestii jego wagi. Luuudzie.. Współczuję tak niekomfortowej sytuacji. Omijaj staruszkę szerokim łukiem :)

      Usuń
  13. Rany, dziś o tym rozmawiałam z klientką... Jak za komuny w jej bloku mieszkał chłopiec, którego widziała tylko zza szyby, bo presja społeczna nie pozwalała rodzicom zabierać go nawet do kościoła... Kraków - miasto kultury ;)
    I wciąż u starszych ludzi widzę te piętno. Psioczą na islam, emigrantów (jakby się k* na tym znali jeszcze oprócz pierdół z brukowców), a sami gówno wiedzą o miłosierdziu, ba, o byciu zwyczajnie dobrym człowiekiem.
    Ach, niech tylko żałują, bo chwila w towarzystwie Twojej małej to sama przyjemność:) Słodka, rezolutna księżniczka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bogna :*
      Ale podejrzewam, żebyś kogokolwiek zapytała o to czy czuje się dobrym człowiekiem, to bez zająknięcia każdy odpowie, że tak.
      Nie wiem z czego to wynika.
      Wiem, że to nie tylko moje spostrzeżenia. Rozmawiam z różnymi rodzicami, którzy mają dzieci niepełnosprawne i część z nich ma podobne do mnie doświadczenia. Niestety.
      Na co dzień raczej nie zwracam na to uwagi, ale teraz chyba jakaś kumulacja była + ogólne zmęczenie materiału u mnie i może dlatego mnie to tak ubodło.

      Usuń
  14. Brak słów po prostu na tępotę ludzką. :/ Pracowałam w przychodni, w szpitalu, naoglądałam się trochę i widzę że ludzi nic nie uczy. Sama chodzę z bliznami na szyi, jedną mam pod samą głową, jakby kto mi gardło poderżnął, drugą po tracheostomii a mam dziwny przypadek tarczycy ektopowej. Też często gapią się z oburzeniem, jakbym sobie sama coś zrobiła :/ Z idiotami nie wygrasz, musisz po prostu ich ignorować, szkoda tylko córeczki że musi tego słuchać :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dorotko - ona jest jeszcze mała i nie wszystko rozumie, chociaż dużo staramy z mężem, jej tłumaczyć. Zachowania ludzkie też.
      Ciekawa jestem czy ludzie gapią się z ciekawości czy jak? Przecież operacje tarczycy są już na tyle "popularne", że naprawdę można mnóstwo osób spotkać z takimi charakterystycznymi bliznami na szyi - to już nie powinno ludzi nawet ciekawić.

      Usuń
  15. Ola, podziwiam Cię za siłę i niebywałą cierpliwość, ja to bym od razu tych staruchom wstrętnym tak wygarnęła żeby spierniczały gdzie pieprz rośnie. Zauważyłam, że te stare baby, co to nie mają w ciągu dnia robić, jeżdżą od sklepu do lekarza po cmentarz są gorsze niż młodzież, pyskate i wszystkowiedzące, nie mam dla nich zmiłowania. Kochana życzę Ci dużo cierpliwości i pogody ducha, super wychowujesz córcię, nie daj się tym babom i rób swoje <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami jestem tak wbita w ziemię, że nie mam refleksu na jakąkolwiek odpowiedź. Po za tym - Madziu, czy warto walczyć z wiatrakami?

      Dziękuję za dobre słowo :*

      Usuń
  16. Niestety taka rzeczywistość, wiele osób wpierdziela się z butami nawet gdy nie są proszeni.
    Ludzie to nie potrafią przejść obojętnie, bez dygresji... mnie to strasznie irytuje.
    Dużo siły Ci życzę :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Kurcze, no ja jakoś staram się nie komentować.
      Nie jestem niewiniątkiem, bo w gronie znajomych jak każda baba lubię czasami poplotkować, ale nigdy nie pozwoliłam sobie na głośny komentarz w czyimkolwiek kierunku.

      Usuń
  17. Rzeczywiście trafiła Ci się jakaś cholerna kumulacja. Strasznie Ci współczuję, a najbardziej małej. Ludzie są i zawsze zawsze tacy byli. Może nie większość ale znajdzie się kilka, tych popieprzonych i wtykających nos w nieswoje sprawy. Na to co ludzie powiedzą nie masz wpływu ale masz wpływ na to by córkę wychować na wartościową osobę, nie zważając na to co ktoś gada i tego się trzymaj! Życzę Ci stalowych nerwów i dużo siły :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jakaś dziwna faza księżyca była :)
      Dziś już jest zdecydowanie lepiej i myślę, że takie sytuacje nie wyprowadziłyby mnie już tak szybko z równowagi. Mam nadzieję :)

      Usuń
  18. nasz narod niestety jest mocno zacofany- pobozny a jednoczesnie potrafiacy wbic szpileczke gdzie trzeba

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie masz wrażenia, że niektórzy są tacy, że cieszą się z tego, że ktoś ma gorzej ale nie potrafia poprzestać na tej swojej "radości" i tylko czekają jak jeszcze można komuś dowalić?

      Usuń
  19. nigdy nie zrozumiem idiotów, bo ludzmi tego się nazwać nie da!!

    OdpowiedzUsuń
  20. Dużo inwektyw ciśnie mi się na usta...Nie będę pisała głupich tekstów w stylu " nie przejmuj się".. Zostawię serduszko <3 i wiarę, że tych dobrych spotykasz na swojej drodze o wiele, wiele więcej. Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Esy - szkoda nerwów na wymyślanie wyzwisk :)
      Dziękuję za serduszko. Na co dzień rzeczywiście spotykamy się z ogromną dozą życzliwości i serdeczności ale czasami trafia się taki moment, że zwala się kilka sytuacji naraz i masz chęć tylko walić głową w mur..

      Usuń
  21. Cieszę się, że napisałaś o tym wszystkim. Mogę tylko poklepać Cię po plecach ze zrozumieniem jako matka niepełnosprawnego czterolatka, który na razie spotyka się głównie z litością i gapieniem, ale wiem, że jak pójdzie do szkoły, czeka go jeszcze wiele złego.

    Trzymaj się, dzielna Mamo. To super, że budujesz w swojej córeczce poczucie własnej wartości od samego początku. Przekaż jej jeszcze maksymalnie dużo siły do walki z głupotą społeczeństwa i miejmy nadzieję, że przeżyje to życie szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się ze mną swoją opinią.
Wszelkie komentarze na poziomie mile widziane.

Copyright © 2014 Kosmetyki Pani Domu , Blogger